Zaginione horyzonty: seks, pustynia i kosmiczna przepowiednia

Kadr z komiksu Zaginione horyzonty przedstawiający ciemnowłosą bohaterkę w stroju sci-fi trzymającą broń, na tle statku kosmicznego z numerem 435 i powierzchni planety.

Zaginione horyzonty zaczynają się jak klasyczna space opera, ale bardzo szybko pokazują, że Juan Zanotto ma wobec swojego czytelnika znacznie bardziej osobliwe plany. Pustynna planeta, wojna, kosmiczne imperia i walka o przetrwanie zostają połączone z historią przemiany, erotyką oraz motywem przepowiedni. Czy z takiego zestawu może powstać naprawdę dobra opowieść? Odpowiedź jest znacznie bardziej skomplikowana, niż sugerowałaby efektowna okładka. 


Streszczenie fabuły

Porucznik Darnell trafia na Alphard IV podczas misji, która szybko wymyka się spod kontroli, gdy okazuje się, że pustynna planeta skrywa znacznie większe zagrożenie, niż zakładano. Aby przeżyć i ukryć swoją tożsamość, bohater poddaje się działaniu konwertera molekularnego, który trwale zmienia jego ciało. Od tej chwili jako urodziwa Falka zostaje wciągnięty w konflikt lokalnych społeczności, Amazonek i kosmicznych potęg. Z czasem zwykła walka o przetrwanie zaczyna splatać się z przepowiednią oraz wizją wybawicielki, której znaczenie wykracza daleko poza los jednej osoby.


Fabuła i scenariusz

Kiedy bierze się do ręki album stworzony przez Juana Zanotto, trzeba od razu zrewidować swoje współczesne oczekiwania wobec komiksu. Scenariusz Zaginionych horyzontów swoją strukturą sięga bowiem do lat 70/80 (sam komiks powstał na początku lat 90). Album łamie więc wszelkie zasady obecnego budowania dramatyzmu i często nagina lub przekracza granicę współczesnej poprawności. Nie oznacza to jednak, że komiks nie ma swoich zalet.

Na pewno najmocniej uwagę czytelnika przyciąga tu sam pomysł wyjściowy. Juan Zanotto nie potrzebuje wielu stron, żeby wrzucić odbiorcę w sam środek wydarzeń. Mamy odległą planetę, konflikt pomiędzy potężnymi stronami, zwiad, niebezpieczne terytorium i bohaterów, którzy bardzo szybko przekonują się, że ich wiedza o Alphard IV jest zdecydowanie niewystarczająca. Do tego wszystkiego dochodzi konwerter zamieniający bohatera w bohaterkę, co wcale nie jest wyłącznie sztuczką scenariuszową aby przyciągnąć uwagę czytelnika. Twórca wykorzystuje ten motyw do odejścia od typowego schematu opowieści o dzielnym żołnierzu ratującym planetę.

To właśnie ta zmiana perspektywy jest dla mnie najciekawszym elementem scenariusza. Falka nie zaczyna swojej historii jako gotowa wojowniczka, która doskonale wie, czego chce i potrafi poradzić sobie w każdej sytuacji. Jej pozycja jest wynikiem okoliczności. Musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, wśród ludzi, których wcześniej nie znała, i w świecie, którego zasad nie rozumie. Dzięki temu pierwsza część opowieści ma odpowiednią dawkę niepewności. Czytelnik razem z bohaterką odkrywa Alphard IV, jego mieszkańców oraz kolejne zależności pomiędzy poszczególnymi grupami. Falka jest przy tym wyrazista, ale nie jest postacią napisaną w sposób szczególnie głęboki. Jej największym atutem pozostaje sytuacja, w której się znalazła. Sama bohaterka jest interesująca dlatego, że historia stawia ją przed nietypowymi problemami, a nie dlatego, że Zanotto stworzył bardzo rozbudowany portret psychologiczny. Czytając kolejne strony, znacznie bardziej interesowało mnie to, co stanie się z Falką i w jaki sposób poradzi sobie w konkretnych sytuacjach, niż samo analizowanie jej wewnętrznych przeżyć. To typ bohaterki charakterystycznej dla pulpowego science fiction.

