Hunter x Hunter tom 17-19 – koniec Greed Island i początek mroku

Grafika do recenzji mangi Hunter x Hunter dla tomów 17 do 19, przedstawiająca postać w jasnym ubraniu z opaską na głowie wewnątrz budynku.

Seria Yoshihiro Togashiego od lat rozgrzewa serca fanów japońskich komiksów, a Hunter x Hunter tom 17-19 to moment, w którym fabuła nabiera niesamowitego wręcz rozmachu. Te trzy albumy zabierają czytelnika w szaloną podróż od finału zwariowanej gry aż po mroczne i przerażające początki starcia z nowym zagrożeniem. Zobacz, jak zmienia się ton tej kultowej opowieści i czy emocje wciąż sięgają zenitu. 


Gon, Killua i ich sojusznicy zbliżają się do końca rozgrywki na Greed Island, ale zdobycie ostatnich kart wymaga pokonania potężnego Lasera i jego drużyny w wyjątkowo brutalnej odmianie gry w zbijaka. Po zwycięstwie bohaterowie muszą stawić czoła Genthru, który wraz ze swoimi ludźmi próbuje przejąć karty innych graczy, zamiast zdobywać je uczciwie. Gon, Killua i Biscuit przygotowują plan konfrontacji, a każdy z nich otrzymuje własne zadanie podczas trzech pojedynków. Po zakończeniu gry Gon próbuje wykorzystać nagrodę, aby dotrzeć do ojca, lecz zamiast Ging spotyka Kite. Tymczasem w NGL pojawia się zupełnie nowe zagrożenie w postaci chimer, które zaczynają polować na ludzi, a Gon i Killua po raz pierwszy trafiają na przeciwnika, który stanowi naprawdę ogromne zagrożenie.


TOM 17

Tom siedemnasty jest dla mnie jednym z najlepszych fragmentów całego Greed Island, ponieważ Yoshihiro Togashi bierze coś z pozoru absurdalnie prostego i robi z tego naprawdę emocjonujący pojedynek. Zwyczajny zbijak staje się tu pojedynkiem pozwalającym młodym bohaterom przekraczać kolejne ich granice.

Od początku widać, że różnica pomiędzy bohaterami, a głównym przeciwnikiem jest ogromna, a każda próba bezpośredniego przeciwstawienia się jego sile, może skończyć się bardzo źle. Dzięki temu autor nie musi sztucznie podkręcać napięcia. Wystarczy, że pozwala czytelnikowi obserwować kolejne zagrania i stopniowo uświadamiać sobie, jak trudne zadanie stoi przed drużyną Gona.

Oglądanie współpracy Gona, Kiruy i Hisoki to czysta przyjemność, bo ich synergia na boisku pokazuje, jak świetnie Togashi potrafi pisać dynamikę grupową bez popadania w tanie klisze. Tempo akcji w tej pierwszej połowie tomu jest więc wzorowe. Gon jest impulsywny, bezpośredni i gotowy zaryzykować wszystko, Killua analizuje sytuację i próbuje przewidzieć konsekwencje każdego ruchu, natomiast Hisoka funkcjonuje według własnych, trudnych do przewidzenia zasad. Współpraca tej trójki wypada świetnie również dlatego, że Togashi nie próbuje udawać, iż nagle stali się zgraną paczką przyjaciół. Cały czas czuć pewien dystans i nieufność. To właśnie sprawia, że ich wspólne działania są tak interesujące. 

Dodatkowo Gon w tym tomie po raz kolejny pokazuje, jak ogromny progres zaliczył, ale jednocześnie autor bardzo rozsądnie nie robi z niego postaci niezwyciężonej. Chłopak jest silniejszy, szybszy i bardziej doświadczony niż wcześniej, lecz nadal musi nadrabiać braki pomysłowością. To jedna z rzeczy, które najbardziej cenię w Hunter x Hunter. Rozwój bohaterów nie sprowadza się tutaj wyłącznie do klasycznej zasady z shonenów, ale następuje stopniowo i wymaga wielkiego poświęcenia. Nieźle prezentuje się również sam Laser. Fragment dotyczący jego przeszłości i związku z Gingiem dobrze uzupełnia historię Greed Island, pokazując, że za całym tym dziwnym światem stoją konkretni ludzie, relacje i wydarzenia. Szkoda tylko, że podobnie jak w przypadku Battera, Togashi nie rozwija tego wątku mocniej.

