
Jeśli szukacie w komiksie czegoś więcej niż tylko prostej rozrywki, Świat Sarvan od wydawnictwa Lost in Time zabierze was w podróż do krainy, gdzie erotyka spotyka się z filozoficznym pytaniem o wolną wolę. Niniejsza recenzja komiksu udowadnia ponadto, że komiksy Antonio Segury potrafią przetrwać próbę czasu dzięki swojej unikalnej atmosferze. Przygotujcie się na opowieść, która balansuje na granicy pierwotnego instynktu i technologicznego chłodu.
Streszczenie fabuły albumu Świat Sarvan.
Akcja Świata Sarvan rozgrywa się na surowej planecie Wolds, gdzie ludzkość funkcjonuje w podzielonych kastach i żyje w warunkach przypominających prymitywną cywilizację. Centralną postacią jest tu Sarvan, wojowniczka o niespotykanej czystości i sile. Gdy na planetę spada technologicznie zaawansowany pojazd z pilotem Heloinem na pokładzie, wybucha namiętność zderzająca dwa zupełnie obce sobie światy. W tle pojawia się motyw sił kontrolujących losy bohaterów, traktujących ich jak pionki w większej grze.
Antonio Segura to postać, której w komiksowym świecie przedstawiać raczej nie trzeba. Jego pozycje zawsze potrafiły łączyć odważną treść z głębszą tematyką. W przypadku albumu Świat Sarvan wspiął się on jednak na wyżyny swojej pomysłowości. Otrzymujemy tu bowiem naprawdę złożoną historię dla dorosłych o determinizmie, gdzie bohaterowie są dosłownie przesuwani po szachownicy życia przez bóstwa, a to wszystko podlanego jest subtelną acz sugestywną erotyką.
Scenariusz.
Antonio Segura nie interesuje się tworzeniem jednowymiarowej opowieści. On buduje tu coś, co przypomina bardziej mit niż klasyczną fabułę, a jednocześnie nie traci kontaktu z przygodową energią, która napędza każdą kolejną stronę. Najmocniejszym elementem scenariusza jest sposób, w jaki prowadzi narrację. Nie spieszy się, ale też nie pozwala historii niepotrzebnie zwalniać. Każdy rozdział przynosi nowe spojrzenie na świat Wolds i stopniowo odsłania kolejne warstwy tej rzeczywistości.
Momentalnie czytelnika uderza tu również niezwykła swoboda w mieszaniu gatunków, gdzie miecz i magia koegzystują z zaawansowaną technologią i onirycznymi wizjami. Segura nie stawia sobie żadnych barier. Łączy on prehistoryczny sztafaż z elementami średniowiecznymi czy estetyką science-fiction lat osiemdziesiątych, co tworzy unikalny, nieco dziwny, ale spójny klimat.
Świetnie wypada również konstrukcja świata. Wolds nie jest tylko tłem dla wydarzeń, ale pełnoprawnym bohaterem opowieści. Kasty, wierzenia i lokalne mity tworzą spójną, choć momentami dziwaczną strukturę. Segura bardzo umiejętnie gra ponadto poczuciem obcości, jakby cały czas przypominał czytelnikowi, że nie wszystko tutaj da się zrozumieć do końca.
Jeśli chodzi o postacie, to Sarvan ma w sobie niezwykłą siłę , ale też pewną nieuchwytność, która sprawia, że trudno ją jednoznacznie ocenić. Z jednej strony jest centralną postacią historii, z drugiej często wydaje się częścią większego mechanizmu, którego zasad nie do końca rozumie. Jej relacja z Heloinem nie opiera się na prostych emocjach. To raczej napięcie, które stale się zmienia i nigdy nie daje pełnego spełnienia. Heloin pełni tu głównie dla niej funkcję kontrapunktu. Jest obcy w tym świecie, często staje się bezradny wobec otaczającej go rzeczywistości. Ten kontrast między nim a Sarvan buduje ciekawą dynamikę, w której żadna ze stron nie dominuje w oczywisty sposób.
Wady.
Mimo ogromnego zachwytu tym albumem, dostrzegam tu jednak także pewne wady. Nie da się tu na przykład nie zauważyć, że czasami fabuła sprawia wrażenie poszatkowanej, jakby poszczególne epizody powstawały trochę niezależnie od siebie. Niektóre wątki pojawiają się i znikają bez pełnego rozwinięcia. Dużo do zarzucenia mam również samemu finałowi, który wydaje się być pisany w pośpiechu, tak jakby autor w pewnym momencie musiał po prostu zamknąć historię i zrobił to bez należytego celebrowania finału, co nieco psuje ogólny odbiór całości.

Rysunki.
Rysunki Jordiego Berneta są duszą tego komiksu i perfekcyjnie dopełniają one samą opowieść. Surowość kreski, kontrasty czerni i bieli oraz niezwykła umiejętność budowania ekspresji postaci sprawiają, że Wolds staje się miejscem niemal namacalnym. Bernet nie boi się deformacji, nie idealizuje świata, tylko pokazuje go w sposób bardzo fizyczny i intensywny. Bernet ma ponadto niesamowitą zdolność do rysowania pięknych kobiet w sposób, który jest zmysłowy, ale nie wulgarny, oddając ich siłę i charakter poprzez mimikę i dynamikę ruchu.
Czy warto przeczytać Świat Sarvan?
Świat Sarvan nie jest komiksem perfekcyjnym, ale zdecydowanie warto po niego sięgnąć, bo to jedna z tych historii, które się przeżywa i analizuje, pozostaje ona również w głowie czytelnika na bardzo długo.
| PLUSY: | MINUSY: |
|
|
| OCENA: 8/10 |
![]() |
| Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Lost in Time. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo. |
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.
