
Horda kontrwiatrowa księga 1 zabiera czytelnika w świat, w którym wiatr nie jest częścią pogody, lecz bezlitosną siłą determinującą całe życie. Trzy pierwsze tomy komiksowej adaptacji powieści fantasy Alaina Damasia, pokazują długą i wyniszczającą drogę trzydziestej czwartej Hordy zmierzającej ku źródłu niezwykłego żywiołu. To komiks odważny, efektowny i świadomie odchodzący od literackiego pierwowzoru. Najważniejsze pytanie brzmi jednak nie to, czy jest wierny powieści, lecz czy ta zmiana rzeczywiście działa.
Próby przeniesienia niezwykle poetyckiej i skomplikowanej prozy Alaina Damasio na inne media kończyły się dotąd spektakularnymi klapami na etapie koncepcyjnym. Projekt gry wideo poległ, film animowany nigdy nie wyszedł z fazy preprodukcji. Dopiero Éric Henninot zabrał się za ten pomnik francuskiego science fantasy z dużą brawurą. Wybrał on jednak dość niebezpieczną drogę. Zamiast próbować odtworzyć książkę strona po stronie, stworzył on własną interpretację jej świata. Horda kontrwiatrowa księga 1 dzięki temu nie jest prostym komiksowym odpowiednikiem powieści, lecz pełnoprawną opowieścią o tej samej Hordzie.
Scenariusz
Przeniesienie na język komiksu opowieści tak gęstej jak proza Damasio wymagało dość znaczącego chirurgicznego cięcia. Henninot podjął decyzję fundamentalną i absolutnie kluczową dla powodzenia tego projektu. Zamiast męczącej polifonii kilkunastu narratorów, w opowieści dostajemy jednego głównego przewodnika, skrybę Sova. Ten zabieg natychmiast porządkuje strukturę wydarzeń, nadaje jej wyraźny pion i pozwala czytelnikowi bez przeszkód zanurzyć się w tym niezwykłym świecie.
Trzydziesta czwarta horda prze od dekad z zachodu na wschód, dążąc do mitycznego Początku Wiewu, z którego bije niewyczerpana siła żywiołu. To bardzo dobry punkt wyjścia dla komiksu, ponieważ sama idea natychmiast tworzy konflikt. Bohaterowie nie muszą szukać zagrożenia. Ono jest wszędzie. Wiatr nie jest tutaj dekoracją. Jest przeciwnikiem, środowiskiem i podstawowym elementem konstrukcji świata.
Éric Henninot dobrze rozumie tę zależność. Nie ogranicza fabuły do kolejnych przeszkód pojawiających się na drodze Hordy. Z czasem coraz mocniej interesuje go to, co wieloletnia wędrówka robi z ludźmi. Trzydzieści cztery osoby zostały połączone wspólnym zadaniem, ale wspólny cel nie oznacza przecież wspólnoty charakterów. Każdy z członków ma własne ambicje, lęki, przyzwyczajenia i granice wytrzymałości.
Pierwsze rozdziały bez zbędnego przeciągania wrzucają nas w brutalną rzeczywistość Aberlaas. Nie wszystko zostaje od razu wyjaśnione, ale kolejne elementy układanki pojawiają się wystarczająco sprawnie, aby nie zatrzymać narracji. Henninot nie zasypuje odbiorcy encyklopedycznymi informacjami. Woli pokazać świat przez działanie jego bohaterów. Pierwsza część księgi ma dzięki temu charakter surowej wyprawy. Horda maszeruje, odpoczywa, walczy, ponosi straty i mierzy się z konsekwencjami kolejnych decyzji. Potem historia zaczyna się rozszerzać. Pojawiają się nowe grupy, nowe interesy i nowe zagrożenia.
Druga część tomu nieco zwalnia, dając bohaterom chwile złudnego oddechu na pokładzie statku Physalis, ale to tylko cisza przed burzą. Zamiast nudnych przestojów dostajemy gęstą od podejrzeń intrygę, politic-fiction, zderzenie osiadłych społeczności z koczowniczą tradycją oraz fascynujący wgląd w filozoficzne podłoże całego uniwersum. Niezwykle trafnie ukazano rozdźwięk pomiędzy pragnącymi zachować status quo kapłanami, a nastawionymi na postęp naukowcami. Historia płynie niesamowicie gładko, sprawnie łącząc filozoficzny ciężar gatunkowy z rewelacyjnie rozplanowaną akcją, w której każdy epizod przesuwa granicę wytrzymałości grupy.
Bohaterowie
Bardzo dużym atutem albumu są bohaterowie. Nie dlatego, że każdy z nich został przedstawiony równie dokładnie. Przy tak dużej grupie byłoby to wręcz niemożliwe. Siła tkwi raczej w tym, że poszczególne osoby mają swoje funkcje, temperamenty i sposób reagowania na kryzys.
