Chronosquad tom 2 – humor, kryminalna intryga i coraz większy bałagan w czasie

Charakterystyczna postać o blond włosach na tle historycznych scenariuszy. Chronosquad tom 2 w szczegółowej recenzji komiksu podróżniczego.

Podróże w czasie miały ułatwiać życie turystom, a tymczasem coraz bardziej przypominają przepis na katastrofę. Chronosquad tom 2 rozwija wizję świata, w którym przeszłość stała się przestrzenią nie tylko wypoczynku, lecz także niebezpiecznych interesów. Pod komediową powierzchnią pojawia się konflikt o znacznie poważniejszych konsekwencjach, a kolejne zagadki nie pozwalają ekipie Chronosquad złapać oddechu. 


Pierwszy tom Chronosquad rozbudził apetyt na komedię science fiction, w której podróże w czasie nie służą wyłącznie spełnianiu turystycznych fantazji. W drugim tomie Giorgio Albertini postanawia zaszaleć, a pozornie proste problemy zaczynają układać się w obraz znacznie większego kryzysu. To interesujący kierunek, choć przy tak wielu równolegle prowadzonych wątkach łatwo stracić z oczu to, co w tej historii najważniejsze.


Nowe wątki i gęstniejąca intryga scenariuszowa 

Największa zmiana, jaką odczuwa się podczas lektury drugiego tomu Chronosquad, to pewna ewolucja scenariusza. Giorgio Albertini nie zadowala się już ponownym wykorzystaniem pomysłu na turystykę temporalną połączoną z serią najróżniejszych komplikacji. Zamiast tego rozbudowuje opowieść o nielegalny handel między epokami, tajemnicze istoty, zaginięcia i problemy, których skala wyraźnie wykracza poza pojedynczą nieudaną wycieczkę. 

Podróże w czasie przestają więc być tutaj wyłącznie źródłem gagów, a stają się fundamentem kryminalnej intrygi z coraz poważniejszymi konsekwencjami. To dobra decyzja, bo sam koncept serii ma potencjał znacznie większy niż połączenie humoru i przygody.

Fabuła rozgałęzia się na kilka równoległych wątków, śledząc dramatyczne losy rannego Blocha w starożytnym Egipcie, zagadkowe śledztwo w paleolicie oraz kłopoty agentki Penn w relacji z Leonardem da Vinci. Dynamiczne tempo popycha bohaterów od kryzysu do kryzysu, nie pozwalając czytelnikowi na złapanie oddechu. Scenarzysta doskonale zdaje sobie sprawę, że utrzymanie uwagi czytelnika wymaga ciągłego zaskakiwania, dlatego zręcznie lawiruje między humorem a coraz poważniejszymi zagrożeniami zagrażającymi stabilności całej instytucji.

Doceniam przesunięcie akcentów w stronę poważniejszej intrygi. Komizm nadal jest istotną częścią opowieści, ale nie musi już dominować każdej sytuacji. Dzięki temu nielegalne interesy i niebezpieczeństwo związane z ingerowaniem w historię mogą wybrzmieć mocniej. 

Nie wszystko działa jednak perfekcyjnie. Przy tak wielu równoległych historiach komiks chwilami sprawia wrażenie, jakby chciał opowiedzieć kilka różnych opowieści jednocześnie. Pojawiają się nowe zagrożenia, kolejne tropy i informacje rozszerzające obraz sytuacji, ale nie zawsze towarzyszy im równie klarowne prowadzenie czytelnika. Zamiast wyłącznie podsycać ciekawość, nagromadzenie wątków potrafi wywołać dezorientację. Nie mam nic przeciwko narracyjnym komplikacjom, o ile pomagają dostrzec coraz większą zależność między wydarzeniami. Tutaj niektóre fragmenty sprawiają wrażenie, jakby historia bardziej się rozgałęziała, niż konsekwentnie zmierzała do uporządkowania własnych zagadek.

Charaktery, relacje i rozwój postaci w Chronosquad tom 2

Galeria postaci zyskuje w tej odsłonie zupełnie nowe oblicze, zrywając z wizerunkiem jednowymiarowych archetypów. Młody rekrut Bloch, boleśnie doświadczony podczas swojej pierwszej misji, przestaje być wyłącznie komicznym statystą i pokazuje prawdziwą determinację, by doprowadzić sprawę do końca.

Z kolei agentka Penn musi lawirować między obowiązkami zawodowymi, a skomplikowaną, pełną niuansów relacją z Leonardem da Vinci, co wprowadza do opowieści intrygujący, osobisty konflikt. Pojawienie się nowej, postaci antagonisty w postaci Silverberga natychmiast podnosi stawkę, dając agencji godnego przeciwnika, który pociąga za sznurki w ukryciu. Nawet drugoplanowe postacie, takie jak szef Korais czy zaginieni nastolatkowie, zyskują wyrazistość.

Science fiction, absurd i kryminał tworzą niepokojąco zabawną mieszankę 

Świat przedstawiony w tym tomie porzuca sielankową beztroskę na rzecz gęstej atmosfery osaczenia i zagrożenia. Zderzenie starożytnych cywilizacji z technologią przyszłości i brutalnym czarnym rynkiem tworzy mieszankę, w której nikt nie może czuć się bezpiecznie. 