Pod względem konstrukcji świata, komiks wypada również ciekawie. Alphard IV od początku sprawia wrażenie miejsca, w którym naprawdę trudno przeżyć. Pustynny krajobraz, brak wody, lokalne społeczności, niebezpieczne stworzenia oraz obecność większych sił politycznych tworzą interesujące tło dla wydarzeń. Zanotto nie ogranicza się do pokazania pustyni jako efektownej dekoracji. W jego historii środowisko wpływa na życie mieszkańców i na sposób funkcjonowania całej planety. To ważne, ponieważ dzięki temu świat nie wydaje się całkowicie oderwany od fabuły. Jednocześnie autor nie próbuje przesadnie komplikować swojej wizji. Nie dostajemy wielostronicowych wyjaśnień dotyczących historii planety czy zasad działania jej społeczeństwa. Informacje pojawiają się przede wszystkim w trakcie wydarzeń, co dobrze współgra z przygodowym charakterem komiksu.

Interesująco wypada także konflikt pomiędzy większymi siłami obecnymi w tle. Nie jest on może przedstawiony z taką szczegółowością, jakiej można byłoby oczekiwać, ale daje historii poczucie większej skali. Los Falka nie rozgrywa się w próżni. Jej problemy są częścią większego układu, w którym ścierają się interesy różnych grup.

Przykładowa plansza komiksu Zaginione horyzonty.
Źródło: Lost in Time.

Rysunki

Warstwa graficzna jest bardzo mocną stroną albumu Zaginione horyzonty. Najlepiej wypadają projekty świata przedstawionego. Zanotto ma wyraźną słabość do wszelkiego rodzaju maszyn, pojazdów, statków i uzbrojenia. Każdy z tych elementów ma własną formę i odpowiednią skalę. Kosmiczne technologie są wystarczająco fantastyczne, aby pasować do gatunku, ale jednocześnie mają ciężar i konstrukcję, dzięki którym nie wyglądają jak całkowicie abstrakcyjne dekoracje. To szczególnie dobrze działa w większych kadrach, gdzie można docenić rozmach wizji Zanotto.

Duże wrażenie robi również sposób przedstawienia samej Alphard IV. Pustynia mogłaby bardzo łatwo stać się monotonna. Autor potrafi jednak różnicować przestrzeń i wykorzystuje ją zarówno do budowania atmosfery, jak i do organizowania scen akcji. Rozległe krajobrazy dobrze kontrastują z ciasnymi wnętrzami oraz bardziej dynamicznymi fragmentami. Dzięki temu świat nie wydaje się płaski. Ma głębię i odpowiednią różnorodność.

Zanotto dobrze radzi sobie także z ruchem. Sceny akcji są czytelne, a kolejne kadry pozwalają bez większego problemu zorientować się, co dzieje się z bohaterami. To istotne w komiksie, w którym wydarzenia często następują szybko. Autor nie musi zasypywać strony ogromną liczbą efektów, aby pokazać dynamikę. Odpowiednie ustawienie postaci i wykorzystanie przestrzeni często wystarczają.

Twórca ma ponadto bardzo charakterystyczny sposób przedstawiania postaci kobiecych. Autor wyraźnie idealizuje ich wygląd. Sylwetki są mocno podkreślone, stroje często eksponują ciało, a atrakcyjność bohaterek staje się częścią ich wizualnego przedstawienia.

Wady i niedociągnięcia

Największym problemem Zaginionych horyzontów jest brak odpowiednich proporcji. Juan Zanotto ma pomysł na świat, ma ciekawą główną bohaterkę, ma interesujący punkt wyjścia i ma odpowiednią dawkę przygody. Nie zawsze potrafi jednak zdecydować, które z tych elementów powinny znajdować się na pierwszym planie. W efekcie komiks bywa jednocześnie przeładowany i zaskakująco płytki. Dużo się tutaj dzieje, ale nie wszystko ma taką wagę, jaką sugerowałby sposób prowadzenia historii.

