Kociołkowe rozmowy: Wywiad z Juanem Luisem Landa – między historią a komiksem.

Juan Luis Landa - wywiad.

Juan Luis Landa to twórca, który od dzieciństwa fascynował się historią i komiksem. W tym wywiadzie opowiada, jak pasja do średniowiecza przerodziła się w zawodową karierę. Dowiecie się, jak wygląda jego codzienna praca, współpraca z innymi twórcami i inspiracje do kolejnych projektów. To lektura obowiązkowa dla wszystkich fanów komiksu i opowieści historycznych.

Juan Luis Landa to baskijski artysta komiksowy, który swoją twórczą karierę rozpoczął od porzucenia kariery w przemyśle chemicznym na rzecz fascynacji rysunkiem i animacją. Przez dekady wypracował unikalny styl oparty na niezwykłej precyzji, dzięki czemu stał się jednym z filarów europejskiego komiksu historycznego i realistycznego. Do jego największych dzieł trzeba zaliczyć takie pozycje jak Arthus Trivium, L’Ogre czy wydany w Polsce przez wydawnictwo Lost in Time album Kroniki Roncevaux. Jego twórczość wyróżnia się starannością detali, wiernością historyczną i wyczuciem atmosfery epoki, co czyni ją wyjątkową. Artysta chętnie dzieli się swoją pracą i inspiracjami na Instagramie oraz swojej stronie internetowej, gdzie można śledzić jego projekty. Ten wywiad to okazja, by poznać nie tylko kulisy powstawania jego dzieł, ale także refleksje twórcy o historii, rynku komiksowym i codziennym warsztacie artysty.

Juan Luis Landa
Źródło: archiwum prywatne Juan Luis Landa.

Dziękuję, że znalazł Pan czas, by odpowiedzieć na moje pytania.

> Czy pamięta Pan moment, w którym zdecydował Pan, że chce tworzyć komiksy?

Juan Luis Landa: Pamiętam, że jako dziecko fascynowały mnie komiksy za ich zdolność opowiadania historii poprzez rysunki. Miałem może sześć czy siedem lat, ale komiksy takie jak Tintin czy Prince Valiant już wtedy wywarły na mnie duże wrażenie. Wkrótce rysowanie i tworzenie własnych historii stało się dla mnie zabawą, ale nigdy nie myślałem o tym, że mogłoby to stać się moim zawodem. Aż w 1984 roku pojawiła się okazja, by opublikować mój pierwszy komiks w baskijskim czasopiśmie komiksowym Ipurbeltz. Miałem wtedy 18 lat i od tego momentu nigdy nie przestałem rysować.

> Jak wspomina Pan swoje przejście od studiów chemii metalurgicznej do profesjonalnej ilustracji w 1984 roku? Czy wiedza zdobyta podczas studiów pomogła Panu w jakikolwiek sposób podczas tworzenia komiksów?

Juan Luis Landa: W tamtych czasach w Kraju Basków przemysł metalurgiczny był bardzo rozwinięty i te studia dawały szansę na stabilną pracę. Po ich ukończeniu miałem już ofertę pracy w firmie chemicznej, ale równocześnie zaproponowano mi udział w pierwszym filmie animowanym w języku baskijskim. Nie wahałem się i wybrałem tę drugą opcję. Nigdy nie pracowałem w zawodzie związanym z chemią, ale też nie żałowałem studiów – nie były to stracone lata. Pomogły mi się rozwinąć i dojrzeć jako człowiek, co w pewien sposób wpłynęło na moją drogę jako autora.

> Czy uważa Pan, że komiks jest dziś bardziej doceniany niż kiedy zaczynał Pan karierę?

Juan Luis Landa: W latach 80. komiks przeżywał początek kryzysu, który z różnymi wzlotami i upadkami trwa moim zdaniem do dziś. Choć istniało wiele magazynów komiksowych, proporcjonalnie wydawano znacznie mniej publikacji niż obecnie. Dziś konkurencja jest zaciekła, a rynek każdego roku zalewają tysiące nowości. Jednak paradoksalnie komiks był bardziej ceniony dekady temu. W moim pokoleniu każdy był czytelnikiem komiksów, a dzisiaj, mimo nadmiaru publikacji, tak już nie jest.

> Czy rozwój technologii cyfrowych wpłynął na Pana sposób pracy?

Juan Luis Landa: Powiedziałbym, że zmienił sposób pracy, ale nie mój styl. Komputer używam zasadniczo tylko do kolorowania rysunków. Moje oryginały są czarno-białe, w całości ręcznie rysowane i dopracowane. Zawsze lubiłem dotyk papieru, a moimi narzędziami były tusz chiński, stalówka, pędzel, marker i ołówek. Kiedyś malowałem oryginały akwarelami, ale od czasu pojawienia się komputerów, ze względów praktycznych, całkowicie z nich zrezygnowałem.

Juan Luis Landa rysunek historyczny.
Juan Luis Landa rysunek historyczny/ Źródło: archiwum prywatne Juan Luis Landa.