Pod względem graficznym tom 17 prezentuje się dobrze i przede wszystkim jest bardzo czytelny podczas scen walki. Togashi potrafi odpowiednio rozłożyć kadry, dzięki czemu kolejne ruchy bohaterów można bez problemu śledzić. Nie ma tutaj potrzeby przesadnego epatowania efektami. Siła pojedynku wynika z pozycji postaci, ich mimiki oraz sposobu wykorzystania Nen. Szczególnie dobrze wypadają twarze Gona i Killui w momentach, gdy sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Hisoka również wygląda dokładnie tak, jak powinien. Jego charakterystyczna mimika bardzo dobrze współgra z niepewnością dotyczącą jego intencji.

Największym problemem pozostają tu niewykorzystane poboczne wątki. Zarówno historia Battera, jak i niektóre informacje dotyczące Lasera mogłyby zostać znacznie szerzej rozwinięte. Mam również świadomość, że dla części czytelników szczegółowe zasady Greed Island nadal będą męczące. Tym razem są one jednak znacznie lepiej podporządkowane fabule. Genthru także nie jest antagonistą z najwyższej półki. Jego funkcja w historii jest przede wszystkim praktyczna. Ma stanowić przeszkodę i działać w sposób, który pozwoli przygotować Gona do kolejnego etapu rozwoju.

TOM 18

Tom 18 prowadzi bezpośrednio do finałowej konfrontacji z Genthru i jest znacznie bardziej skupiony na walce niż poprzednia część. Togashi dzieli starcie na trzy osobne konfrontacje i każdą wykorzystuje do pokazania innej strony swoich bohaterów. Dzięki temu walka nie staje się monotonna. Pojedynek Biscuit, starcie Killui i wreszcie konfrontacja Gona z Genthru mają zupełnie inny charakter. Najbardziej interesujące pozostaje oczywiście starcie Gona. Autor bardzo dobrze wykorzystuje fakt, że jego bohater nie jest jeszcze wystarczająco silny, aby pokonać Genthru w bezpośredniej walce. Gon musi więc przygotować plan i zmusić przeciwnika do wejścia w sytuację, która będzie dla niego korzystna. W efekcie pojedynek jest bardziej walką umysłów niż zwykłą wymianą ciosów.

Podoba mi się także to, że Greed Island wciąż odgrywa ważną rolę w świecie mangi. Karty nie są wyłącznie ozdobą świata przedstawionego. Mają konkretne zastosowanie i wpływają na wydarzenia. Finał gry jest jednak nieco mniej spektakularny, niż można by oczekiwać po tak długim przygotowaniu. Togashi jakby celowo odmawia czytelnikowi typowego, wielkiego finału. Bardziej liczy się droga niż sama ostateczna nagroda. To pasuje do charakteru całej serii, choć nie wszystkim musi odpowiadać. Najważniejszy jest jednak kierunek, w którym historia zmierza po zakończeniu Greed Island. Gon chce odnaleźć Ginga, ale zamiast niego trafia na Kite’a. To świetny sposób na rozpoczęcie kolejnego etapu, ponieważ Kite łączy obecne wydarzenia z przeszłością Gona. W efekcie zakończenie Greed Island nie sprawia wrażenia zamknięcia historii. Jest raczej początkiem następnej.

