
Kiedy obalasz tyranów, rzadko zastanawiasz się, co wyrośnie na ich popiołach. Finałowy tom serii Remendera wrzuca nas prosto w chaos świata, gdzie dawni bogowie krwawią, a nowi władcy zaczynają popełniać te same, potworne błędy. Ofiarnicy tom 3 pokazują, że zwycięstwo nad tyranią może być dopiero początkiem kolejnych problemów.
Streszczenie fabuły
Bunt przeciwko dotychczasowym panom sięga krwawego apogeum, doprowadzając do obalenia boskich tyranów i całkowitego upadku dawnego porządku. Zgliszcza obietnic o lepszym jutrze szybko jednak pokrywają się nowym konfliktem, gdy opór Beatrice uderza w pałac zrekonstruowany przez jej własnego brata. Soluna zmaga się z umierającym ciałem oraz mrokiem, który nieustannie w niej drzemie, podczas gdy próby uratowania konającej planety spalają na panewce. W obliczu nieuchronnej zagłady i szturmu dawnych sojuszników, bohaterowie muszą zapłacić ostateczną cenę za decyzje podjęte w imię przetrwania.
Scenariusz
Rick Remender od samego początku budował ten świat na fundamentach greckiej tragedii i absolutnie nie zamierza zbaczać z tej ścieżki w finale. Trzeci tom spina wątki z zeszytów od 12 do 21, serwując nam historię skondensowaną, bezkompromisową i nade wszystko niesamowicie mroczną.
Największym atutem trzeciego tomu Ofiarników jest to, że Rick Remender nie próbuje zakończyć swojej historii poprzez proste odwrócenie ról. Nie dostajemy więc sytuacji, w której źli bogowie zostają pokonani, bohaterowie świętują zwycięstwo, a świat może spokojnie rozpocząć nowy rozdział. Byłoby to zresztą całkowicie sprzeczne z charakterem tej serii. Tutaj obalenie systemu jest dopiero początkiem kolejnego dramatu.
Pomysł na finał dobrze wykorzystuje najważniejszą cechę całej opowieści. Remender od początku interesuje się nie tylko tym, kto ma władzę, ale przede wszystkim tym, co dzieje się z ludźmi, którzy próbują tę władzę odebrać. W trzecim tomie temat zostaje doprowadzony do granic. Gołąb nie walczy już wyłącznie z konkretnymi przeciwnikami. Musi zmierzyć się z konsekwencjami rewolucji, która zaczęła żyć własnym życiem.
Tempo akcji w tym tomie jest wręcz szalone. Po nieco spokojniejszym wstępie, gdzie dostajemy pęknięcie w dotychczasowym schemacie i próby odnalezienia się Soluny w nowej rzeczywistości, Remender wrzuca wyższy bieg i nie puszcza hamulca aż do ostatniej strony. To oznacza sporo emocji, ale ma też swoją cenę. O ile pierwsze dwa tomy dawały przestrzeń na niespieszne chłonięcie mikro-detali świata przedstawionego, o tyle w finałowym rozdziale wielokrotnie miałem wrażenie, że scenarzysta za bardzo spieszy się do puenty. Brakuje tu kilku zeszytów oddechu, które pozwoliłyby ideom wybrzmieć w pełni.
Klimat pozostaje jednak największą siłą komiksu. Jest ciężki, wręcz duszny od narastającego poczucia beznadziei. Remender bezlitośnie obdziera mit rewolucji z romantyzmu. Świat po upadku władców jest brutalny, bezwzględny i wyniszczający. Bardzo dobrze wypada również finałowa część opowieści. Zamiast kończyć wszystko wyłącznie za pomocą widowiskowej konfrontacji, Remender wykorzystuje perspektywę jednostki. List, który staje się ramą dla ostatnich wydarzeń, pozwala zachować emocjonalny punkt ciężkości. To trafna decyzja. Przy tak dużej liczbie bohaterów, konfliktów i zmian zachodzących w całym świecie łatwo byłoby zgubić człowieka znajdującego się w samym środku tej historii.
