Dungeon Meshi tom 6–8 – potwory, gotowanie i wielkie problemy bohaterów

Czarno-biały kadr z recenzji mangi Dungeon Meshi tom 6-8 przedstawiający krasnoluda Senshi stojącego w zimowym stroju obok leśnego bałwana.

Dungeon Meshi tom 6–8 to moment, w którym znana wcześniej formuła zaczyna wyraźnie dojrzewać. Gotowanie potworów nadal pozostaje jednym z fundamentów serii, ale na pierwszy plan coraz częściej wychodzą bohaterowie, ich przeszłość oraz zagrożenie związane z samym lochiem. Ryoko Kui nie rezygnuje przy tym z humoru, dzięki czemu nawet bardziej dramatyczne wydarzenia nie odbierają mandze lekkości. Problem w tym, że nie wszystkie rozwiązania fabularne są równie przekonujące.


Streszczenie fabuły

Po wydarzeniach związanych z przemianą Farynn w istotę o smoczym ciele drużyna Laiosa musi nie tylko odnaleźć sposób na uratowanie swojej towarzyszki, ale również zmierzyć się z konsekwencjami działań szalonego czarodzieja. Po drodze do grupy dołącza Izutsumi, której koci charakter i trudny stosunek do jedzenia potworów wprowadzają sporo zamieszania. Bohaterowie schodzą coraz głębiej, poznają kolejne tajemnice lochu oraz odkrywają miejsca, które pokazują, jak niezwykłym tworem jest ten świat. W ósmym tomie stawka rośnie jeszcze bardziej, ponieważ zagrożenie zaczyna dotyczyć nie tylko Farynn, lecz całego lochu.

Warto poznać poprzednie tomy, szczególnie jeśli chcecie w pełni zrozumieć rozwój bohaterów i fabuły.


TOM 6

Tom szósty przynosi chwilowe uspokojenie i skupia się na konsekwencjach wydarzeń z dramatycznego finału poprzedniego aktu. Drużyna Laiosa spotyka starych znajomych oraz grupę Kabrewa, co stwarza przestrzeń do wielu rozmów oraz ukazanie różnych punktów widzenia na magię i eksploatację podziemi. Szybko jednak okazuje się, że sielanka jest pozorna, a przemieniona w chimerę Farynn staje się bezpośrednim zagrożeniem dla wszystkich wokoło. Po dynamicznej walce ekipa ponownie rozdziela się z resztą i rusza dalej w małym składzie, rekrutując po drodze nową postać.

Pomysł na ten tom broni się fabularnie, ale tempo akcji odczuwalnie siada w pierwszej połowie. Zamiast płynnego marszu otrzymujemy sporo gadających głów i niepotrzebnego zamieszania informacyjnego. Bohaterowie zachowują swoje unikalne charakterystyki, ale reakcje niektórych z nich na sytuacje kryzysowe bywają irytujące. Najlepiej dalej prezentuje się Senshi. Jego bezkompromisowe podejście do kultury jedzenia i sceny uczące podstawowych zasad kulinarnych w lochu są jak zwykle majstersztykiem komediowym. Izutsumi dodaje zaś nieco dzikości do drużyny, choć jej nieufność bywa z początku nieco schematyczna.

Świat przedstawiony pozostaje jednym z największych atutów Dungeon Meshi. W szóstym tomie szczególnie dobrze widać, że loch nie jest jedynie ciągiem pomieszczeń z potworami. Ma własną historię, zasady i zależności. Metamorficzne stworzenia, koszmary czy hybrydy nie sprawiają wrażenia przypadkowych dodatków. Ryoko Kui konsekwentnie wykorzystuje je do budowania specyfiki tego miejsca. Do tego pojawia się tu wątek wędrówek wewnątrz koszmarów sennych, co ma znaczenia dla relacji Marcile z jej własnym poczuciem winy.

Rysunki nadal robią bardzo dobre wrażenie. Nie chodzi tutaj o efektowność rodem z najbardziej widowiskowych mang akcji, lecz o umiejętność pokazania stworzeń i sytuacji w sposób czytelny, charakterystyczny i często zabawny. Autorka potrafi sprawić, że potwór wygląda jednocześnie dziwnie, groźnie i interesująco. To szczególnie ważne w mandze, której jednym z podstawowych elementów jest obserwowanie niezwykłych stworzeń, a następnie zastanawianie się, jak można je przyrządzić. 

