
XI-wieczna Anglia spływa krwią pod toporami duńskich najeźdźców, tworząc bezwzględne tło dla opowieści o zatraceniu. Manga Żegnaj, Odynie tom 1 rzuca nas w sam środek bezlitosnej rzezi, gdzie chłopak wychowany przez wilki musi zmierzyć się z tragedią, która niszczy jego niedawno odzyskane człowieczeństwo. Chihiro Yoshioka bez ogródek serwuje mroczną historię o zemście i brutalnej rzeczywistości, która jest początkiem czegoś większego i bardziej złożonego.
Historie o Wikingach cieszą się w ostatnich latach naprawdę dużą popularnością. Dlatego kolejne tytuł poruszającą ową tematykę, muszą się jakoś wyróżniać na tle licznej konkurencji. Manga Żegnaj, Odynie tom 1 próbuje przyciągnąć uwagę nie brutalnością ale tragedią i wynikającymi z niej emocjami oraz rodzącą się relacją dwójki mocno różnych bohaterów. Nie jest to jednak pozycja, która od razu wywraca gatunek do góry nogami, ale potrafi wykorzystać znane motywy w sposób wystarczająco dynamiczny, by czytać ją z zainteresowaniem.
Zanim przejdziecie do recenzji, warto zajrzeć także do naszego wywiadu z Chihiro Yoshioka, w którym autor opowiada o pracy nad „Żegnaj, Odynie” i swoich inspiracjach.
Scenariusz
Autor sprawnie osadza swoich bohaterów na tle autentycznych wydarzeń historycznych XI wieku, łącząc starcia angielsko-duńskie z nastrojem nordyckiej epopei. Fabuła pierwszego tomu opiera się tu na prostym, lecz niezwykle skutecznym motywie zemsty, który napędza akcję od pierwszego rozdziału. Motyw utraty bliskiej osoby i późniejszej konfrontacji z człowiekiem odpowiedzialnym za tragedię jest bardzo dobrze znany, ale ciągle ma w sobie duży potencjał.
Zresztą to nie sama zemsta czy krwawe potyczki (których tu nie brakuje) są tu najważniejsze. Na pierwszy plan opowieści wysuwa się kiełkujący zalążek skomplikowanej relacji Luke’a i Einara. Początkowo można łatwo uznać Einara za klasycznego antagonistę. Jest związany z brutalną stroną konfliktu i staje się dla Luke’a symbolem wszystkiego, co odebrało mu dotychczasowe życie. Autor nie zatrzymuje się jednak na takim rozwiązaniu. Pokazuje również perspektywę Einara, jego ambicje oraz doświadczenia, dzięki czemu konflikt zaczyna mieć więcej niż jedną warstwę. To jeden z najlepszych elementów tomu.
Tempo jest przy tym odpowiednio szybkie. Pierwszy tom nie spędza kilkudziesięciu stron na samym budowaniu świata. Yoshioka wprowadza podstawowe informacje, pokazuje bohaterów, ustawia konflikt i bardzo szybko przechodzi do wydarzeń, które będą napędzać dalszą historię. Dzięki temu manga ma charakter wyraźnego otwarcia serii, a nie rozbudowanego prologu. Z drugiej strony ta szybkość powoduje, że niektóre elementy pozostają jeszcze powierzchowne. Autor sygnalizuje większe znaczenie polityki, historii i nordyckich wierzeń, ale pierwszy tom nie daje jeszcze wystarczająco dużo miejsca, żeby wszystkie te elementy naprawdę wybrzmiały.
Bohaterowie
Jak już wspomniałem siłą napędową pierwszej części jest konstrukcja dualizmu między głównymi postaciami. Luke to postać naznaczona traumą, ukształtowana przez zwierzęcy instynkt przetrwania, a następnie przekształcona przez bezinteresowną miłość opiekuna, co tworzy ciekawy portret psychologiczny. Z kolei Einar, srebrnowłosy najeźdźca, nie jest jedynie płaskim czarnym charakterem. Autor odsłania jego motywacje oraz brutalne środowisko, które ukształtowało go na bezwzględnego wojownika.
Obaj bohaterowie zostali ukształtowani przez przemoc, choć znaleźli się po przeciwnych stronach konfliktu. Nie są jeszcze postaciami szczególnie skomplikowanymi, ale już teraz można dostrzec potencjał na znacznie ciekawszą relację. Szczególnie dobrze działa tutaj fakt, że manga nie próbuje na siłę zrobić z nich dwóch całkowicie różnych osobowości. Łączy ich gniew i potrzeba udowodnienia własnej wartości, choć każdy z nich kieruje tę energię w inną stronę.
Rysunki
Warstwa graficzna jest jednym z powodów, dla których Żegnaj, Odynie tom 1 momentalnie potrafi przykuć uwagę odbiorcy. Chihiro Yoshioka nie stawia tu na przesadną czystość kreski. Jego rysunki są surowe, miejscami ciężkie i wyraźnie podporządkowane atmosferze opowieści.
Szczególnie dobrze wypadają sceny przemocy. Autor potrafi nadać im odpowiednią dynamikę, a ruch bohaterów jest czytelny nawet wtedy, gdy plansze robią się bardzo intensywne. Nie chodzi przy tym wyłącznie o efektowność. Brutalność ma tutaj znaczenie narracyjne.
