Kothulhu – kocia wersja mitologii Lovecrafta

Uroczy zielony kotek w stylu Cthulhu z mackami na tle kolorowych potworków, pochodzący z rysunkowego kadru komiksu i mangi Kothulhu.

Gdy do zwyczajnego domu trafia przybłęda z mackami zamiast pyszczka, tradycyjna opieka nad zwierzęciem zamienia się w kosmiczny absurd. Manga Kothulhu to wyjątkowe połączenie klasycznej grozy z urokliwym, kocim chaosem. Przedstawiona historia udowadnia, że Przedwieczni potrafią być równie bezwzględni, co uroczy, o ile potrafi się o nich dbać.


Streszczenie fabuły

Przeciętny licealista przygarnia znalezionego na ulicy kota, który okazuje się zielonym stworzeniem z mackami zamiast wąsów. Chłopak uznaje jednak, że Cthulhu jest po prostu trochę dziwnym kotem, więc bez większych oporów zabiera go do domu. Sytuacja szybko wymyka się spod kontroli, gdy pojawiają się kolejne kocie wcielenia Wielkich Przedwiecznych, a dom zaczyna przyciągać zarówno dziwne istoty, jak i ludzi gotowych oddawać cześć niezwykłym zwierzakom. W tle stopniowo pojawiają się kolejne elementy mitologii Lovecrafta, prowadzące do finałowego ujawnienia, które nadaje całej historii dodatkowego sensu.


Scenariusz

Największym atutem Kothulhu jest prostota pomysłu. Pandania nie potrzebuje skomplikowanej fabuły, wielowątkowej intrygi ani rozbudowanego świata, ponieważ cały koncept opiera się na jednym bardzo trafnym założeniu: co by było, gdyby najbardziej przerażające istoty z mitologii Lovecrafta były po prostu kotami? 

Cthulhu może być kosmicznym bóstwem zdolnym do rzeczy, których człowiek nie powinien nawet próbować sobie wyobrażać, ale jednocześnie zachowuje się jak zwyczajny pupil. Drapanie ściany, dziwne odgłosy, własne upodobania czy całkowite ignorowanie tego, czego oczekuje od niego człowiek, w jego przypadku nabierają zupełnie nowego znaczenia. I właśnie na tym kontraście Pandania buduje większość humoru. Cthulhu nie jest zabawny wyłącznie dlatego, że ma macki zamiast wąsów. Najlepsze żarty wynikają z tego, że za tym absurdalnym wyglądem nadal kryje się zachowanie kota, a otoczenie z czasem zaczyna traktować obecność kosmicznego potwora niemal jak coś zupełnie normalnego.

Przeniesienie potężnych, kosmicznych bytów w ciała domowych czworonogów tworzy ciągły kontrast, który napędza całą narrację. Trzeba przyznać, że autorskie podejście do mitologii Lovecrafta wypada zaskakująco świeżo i nie nuży, choć formuła krótkich stripsów typu 4-koma wymusza epizodyczność.

Postacie kultowych potworów zachowują swoje kluczowe cechy znane z prozy, lecz są one przepuszczone przez filtr typowych kocich zachowań. Główny bohater jest przede wszystkim punktem odniesienia do nich i dla coraz dziwniejszych wydarzeń. Nie jest to protagonistą, który samodzielnie napędza historię, nie przechodzi też szczególnie głębokiej przemiany. W tej konkretnej mandze nie odbieram tego jednak jako poważnej wady. Kothulhu nie potrzebuje bohatera z wielkim celem ani skomplikowanym charakterem, ponieważ jego zadaniem jest obserwowanie tego, jak normalne życie stopniowo rozpada się pod naporem coraz bardziej absurdalnych wydarzeń. Znacznie większą siłę mają same kocie wcielenia Wielkich Przedwiecznych. Cthulhu oczywiście znajduje się na pierwszym planie, ale pojawienie się Nyarlathotepa, Hastura, Yog Sothotha czy Shub Niggurath pozwala Pandanii rozszerzać podstawowy żart i wykorzystywać znajomość lovecraftowskiego uniwersum. Co ważne, nie trzeba być ekspertem od twórczości H.P. Lovecrafta, żeby czerpać przyjemność z lektury. Osoba znająca tylko najbardziej podstawowe elementy mitologii nadal dostanie zabawną historię o bardzo dziwnych kotach, natomiast czytelnik bardziej obeznany z oryginałem zacznie wyłapywać dodatkowe smaczki. 

Nie nazwałbym jednak tej mangi tytułem, który przypadnie do gustu każdemu fanowi Cthulhu. Czytelnik oczekujący cięższego klimatu, prawdziwego poczucia zagrożenia czy rozbudowanego wykorzystania mitologii może poczuć niedosyt. Pandania świadomie pozbawia te elementy ich pierwotnej powagi, dlatego osoby szukające horroru powinny podejść do tego tomu z odpowiednim nastawieniem. To przede wszystkim parodia i komedia, a dopiero później opowieść wykorzystująca lovecraftowskie motywy

Bardzo dobrze wypada natomiast tempo. Krótkie scenki sprawiają, że mangę czyta się szybko i bez wysiłku. Nie ma tutaj długich ekspozycji, rozwlekłych rozmów ani momentów, w których historia zatrzymuje się tylko po to, żeby wyjaśnić czytelnikowi zasady funkcjonowania świata. Kolejne pomysły pojawiają się niemal od razu, zostają rozegrane i prowadzą do następnego żartu.