Centralną postacią jest Golgoth pełniący rolę przywódcy hordy. To człowiek, którego można podziwiać za determinację, a jednocześnie nie podzielać jego bezwzględnej siły woli, która nie zwraca uwagi na nic innego niż tylko cel misji. Jego sposób kierowania Hordą jest brutalny, bezkompromisowy i często pozbawiony empatii. Scenarzysta nie próbuje go przy tym wybielić. Golgoth jest skuteczny właśnie dlatego, że potrafi podejmować decyzje, których inni nie chcą podjąć. Problem w tym, że skuteczność nie zawsze oznacza słuszność.
W pierwszych trzech tomach bardzo dobrze działa również rozwój Sov. Początkowo pozostaje przede wszystkim obserwatorem i kronikarzem. Jego rola z czasem zaczyna się jednak zmieniać. Śmierć jednego z towarzyszy stawia go w sytuacji, której nie może już obserwować z bezpiecznego dystansu. Musi zacząć działać, a odpowiedzialność za grupę staje się dla niego coraz bardziej realna. Sov jest przy tym interesującym przeciwieństwem Golgotha. Jeden próbuje utrzymać Hordę siłą. Drugi próbuje utrzymać ją razem dzięki więzi między ludźmi.
Równie fascynująco wypadają postacie bardziej drugoplanowe, które Henninot nakreślił bardzo grubą, wyrazistą kreską emocjonalną. Erg Machaon, mistrz walki i bezwzględny obrońca, wnosi do opowieści niesamowity dynamizm oraz stałe poczucie zagrożenia. Caracole z kolei, pełen poezji, tajemniczości i swoistego szaleństwa, stanowi idealną przeciwwagę dla pragmatycznych, twardych hordierów. Dzięki takim postaciom relacje wewnątrz grupy są napięte do granic możliwości, a konflikt pokoleniowy, traumy z przeszłości budują niezwykle przekonujący portret psychologiczny zbiorowości.
Rysunki
Graficznie komiks Horda kontrwiatrowa księga 1 prezentuje się po prostu olśniewająco i w pełni wykorzystuje potencjał dużego formatu. Największym wyzwaniem dla rysownika było bez wątpienia zmaterializowanie niewidzialnego wroga, czyli samego wiatru, i Henninot wywiązuje się z tego zadania w sposób absolutnie mistrzowski. Wiatr na jego kadrach żyje, ma własną fakturę, gęstość i potężną dynamikę. Widzimy go w tumanach pyłu, wygiętych do granic pniach, naciągniętych jak struny mięśniach hordierów i drobinkach piasku przecinających przestrzeń. Ruch na kartach tego komiksu jest wręcz namacalny, a wyczucie przestrzeni i skali potężnych krain budzi autentyczny zachwyt.
Kolorystyka dobrana przez Georgesa Gaetana doskonale współgra z posępną, surową aurą świata. Pustynne ochry, zgaszone brązy, sepie i ziemiste odcienie idealnie oddają pył i opustoszałą przestrzeń, by w odpowiednich momentach ustąpić miejsca zimnym, niepokojącym błękitom czy nasyconym barwom podczas scen starć.
Wady i niedociągnięcia
Najmocniej wady komiksu będą odczuwać fani powieściowego oryginału, dla których niektóre decyzje scenariuszowe będą wręcz profanacją. Wycięcie lub bardzo wczesne uśmiercenie istotnych dla struktury prozy postaci sprawia, że skomplikowana równowaga emocjonalna grupy ulega sporemu spłaszczeniu. Co więcej, specyficzny, niezwykle bogaty i poetycki język Damasio musiał ustąpić miejsca znacznie prostszym, bardziej bezpośrednim dialogom komiksowym. Choć zabieg ten poprawia płynność i przystępność lektury, to bezpowrotnie ucieka gdzieś ten unikalny, literacki sznyt, który stanowił o wyjątkowości książkowego pierwowzoru.
Pewien niedosyt pozostawia także warstwa filozoficzna. Powieść Damasia miała ogromną przestrzeń na rozważania, zabawę językiem i wielogłosowość. Komiks siłą rzeczy upraszcza te elementy. Henninot robi to sprawnie, ale czasami po prostu czuć, że czegoś brakuje.
Czy warto przeczytać komiks Horda kontrwiatrowa księga 1?
Jeśli lubicie ambitne science fantasy, rozbudowane światy i historie, w których ważniejsze od samego celu jest to, co dzieje się z bohaterami podczas drogi. Horda kontrwiatrowa księga 1 jest komiksem po który warto sięgnąć. Jeżeli zaś znacie powieść Damasia, musicie zaakceptować, że nie dostaniecie jej wiernego przeniesienia na plansze.
Bardzo mocna atmosfera świata i znakomite wykorzystanie przestrzeni.
Dobre tempo całej trzytomowej historii.
Świetne sceny akcji i bardzo dobra praca kadrem.
Wyraziste postacie, szczególnie Golgoth i Sov.
Niektóre zmiany względem powieści mogą mocno zirytować jej wielbicieli.
Ograniczenie wielogłosowej narracji upraszcza część warstwy literackiej.
Nie wszyscy bohaterowie otrzymują wystarczająco dużo miejsca.
| OCENA: 9/10 |
![]() |
| Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Lost in Time. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo. |
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.
