Rewolucjonistka Utena tom 1 – Piękna historia z bardzo mrocznym drugim dnem

Kadr z recenzji pierwszego tomu mangi Rewolucjonistka Utena przedstawiający główną bohaterkę w eleganckim, wyjściowym mundurku.

Na pierwszy rzut oka Rewolucjonistka Utena tom 1 wygląda jak klasyczne shōjo z księciem, romantyczną tajemnicą i efektownymi pojedynkami. Szybko jednak okazuje się, że Akademia Ohtori działa według reguł, które trudno uznać za normalne. Manga Chiho Saito potrafi zachwycić kreską i atmosferą, ale równie skrywaną znacznie głębszą treścią. To właśnie ta mieszanka baśni, tajemnicy i konfliktów między bohaterami czyni ją tak charakterystyczną.


Pierwsze zetknięcie z historią stworzoną przez Chiho Saito i zespół Be-Papas potrafi wywołać spory wstrząs. Obserwujemy opowieść, która z jednej strony czerpie garściami z klasycznego shōjo, a z drugiej bezczelnie łamie niemal każdy utarty schemat gatunkowy. Decyzja głównej bohaterki, by odrzucić rolę biernej księżniczki na rzecz wyzwolonego protektora, nadaje całej narracji niezwykłej dynamiki. Dynamiki która czasem mocno angażuje, ale ma też momenty mogące powodować grymas niezadowolenia na twarzy czytelnika.

Jeśli szukacie więcej recenzji klasycznych mang shōjo, zajrzyjcie również do innych tekstów poświęconych temu gatunkowi.


Rewolucjonistka Utena tom 1 i fabuła, która więcej obiecuje, niż wyjaśnia

Fabuła mangi rozwija się w zaskakująco szybko. Rozpoczynamy od zarysu dzieciństwa Uteny, traumy po stracie rodziców, uratowania z rzeki przez tajemniczego księcia oraz corocznych listów z różanym stemplem, które w finale doprowadzają bohaterkę do Akademii Ohtori. Wstęp i wprowadzenie do realiów szkolnych traktowane są tu dość pobieżnie, bo akcja natychmiast wrzuca nas w wir pojedynków na miecze na arenie, co jest jednym z ważnych systemów tej placówki. 

Manga serwuje więc odbiorcy coś ciekawszego i bardziej złożonego niż zwykłą historię o poszukiwaniu pierwszej miłości. Utena zostaje bowiem wciągnięta w zasady, których sama nie zna i których sens długo pozostaje niejasny. Kolejne pojedynki popychają akcję naprzód, ale ważniejsze od wyniku starć jest to, co mówią o relacjach między bohaterami. Najmocniej wybrzmiewa sprzeciw Uteny wobec sytuacji, w której człowiek może zostać potraktowany jak własność. To bardzo ważne dla całej konstrukcji fabuły, bo od tego momentu kolejne starcia mają dla Uteny konkretny cel.

Jest to niewątpliwie ciekawe i znacząco odróżniają się od klasycznego  shōjo. Problem w tym, że konstrukcja historii potrafi zirytować. Manga chętnie podrzuca nam kolejne pytania, ale na jasne odpowiedzi nie mamy tu co liczyć. Opowieść ma również pewien problem z tempem. Pojedynki pozwalają stopniowo wprowadzać kolejnych bohaterów, ale pomiędzy nimi pojawiają się czasem fragmenty nie wnoszące nic znaczącego do opowieści. Zamiast budować napięcie, manga zaczyna wtedy sprawiać wrażenie, jakby celowo odkładała najważniejsze wyjaśnienia na później.

Mimo tego podstawowy pomysł działa. Najbardziej interesujące nie jest nawet to, kto wygra następny pojedynek, lecz zderzenie Uteny z systemem, który próbuje narzucić bohaterom określone role. Dzięki temu fabuła ma wyraźny temat i nie sprowadza się do serii efektownych scen.

Utena kontra system. Bohaterowie Rewolucjonistki Uteny tom 1 

Bardzo mocnym akcentem mangi są tutaj postacie. Pierwsze i najważniejsze miejsce zajmuje oczywiście Utena. Ma ona wyrazisty charakter, drzemiącą w niej odwagę i bardzo wyraźny kodeks moralny. Dziewczyna nie chce po prostu czekać na księcia, który ją uratuje. Sama chce zostać księciem. Co ważne, nie jest to tylko efektowny kostiumowy pomysł. Jej sposób zachowania wpływa na decyzje i relacje, szczególnie wtedy, gdy inni próbują narzucić jej rolę.

Świetnie wypada tu jej stosunek do Anthy. Utena widzi w niej osobę, podczas gdy system pojedynków sprowadza ją do roli nagrody należącej do zwycięzcy. To napięcie daje ich relacji emocjonalny ciężar, nawet jeśli sama Anthy pozostaje znacznie trudniejsza do rozszyfrowania. Sama Anthy jest jednak trochę za bardzo pasywna, często po prostu wykonuje polecenia i zachowuje spokój nawet wtedy, gdy sytuacja powinna budzić sprzeciw. Można w tym widzieć element tajemnicy, ale jako bohaterka przez długi czas nie ma takiej siły jak Utena.

