
Światy H.P. Lovecrafta tom 1 to antologia, która bierze na warsztat klasyczne historie H. P. Lovecrafta i próbuje przełożyć je na język komiksu. Nie jest to próba dosłowna, raczej swobodna reinterpretacja, która miejscami zaskakuje, a miejscami zostawia niedosyt. Klimat grozy jest tu obecny, choć nie zawsze w równym natężeniu.
Streszczenie fabuły
Album Światy H.P. Lovecrafta tom 1 zawiera cztery adaptacje opowiadań legendy horroru: Grobowiec, Alchemik, Poza murem snu oraz Przyczajona groza. Każda historia dotyka innych aspektów grozy, od klątw i śmierci, przez sny i telepatię, aż po nawiedzone przestrzenie. Narracja prowadzona jest w formie skróconej, skupionej na kluczowych wydarzeniach. Niektóre opowieści trzymają się oryginału, inne wyraźnie go reinterpretują.
Komiksowa interpretacja klasyki weird fiction
Przystępując do lektury albumu Światy H.P. Lovecrafta tom 1, trzeba odrzucić ortodoksyjne oczekiwania wierności literackiemu pierwowzorowi. Steven Philip Jones podszedł bowiem do tekstów źródłowych z ogromną swobodą, co dla jednych będzie przejawem artystycznej odwagi, a dla innych profanacją unikalnego stylu pisarza. Już sam pomysł zebrania czterech opowiadań H. P. Lovecrafta w jednej antologii zakłada pewną selekcję i uproszczenie. I rzeczywiście, nie ma tu ambicji pełnej wierności literackiej. Jest za to próba uchwycenia nastroju, który u Lovecrafta zawsze był ważniejszy niż sama akcja.
Steven Philip Jones prowadzi narrację w sposób dość oszczędny, momentami wręcz skrótowy. Widać, że zależało mu na kondensacji treści, co w przypadku Lovecrafta jest czasem ryzykowne. Najlepiej widać to w opowiadaniu Alchemik, gdzie wielopokoleniowa klątwa została tak mocno skondensowana, że może wywołać u czytelnika poczucie obcowania ze skrótem fabularnym.
Na szczęście pozostałe opowiadania prezentują się znacznie lepiej. Błyszczy tu zwłaszcza opowiadanie Grobowiec, które ma w sobie coś pierwotnego, niemal fizycznego. Scenarzyście naprawdę dobrze udaje się w nim budować napięcie i oddać uczucie osaczania czytelnika, znanego z dzieł Lovecrafta.
Surowy czarno-biały świat Octavio Cariello
Jeśli chodzi o warstwę graficzną, za którą odpowiada tu Octavio Cariello, prezentuje się ona naprawdę bardzo dobrze i stanowi najsilniejszy punkt całego albumu.
Styl Cariello mocno zakorzeniony jest w tradycji pulpowej oraz włoskiego komiksu typu fumetti, co nadaje całości cudownego sznytu. Rysownik doskonale operuje plamami czerni, budując za ich pomocą gęsty, wilgotny klimat, w którym cienie wydają się mieć własne, niezależne życie. To właśnie te głębokie, bezkompromisowe czernie ratują opowiadania w momentach, gdy scenariusz zaczyna łapać zadyszkę.
Największy popis swoich umiejętności Cariello daje w sposobie kadrowania. W opowiadaniu Grobowiec genialnie zmienia perspektywę, co nadaje opowiadaniu dynamiki. Taki zabieg ponadto buduje poczucie, że postać jest obserwowana przez coś nieludzkiego, co idealnie współgra z literackim duchem oryginału. Rysownik ponadto potrafi za pomocą precyzyjnego cieniowania oddać fakturę kamienia i chłód bijący z podziemnych korytarzy, udowadniając, że doskonale rozumie anatomię lęku przed nieznanym.
Wady i ograniczenia adaptacji
Największą słabością tego tomu jest jego nierówność. Album Światy H.P. Lovecrafta tom 1 nie zawsze potrafi zdecydować, czy chce być w miarę wierną adaptacją, czy swobodną reinterpretacją. Ta niejednoznaczność odbija się na spójności całości. Ponadto pewna powierzchowność w traktowaniu mitologii grozy, w niektórych momentach, fanom oryginału naprawdę będzie dość mocno przeszkadzać.
Kolejnym dość poważnym zarzutem w stronę tego dzieła są gwałtowne, rwane zakończenia rozdziałów, które sprawiają wrażenie, jakby historie zostały brutalnie ucięte w połowie zdania. Czytelnik nie dostaje czasu na przetrawienie finałowych rewelacji, ponieważ album natychmiast przerzuca go do kolejnego segmentu komiksu.
Podsumowanie
Komiks Światy H.P. Lovecrafta tom 1 to pozycja, która z pewnością wywoła skrajne emocje wśród miłośników literatury grozy, dzieląc odbiorców na zachwyconych surową formą oraz rozczarowanych scenariuszowymi skrótami.
Steven Philip Jones starał się stworzyć adaptacje niezwykle przystępne, tak aby trafić do każdego. Odebrało to jednak część unikalnej atmosfery, która stanowiła o sile literackich pierwowzorów. Tytuł ten więc o wiele lepiej sprawdzi się w przypadku osób, które dopiero chcą poznać twórczość Lovecrafta lub nie są nadmiernie ortodoksyjnymi fanami.
Udane momenty klaustrofobicznej grozy.
Niski próg wejścia dla czytelników nieznających prozy Lovecrafta.
Zbyt duże skróty fabularne i rwane tempo opowieści.
Nierówna jakość adaptacji.
Spłycenie filozoficznego wymiaru pierwowzoru.
| OCENA: 6/10 |
![]() |
| Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Best Comics. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo. |
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.