Jeśli chodzi o bohaterów, to Biscuit wreszcie dostaje możliwość pokazania pełni swoich możliwości i jest to jeden z moich ulubionych momentów tego tomu. Jej prawdziwa siła dobrze podkreśla, jak ogromna jest przepaść między doświadczonymi użytkownikami Nen a młodymi bohaterami. Biscuit nie traci przy tym swojego charakteru. Nadal potrafi być zabawna i irytująca, ale jednocześnie pozostaje bardzo wymagającą nauczycielką. Killua również rozwija się w bardzo interesującym kierunku. Jego walka pokazuje, że nie potrzebuje przewagi fizycznej, aby poradzić sobie z przeciwnikiem. Analizuje jego ruchy i wykorzystuje swoje zdolności w sposób bardzo praktyczny. Z kolei Gon zachwyca swoją determinacją, ale wygląda ona jakby miała doprowadzić do jego autodestrukcji. Jest gotów poświęcić własne ciało, aby osiągnąć cel. To ważny element jego charakteru i bardzo podoba mi się, że Togashi nie próbuje go ugrzeczniać. Gon nie jest tutaj wyłącznie odważnym bohaterem. Bywa również niebezpiecznie uparty.

Rysunki stoją na dobrym poziomie i szczególnie dobrze wypadają podczas pojedynków. Togashi potrafi nadać każdej walce inny charakter. Biscuit prezentuje siłę przede wszystkim poprzez ruch i pewność siebie, Killua korzysta z szybkości, a Gon z brutalnej determinacji. Bardzo dobrze wypadają także projekty bohaterów. Biscuit po ujawnieniu prawdziwej postaci jest świetnym przykładem tego, jak autor potrafi wykorzystać wcześniejszy żart i nadać mu sens. Gon podczas walki z Genthru również wygląda odpowiednio niebezpiecznie. Niektóre kadry są mocno dynamiczne, ale pozostają czytelne.

Największym problemem jest tu dla mnie trochę zbyt proste rozwinięcie konsekwencji walki Gona. Bohater ponosi naprawdę wysoką cenę, przez chwilę można więc uwierzyć, że jego zwycięstwo będzie miało trwałe skutki. Późniejsze wykorzystanie możliwości Greed Island sprawia jednak, że część tego ciężaru znika. Rozumiem logikę tego rozwiązania, ale emocjonalnie osłabia ono poprzednie wydarzenia. Ponarzekać można również trochę na samego głównego przeciwnika, który po za swoją siłą nie okazuje się jakoś specjalnie skomplikowany. Nie do końca przekonuje mnie również sam finał gry. Po tak długim przygotowaniu oczekiwałem czegoś bardziej znaczącego. Na szczęście Togashi szybko rekompensuje to rozpoczęciem nowego wątku i powrotem Kite’a.

TOM 19

Dziewiętnasta odsłona serii przynosi najbardziej radykalną zmianę świata przedstawionego. Yoshihiro Togashi kończy Greed Island i błyskawicznie przenosi czytelnika do historii znacznie mroczniejszej, brutalniejszej i bardziej niepokojącej. 

Chimery od początku robią ogromne wrażenie, ponieważ nie są po prostu kolejną grupą silnych przeciwników. Są zagrożeniem biologicznym. Królowa potrzebuje pożywienia, a ludzie stają się dla niej kolejnym elementem łańcucha pokarmowego. Sam pomysł jest prosty, ale bardzo skuteczny. Najbardziej interesujący jest tu sposób, w jaki te stworzenia ewoluują. Pochłaniając kolejne organizmy, przejmują ich cechy, a wraz z ludźmi zaczynają przejmować również inteligencję, pamięć i zachowania. To daje Togashiemu możliwość postawienia bardzo ciekawych pytań dotyczących natury człowieczeństwa. Kiedy potwór zaczyna pamiętać ludzkie życie, czy nadal jest wyłącznie potworem? Autor nie daje jeszcze pełnych odpowiedzi, ale samo postawienie problemu działa bardzo dobrze. Jednocześnie są one znacznie bardziej przerażające od wcześniejszych przeciwników. To bardzo szybko zmienia atmosferę całej historii. 

Bardzo podoba mi się również decyzja, aby po Greed Island nie podnosić przesadnie poziomu siły bohaterów. Zamiast tego Togashi pokazuje im przeciwników, których nie są jeszcze w stanie pokonać. To świetny sposób na utrzymanie napięcia. Gon i Killua są silniejsi, ale nadal mogą być bezradni. 

