
27 tekstów, podróże w czasie, roboty, kosmiczne sądy, obce światy i pytania o to, co właściwie czyni nas ludźmi. Halo, Ziemia! Jesteście tam? Briana Aldissa to antologia science fiction, która zamiast trzymać się jednego pomysłu, co chwilę zmienia kierunek. Jedna historia potrafi być ponura, kolejna absurdalna, a następna zostawia po sobie pytanie, którego nie da się łatwo wyrzucić z głowy. Właśnie ta nieprzewidywalność okazuje się największą siłą zbioru.
Są w historii science fiction tacy twórcy, którzy nie potrzebują opisywać skomplikowanych technologii, by wywołać u czytelnika głęboki niepokój. Brian Aldiss bez wątpienia należy do tego grona, a książka Halo, Ziemia! Jesteście tam? wydana przez Rebis w ramach serii Wehikuł czasu, jest tego doskonałym przykładem. Pisarz potrafi bowiem wziąć banalny przedmiot codziennego użytku albo pojedynczy pomysł fabularny i zbudować z niego sytuację, która podważa całe nasze poczucie bezpieczeństwa, a tym samym angażuje czytelnika.
W przypadku takiej antologii trudno przewidzieć, co znajdzie się na następnej stronie. Tytuł ten pokazuje Briana Aldissa jako autora zainteresowanego nie tylko technologią czy przyszłością, ale przede wszystkim tym, jak człowiek zachowuje się wtedy, gdy świat przestaje działać według znanych zasad.
Pomysły, które bezlitośnie testują ludzką wytrzymałość
Sercem tej liczącej aż 27 tekstów antologii jest ciągłe testowanie elastyczności samej konwencji science fiction. Brian Aldiss nie marnuje czasu na tasiemcowe wstępy czy mozolne tłumaczenie praw fizyki. Zamiast tego rzuca nas w sam środek różnych wydarzeń.
Konstrukcja fabularna większości opowiadań opiera się na precyzyjnie zastawionej pułapce. Zaczynamy od sytuacji, która wydaje się dosyć zrozumiała i prosta. Dynamika tekstu ulega jednak szybkiej zmianie, gdy autor odsłania kolejną warstwę rzeczywistości, zmuszając czytelnika do przewartościowania wszystkiego, co wiedział o opisywanym świecie.
Największym atutem Halo, Ziemia! Jesteście tam? jest więc dla mnie sposób, w jaki Brian Aldiss buduje swoje historie. Autor nie próbuje każdemu tekstowi zapewnić rozmachu godnego wielkiej powieści science fiction. Wręcz przeciwnie. Często bierze jeden pomysł, stawia człowieka w jego środku i sprawdza, co się wydarzy. Dzięki temu podróż w czasie może stać się opowieścią o znudzeniu własnym życiem, kosmiczny sąd okazją do zadania pytania o odpowiedzialność całego gatunku, a pozornie niewinny zakład punktem wyjścia do podważenia naszego poczucia kontroli nad rzeczywistością.
Tempo antologii jest przez to nierówne, ale trudno uznać to za poważną wadę przy 27 tekstach. Niektóre historie potrzebują niewiele miejsca, żeby mocno uderzyć pomysłem, inne są bardziej eksperymentalne i nie dają równie szybkiej satysfakcji. Halo, Ziemia! Jesteście tam? nie jest więc zbiorem, który czyta się zawsze w tym samym rytmie. Dla mnie akurat jest to jego część uroku. Nigdy nie miałem poczucia, że kolejny tekst jest po prostu kolejną wersją poprzedniego.
Bohaterowie są tu przede wszystkim narzędziami do badania ludzkiej natury
Aldiss nie buduje tej antologii wokół jednej grupy bohaterów, dlatego trudno mówić o klasycznym rozwoju postaci. Bohaterowie pojawiają się po to, żeby sprawdzić konkretny pomysł, a później ustępują miejsca kolejnym ludziom, kolejnym problemom i kolejnym wizjom przyszłości. Zamiast śledzić długą drogę jednej postaci, obserwujemy kolejne warianty ludzkiego zachowania.
Mamy tu do czynienia z całą galerią postaci: od sprytnych krętaczy i pełnych megalomanii stwórców, przez zrezygnowanych obywateli dystopijnych państw, aż po jednostki walczące na futurystycznych arenach. Właśnie ta różnorodność jest dla mnie ważniejsza niż zapamiętywanie poszczególnych nazwisk czy szczegółów fabuły. Nie wszystkie postacie zostają w głowie równie mocno. Czasem zapamiętuje się przede wszystkim sytuację, pomysł albo pytanie, które historia pozostawiła po sobie. W przypadku antologii Aldissa nie odbieram tego jako problemu. Jej bohaterowie mają działać w krótkiej formie i przede wszystkim odsłaniać kolejne oblicza człowieka.