Najbardziej odczuwalne jest to w scenariuszu. Początkowy pomysł jest mocny, ale później fabuła zaczyna korzystać z coraz większej liczby rozwiązań typowych dla pulpowej fantastyki. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby wszystkie te elementy zostały równie dobrze ze sobą połączone. Tak się jednak nie dzieje. Niektóre wątki są interesujące, inne szybko tracą znaczenie, a część sprawia wrażenie dodanych tylko po to, aby utrzymać odpowiedni poziom widowiskowości.

Problemem jest również tempo. Komiks nie jest nudny w klasycznym znaczeniu tego słowa. Nie ma tutaj długich odcinków, w których absolutnie nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie. Wydarzeń jest dużo. Tyle że ich natężenie nie zawsze przekłada się na napięcie. Czasem autor przyspiesza w momencie, w którym przydałoby się trochę zwolnić i pozwolić bohaterom oraz czytelnikowi przetrawić sytuację. Innym razem poświęca miejsce elementowi, który nie ma wystarczającej siły, aby uzasadnić swoją obecność.

Przeszkadza mi również niewystarczające pogłębienie bohaterów. Falka jest ciekawa przede wszystkim dzięki swojej sytuacji, ale trudno powiedzieć, że otrzymujemy szczególnie rozbudowany portret jej psychiki. To samo dotyczy większości postaci drugoplanowych. W opowieści o tak nietypowej przemianie aż prosiło się o większe zainteresowanie emocjami bohaterki, jej relacjami z ludźmi oraz konsekwencjami decyzji podjętej na początku. Zanotto wybiera jednak akcję. Rozumiem ten wybór, ale nie mogę udawać, że nie ogranicza on potencjału całej historii.


Podsumowanie

Zaginione horyzonty to komiks wyjątkowo specyficzny, pod pewnymi względami ciekawy ale jednocześnie wyraźnie niedopracowany. Juan Zanotto stworzył mieszaninę science fiction, fantasy, przygodowej pulp fiction i erotyki, w której znalazło się kilka naprawdę dobrych pomysłów, które nie zostały jednak odpowiednio wykorzystane. Ostatecznie jest to dzieło zapewniające chwilę poprawnej rozrywki ale również taki o którym bardzo szybko się zapomina.

 Świetna oprawa graficzna.

  Bezkompromisowy, nostalgicznym klimat retro science fiction.

  Dynamiczne tempo akcji oraz nieskrępowana, pulpowa przygoda.

  Pretekstowa, momentami chaotyczna fabuła oparta na naiwnych skrótach narracyjnych.

  Drewniane, przeładowane ekspozycją dialogi, które mocno trącą myszką.

  Płaskie psychologicznie postacie i niewykorzystany potencjał motywu zmiany płci.

  Wszechobecna erotyka i nagość, która bywa wciśnięta na siłę i bez związku z osią sporu.

 

OCENA: 6/10
Ocena komiksu Zaginione horyzonty od wydawnictwa Lost in Time.Zaginione horyzonty to komiks, który zdecydowanie bardziej zapada w pamięć swoją osobliwością niż perfekcją wykonania. Juan Zanotto stworzył mieszaninę science fiction, fantasy, przygodowej pulp fiction i erotyki, w której znalazło się kilka naprawdę dobrych pomysłów, choć nie wszystkie zostały równie dobrze rozwinięte. Największą wartością albumu pozostaje jego charakterystyczny świat, świetne rysunki oraz historia Falka, której przemiana daje całej opowieści nietypowy punkt ciężkości. Jednocześnie trzeba zaakceptować nierówne tempo, uproszczenia fabularne i dużą liczbę erotycznych akcentów, które nie zawsze mają uzasadnienie narracyjne. Dla kogo? Dla dorosłych czytelników zainteresowanych klasycznym science fiction, pulpową przygodą, erotyczną fantastyką i komiksami mocno zakorzenionymi w estetyce minionych dekad. Inne polecane tytuły: Świat Sarvan, Cicca Dum Dum, Funky Koval. 

Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Lost in Time. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo.
PopKulturowy Kociołek
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.