Największym problemem tomu pozostaje dla mnie zbyt proste rozwiązanie kilku konfliktów. Niektóre sytuacje budowane są tak, jakby miały mieć poważne konsekwencje, po czym magia pozwala stosunkowo łatwo odwrócić ich skutki. W serii, która coraz mocniej próbuje budować dramatyczną stawkę, takie rozwiązania zaczynają być zauważalne. Nie przekreślają jednak całości, ponieważ najważniejsze wydarzenia związane z Farynn i szalonym czarodziejem wyraźnie przygotowują grunt pod późniejsze tomy.

TOM 7

Siódmy tom wypada moim zdaniem lepiej niż poprzedni przede wszystkim dlatego, że bardzo dobrze wykorzystuje swoich bohaterów. Izutsumi przestaje być jedynie nową członkinią drużyny, a Senshi otrzymuje więcej miejsca na pokazanie swojej historii. Dzięki temu manga nie musi bez przerwy zwiększać skali wydarzeń. Zamiast tego pozwala lepiej poznać osoby, które już znamy. Izutsumi jest tutaj szczególnie istotna. Jej obecność mogłaby łatwo sprowadzić się do prostego żartu z kociej wojowniczki, która marudzi na jedzenie. Na szczęście Ryoko Kui robi z niej coś więcej. Bohaterka ma własne motywacje i własny cel, a jej stosunek do pozostałych członków drużyny nie jest od razu przyjazny. To dobrze wpływa na dynamikę grupy.

Drugim mocnym elementem jest przeszłość Senshiego. To postać, która od dawna była jednym z najbardziej charakterystycznych członków drużyny. Jego kulinarne umiejętności i spokojny sposób bycia często wykorzystywano do komedii, ale siódmy tom pokazuje, że za tą powierzchownością kryje się coś więcej. Poznanie jego historii dodaje mu głębi i sprawia, że późniejsze zachowania nabierają dodatkowego znaczenia. Autorka nie próbuje jednak nagle zmienić Senshiego w zupełnie inną osobę. Jego przeszłość nie służy temu, aby przekreślić dotychczasowy obraz bohatera, ale go uzupełnia.

Pod względem fabularnym siódmy tom sprawnie utrzymuje równowagę między główną misją a pobocznymi wydarzeniami. Poszukiwanie Farynn nadal pozostaje najważniejsze, ale manga nie pędzi bez przerwy w kierunku finałowego starcia. W zamian dostajemy kolejne elementy świata, między innymi interesujący motyw farmy potworów. To bardzo pasuje do logiki serii. Skoro potwory można wykorzystać jako pożywienie, naturalnym kolejnym krokiem jest zastanowienie się, czy można je również hodować i wykorzystywać w inny sposób.

Równie ważne są wydarzenia związane z grupą Kabrew i elfami. Ich obecność przypomina, że działania Laiosa mają konsekwencje poza bezpośrednim otoczeniem drużyny. Elfy chcą zamknąć loch, a Kabrew próbuje zyskać czas, aby główni bohaterowie mogli kontynuować swoją misję. Dzięki temu fabuła otrzymuje drugi tor, który dobrze uzupełnia wydarzenia rozgrywające się w głębi.

Rysunki ponownie dobrze współgrają z treścią. Projekty stworzeń są pomysłowe, a sceny akcji pozostają czytelne. Szczególnie dobrze wypadają momenty, w których komedia wynika nie tylko z dialogów, ale również z samego wyglądu postaci i ich zachowania.

Jeśli chodzi o wady, to część czytelników może odczuć niedosyt związany z Farynn. Jej poszukiwania są nadal jednym z najważniejszych elementów fabuły, ale manga często odsuwa ten wątek, aby zająć się innymi wydarzeniami. W moim odczuciu nie jest to poważny problem, ponieważ dostajemy w zamian rozwój Senshiego i Izutsumi, jednak ktoś nastawiony przede wszystkim na rozwiązanie głównej historii może uznać tempo za zbyt zachowawcze.

TOM 8

Ósmy tom to mocna jazda bez trzymanki i powrót do najbardziej absurdalnego humoru, przy jednoczesnym podniesieniu dramatyzmu fabuły. Główny wątek skupia się tu na efektach działania tajemniczych grzybów, które powodują zamianę ras u naszych bohaterów. Ta groteskowa sytuacja zmusza ich do nauki walki i funkcjonowania w całkowicie nowych ciałach, podczas gdy do lochu wkracza elitarny i bezwzględny oddział elfów.