Rysunki

Warstwa graficzna również jest jednym z dużych atutów Kothulhu. Pandania wykorzystuje prostą, charakterystyczną kreskę, dzięki której nawet najbardziej przerażające istoty z mitologii Lovecrafta nabierają zaskakująco uroczego wyglądu. Cthulhu z mackami zamiast wąsów powinien budzić niepokój, a tymczasem bardziej przypomina kota, który obraził się na cały świat. Ten kontrast między słodką formą a kosmiczną naturą bohaterów jest świetnym źródłem humoru i bardzo dobrze pasuje do konwencji mangi.

Autor nie stawia na realizm ani ogromną liczbę szczegółów. Projekty postaci są uproszczone, ale jednocześnie łatwo rozpoznać poszczególnych Wielkich Przedwiecznych. Macki, nietypowe oczy, sylwetki i inne charakterystyczne elementy zostały przekształcone w kocie odpowiedniki, co daje bardzo sympatyczny efekt. Twórca nie poprzestaje na samym wyglądzie. Koty rzeczywiście zachowują się jak koty, a ich pozy, miny i reakcje często stanowią część dowcipu.

Wady i niedociągnięcia

Największym problemem Kothulhu jest jednocześnie jego największa zaleta, czyli przyjęta formuła. Krótkie, gagowe scenki sprawiają, że mangę czyta się szybko i przyjemnie, ale po pewnym czasie ich schemat zaczyna być przewidywalny. Nie każdy żart trafia w punkt, a część z nich pozostawia po sobie raczej lekki uśmiech niż autentyczne rozbawienie. 

Pewnym ograniczeniem są również bohaterowie, ponieważ to kocie wcielenia Wielkich Przedwiecznych mają znacznie więcej charakteru niż ludzka część obsady. Główny bohater dobrze spełnia swoją funkcję, ale trudno oczekiwać od niego większej głębi czy emocjonalnego zaangażowania.

Pewien niedosyt pozostawia również niewielka objętość tomu. Po zakończeniu lektury można mieć wrażenie, że pomysł miał potencjał na jeszcze kilka dobrych historii. Jednocześnie trudno przesądzić, czy dłuższa forma wyszłaby mandze na dobre, ponieważ mogłaby tylko mocniej uwypuklić powtarzalność dowcipów.


Czy warto przeczytać Kothulhu?

Kothulhu warto przeczytać przede wszystkim wtedy, gdy lubicie połączenie absurdalnego humoru, kotów i mitologii Lovecrafta. Nie jest to manga wybitna fabularnie, ale bardzo dobrze realizuje swój prosty pomysł i potrafi dostarczyć dokładnie takiej lekkiej, dziwacznej rozrywki, jakiej można oczekiwać po kocim Cthulhu.

 Bardzo dobry i konsekwentnie wykorzystany pomysł wyjściowy. 

  Udane połączenie mitologii Lovecrafta z codziennym zachowaniem kotów.  

  Charakterystyczna, dobrze dopasowana stylistyka Pandanii. 

  Krótkie scenki sprawiają, że mangę czyta się bardzo szybko. 

  Humor potrafi być naprawdę absurdalny i zaskakujący.  

  Epizodyczna konstrukcja może po pewnym czasie nużyć. 

  Poziom poszczególnych żartów jest nierówny. 

  Główny bohater nie jest szczególnie wyrazistą postacią. 

  Osoby nieznające Lovecrafta mogą nie wychwycić części odniesień. 

 

OCENA: 7/10
Recenzja mangi Kothulhu od wydawnictwa Waneko.Kothulhu jest przykładem mangi, która doskonale wie, czym chce być i nie próbuje udawać czegoś większego. Pandania bierze jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci horroru i zamienia ją w kota, a następnie konsekwentnie sprawdza, ile humoru można wycisnąć z tego absurdalnego założenia. Najlepiej wypadają momenty, w których lovecraftowska groza zderza się ze zwyczajnymi kocimi zachowaniami, bo właśnie wtedy manga pokazuje swój pełny potencjał. Epizodyczna konstrukcja ogranicza jednak możliwości fabularne, a część żartów nie dorównuje najlepszym fragmentom tomu. Mimo tego całość jest na tyle charakterystyczna i sympatycznie dziwna, że trudno odmówić jej uroku. Dla kogo? Dla miłośników kotów, fanów Lovecrafta oraz czytelników szukających lekkiej, kolorowej komedii z nutą horroru. Inne polecane tytuły/serie: Opieka nad człowiekami dla opornych, Sadako i koniec świata.

Mangę do recenzji dostarczyło wydawnictwo Waneko. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo.
PopKulturowy Kociołek
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.