Bardzo podoba mi się również sposób wykorzystania czerni. Plansze często mają ciężki, ponury charakter, dzięki czemu manga od pierwszych stron buduje odpowiedni nastrój. To dobrze współgra z historią Luke’a, ponieważ jego świat stopniowo traci wszystko, co dawało mu poczucie bezpieczeństwa.
Warto przy tym zaznaczyć, że styl Yoshioki nie jest pozbawiony niedoskonałości. Początkowo można zauważyć pewną surowość w anatomii i konstrukcji postaci. Niektóre kadry wyglądają mniej pewnie, niż powinny, a kreska momentami sprawia wrażenie jeszcze nie do końca opanowanej. Co ważne, w obrębie samego tomu widać jednak poprawę.
Wady i niedociągnięcia
Zauważalną słabością mangi jest brak większej oryginalności na poziomie podstawowego pomysłu. Mamy Wikingów, średniowieczną Anglię, brutalne najazdy, osobistą tragedię, zemstę i młodego bohatera, którego życie zostaje naznaczone wojną. To zestaw motywów, który nie jest szczególnie świeży. Porównania do Sagi Winlandzkiej są więc praktycznie nieuniknione. Nie uważam jednak, żeby sama obecność podobnych motywów była problemem. Kłopot pojawia się wtedy, gdy manga przez dłuższy czas nie pokazuje wyraźnie, co właściwie chce zrobić po swojemu.
Momentami historia idzie tutaj również troszkę zbyt łatwą drogą. Luke jest bardzo wyraźnie ustawiony jako postać, której mamy współczuć, a Einar początkowo funkcjonuje przede wszystkim jako przeciwieństwo protagonisty. Późniejsze pogłębienie jego perspektywy działa na korzyść całości, ale część pierwszego tomu nadal opiera się na prostych emocjach. Niektóre postacie są też przesadnie przerysowane. Dotyczy to zarówno ich charakterów, jak i sposobu prezentowania. W historii o tak brutalnym świecie nie jest to szczególnie dziwne, lecz czasami zamiast budować wiarygodność, prowadzi do pewnej komiksowej przesady.
Drugą kwestią jest świat przedstawiony. Tło historyczne zostało wybrane bardzo dobrze, ale na razie pozostaje głównie sceną dla osobistego konfliktu. Dostajemy informacje dotyczące Anglii, Danii, Wikingów, chrześcijaństwa oraz nordyckich wierzeń, jednak trudno jeszcze mówić o wyjątkowo rozbudowanej wizji epoki. W tym zakresie seria dopiero pokazuje możliwości.
Czy warto przeczytać Żegnaj, Odynie tom 1?
Zdecydowanie tak! Jeśli lubicie mangi historyczne, brutalne opowieści o Wikingach oraz historie o zemście, to tytuł ten na pewno was zadowoli. Żegnaj, Odynie tom 1 nie jest co prawda jeszcze dziełem na poziomie najbardziej dojrzałych serii tego gatunku, ale ma wystarczająco mocny fundament, żeby zainteresować kolejnymi tomami. Największą nadzieję daje tutaj relacja Luke’a i Einara oraz możliwość rozwinięcia mistycznej strony świata.
Atmosfera XI wiecznej Anglii.
Brutalne sceny walk dobrze współgrające z charakterem opowieści.
Mocne wykorzystanie czerni i ciężkiego klimatu.
Charakterystyczne projekty najważniejszych bohaterów.
Podstawowy schemat fabularny nie jest szczególnie oryginalny.
Niektóre postacie zostały przedstawione zbyt schematycznie.
Świat przedstawiony nie jest jeszcze wystarczająco rozbudowany.
| OCENA: 8/10 |
Manga, która bierze bardzo znane składniki i próbuje nadać im własny charakter poprzez postać Luke’a oraz jego konflikt z Einarem. Nie wszystkie pomysły są jeszcze rozwinięte, ale autor potrafi utrzymać tempo i konsekwentnie budować emocjonalny ciężar historii. Największym atutem tomu jest połączenie osobistej tragedii z brutalnym obrazem wojny. Warstwa graficzna dobrze współpracuje z tym tonem, szczególnie podczas scen walk, a jej surowość z czasem zaczyna działać zdecydowanie na korzyść całości. Dla kogo? Ten tytuł jest idealną propozycją dla pełnoletnich miłośników mrocznych komiksów historycznych, szukających bezkompromisowych opowieści o zemście. Inne polecane tytuły/serie: Saga winlandzka, Berserk, Miecz nieśmiertelnego. |
| Mangę do recenzji dostarczyło wydawnictwo Waneko. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo. |
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.
Manga, która bierze bardzo znane składniki i próbuje nadać im własny charakter poprzez postać Luke’a oraz jego konflikt z Einarem. Nie wszystkie pomysły są jeszcze rozwinięte, ale autor potrafi utrzymać tempo i konsekwentnie budować emocjonalny ciężar historii. Największym atutem tomu jest połączenie osobistej tragedii z brutalnym obrazem wojny. Warstwa graficzna dobrze współpracuje z tym tonem, szczególnie podczas scen walk, a jej surowość z czasem zaczyna działać zdecydowanie na korzyść całości.