> Jakie są największe różnice między rysowaniem komiksów dla rynku hiszpańskiego i frankofońskiego?

Juan Luis Landa: Myślę, że obecnie różnic już praktycznie nie ma. W ostatnich dekadach rynek hiszpański dramatycznie się zmniejszył. W efekcie hiszpańskie wydawnictwa nie tworzą już wielu własnych publikacji, ograniczając się do zakupu praw do międzynarodowych sukcesów. Autorzy musieli dostosować się do innych rynków, jak amerykański czy franko-belgijski, jeśli chcieli przetrwać – i uważam, że z dużym sukcesem.

> Jak wyglądała Pana praca przy filmie animowanym na początku kariery i jak wpłynęło to na Pana późniejszą drogę artysty komiksowego?

Juan Luis Landa: To był początek mojej kariery zawodowej. Okres krótki, ale bardzo pouczający. Byłem młody, a kontakt z doświadczonymi rysownikami bardzo mnie wzbogacił. Nabierałem pewności i swobody w podejmowaniu kolejnych wyzwań. Wkrótce jednak zrozumiałem, że chcę opowiadać własne historie – format komiksu dawał mi prawdziwe szczęście. Gdy nadarzyła się pierwsza okazja, wróciłem do komiksu z nowym doświadczeniem. Nigdy już nie wróciłem do animacji.

> Jak narodził się pomysł na komiks „Kroniki Roncevaux”?

Juan Luis Landa: Oś „Kronik Roncevaux” stanowi historyczne wydarzenie, które dało początek wielkiemu średniowiecznemu poematowi epickiemu Pieśń o Rolandzie, czyli słynnej Bitwie pod Roncesvalles. W tej bitwie między Frankami a Baskami Karol Wielki stracił najlepszą część armii, w tym Rolanda – swojego najlepszego paladyna. Po tym wydarzeniu, które odbiło się szerokim echem w całej Europie, cesarz nigdy już nie był taki sam. Zawsze fascynował mnie średniowiecze i historie o małych narodach pokonujących wielkich. Jako Bask, to wydarzenie zafascynowało mnie od młodości – czułem potrzebę opowiedzenia tej historii.

Przykładowa plansza Kroniki Roncevaux
Przykładowa plansza Kroniki Roncevaux / Źródło: Lost in Time.

> Czy są kadry z tej historii, z których jest Pan szczególnie dumny?

Juan Luis Landa: Nie pojedyncze kadry, a całość. Zawsze staram się zapewnić czytelnikowi pełnię doświadczenia – zarówno w rysunku, jak i w scenariuszu. W tym przypadku, jak należało, byłem bardzo skrupulatny pod względem historycznym. Sięgałem do źródeł, kronik Karola Wielkiego, kronik spisanych za jego życia. Chciałem przenieść czytelnika do VIII wieku – to nie było łatwe. Największą satysfakcję przyniosły mi pozytywne recenzje, również od osób zaznajomionych z tematem, które chwaliły historyczną wiarygodność.

> Co najbardziej zainteresowało Pana w świecie „Arthus Trivium”?

Juan Luis Landa: Zawsze lubiłem rysować komiksy historyczne. Arthus Trivium było dla mnie czymś więcej niż tylko nowym wyzwaniem. Musiałem zanurzyć się w epokę renesansu, tworząc jednocześnie mroczny klimat z nutą tajemnicy i fantazji. Schemat postaci zaproponowany przez scenarzystę Raule – trzech młodych uczniów pracujących pod okiem mistrza Nostradamusa, podobny do słynnego serialu „Aniołki Charliego” – wydał mi się bardzo oryginalny i sprytny. Praca nad tym była dla mnie wielką frajdą.

> Jean Dufaux to prawdziwy gigant europejskiego komiksu. Czy przy pracy nad El Ogro otrzymuje Pan od niego bardzo restrykcyjne opisy kadrów, czy jako doświadczony mistrz realizmu ma Pan pełną swobodę w tworzeniu rysunków?

Juan Luis Landa: Na początku było powolnie. Trudno było mi ruszyć i nabrać tempa, bo w moim podziwie dla kariery Jeana nie chciałem go zawieść. Chciałem stworzyć coś godnego jego profesjonalizmu, co powodowało wątpliwości – głównie w kwestii koloru. Po ich rozwianiu wszystko stało się łatwe. Scenariusze Jeana w El Ogro są wspaniałe – opisuje akcję tak, aby moja wyobraźnia miała przestrzeń do działania. Jean szanuje rysownika, nie naciska – jest hojny i wdzięczny. Praca z nim to przyjemność.

> Jaką wizję Joanny d’Arc chce Pan przedstawić w El Ogro?

Juan Luis Landa: Myślę, że najlepiej odpowie na to Jean. Moim zdaniem chciał odejść od klasycznego, mistycznego wizerunku czystej bohaterki. Chce pokazać Joannę bardziej ludzką, silną, ale jednocześnie owianą tajemnicą pochodzenia. Chce reinterpretować mit w nowy sposób.