Autorzy zabierają nas w niezwykłą podróż po zróżnicowanych geograficznie i historycznie lokacjach. Od skąpanego w słońcu Egiptu IV dynastii, przez zaśnieżone górskie szczyty, aż po surowe, błotniste mokradła. Każda z tych epok żyje własnym życiem i rytmem, a twórcy doskonale wykorzystują specyfikę środowiska, by odciąć bohaterów od wszelkiego wsparcia i poczucia bezpieczeństwa. 

Klimat zagęszcza się z strony na stronę, przechodząc od luźnych żartów do poczucia, że cała instytucja kontrolująca czas chwieje się w posadach pod naporem nielegalnych interesów. Jest to więc świat przesiąknięty specyficznym absurdem, w którym reklamy luksusowych wycieczek temporalnych sąsiadują z bezwzględną przemocą, co buduje niesamowicie otoczkę, od której trudno jest się oderwać.

Warstwa graficzna i styl rysunków w Chronosquad tom 2

Warstwa wizualna za którą odpowiedzialny jest Grégory Panaccione to bezapelacyjnie jeden z najmocniejszych punktów serii. Jego żywa, pełna energii kreska w stylu idealnie współgra z dynamicznym tempem opowieści, nadając jej lekkość tam, gdzie jest ona potrzebna. 

Rysownik po mistrzowsku operuje mimiką postaci i wyrazistymi, komiksowymi „twarzami”, które potrafią rozładować nawet najbardziej napiętą scenę. Na ogromną pochwałę zasługuje również niezwykle udana, tradycyjna paleta barw, która zmienia się płynnie w zależności od odwiedzanej epoki, budując odpowiedni nastrój za pomocą starannie dobranych odcieni. 

Plansze pozostają czytelne i przejrzyste, nawet wtedy, gdy na kadrach dzieje się bardzo dużo. Choć sporadycznie trafiają się kadry sprawiające wrażenie nieco pustych lub nadmiarowych, ogólny rozmach wizualny i płynność sekwencji akcji w pełni rekompensują te drobne niedociągnięcia.

Wady i niedociągnięcia drugiego tomu

Problem drugiego tomu nie wynika z braku pomysłów, lecz z trudności w ich uporządkowaniu. Albertini otwiera kolejne ścieżki fabularne, rozwija wątki osobiste i poszerza obraz nielegalnej działalności związanej z podróżami w czasie. W teorii to zaleta, ponieważ historia zyskuje rozmach i przestaje ograniczać się do pojedynczego incydentu. W praktyce jednak nadmiar informacji może osłabiać napięcie, szczególnie kiedy czytelnik nie ma pewności, które elementy są kluczowe. Wolałbym mniej równoległych tropów, za to mocniej powiązanych ze sobą i prowadzonych z większą konsekwencją.

Nieco słabiej wypada tu również humor, gdy zaczyna opierać się na powtarzaniu podobnych chwytów. Komediowa natura serii pozostaje jej ważnym wyróżnikiem, ale nawet najlepszy pomysł traci siłę, jeśli jest wykorzystywany zbyt często. W drugim tomie zdarzają się żarty, które bardziej przerywają rytm, niż wzbogacają scenę.


Werdykt ostateczny i podsumowanie w Chronosquad tom 2

Chronosquad tom 2 rozwija jeden z najciekawszych elementów serii, czyli połączenie podróży w czasie z większą i głębsza intrygą. Docenić należy również odważniejsze podejście do scenariusza autora, ekspresyjny rysunek Panaccione i humor, który nadal potrafi rozładować napięcie. Największą przeszkodą pozostaje jednak nadmiar wątków, przez który nie każda część opowieści zyskuje należytą uwagę. To kontynuacja, która rozbudza ciekawość, ale nie zawsze potrafi zamienić wszystkie swoje pomysły w równie spójną historię. Mimo zastrzeżeń nadal jest to album po który nie tylko warto co trzeba sięgnąć.

 Pomysłowe wykorzystanie podróży w czasie.

  Rozbudowa świata i kryminalnej intrygi.

  Ekspresyjny, dynamiczny rysunek.

  Humor przełamujący poważniejsze wątki.

  Nadmiar równoległych wątków.

  Chwilami nieczytelna konstrukcja fabuły.

  Powtarzalność części gagów.

 

OCENA: 9/10
Ocena albumu Chronosquad tom 2.Chronosquad tom 2 to ciekawa kontynuacja, która rozbudowuje uniwersum podróży w czasie o mroczniejsze i bardziej angażujące intrygi. Komiks zachwyca rozmaitością scenerii, świetnym wyczuciem tempa oraz dynamiczną, pełną życia kreską, która nadaje całości niepowtarzalnego charakteru. Choć konstrukcja fabularna chwilami gubi się w nadmiarze wątków i potrafi rozproszyć uwagę czytelnika, siła autorskiej wizji i wszechobecny humor wciąż potrafią oczarować. To satysfakcjonująca, dojrzała lektura, która udowadnia, że ta seria ma do zaoferowania o wiele więcej niż tylko luźne gagi. Dla kogo? Dla fanów inteligentnego science-fiction, miłośników dynamicznych komiksów przygodowych oraz wszystkich szukających oryginalnych opowieści o podróżach w czasie z nutą humoru.

Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Non Stop Comics. Serię można również znaleźć w ofercie Komiksiarnia Katowice i Ceneo.
PopKulturowy Kociołek
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.