Fabuła w tym tomie funkcjonuje dwutorowo. Z jednej strony mamy śmieszne i dopracowane sceny wynikające z nowej anatomii bohaterów, a z drugiej mroczną operację wojskową elfów mającą na celu wyczyszczenie i zamknięcie lochu za wszelką cenę. Pomysł z zamianą ras nie jest tylko tanim gagiem. Ryoko Kui wykorzystuje go do pokazania niuansów biomechaniki poszczególnych gatunków oraz do rozwinięcia relacji w grupie. Dostajemy tu również mały wgląd w przeszłość Chilchuck’a i jego skomplikowane życie rodzinne.

Interesująco wypada również dalsze poznawanie świata wewnętrznego lochu. Wieś i obszar zajmujący się hodowlą potworów pokazują, że miejsce to ma własne ekosystemy oraz społeczności. Takie elementy bardzo dobrze uzupełniają klasyczną przygodową warstwę historii. Dzięki nim loch przestaje być jedynie przeszkodą na drodze bohaterów.

Pod kątem oprawy wizualnej, mandze nie można niczego zarzucić. Autorka bardzo dobrze wykorzystuje możliwość zmieniania wyglądu postaci. Różnice między gatunkami są czytelne, a komediowy potencjał tych zmian zostaje w pełni wykorzystany. Projekty stworzeń nadal są różnorodne i charakterystyczne.

Jedyną drobną wadą tomu ósmego jest pewien chaotyczną narrację w środkowej części. Duża liczba wątków, nagłe zmiany perspektywy oraz natłok nowych postaci z oddziału elfów mogą wywołać chwilowe zagubienie. Gotowanie i opisy dań zeszły tu lekko na dalszy plan na rzecz akcji i komedii sytuacyjnej. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to tom wybitny pod względem rozrywkowym. 


Czy warto przeczytać Dungeon Meshi tom 6-8?

Zdecydowanie Tak. Trzy omawiane tomy pokazują serię, która coraz mocniej wychodzi poza prosty schemat „potwór, walka, gotowanie”, jednocześnie nie porzucając tego, co od początku stanowiło jej znak rozpoznawczy. Największą wartością pozostają bohaterowie, pomysłowy świat oraz umiejętność łączenia humoru z poważniejszymi wydarzeniami. 

 Bardzo dobrze rozwinięci bohaterowie.

  Izutsumi wnosi świeżą energię do drużyny. 

  Ciekawie rozwinięta przeszłość Senshiego. 

  Coraz bardziej rozbudowany świat przedstawiony. 

  Bardzo dobry humor sytuacyjny. 

  Niektóre problemy są rozwiązywane zbyt łatwo. 

  Wątek Farynn momentami schodzi na dalszy plan.

  Część kulinarnych pomysłów nie robi już takiego wrażenia jak wcześniej. 

 

OCENA: 9/10
Ocena mangi Dungeon Meshi tom 6-8 od wydawnictwa Waneko.Dungeon Meshi tom 6–8 to bardzo dobry fragment serii, która coraz wyraźniej pokazuje swoje większe ambicje. Ryoko Kui rozwija zarówno świat, jak i bohaterów, dzięki czemu kolejne przygody nie sprawiają wrażenia przypadkowego ciągu spotkań z potworami. Szczególnie dobrze wypadają nowe informacje o Senshim i pojawienie się Izutsumi, która skutecznie zmienia dynamikę całej drużyny. Jednocześnie autorka nie zapomina o tym, co stanowi fundament serii, czyli absurdalnym humorze i niezwykłych kulinarnych eksperymentach. Najsłabszym elementem pozostają momenty, w których poważnie wyglądające zagrożenia zostają rozwiązane zbyt łatwo oraz wolniejsze tempo głównej historii w niektórych momentach. Dla kogo? To manga przede wszystkim dla osób, które lubią fantasy łączące przygodę, nietypowy humor, rozbudowany świat oraz sympatycznych, ale mocno ekscentrycznych bohaterów. Inne polecane tytuły/serie: Frieren, Made in Abyss.

Mangę do recenzji dostarczyło wydawnictwo Waneko. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo.
PopKulturowy Kociołek
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.