
W Barbaric: Księga 2 stawką nie jest już tylko głowa Gladiusa, lecz także to, kim stają się Owen i jego towarzysze. Opowieść zagęszcza mitologię świata, a jednocześnie nie zwalnia tempa, gdy topór domaga się kolejnej rundy. Ponadto wszechobecny tu sarkazm tnie równie ostro co stal.
Streszczenie fabuły
W Barbaric: Księga 2 kontynuowana jest opowieść o Owena oraz jego towarzyszy: wiecznie narzekające i pijącego krew topora Axe’a, półnagiej wiedźmy Soren i wampirycznego wojownika Steel’a. Album podzielony jest na dwie historie. W pierwszej („Na pieńku”) muszą stawić czoła bezwzględnemu przywódcy orków imieniem Gladius, z którym główny bohater ma do wyrównania dawne, niezwykle krwawe rachunki. W kolejnej części tomu („Będzie piekło”) Owen trafia do ognistego więzienia w piekle, gdzie czeka na niego stary przyjaciel i dość nietypowe towarzystwo z jego przeszłości. W międzyczasie Soren i Steel zawierają niebezpieczny pakt z wiedźmą Ka, próbując sprowadzić go z powrotem. Dodatkowo tom zawiera też bonusowy zeszyt napisany wspólnie z Nicholasem Eamesem, który dopełnia całość kolejną krwawą anegdotą z dusznego świata Barbaric.
Barbaric: Księga 2 – rozwinięcie mitu, gęstsza krew i szybszy puls
Druga księga Barbaric to przypadek sequela, który nie tylko dorównuje energią otwarciu, ale też wgryza się jeszcze głębiej w świat przedstawiony. Michael Moreci zamiast prostego „więcej tego samego” serwuje nam wartką krwawą akcję wymieszaną z sarkastycznym humorem, pod którą pulsują najróżniejszego rodzaju tajemnice, zwłaszcza te związane z klątwą Owena i naturą Topora. W efekcie czego dostajemy angażującą opowieść o zemście, która powraca niczym bumerang, oraz o „dobru”, które bywa przemocą pod inną nazwą.
Oś fabularna jest tu dość klarowna. Na horyzoncie czeka Gladius, dawny wróg Owena. Moreci umiejętnie przeplata drogę ku ostatecznej konfrontacji z rozbudową tła: Steel odsłania własną historię i to, co uczyniło z niego istotę balansującą na granicy człowieczeństwa; Soren dostaje chwilę, by zatopić palce w magii i zaryzykować układ, który w innych realiach nazwałoby się bluźnierstwem. Ten miks podtrzymuje suspens.
Tempo to jedna z największych zalet tomu. Moreci i ekipa prowadzą historię w szybkim ale angażującym rytmie. Nie ma tu dłużyzn; nawet ekspozycja świata jest rozpisana tak, aby podsycać napięcie i pchać odbiorcę do przewracania kolejnych stron. Starcia są tu naprawdę różnorodne: od jatki na orczym pograniczu, przez zasadzki czarownic, po widowiskowe interwencje istot, które zdają się pamiętać początki świata. Każda walka ma ponadto swoje fabularne znaczenie, albo pcha opowieść do przodu, albo odkrywa emocjonalną stronę postaci.
Bohaterowie których się nie zapomina
Album od wielu innych podobnych tematycznie opowieści z pewnością najmocniej wyróżniają tu bohaterowie. Owen pozostaje tym samym upartym, gburowatym rzeźnikiem, jednak pod pancerzem znieczulicy zaczynają pojawiać się pęknięcia wynikające z ciężaru nałożonego na niego przekleństwa. Jego upór w dążeniu do zemsty na Gladiusie oślepia go na większą perspektywę, co czyni go postacią tragiczną, niezdolną do ucieczki przed własnym przeznaczeniem. Niezaprzeczalnie największą gwiazdą kolejny raz jest tutaj Topór, którego unikalna osobowość kradnie każdą scenę, w której się pojawia. W tym tomie dowiadujemy się więcej o naturze jego więzi z Owenem, a jego urozmaicona krwawa dieta, staje się źródłem genialnych, podszytych czarnym humorem monologów.