Ciekawiej wypadają postacie, które próbują wykorzystać zasady tego świata dla własnych celów. Tōga jest jednocześnie czarujący, irytujący i manipulacyjny. Saionji działa znacznie bardziej bezpośrednio i przez swoje zachowanie wobec Anthy szybko staje się postacią, której trudno kibicować. Pojawiające się później Jury, Miki czy rodzeństwo Anthy poszerzają układ zależności i sugerują, że Akademia Ohtori skrywa znacznie więcej, niż początkowo widać. Nie wszystkie te postacie dostają jednak na tym etapie tyle miejsca, by ich potencjał w pełni wybrzmiał.

Estetyka shōjo kontra niedociągnięcia anatomiczne

Warstwa wizualna to klasyczny, elegancki nurt shōjo lat 90., charakteryzujący się pociągłymi twarzami, spiczastymi brodami i smukłymi sylwetkami. Kreska Chiho Saito skupia się przede wszystkim na ekspresji bohaterów i ich fryzurach, ale potrafi też zachwycić architekturą. Wieża pojedynków oraz odwrócony zamek w tle robią niesamowite wrażenie. 

Niestety, pod kątem czysto warsztatowym oprawa nie jest wolna od odczuwalnych skaz. Rysowniczce zdarzają się zauważalne potknięcia anatomiczne. W dynamicznych scenach pojedynków czy głębszych skrótach perspektywicznych ciała postaci bywają dziwacznie wygięte, a ich ułożenie staje się nienaturalne i sztywne. Poważnym mankamentem wpływającym na odbiór jest również nierówna jakość prezentacji wybranych stron; w wielu miejscach głęboka, nasycona czerni ustępuje miejsca bladym szarościom, przez co rysunki sprawiają wrażenie wyblakłych, a subtelny detale umieszczone w tle po prostu znikają. 

Gdzie Rewolucjonistka Utena tom 1 przestaje błyszczeć 

Największą słabością mangi jest dla mnie sposób dozowania informacji. Tajemnica stanowi jeden z powodów, dla których chce się czytać dalej, ale kolejna zagadka czasem zastępuje poprzednią, zanim dostaniemy choć częściową odpowiedź. Wtedy napięcie zamienia się w zmęczenie, a część pytań zaczyna wyglądać bardziej jak dekoracja niż element konstrukcji fabuły.

Ponadto nie wszystkie zachowania bohaterów są równie przekonujące. Czasem Utena musi wejść w kolejny konflikt bardziej dlatego, że wymaga tego fabuła, niż dlatego, że wynika to naturalnie z wcześniejszych decyzji. W świecie z założenia dziwnym i symbolicznym nie przeszkadza mi brak realizmu, ale przeszkadza zwykła wygoda fabularna.

Do tego dochodzi Anthy. Jej bierność ma znaczenie dla obrazu systemu, w którym została umieszczona, ale jednocześnie ogranicza emocjonalną siłę części scen. Utena chce poznać ją jako człowieka, a czytelnik również chciałby dostać więcej materiału, który pozwoliłby zrozumieć, co kryje się za jej spokojem i posłuszeństwem.


Rewolucjonistka Utena tom 1 – plusy i minusy

 Bardzo charakterystyczna główna bohaterka.

  Bezkompromisowe przełamanie schematów gatunku shōjo i motywu księcia.

  Niezwykły, baśniowo-mroczny klimat wokół areny pojedynków.

  Szczegółowa i dopracowana pod kątem estetycznym oprawa graficzna.

  Absurdalne, pretekstowe zawiązania niektórych wątków fabularnych.

  Nierówne tempo fabuły w niektórych fragmentach.

  Frustrująco bierna i trudna do polubienia postać Różanej Oblubienicy.

 


OCENA: 7/10
Ocena mangi Rewolucjonistka Utena tom 1 od wydawnictwa Waneko.Rewolucjonistka Utena tom 1 jest mangą, która ma znacznie więcej charakteru niż przeciętny tytuł oparty na baśniowych schematach. Największą siłą pozostaje Utena i sposób, w jaki jej potrzeba działania zderza się z systemem podporządkowującym innych bohaterów określonym rolom. Nie wszystko działa równie dobrze, szczególnie tempo i sposób dawkowania odpowiedzi, ale pomysł, atmosfera i wizualna strona mangi wystarczają, by historia zostawiła po sobie wyraźne wrażenie. Jeśli szukacie shōjo, które nie ogranicza się do romansu i efektownych relacji między bohaterami, to warto po mangę sięgnąć. Trzeba jednak zaakceptować, że manga lubi zostawiać czytelnika z pytaniami i nie zawsze natychmiast wynagradza jego cierpliwość. Jeśli najbardziej cenicie szybkie tempo i klarownie wyjaśnioną fabułę, część rozwiązań może Was frustrować. Dla kogo? Dla czytelników shōjo zainteresowanych baśniowymi motywami, nietypowymi bohaterkami, pojedynkami, tajemnicami i historiami, które nie podają wszystkich odpowiedzi od razu. Inne polecane tytuły/serie: Róża Wersalu, Mój drogi bracie…

Mangę do recenzji dostarczyło wydawnictwo Waneko. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo.
PopKulturowy Kociołek
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.