Równi bogom – wielka idea, obcy świat i bardzo ludzka głupota

Okładka książki Równi bogom od wydawnictwa Rebis.

Co się stanie, gdy ludzkość otrzyma dostęp do niewyczerpalnego i całkowicie darmowego źródła energii, ignorując przy tym cichy głos ostrzeżenia o nadchodzącej katastrofie? Isaac Asimov w swojej słynnej powieści tworzy wizję science fiction, która niepokojąco trafnie rezonuje z dzisiejszymi problemami cywilizacyjnymi. Czy książka Równi bogom to więc majstersztyk wybitnego wizjonera, czy może powieść po latach ujawnia swoje słabe strony?


Streszczenie fabuły

W przyszłości ludzkość korzysta z niezwykłego wynalazku zwanego pompą elektronową, który zapewnia praktycznie niewyczerpane źródło energii dzięki wymianie materii z równoległym wszechświatem. Problem w tym, że kilku naukowców zaczyna podejrzewać, iż proces ten zaburza fundamentalne prawa fizyki i w konsekwencji może doprowadzić do zagłady Słońca oraz naszego świata. W drugim nurcie opowieści poznajemy istoty zamieszkujące drugi wszechświat i odkrywamy, że dla nich pompa również ma ogromne znaczenie, ponieważ ich własny świat zmierza ku zagładzie. Ostateczne rozwiązanie problemu staje się zadaniem naukowców działających na Księżycu, którzy muszą znaleźć sposób na uratowanie obu rzeczywistości.


Scenariusz

Struktura powieści powstała w wyniku zwykłego przypadku. Pewnego razu Robert Silverberg wspomniał w rozmowie z Asimovem o fikcyjnym izotopie plutonu-186, ten jako chemik z wykształcenia od razu zaoponował, że taka struktura nie ma prawa istnieć w naszym wszechświecie. Myśl ta jednak zaczęła stopniowo opętywać jego umysł do tego stopnia, że postanowił zaprojektować rzeczywistość, w której prawa fizyki i oddziaływania jądrowe przyjmowałyby zupełnie inne wartości. 

Tak narodziła się Pompa elektronowa, która jest świetnym rozwiązaniem fabularnym, ponieważ nie stanowi po prostu kolejnego futurystycznego gadżetu. Jest jednocześnie źródłem postępu, symbolem ludzkiego sukcesu i potencjalnym narzędziem zagłady. Asimov bardzo dobrze wykorzystuje tę sprzeczność. Im większe korzyści przynosi wynalazek, tym trudniej przekonać ludzi, że należy go zakwestionować. Nie wystarczy bowiem wykazać, że technologia jest niebezpieczna. Trzeba jeszcze przekonać tych, którzy dzięki niej zyskali władzę, pieniądze, prestiż i wygodne życie.

Ten właśnie aspekt powieści jest najciekawszy. Opisany to konflikt nie opiera się bowiem na prostym założeniu, że urządzenie stanowi śmiertelne zagrożenie. Problem jest tu znacznie bardziej niewygodny. Co zrobić, kiedy nie ma stuprocentowej pewności, że katastrofa rzeczywiście nastąpi, ale istnieje wystarczająco dużo przesłanek, by potraktować zagrożenie poważnie? Czy zatrzymać technologię, która poprawiła życie miliardów ludzi, tylko dlatego, że kilku naukowców przewiduje potencjalnie katastrofalne konsekwencje? Asimov świetnie pokazuje, że nauka sama w sobie nie rozwiązuje takich problemów. Wyniki badań muszą jeszcze trafić do ludzi, którzy mają swoje interesy, ambicje i uprzedzenia. To sprawia, że Równi bogom nie jest wyłącznie powieścią o fizyce. To również historia o polityce nauki, prestiżu i potrzebie zachowania twarzy.

Niestety, sama konstrukcja książki wyraźnie cierpi z powodu podziału na trzy wyraźnie odseparowane od siebie nowele. Taka trójdzielna struktura drastycznie zaburza płynność opowieści. Za każdym razem, gdy udaje się zbudować jakiekolwiek napięcie wokół widma kosmicznej katastrofy, autor resetuje narrację, przeskakuje do innego środowiska, do nowych bohaterów i zmusza czytelnika do ponownego wciągania się w świat przedstawiony. 

Pierwsza część to wyśmienity, niemal satyryczny dramat akademicki o zadufaniu w sobie, pysznych naukowcach i bezmyślności mas. Druga przenosi nas w sferę czystej, abstrakcyjnej fantastyki, by w trzecim akcie spowolnić do żółwiego tempa wśród księżycowych pikników i dywagacji o grawitacji. Stawka jest gigantyczna, zagłada Układu Słonecznego, a tymczasem bohaterowie w finale spędzają dziesiątki stron na jałowych rozmowach towarzyskich.