El Ogro rysunek
Przykładowy rysunek seria El Ogro / Źródło: archiwum prywatne Juan Luis Landa.

> Wielu czytelników widzi tylko gotowy album, ale rzadko zdaje sobie sprawę z tego, jak wygląda codzienna współpraca rysownika ze scenarzystą. Czy mógłby Pan opowiedzieć o jakiejś sytuacji z pracy nad komiksem, gdy scenariusz i wizja graficzna bardzo się od siebie różniły i musieliście znaleźć wspólny język?

Juan Luis Landa: Nie wiem, czy to częste wśród innych profesjonalistów. W moim przypadku rzadko – być może dlatego, że często sam byłem autorem scenariusza. Oczywiście zdarzają się różne wizje między wydawcą, scenarzystą a rysownikiem, ale na ogół panuje szacunek i akceptacja. Wspólny język rodzi się naturalnie, dla dobra końcowego efektu. Każdy autor przede wszystkim musi być sobą.

> Komiksy historyczne wymagają ogromnej ilości dokumentacji. Czy zdarzyło się Panu odkryć w trakcie researchu jakiś mało znany fakt historyczny, który postanowił Pan wykorzystać w komiksie?

Juan Luis Landa: Nie do końca. Raczej fascynuje mnie sama archeologia i historia, zwłaszcza średniowiecze, i to właśnie zainspirowało mnie do poświęcenia życia temu gatunkowi. Podczas badań trafiam na wiele ciekawych i inspirujących wątków, które staram się przekazać w komiksach. Nie chodzi mi więc o pojedynczy fakt historyczny, lecz o to, by czytelnik poczuł tę samą fascynację, którą ja odczuwam podczas odkrywania historii.

> Czy istnieje historia lub projekt, który od dawna chciałby Pan narysować, ale z różnych powodów jeszcze nie miał Pan okazji go zrealizować?

Juan Luis Landa: Jest ich wiele. Kiedy lubisz historię, odkrywasz nieskończoność momentów, które byłyby fascynujące w komiksie, a nawet w kinie. W moim przypadku zawsze starałem się zachować rygor historyczny: budować narrację bez zmieniania faktów, szanując to, co wiemy o danej epoce. Idąc tropem moich zainteresowań średniowieczem, jednym z epizodów, który wywarł na mnie największe wrażenie, jest pierwsza krucjata. To okres w historii Europy niesłychanie brutalny, intensywny i emocjonujący. Sama wierność danym historycznym oferuje już niesamowity materiał narracyjny. Prawdopodobnie pierwsza krucjata zajęłaby jedno z pierwszych miejsc na liście moich projektów do zrealizowania.

> Czy miał Pan kiedyś okazję odwiedzić Polskę?

Juan Luis Landa: Nie, nie miałem okazji. Nie podróżuję zbyt często i nie przepadam za lotniskami, ale Polska zawsze wydawała mi się ciekawa. Nie wykluczam, że kiedyś ją odwiedzę.

> Czy polskie krajobrazy i historia mogłyby stać się kiedyś inspiracją dla Pana przyszłych prac?

Juan Luis Landa: Tak, to możliwe. Choć nigdy tam nie byłem, wiem, że Polska ma duży potencjał historyczny i piękne krajobrazy, które mogą wzbogacić wizualnie i narracyjnie moje prace. Bezpośrednie doświadczenie zawsze przekłada się na efekt końcowy, więc byłoby to wartościowe zarówno zawodowo, jak i twórczo.

> Czy może Pan zdradzić coś o swoich planach na przyszłość?

Juan Luis Landa: Zawsze pracuję nad historiami, które naprawdę mnie pasjonują. Po projekcie robię przerwę, by odpocząć i naładować energię, bo kończę wyczerpany psychicznie i fizycznie. Mam wiele pomysłów, ale realizuję tylko te, które naprawdę chcą się „wyrazić”. Nie planuję nadmiernie – czekam na prawdziwą motywację.

Legendy Kraju Basków - rysunek
Legendy Kraju Basków – rysunek / Źródło: archiwum prywatne Juan Luis Landa.

> Na koniec chciałbym zapytać: kim byłby dziś Juan Luis Landa, gdyby nie został artystą?

Juan Luis Landa: To bardzo ciekawe pytanie. Myślę, że zawsze byłem osobą ciekawą świata. Od dziecka pasjonowało mnie wiele rzeczy: archeologia, historia, przyroda, nauka, kino, muzyka. Gdybym nie był ilustratorem, pewnie rozwijałbym się w jednym z tych obszarów. Jednak praca ilustratora pozwoliła mi łączyć wiele z tych pasji w jednym – historię, archeologię, krajobrazy i „kino” poprzez komiks. Można powiedzieć, że nie zrezygnowałem z innych ścieżek, lecz znalazłem sposób, by je połączyć.


Na stronie można znaleźć również inne wywiady z twórcami komiksów – każda rozmowa to fascynująca podróż w świat rysunku i opowieści, którą warto przeczytać.

Dodaj komentarz