A jak Andromeda – powieść w której nauka spotyka szpiegowską intrygę

Grafika do recenzji książki A jak Andromeda, przedstawiająca wielkie ludzkie oko z widoczną strukturą kodu DNA oraz rozgwieżdżoną galaktyką wewnątrz tęczówki.

W czasach, gdy sztuczna inteligencja coraz częściej staje się częścią codziennego życia, pomysł przedstawiony w A jak Andromeda nabiera dodatkowego znaczenia. Książka z początku lat sześćdziesiątych stawia pytanie o to, co może się wydarzyć, gdy człowiek stworzy inteligencję, której możliwości przekroczą jego własne. Nie jest to jednak wyłącznie opowieść o nauce i kosmosie.


Wszystko zaczyna się od nieoczekiwanego sygnału radiowego, który zespół naukowców z radioastronomem Johnem Flemingiem na czele wychwytuje z głębi kosmosu. Kod okazuje się niezwykle precyzyjną instrukcją budowy zaawansowanego superkomputera, który po uruchomieniu przejmuje kontrolę nad odkryciami technicznymi i biologicznymi ludzkości. Z czasem maszyna decyduje się wyhodować własną, fizyczną formę życia. Piękną kobietę o imieniu Andromeda, która staje się łącznikiem między ludźmi a obcą inteligencją. Fleming szybko orientuje się, że ta „pomoc” ma drugie dno, co rozpoczyna niebezpieczną grę o przetrwanie świata.


Fabuła

Sięgając po A jak Andromeda, spodziewałem się pewnego rodzaju odpowiednika Czarnej chmury Hoyle’a. Otrzymałem jednak coś zupełnie innego. Hybrydę, która momentami błyszczy genialnymi koncepcjami, by chwilę później utonąć w wątkach szpiegowskiego thrillera klasy B. 

Największą siłą książki jest bez wątpienia sam punkt wyjścia. Mamy tu kontakt z pozaziemską inteligencją pokazany inaczej niż przez schemat wielkich statków kosmicznych i kosmitów wysiadających na środku miasta. Autorzy nie zatrzymują się jednak na samym sygnale z kosmosu. Wiadomość zawiera instrukcje budowy niezwykle zaawansowanego komputera. To właśnie ten element uważam za jeden z najciekawszych pomysłów całej książki.

Zamiast otrzymać od obcej cywilizacji gotową odpowiedź na pytanie o sens istnienia albo mapę prowadzącą do jej planety, ludzie dostają narzędzie. Muszą je najpierw zbudować. Dopiero później mogą sprawdzić, co właściwie znajduje się po drugiej stronie. To rozwiązanie jest znacznie bardziej intrygujące niż mogłoby się początkowo wydawać. Człowiek z natury chce bowiem wiedzieć więcej. Gdy pojawia się możliwość zdobycia wiedzy, bardzo łatwo odsuwa on na bok ewentualne konsekwencje. A jak Andromeda jest więc po części powieścią o ludzkiej naturze.

Niektóre z zawartych tutaj pomysłów naprawdę dobrze się zestarzały. Najlepiej prezentuje się wizja stworzenia przez ludzkość nieorganicznej inteligencji, która może ostatecznie zwrócić się przeciwko swoim twórcom. Czytając to z perspektywy współczesnego świata, trudno przejść obok tego obojętnie.  Książka powstała w 1962 roku, a mimo to dotyka problemu, który obecnie jest jednym z najczęściej dyskutowanych tematów związanych z technologią. Nie należy na jednak siłę przykładać do fabuły dzisiejszych definicji AI. Mimo tego podobieństwo pewnych obaw jest uderzające.

Uwag nie można mieć tu również do samego tempa książki. Akcji narasta tutaj w sposób przypominający ówczesne seriale telewizyjne: każda scena musi prowadzić do jakiegoś odkrycia, co nadaje całości charakteru nieustannego wyścigu z czasem. Kolejne strony przewraca się więc błyskawicznie, a przeczytanie całej powieści nie zajmuje zbyt wiele czasu.

Wady

Pod względem czysto naukowym książka potrafi zaciekawić. Niestety, z każdym kolejnym przeczytanym rozdziałem zaczyna się odnosić wrażenie, że fabuła zaczyna krążyć wokół kilku tych samych elementów. Sam wątek science fiction jest przez to momentami dziwnie rozłożony. Zamiast konsekwentnie rozwijać zagadnienie kontaktu z obcą inteligencją, autorzy bardzo często kierują uwagę w stronę ziemskich konfliktów. W pewnym momencie historia wygląda tu mniej więcej tak: tajne działania, budowa komputera, tajne działania, eksperyment, tajne działania, kolejny etap eksperymentu.

Momentami powieść przypomina bardziej klasyczny thriller polityczny niż klasyczne sci-fi. Nie byłby to wielki problem, gdyby te wątki były napisane dobrze. Niestety powieść zamiast skupić się na filozoficznym ciężarze kontaktu (czyli tym co tu jest najciekawsze), woli zbyt często jak na mój gust ukazywać dość irracjonalne zachowania postaci.

Będąc przy samych bohaterach, do nich również można mieć pewne zastrzeżenia. Fleming to główny bohater, który swoją arogancją, zamiłowaniem do alkoholu i kompletnie niepotrzebnymi (w kontekście fabuły) głupimi odzywkami, potrafi momentami dość mocno irytować. Bardzo intrygująco zaś zapowiadająca się Andromeda, mimo swojej fascynującej genezy jako tworu bioinżynierii, jest postacią która jakoś niespecjalnie błyszczy, chociaż ma kilka mocniejszych momentów pokazujących jej chłoną i wyraźnie obcą naturę. 


Podsumowanie

A jak Andromeda to pozycja tylko dla największych miłośników starego science fiction, którzy chcą poznać korzenie nurtu SETI. Jeśli jednak ktoś liczy na emocjonującą opowieść, która mocno go wciągnie i na długo będzie przez niego pamiętana, to raczej poczuje on rozczarowanie.

 Bardzo ciekawy pomysł na pierwszy kontakt z obcą cywilizacją.

  Interesująca koncepcja komputera otrzymanego za pośrednictwem kosmicznego sygnału.

  Wizja sztucznie stworzonego życia.

  Słabo napisane i irytujące postacie.

  Zbyt duża ilość przeciętnych wątków szpiegowskich.

  Niewykorzystany potencjał najciekawszych pomysłów.

 

OCENA: 6/10
Ocena książki A jak Andromeda od Rebis.Fred Hoyle i John Elliot stworzyli fundament pod wiele współczesnych opowieści o sztucznej inteligencji, choć sami nie potrafili wyzwolić się z ram sztywnego, nieco przestarzałego thrillera politycznego. To lektura, która wymaga wyrozumiałości dla dawnych konwencji i pewnej dozy dystansu do postaci. To książka, którą zdecydowanie łatwiej docenić jako ważny element historii science fiction niż jako naprawdę znakomitą powieść. Dla kogo? Polecana wyrozumiałym miłośnikom klasycznego science fiction, historii gatunku oraz opowieści o pierwszym kontakcie. Inne polecane książki: Głos Pana, Czarna chmura.

Książkę do recenzji dostarczyło wydawnictwo Rebis. Ciekawe tytułu do przeczytania znajdziecie również na na Komiksiarnia Katowice i Ceneo.
PopKulturowy Kociołek
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.