Bohaterowie

Bohaterowie nie są najmocniejszą stroną książki. Asimov znacznie większą uwagę poświęca ideom niż psychologicznej głębi postaci, dlatego część z nich pełni przede wszystkim funkcję reprezentantów określonych poglądów.

Najciekawszy jest dla mnie Peter Lamont. To człowiek, który nie potrafi pogodzić się z oficjalną wersją wydarzeń i za wszelką cenę próbuje udowodnić, że pompa elektronowa stanowi zagrożenie. Nie jest przy tym idealnym bohaterem. Jego motywacje są częściowo związane z konfliktem osobistym, ambicją i potrzebą udowodnienia własnej racji. Dzięki temu nie mamy do czynienia z kryształowym naukowcem walczącym samotnie o dobro ludzkości.

Benjamin Denison jest bardziej doświadczony i ma większy dystans, a jego podejście do problemu jest przede wszystkim praktyczne. Jego obecność dobrze uzupełnia konflikt z pierwszej części i pozwala historii przejść w bardziej konstruktywną fazę.

Frederick Hallam jest natomiast postacią, która świetnie sprawdza się jako symbol pewnego rodzaju naukowej pychy. Nie trzeba go lubić, aby rozumieć jego znaczenie dla historii. To człowiek, który bardzo szybko przyzwyczaja się do swojej pozycji i nie zamierza pozwolić, by ktoś podważył jego osiągnięcia. Asimov nie buduje z niego jednak wyjątkowo złożonego psychologicznie przeciwnika. Hallam działa przede wszystkim jako reprezentant środowiska, które bardziej obawia się utraty autorytetu niż przyznania się do błędu.

Prawdziwe zaskoczenie pojawia się w drugiej części. Dua, Odeen i Tritt są zdecydowanie bardziej interesujący niż większość ludzkich bohaterów. Wynika to przede wszystkim z konstrukcji ich gatunku. Asimov nie może wykorzystać prostych ludzkich schematów, więc musi zastanowić się, jak wyglądałaby osobowość istoty funkcjonującej w zupełnie innym systemie biologicznym i społecznym.

Dua wyróżnia się szczególnie. Jej ciekawość, emocjonalność i niezgoda na narzucone ograniczenia sprawiają, że łatwo się nią zainteresować. Jest postacią, która pozwala Asimovowi pokazać, jak bardzo jednostka może różnić się od roli wyznaczonej jej przez społeczeństwo. To właśnie dzięki niej druga część nie staje się wyłącznie wykładem na temat obcej biologii.

Problem polega na tym, że potencjał tych bohaterów nie zostaje później wykorzystany tak mocno, jak mógłby zostać. Poświęcamy im dużo uwagi, zaczynamy rozumieć ich świat, a następnie historia ponownie przesuwa się w stronę ludzi. Pozostawia to pewien niedosyt.

Klimat i świat przedstawiony

Świat przedstawiony jest zdecydowanie jednym z powodów, dla których warto przeczytać Równi bogom. Asimov nie ogranicza się tu do jednej futurystycznej wizji. W praktyce buduje trzy odmienne przestrzenie, z których każda ma własny charakter.

Ziemia jest najbardziej znajoma. To społeczeństwo, które osiągnęło technologiczny sukces, ale jednocześnie stało się od niego zależne. Pompa elektronowa zmieniła wszystko, dlatego sama myśl o jej zatrzymaniu brzmi jak absurd. Ludzie nie chcą wrócić do wcześniejszego poziomu życia. Nie dlatego, że są z natury źli, lecz dlatego, że bardzo szybko przyzwyczajają się do dobrobytu.

Jeszcze ciekawszy jest jednak paraświat. Tutaj Asimov pozwala sobie na znacznie większą swobodę. Obcy nie są tylko ludźmi w dziwnych kostiumach. Ich fizjologia wpływa na psychikę, relacje i organizację społeczną. Podział na Racje, Emocje i funkcje rodzicielskie nie jest przypadkowym pomysłem. Cała konstrukcja pokazuje, jak inaczej mogłaby wyglądać cywilizacja rozwijająca się w warunkach całkowicie odmiennych od ziemskich. Ten fragment ma w sobie coś naprawdę niezwykłego. Jest obcy, momentami dziwny, a przy tym pozostaje wystarczająco zrozumiały, aby czytelnik mógł emocjonalnie wejść w historię. Asimov bardzo umiejętnie balansuje pomiędzy egzotyką a komunikatywnością.

Warto też docenić sposób, w jaki autor wykorzystuje fizykę do budowania świata. Nie jest ona dodatkiem mającym nadać historii naukowy wygląd. Zasady fizyczne determinują sposób istnienia obu cywilizacji. Pompa elektronowa nie jest magicznym urządzeniem. Jej działanie wynika z założeń dotyczących różnic pomiędzy wszechświatami, a konsekwencje tego procesu wynikają z określonych praw fizycznych. To właśnie sprawia, że książka może być wymagająca. Asimov ma talent do popularyzowania nauki, ale nie oznacza to, że każdy fragment jest łatwy. Czytelnik bez przygotowania z fizyki może w kilku miejscach poczuć się przytłoczony. Nie przeszkadza to jednak w zrozumieniu najważniejszych konsekwencji eksperymentu.

