Krótki szczęśliwy żywot brązowego oksforda – 25 opowiadań i wyobraźnia bez hamulców

Okładka książki Krótki szczęśliwy żywot brązowego oksforda autorstwa Philipa K. Dicka stanowiąca ilustrację recenzji zbioru opowiadań.

Pierwszy tom zbioru opowiadań Philipa K. Dicka zatytułowany Krótki szczęśliwy żywot brązowego oksforda to bezkompromisowy wgląd w początki twórczości wybitnego twórcy. Lektura tych 25 wczesnych tekstów uświadamia, jak zimnowojenna psychoza i obawy przed bronią atomową ukształtowały unikalny klimat fantastyki naukowej z tamtych lat. Chociaż zbiór bywa nierówny, stanowi fascynującą podróż do źródeł motywów, które po latach zdominowały najważniejsze powieści pisarza.


Lubię wracać do początków wielkich pisarzy, bo można wtedy zobaczyć nie tylko ich talent, ale również wszystkie miejsca, w których dopiero uczą się własnego fachu. Krótki szczęśliwy żywot brązowego oksforda daje mi taką możliwość w przypadku Philipa K. Dicka. Nie mam zamiaru udawać, że każdy z tych tekstów jest małym arcydziełem, bo byłoby to zwyczajnie nieprawdziwe. Mam jednak wrażenie, że nawet najsłabsze opowiadania mówią coś ważnego o umyśle autora.


Surowe pomysły i gwałtowny zalew koncepcji

Największą zaletą tego zbioru jest dla mnie świadomość, że czytam autora znajdującego się dopiero na początku drogi, a jednocześnie autora, którego wyobraźnia już wtedy pracowała na bardzo wysokich obrotach. Krótki szczęśliwy żywot brązowego oksforda nie daje przy tym jednolitego doświadczenia. Raz dostaję klasyczną pulpową fantastykę, chwilę później znacznie bardziej złożoną historię w której nie brakuje momentami absurdu. To właśnie nieprzewidywalność kolejnych opowiadań działa tutaj najlepiej.

Dick sięga tu po niemal cały zestaw klasycznych tematów science fiction. Mamy tutaj zimnowojenną paranoję, zagrożenie wojną nuklearną, konflikty międzyplanetarne, podróże w czasie, sztuczną inteligencję, roboty, obce cywilizacje, postapokaliptyczne wizje, rozwój technologii, korporacje oraz społeczeństwa podporządkowane różnego rodzaju systemom. Zakres tematyczny jest naprawdę szeroki, choć sposób wykorzystania poszczególnych motywów bywa bardzo różny. Jedne opowiadania stawiają przede wszystkim na akcję, inne próbują przemycić komentarz społeczny, jeszcze inne skręcają w stronę filozoficznej refleksji albo groteski.

Nie wszystkie te historie osiągają równie wysoki poziom, ale razem pokazują coś istotnego. Autor bardzo szybko zrozumiał, że dobry pomysł science fiction nie musi kończyć się na efektownej technologii. Najciekawsze zaczyna się dopiero wtedy, gdy technologia wpływa na człowieka. Niektóre zawarte tu teksty czytam dziś bardzo dobrze przede wszystkim jako zalążki późniejszego Dicka. Widać jego fascynację rozpadającą się rzeczywistością, niepewnością poznania, technologią wymykającą się spod kontroli i człowiekiem, który bardzo często nie rozumie świata, w którym przyszło mu funkcjonować. Widać też jego zainteresowanie pytaniem, co właściwie oznacza bycie człowiekiem i jak łatwo można tę definicję podważyć.

Kiedy pulpa zaczyna przechodzić w coś znacznie ciekawszego

To, co uderza najmocniej w warstwie wykreowanego świata, to wszechobecna psychoza epoki, w której przyszło tworzyć młodemu autorowi. 

Lata pięćdziesiąte, wojna w Korei i nuklearne widmo wiszące nad mocarstwami odcisnęły piętno na niemal każdej stronicy tego tomu. Oglądamy zniszczone pociskami atomowymi miasta, postapokaliptyczne pustkowia oraz osamotnionych ludzi próbujących przetrwać w starciu z bezduszną technologią. Sposób, w jaki autor buduje klimat zagrożenia, poraża autentycznością. Obserwujemy brutalny dualizm podziału na „nas” i „ich”, gdzie zagrożenie wyłania się zza każdego rogu. Bywa nim obca rasa w mrocznym opowiadaniu Kolonia, a kiedy indziej automatyczne nianie czy zminiaturyzowane systemy obronne. 