Jeżeli chodzi o bohaterów o jedną z najważniejszych tu postaci jest Kite. Nie traktuje on Gona i Killui jak równorzędnych partnerów, ponieważ doskonale wie, jak niebezpieczna jest sytuacja. Jego doświadczenie pozwala pokazać, że chłopcy mimo ogromnego rozwoju nadal mają przed sobą wiele do nauczenia. Gon reaguje na nowe zagrożenie inaczej niż wcześniej. Nadal jest ciekawy świata i chce działać, ale coraz wyraźniej zaczyna rozumieć, że jego decyzje mogą mieć poważne konsekwencje. Killua jest natomiast bardziej ostrożny. Jego instynkt często podpowiada mu, że sytuacja jest znacznie gorsza, niż mogłoby się wydawać. Dzięki temu przyjaźń obu chłopaków nabiera kolejnego wymiaru. Same chimery również zaczynają być przedstawiane jako jednostki, a nie wyłącznie część roju. To bardzo obiecujący kierunek, ponieważ pozwala autorowi rozwijać temat tożsamości. 

Pewne rozczarowanie pojawia się jeśli chodzi o oprawę rysunkową. W porównaniu z poprzednimi tomami jakość rysunków jest znacznie bardziej nierówna. Niektóre kadry wyglądają bardzo dobrze, a projekty chimer potrafią być naprawdę pomysłowe, ale obok nich pojawiają się strony mocno szkicowe, z uproszczonymi tłami i niedopracowanymi postaciami.

Kolejny problem to bardzo drastyczna zmiana tonu opowieści. Czytelnik przechodzi z pełnej zabawy Greed Island do historii, w której ludzie są dosłownie traktowani jak pokarm. Niektóre elementy dotyczące rozwoju chimer i ich dostępu do Nen również wydają się trochę przesadzone i są one jedynie wygodnym sposobem autora na podniesienie poziomu zagrożenia.


Podsumowanie

Hunter x Hunter tom 17-19 bardzo dobrze zamyka Greed Island, oferując świetne pojedynki, rozwój głównych bohaterów i kilka naprawdę pamiętnych momentów. Tom 19 robi natomiast coś jeszcze ważniejszego, ponieważ całkowicie zmienia atmosferę historii i rozpoczyna jeden z najbardziej ambitnych etapów Hunter x Hunter. Historia nadal potrafi więc intrygować i zachęcać do sięgania po kolejne części.

 Świetnie skonstruowane walki.

  Rozwój Gona i Killui.

  Mocny początek historii chimer.

  Konsekwentne rozwijanie systemu Nen.

 

  Niewykorzystany potencjał części pobocznych wątków.

  Genthru nie jest szczególnie rozbudowanym antagonistą.

  Nierówna jakość rysunków w tomie 19.

 

OCENA: 8/10
Ocena mangi Hunter x Hunter tom 17-19 od wydawnictwa Waneko.Tomy 17-19 to bardzo ważny fragment serii, ponieważ zamyka się tu Greed Island i otwiera drzwi do znacznie mroczniejszej historii. Finał gry pokazuje, jak dobrze Togashi potrafi łączyć walkę z taktyką, a pojedynek Gona z Genthru jest jednym z najlepszych przykładów tego, że w tej mandze sama siła rzadko wystarcza. Gon i Killua rozwijają się nie tylko pod względem umiejętności, ale również jako bohaterowie coraz lepiej rozumiejący konsekwencje swoich decyzji. Tomiki mają oczywiście swoje wady, ale nikną one pod naporem zalet. Dla kogo? Dla czytelników, którzy lubią shoneny z rozbudowanym systemem walki, strategicznymi pojedynkami i nietypowymi bohaterami. Inne polecane serie: Jujutsu Kaisen, One Piece, My Hero Academia.

Mangę do recenzji dostarczyło wydawnictwo Waneko. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo. 
PopKulturowy Kociołek
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.