Klimat powieści również zmienia się wraz z kolejnymi częściami. Początek jest chłodny, naukowy i oparty na sporach. Drugi fragment ma w sobie więcej tajemnicy i niezwykłości. Trzecia część jest bardziej społeczna, polityczna i obyczajowa. Ta różnorodność jest jednocześnie atutem oraz źródłem pewnego rozbicia narracji.

Wady i niedociągnięcia

Największym problemem Równi bogom jest nierówność. To książka, w której znajdują się fragmenty znakomite oraz takie, przez które trzeba się po prostu przebić.

Pierwsza część jest ciekawa koncepcyjnie, ale nie zawsze porywająca. Konflikt pomiędzy Lamontem a Hallamem ma potencjał, jednak przez długi czas rozgrywa się przede wszystkim poprzez rozmowy, spory i wymianę argumentów. Dla miłośników hard science fiction nie musi to być problem, ale osoby oczekujące bardziej dynamicznej fabuły mogą poczuć znużenie. 

Jeszcze większy problem stanowi konstrukcja całej książki. Podział na trzy osobne historie pozwala Asimovowi zmieniać perspektywę, lecz jednocześnie osłabia ciągłość narracji. Kiedy czytelnik zaczyna mocniej angażować się w jeden zestaw bohaterów, autor przenosi go w zupełnie inne miejsce.

Druga część jest pod tym względem szczególnym przypadkiem. Sama w sobie jest świetna, ale pojawia się w momencie, kiedy oczekujemy dalszego rozwinięcia konfliktu z pierwszej części. Początkowo można więc odnieść wrażenie, że książka porzuca własny główny temat. Dopiero później widać, jak mocno oba wątki są ze sobą powiązane.

Trzecia część ma już znacznie większy problem z tempem. Historia powinna przyspieszać, ponieważ stawka jest ogromna, tymczasem Asimov pozwala sobie na liczne rozmowy, dygresje, opisy społeczeństwa księżycowego oraz rozważania obyczajowe. Niektóre z nich są interesujące, ale jako element finału działają znacznie słabiej niż główny konflikt naukowy.

Nie do końca przekonuje mnie także romantyczny aspekt trzeciej części. Relacja pomiędzy Denisonem i Selene ma oczywiście funkcję fabularną, ale nie jest na tyle mocna, aby mogła udźwignąć część powieści, w której pojawia się obok najważniejszego konfliktu naukowego.


Czy warto przeczytać Równi bogom?

To wciąż pozycja bezsprzecznie warta uwagi każdego szanującego się miłośnika twardej fantastyki naukowej. Choć powieść posiada zauważalne skazy konstrukcyjne i momentami traci tempo, jej koncept naukowy oraz absolutnie genialny opis obcej rasy nadrabiają te braki z nawiązką. Jeśli szukasz prozy, która zmusi Cię do refleksji nad ludzką pychą i granicami rozwoju technologicznego, ten tytuł musisz poznać.

 Oryginalny pomysł na pompę elektronową.

  Bardzo ciekawe wykorzystanie fizyki jako fundamentu fabuły. 

  Wyjątkowo aktualny temat odpowiedzialności naukowców i społeczeństwa. 

  Udane połączenie science fiction z refleksją społeczną. 

  Nierówne tempo poszczególnych części. 

  Konstrukcja trzech odrębnych historii osłabia płynność narracji. 

  Niektóre wątki i bohaterowie nie otrzymują satysfakcjonującego domknięcia. 

  Bohaterowie ludzkiej części powieści nie zawsze mają odpowiednią głębię psychologiczną. 

 

OCENA: 7/10
Ocena książki Równi bogom od wydawnictwa Rebis.Powieść stanowi niezwykłe świadectwo wielkiej wyobraźni naukowej, łącząc w sobie teoretyczną fizykę z odważną socjologiczną refleksją. Choć od momentu jej wydania minęły dekady, diagnoza stawiająca ludzką krótkowzroczność i akademickie ego ponad globalne bezpieczeństwo pozostaje przerażająco aktualna. Dzieło to zachwyca koncepcją równoległych światów oraz poetyckim opisem eterycznych bytów, nawet jeśli miejscami kuleje pod względem dynamiki akcji. Dla kogo? Dla czytelników lubiących klasyczną, ideową science fiction, naukowe koncepty, futurystyczne wizje oraz historie skupione bardziej na konsekwencjach odkryć niż na widowiskowej akcji. Inne polecane tytuły: Solaris, Spotkanie z Ramą, Świat Pierścienia.

Książkę do recenzji dostarczyło wydawnictwo Rebis. Ciekawe tytułu do przeczytania znajdziecie również na na Komiksiarnia Katowice i Ceneo.
PopKulturowy Kociołek
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.