
Podróże w czasie to temat rzeka, ale Chronosquad tom 1 podchodzi do niego z zupełnie innej strony. To lektura, która bawi, zmusza do myślenia i totalnie wciąga swoim klimatem. Komiks miesza gatunki i robi to bez zawahania. Już po kilku stronach czuć, że ta podróż wymknie się spod kontroli i dostarczy odbiorcy coś niezwykłego.
Streszczenie fabuły
Bloch Telonius to młody specjalista od historii, który od zawsze marzył o pracy w Chronosquad. Gdy w końcu dostaje szansę, zostaje wrzucony w sam środek misji dotyczącej zaginięcia turystów w starożytnym Egipcie. Na miejscu szybko okazuje się, że sprawa nie jest tak prosta jak może się wydawać. Każdy kolejny trop prowadzi do coraz dziwniejszych odkryć związanych z ingerencją z przyszłości. Zwykła misja zaczyna przypominać coś znacznie większego i trudniejszego do kontrolowania.
Podróże w czasie, emocje i humor
Chronosquad tom 1 to jedna z tych lektur, które szybko zjednują sobie uznanie czytelnika i pozostawiają go po zakończonej lekturze z wyraźnym uśmiechem na twarzy.
Kiedy sięgałem po ten album, spodziewałem się typowej historii o skokach w czasie, tymczasem dostałem coś znacznie głębszego i ciekawszego. Fabuła jest tu misternie utkana, a pomysł, by wykorzystać podróże w czasie jako luksusową formę turystyki, jest po prostu genialny w swojej prostocie. Albertini wykreował świat, który żyje własnym rytmem, a mimo swojej objętości, ani przez chwilę nie czuje się tu znużenia.
Ludzie odwiedzają przeszłość tak samo jak dziś odwiedza się popularne miejsca wakacyjne. W tym uporządkowanym chaosie działa specjalna jednostka zajmująca się problemami, które wynikają z takich eskapad. Właśnie do niej trafia Bloch Telonius, bohater jeszcze nieoszlifowany, ale pełen entuzjazmu.
Już pierwszy kontakt z jego nową pracą pokazuje, że rzeczywistość Chronosquad nie ma nic wspólnego z marzeniami o spokojnej karierze. Misja, która z początku wygląda jak rutynowe zadanie, szybko przeradza się w coś znacznie bardziej niepokojącego. Starożytny Egipt staje się sceną wydarzeń, które wymykają się logice. W tle pojawia się pytanie, czy ktoś świadomie manipuluje historią.
Twórca buduje tu napięcie bez nadmiernego przyspieszania. Zamiast jednego wielkiego zwrotu dostajemy serię małych przesunięć, które stopniowo zmieniają charakter opowieści. Każda scena ma swoje znaczenie i prowadzi do kolejnych zdarzeń. Ważne jest również to, że komiks umiejętnie przeplata momenty akcji z bardziej spokojnymi, humorystycznymi fragmentami. Dzięki temu czytelnik nie jest przytłoczony, ale też nie ma czasu na nudę. Nawet dłuższe sekwencje dialogowe nie wypadają ciężko, bo są osadzone w dynamicznym świecie.
Bohater zapadający w pamięć
Najmocniejszym punktem Chronosquad tom 1 jest bez wątpienia główny bohater. Bloch to postać nieidealna, momentami nieporadna, ale przez to bardzo ludzka. Jego entuzjazm kontrastuje z rzeczywistością, która szybko przestaje być przyjazna. W jego zachowaniu widać mieszankę ciekawości i lekkiego zagubienia, co sprawia, że łatwo go polubić.
Pozostałe postacie nie są jedynie tłem. Każdy z nich wnosi inny rodzaj energii do historii. Współpraca między nimi przypomina zestawienie różnych charakterów, które muszą nauczyć się funkcjonować razem. To właśnie te różnice budują napięcia i drobne konflikty, które dodają historii realizmu. Relacje między postaciami nie są jednak przesadnie rozbudowane. Autor skupia się bardziej na ich funkcji w fabule niż na głębokiej psychologii. Mimo to wystarcza to, aby stworzyć wiarygodne tło dla wydarzeń.
Rysunki
Warstwa graficzna robi tu bardzo dobre wrażenie. Styl jest lekki, ale jednocześnie bardzo ekspresyjny. Postacie są czytelne, a emocje łatwo odczytać nawet bez dialogów. Szczególnie dobrze wypadają sceny pokazujące różne epoki. Każda z nich ma swój klimat i wizualną tożsamość. Dzięki temu podróże w czasie nie są tylko konceptem fabularnym, ale też wizualnym doświadczeniem.
Warto zwrócić uwagę na fragmenty pozbawione tekstu. To tam rysunki przejmują pełną kontrolę nad narracją i pokazują, jak dobrze komiks radzi sobie bez słów. W tych momentach historia zyskuje dodatkową siłę.
Wady i niedociągnięcia
Nie wszystko w Chronosquad tom 1 działa idealnie. Niektóre zwroty akcji pojawiają się nagle, bez dłuższego przygotowania. Nie psuje to odbioru, ale czasami wybija z rytmu. Można również odnieść wrażenie, że część wątków zostaje celowo niedopowiedziana. To zabieg, który ma budować serię, ale w pierwszym tomie może pozostawić czytelnika z poczuciem niedosytu.
Czasami też wszechobecny tu humor bywa odrobinę zbyt potoczny, a niektóre gagi powtarzane są zbyt często. Nie jest to jednak nic, co psułoby radość z lektury, raczej drobne potknięcie.
Czy warto przeczytać?
Chronosquad tom 1 to komiks, który potrafi zaskoczyć swoim podejściem do podróży w czasie. Nie jest to lekka przygoda w klasycznym rozumieniu, ale też nie przytłacza nadmierną powagą. To balans, który działa zaskakująco dobrze. Warto dać mu szansę, jeśli lubi się historie, które nie idą utartą ścieżką.
Wyraziste postacie.
Dobre tempo narracji.
Przyjemna dla oka oprawa graficzna.
Momentami zbyt potoczne i powtarzalne gagi.
Pewne niedopowiedzenia fabularne.
| OCENA: 9/10 |
![]() |
| Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Non Stop Comics. Serię można również znaleźć w ofercie Komiksiarnia Katowice i Ceneo. |
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.
