Powrót do Zony – recenzja książki Sztych

Sztych - recenzja książki

Sztych to książka autorstwa Romana Kulikova, na którą baczną uwagę powinni zwrócić fani literatury postapo (o ile jeszcze tego nie zrobili). Twórca swoim debiutem na naszym rynku (Więzy zony) udowodnił, że potrafi pisać interesujące powieści w klimatach Zony. Można więc oczekiwać od tej książki równie wysokiego poziomu radiacji i wciągającej mocnej akcji.

Głównym bohaterem powieści jest kapitan Aleksiej Siennikow, jeden z niewielu ciągle żywych doświadczonych wojaków, którzy mieli okazję zmierzyć się z mutantem zwanym kontrolerem i móc później o tym opowiedzieć. Taka walka pozostawiła jednak na jego ciele dość wyraźne blizny (nie tylko fizyczne), które prawdopodobnie nigdy się już nie zagoją. Nie ma on jednak czasu na zbyt długi odpoczynek i przewartościowanie swojego życia. W wyniku pewnych zrządzeń losu i wbrew własnej woli, ponownie znajdzie się on w Zonie, gdzie na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo i śmierć. Tym razem będzie musiał on dbać nie tylko o własną „skórę”, ale również zdrowie i życie dwójki „zaskakujących” towarzyszy, którzy cierpią na amnezję. Przyjdzie mu więc walczyć nie tylko z niegościnnymi terenami, masą anomalii, mutantami, ale również z różnymi innymi siłami, które zrobią wszystko, aby trójka mężczyzn nigdy nie wróciła do domu.

Książek w uniwersum S.T.A.L.K.E.R. na przestrzeni wielu lat pojawiła się taka ilość, że przerobiono w nich każdą możliwą wersję fabularną. Trudne (o ile nie niemożliwe) jest więc wymyślenie całkowicie nowej historii w tych klimatach bez sięgania po sprawdzone rozwiązania. Roman Kulikov był tego świadomy i nie nawet nie starał się na jakieś niepewne jakościowo „innowacje”. Sięgnął on po solidną dawkę znanego sobie „radioaktywnego błota” prosto z Zony, lepiąc z niego schematyczną, ale ciągle zachwycającą i wciągającą opowieść. Pochłaniając kolejne strony książki, zagłębiamy się więc w dobrze znany świat (o ile jest się fanem uniwersum), który jednak ciągle skrywa pewne swoje tajemnice, masę niebezpieczeństw i gigantyczną dawkę postapokaliptycznego rozrywkowego potencjału.

Fabularnie Sztych nie jest więc czymś „rewolucyjnym”, ale w ogóle nie przeszkadza to w zapewnieniu czytelnikowi masy dobrej rozrywki. Autor stawia tutaj nie tylko na mocno widowiskową akcję, dzięki której powieść wchłania niczym radioaktywne bagno, ale również na świetnie wykreowanych bohaterów. To właśnie oni stanowią najważniejszy element historii, a śledzenie ich kolejnych losów jest mocno angażujące i chwilami zaskakujące. Trzej bohaterowie, trzy typy osobowości i wspólna walka o przetrwanie. Kiedy śmierć może dopaść cię w każdym momencie, zmieniają się człowiekowi pewne priorytety i zacieśniają się pewne więzi.

Do zalet tytułu należy również zaliczyć zastosowany tutaj przez autora prosty i bardzo przystępny język, który umiejętnie wykorzystuje on do bardzo klimatycznego opisywania miejsca akcji. Dzięki temu kolejne wydarzenia można sobie łatwo wizualizować i jeszcze mocniej angażować się w fabułę. Plusem jest również lekka nutka humoru, która potrafi być dobrą przeciwwagą do nieustającego zagrożenia, z jakim borykają się bohaterowie.

Sztych jest więc pozycją, która urzeknie niejednego fana postapo i zapewni mu kilka chwil dobrej, klimatycznej i wciągającej rozrywki. Pozostaje mieć nadzieje, że autor ma w zanadrzu jeszcze kilka książkowych pomysłów i że będą one równie dobre, jak ten tytuł.


Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Ich trzech i niebezpieczna Zona.
8.5/10

Sztych.

Solidna dawka literatury postapo, która powinna zadowolić spore grono fanów S.T.A.L.K.E.R.a i zapewnić im masę dobrej książkowej rozrywki.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x