Bohaterowie
Postacie w tym komiksie nie mają lekko i szczerze mówiąc, rzadko kiedy wzbudzają czystą sympatię. Soluna przechodzi niesamowicie skomplikowaną drogę. Od wyobcowanej jednostki, przez uciekinierkę kryjącą w sobie niszczycielską siłę, aż po postać uwikłaną w pęta dawnego dziedzictwa swojego ojca. Jej relacja z mrokiem i dramatyczne próby zachowania człowieczeństwa w obliczu nadciągającej śmierci budują najmocniejsze punkty dramatyczne całej opowieści.
Gołąb z kolei przechodzi ewolucję z napędzanego żądzą zemsty proroka w gościa, który musi dźwigać ciężar rządzenia w świecie wyzbytym zasobów. Zderzenie jego wizji naprawy świata z bezwzględnym radykalizmem własnej siostry, Beatrice, pokazuje tragizm człowieka zapędzonego w róg. W tej historii nie ma tradycyjnych złoczyńców ani czystych bohaterów w białych zbrojach. Są tylko ludzie i byty boskie podejmujące potworne decyzje w reakcji na potworne okoliczności.
Rysunki
Max Fiumara utrzymuje bardzo wysoki poziom wizualny serii i potrafi nadać tej historii charakterystyczny, ciężki ton. Jego ilustracje dobrze współgrają z brutalnością świata przedstawionego, ale jednocześnie nie ograniczają się do epatowania przemocą.
Największe wrażenie robi skala. Fumaria potrafi pokazać zarówno ogromne starcia, jak i pojedyncze postacie znajdujące się w samym środku katastrofy. Wielkie sceny mają odpowiedni rozmach, ale nie pożerają bohaterów. To ważne, ponieważ przy tak rozbudowanym świecie łatwo byłoby zatracić emocje jednostki w tłumie.
Szczególnie dobrze wypadają twarze i sylwetki bohaterów. Emocje są czytelne, a odpowiednio dobrane kadry pozwalają wyciągnąć z pozornie prostych scen znacznie więcej napięcia. Właśnie dlatego finałowe fragmenty nie opierają się wyłącznie na spektaklu.
Rysunki świetnie współpracują również z atmosferą dark fantasy. Świat Ofiarników nie jest piękny w klasycznym znaczeniu tego słowa. Jest dziwny, brutalny, często groteskowy i przytłaczający. Fiumara bardzo dobrze potrafi to uchwycić.
Wady i niedociągnięcia
Nie jest to jednak komiks wolny od wad i muszę wskazać kilka jego istotnych potknięć. Największym problemem tego tomu jest skrótowość pewnych wątków. Całość zamyka się w 21 zeszytach, z czego w tym tomie dostajemy potężną dawkę wydarzeń, które zasługiwałyby na dodatkowe dziesięć zeszytów. Przestrzeń rewolucji, odbudowy i ponownego upadku dzieje się błyskawicznie, przez co niektóre przewroty ideologiczne bohaterów sprawiają wrażenie lekko wymuszonych przez goniący scenarzystę termin zakończenia serii.
Kolejna kwestia to momentami zbyt ciężka ręka Remendera do serwowania swoich przemyśleń. Plansze bywają przeładowane poetycką, wręcz grecką metaforyką, która pod koniec serii zaczyna nieco przytłaczać i staje się trudna do bezproblemowego przetrawienia.
Czy warto przeczytać Ofiarników tom 3?
Ofiarnicy tom 3 to gorzkie, ale niezwykle satysfakcjonujące domknięcie jednej z ciekawszych autorskich serii dark fantasy ostatnich lat. Rick Remender wraz z zespołem stworzyli bezlitosną opowieść o cenie wolności, z której żaden bohater nie wychodzi bez głębokich blizn. Jeśli szukasz w komiksach dojrzałych motywów, zjawiskowej oprawy graficznej i historii, która nie boi się zostawić czytelnika z trudnymi pytaniami, po ten tom po prostu musisz sięgnąć.
Bohaterowie podejmują decyzje mające realne konsekwencje.
Świetnie oddany klimat mrocznej fantasy.
Wysoki poziom oprawy graficznej.
Widowiskowe sceny walk i zniszczenia.
Niektóre rozwiązania finału pozostawiają niedosyt.
Część pomysłów mogłaby otrzymać więcej miejsca.
Momentami tempo wydarzeń jest zbyt intensywne.
| OCENA: 9/10 |
![]() |
| Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Lost in Time. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo. |
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.