Ogromną ewolucję przechodzi tu Steel, którego dramatyczna przeszłość zostaje wreszcie wyciągnięta na światło dzienne. Retrospekcje z jego udziałem pokazują potężną traumę i proces powolnej utraty człowieczeństwa, co nadaje tej z pozoru lekkiej opowieści niespodziewanego, melancholijnego tonu. Widzimy potwora, który nienawidzi tego, czym się stał, a jego lojalność wobec drużyny wynika z desperackiej potrzeby znalezienia odkupienia. Soren z kolei cementuje swoją pozycję jako racjonalny, niezwykle potężny filar grupy, a jej relacja ze Steelem jest wspaniałym przykładem czysto platonicznej, opartej na wzajemnym szacunku przyjaźni, co stanowi miłą odmianę od wszechobecnych w popkulturze wątków romantycznych.

Warstwa wizualna i brutalne rysunki
Nathan Gooden wspiął się w tym albumie na absolutne wyżyny swoich artystycznych możliwości, serwując czytelnikom prawdziwą wizualną ucztę. Każdy kadr aż tętni od nadmiaru szczegółów, a dynamiczna, niezwykle płynna kreska idealnie oddaje furię i chaos przetaczających się przez strony. Artysta doskonale radzi sobie z anatomią i mimiką postaci, dzięki czemu emocje wypisane na twarzach bohaterów są niezwykle sugestywne.
Sceny gore, choć wszechobecne i niezwykle krwawe, nie sprawiają wrażenia taniego epatowania obrzydliwością, lecz stanowią naturalny, integralny element tego brutalnego świata. Sposób kadrowania potęguje uczucie uczestnictwa w samym środku walki. Ogromna w tym zasługa również kolorysty Addisona Duke’a, który wykonał tytaniczną pracę, nakładając na rysunki Goodena unikalną paletę barw.
Wady i niedociągnięcia
Choć Barbaric: Księga 2 to przede wszystkim dobra zabawa, nie jest to komiks wolny od mankamentów.
Najpoważniejszym zarzutem, jaki można postawić scenariuszowi, jest pewne przeładowanie ekspozycją, zwłaszcza w momentach, gdy Steel lub napotkane bóstwa zaczynają snuć długie, skomplikowane monologi wyjaśniające zawiłości mitologii świata. Bywa, że scena tłumaczy odrobinę za dużo tam, gdzie obraz już powiedział wystarczająco.
Kolejna mała niedoskonałość to nijakość niektórych postaci drugoplanowych. Część postaci epizodycznych przypomina tu „zadaniodawców” z gier. Są oni dopchani do historii tylko po to, pchnąć bohaterów na dalszą ścieżkę krwawej zemsty.
Wreszcie, humor oparty na ciągłych wulgaryzmach i uszczypliwościach Topora, choć w większości przypadków trafiony, w kilku scenach wydaje się wymuszony, jakby scenarzysta czuł presję, że na każdej stronie musi znaleźć się przynajmniej jeden sprośny lub cyniczny żart.
Podsumowanie
Rewelacyjna, choć bezkompromisowo brutalna rozrywka, która zachwyci każdego fana nowoczesnego podejścia do opowieści spod znaku miecza i magii. Genialne połączenie czarnego humoru, świetnie nakreślonych postaci oraz spektakularnej oprawy wizualnej sprawia, że od lektury trudno się oderwać choćby na moment. Zdecydowanie warto zainwestować w ten album, by przekonać się, jak ożywcza i inteligentna może być współczesna dekonstrukcja skostniałych schematów gatunkowych.
| PLUSY: | MINUSY: |
Energia akcji i klarowne tempo.
Świadome granie tropami gatunku i rozbudowa mitologii bez tracenia impetu.
Mocna oprawa wizualna z wyrazistą kolorystyką.
Przeciążone momenty ekspozycyjne.
Niektóre postacie drugoplanowe są nijakie.
| OCENA: 9/10 |
![]() |
| Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Lost in Time. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo. |
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.