Kosmos, roboty i podróże w czasie są tu tylko dekoracją dla czegoś bardziej przyziemnego
Świat przedstawiony w Halo, Ziemia! Jesteście tam? nie ma jednej formy. I trudno, żeby miał, skoro zbiór obejmuje tak różne pomysły. Są tutaj podróże w czasie, sztuczna inteligencja, roboty, inne planety, przyszłe społeczeństwa, podróże kosmiczne i kontakty z obcymi. Pojawiają się również teksty, które mocno odchodzą od klasycznego modelu opowiadania, jak Konfluencja, związane z opisem stworzonego systemu językowego, czy Pychlopi.
Ta różnorodność sprawia, że nie ma jednego klimatu, w którym można zamknąć całą książkę. Raz jest poważnie i ponuro, innym razem groteskowo albo wręcz zabawnie. Dla jednych czytelników może to być przeszkoda, bo trudno przyzwyczaić się do jednego tonu. Dla mnie działa odwrotnie. Przy takiej antologii każda kolejna historia ma szansę czymś zaskoczyć.
Szczególnie interesujące jest to, że Aldiss nie traktuje technologii jak magicznego rozwiązania problemów. Nowa technologia potrafi otworzyć kolejne komplikacje. Podobnie zachowują się systemy społeczne i próby podporządkowania sobie natury.
27 tekstów oznacza również 27 okazji do nierównego poziomu
Jak przy każdym tak rozbudowanym zbiorze obejmującym aż 27 tekstów, absolutnie niemożliwe było uniknięcie pewnych słabszych momentów. Ponadto nie wszystkie pomysły przetrwały próbę czasu z jednakową tarczą.
Wyobrażenia dotyczące technologii czy przyszłych rozwiązań społecznych w części opowiadań mocno trącą myszką i zdradzają okres, w którym powstawały. Zdarzają się tu historie, które po ekscytującym otwarciu wyraźnie tracą pęd i kończą się w sposób dość pretekstowy lub wręcz banalny. Niektóre eksperymenty formalne, mimo swej oryginalności, wydają się dziś bardziej akademickim ćwiczeniem z pisania niż pełnoprawną historią, która potrafiłaby zaangażować emocjonalnie.
O ile najsilniejsze teksty z tomu pamięta się długo po odłożeniu książki na półkę, o tyle o kilku najkrótszych, bardziej błahych szkicach zapomina się właściwie chwilę po przewróceniu strony.
Podsumowanie
Trafne, pozbawione sentymentalizmu obserwacje dotyczące ludzkiej natury.
Świetne, zapadające w pamięć zwroty akcji w najlepszych tekstach.
Nierówny poziom poszczególnych historii w tak obszernym zbiorze.
Część konceptów technologicznych widocznie się zestarzała.
| OCENA: 8/10 |
Pojawienie się tego tomu na naszym rynku to znakomita wiadomość dla każdego, kto szuka w fantastyce czegoś więcej niż bezmyślnej akcji i efekciarskich bitew. Zbiór oferuje niesamowicie bogaty przekrój przez twórczość jednego z najważniejszych autorów gatunku, pokazując go od strony bezlitosnego obserwatora naszych codziennych grzechów. To lektura wymagająca chociażby odrobiny skupienia, ale odwdzięczająca się masą wartościowych przemyśleń. Dla kogo? Dla dojrzałych miłośników klasycznego science fiction oraz czytelników ceniących w opowiadaniach gęsty klimat, filozoficzne zacięcie i niebanalne refleksje nad ludzką naturą. Inne polecane tytuły: Ja, robot , Kroniki marsjańskie. |
| Książkę do recenzji dostarczyło wydawnictwo Rebis. Ciekawe tytułu do przeczytania znajdziecie również na na Komiksiarnia Katowice i Ceneo. |
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.
Pojawienie się tego tomu na naszym rynku to znakomita wiadomość dla każdego, kto szuka w fantastyce czegoś więcej niż bezmyślnej akcji i efekciarskich bitew. Zbiór oferuje niesamowicie bogaty przekrój przez twórczość jednego z najważniejszych autorów gatunku, pokazując go od strony bezlitosnego obserwatora naszych codziennych grzechów. To lektura wymagająca chociażby odrobiny skupienia, ale odwdzięczająca się masą wartościowych przemyśleń.