Fascynujące jednak, że pośród tego pesymizmu i fatalizmu autor pozostawia przestrzeń na zaskakujące odruchy ludzkiego dobra. W Obrońcach zniszczona planeta odbudowywana jest przez roboty, które przechytrzyły własnych twórców, tworząc fikcję wojny, by spowolnić ich samozagładę. Wyczuwa się w tych wizjach potężną dojrzałość emocjonalną. Człowiek bywa tu zbyt zdegenerowany jako ogół, ale pojedyncze jednostki wciąż zachowują iskrę szlachetności. 

Osobnego wyróżnienia wymaga niepowtarzalne poczucie humoru autora, przełamujące egzystencjalny ciężar. Gdzie kryje się wub z gadającą, filozofującą marsjańską świnią czy kapitalny, najkrótszy w zbiorze Roog, ukazujący świat z perspektywy psa ostrzegającego przed potworami udającymi śmieciarzy, pokazują wyobraźnię pozbawioną jakichkolwiek hamulców.

Największy problem? Dick nie zawsze potrafił dorównać własnej wyobraźni

Najpoważniejszą i szybko zauważalną wadą/niedociągnięciem tego zbioru opowiadań jest jego nierówność. Obok historii naprawdę interesujących znajdują się teksty przewidywalne, uproszczone albo zwyczajnie mniej udane. Niektóre pomysły są świetne na poziomie założenia, ale wykonanie nie daje im odpowiedniej siły. Czasami brakuje rozwinięcia postaci, innym razem zakończenie jest zbyt oczywiste.

Problemem bywają również dialogi. Nie zawsze brzmią naturalnie, a część bohaterów pełni przede wszystkim funkcję potrzebną do przeprowadzenia określonej idei. Dotyczy to również postaci kobiecych, które w kilku historiach pozostają bardziej elementem konstrukcji fabuły niż pełnoprawnymi bohaterkami.

Dick ma też tendencję do przeciążania niektórych tekstów pomysłami i refleksjami. Stabilizacja jest dobrym przykładem historii, która próbuje powiedzieć zbyt wiele naraz. Z kolei Kryształowa krypta, mimo interesującego założenia, jest na tyle przewidywalna, że trudno mówić o pełnym wykorzystaniu jej potencjału.  Niektóre opowiadania też mocniej zestarzały się od innych. Ich rozwiązania, sposób prowadzenia bohaterów czy pewne elementy światotwórcze nie mają już tej siły, którą mogły posiadać w momencie publikacji.


Czy warto przeczytać Krótki szczęśliwy żywot brązowego oksforda?

Niezależnie od wskazanych mankamentów, sięgnięcie po ten tom wypada uznać za obowiązek każdego szanującego się miłośnika fantastyki naukowej. Mamy bowiem do czynienia z bezcennym zapisem ewolucji pisarza, który z pulpowego rzemieślnika przeistaczał się w prawdziwego wizjonera literatury. Choć nie wszystkie opowiadania przetrwały próbę czasu, ogromna dawka świeżych konceptów i unikalny klimat sprawiają, że lektura dostarcza mnóstwa czystej frajdy.

 Wyjątkowo bogata wyobraźnia Philipa K. Dicka. 

  Bardzo szeroki zakres tematów science fiction. 

  Kilka naprawdę mocnych i zapadających w pamięć opowiadań. 

  Widoczne zalążki tematów charakterystycznych dla późniejszej twórczości autora. 

  Nierówny poziom całego zbioru. 

  Część tekstów jest mocno schematyczna. 

  Słabsze dialogi i uproszczone postacie. 

 

OCENA: 8/10
Ocena książki Krótki szczęśliwy żywot brązowego oksforda od wydawnictwa Rebis.Krótki szczęśliwy żywot brązowego oksforda nie jest kolekcją, w której każde opowiadanie można postawić obok najlepszych dokonań Philipa K. Dicka. Jest za to bardzo interesującym zapisem pierwszego etapu jego pisarskiej drogi. 25 historii pozwala prześledzić eksperymenty z tematami, formą i konwencją. Najlepsze teksty pokazują wyobraźnię, która już wtedy wykraczała poza prostą pulpę science fiction. Słabsze opowiadania przypominają natomiast, że zanim Dick osiągnął pełnię swoich możliwości, musiał przejść długą drogę. Dla kogo? Przede wszystkim dla miłośników Philipa K. Dicka, klasycznej science fiction i czytelników zainteresowanych obserwowaniem, jak wielcy autorzy dochodzili do własnego stylu.

Książkę do recenzji dostarczyło wydawnictwo Rebis. Ciekawe tytułu do przeczytania znajdziecie również na na Komiksiarnia Katowice i Ceneo.
PopKulturowy Kociołek
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.