Złudne niebo tom 10-12 – Masakazu Ishiguro coraz mocniej zaciska pętlę

Bohaterowie mangi Złudne niebo w dynamicznym kadrze autorstwa Masakazu Ishiguro, stanowiący ilustrację do recenzji tomów 10-12 pełnych narastającej tajemnicy.

Długo czekaliśmy na moment, w którym rozsypane elementy postapokaliptycznego świata zaczną składać się w spójną całość. Złudne niebo tom 10-12 dostarcza najbardziej kluczowych odkryć fabularnych, bezlitośnie obnażając przeszłość kluczowych postaci i mroczne sekrety transhumanizmu. Nie brakuje tu makabrycznych odkryć, brutalnych starć oraz przemyślanej krytyki społecznej.


Złudne niebo od początku było mangą, która wymagała od czytelnika cierpliwości. Masakazu Ishiguro nie podaje bowiem odpowiedzi na tacy, tylko konsekwentnie rozrzuca wskazówki, pozornie poboczne historie i fragmenty przeszłości, które dopiero po czasie nabierają znaczenia. Tomy 10, 11 i 12 pokazują, że ta metoda nadal działa, a niektóre z wcześniej rozsianych elementów zaczynają się ze sobą łączyć.

Warto również sprawdzić wcześniejsze tomy Złudnego nieba, szczególnie jeśli chcesz lepiej zrozumieć relacje między Maru, Kiruko, Instytutem oraz wydarzeniami związanymi z katastrofą.


TOM 10

Dziesiąta część serii przynosi upragniony zwrot w kwestii misji poszukiwawczej prowadzonej przez naszych głównych bohaterów. Maru i Kiruko wreszcie odnajdują doktora, na którego ślad trafili w Ministerstwie Odbudowy, zlokalizowanym na terenach dawnego centrum Nara. To właśnie tutaj dochodzi do zderzenia wyobrażeń z twardą, powojenną rzeczywistością, kiedy pytania o przeszłość Kiruko rodzą kolejne niepokojące wątpliwości. Atmosfera gęstnieje z każdą stroną, by po chwili eksplodować w dramatycznym, śmiertelnym starciu z gigantyczną bestią.

Strona fabularna tego tomu stawia przede wszystkim na rozliczenie się z najważniejszymi teoriami, które czytelnicy snuli od samych początków opowieści. Powrót do wątku Instytutu Takahara dostarcza fascynujących informacji na temat tego, czym faktycznie była ta placówka, jakie eksperymenty w niej przeprowadzano oraz z kim tak naprawdę wiązała się jej działalność. Istotne przewartościowanie przechodzi również tożsamość Maru.

Tempo akcji jest tutaj poprowadzone w sposób przemyślany, balansując dramatyczne potyczki z powolną eksploatacją zniszczonej Japonii. Autor z wyczuciem dawkuje napięcie, wrzucając bohaterów w absurdalne, prozaiczne sytuacje, by za chwilę zmusić ich do walki o przetrwanie. Ta dynamika tworzy niezwykle autentyczny klimat świata, gdzie proza życia miesza się z tragedią.

Pod względem wizualnym kreska Ishiguro znakomicie oddając kontrasty postapokaliptycznej rzeczywistości. Kadry przedstawiające opustoszałe, zrujnowane japońskie metropolie budują duszny, malowniczy, a zarazem niepokojący klimat. Rysunki są niezwykle przejrzyste, z naciskiem na architektoniczne detale i wyrazistą mimikę postaci, co ułatwia śledzenie bardzo dynamicznych sekwencji batalistycznych. Projekty potworów oraz oszczędne stosowanie cieniowania nadają całości autorskiego, dojrzałego szlifu, który odróżnia tę pozycję od typowych rynkowych średniaków.

Mimo tych wszystkich zalet, tomik nie jest całkowicie wolny od pewnych zgrzytów konstrukcyjnych. Największą wadą staje się tu nieco rwana narracja związana z pobocznymi retrospekcjami, w tym z udziałem postaci Toru oraz wyjaśnianiem przeszłości Robina. Przejście do historii człowieka, który wzbudzał dotąd wyłącznie odrazę, i próba jego humanizacji tworzą pewien chaos interpretacyjny, w którym łatwo się zgubić.

TOM 11

Jedenasty tom jest dla mnie najciekawszą częścią tego zestawu pod względem emocjonalnym. Tym razem ciężar historii przesuwa się mocniej w stronę Wielkiej Katastrofy i jej konsekwencji. To ważny moment, ponieważ wydarzenie, które przez długi czas funkcjonowało przede wszystkim jako tło, zaczyna być pokazane z bardziej ludzkiej perspektywy.

Ishiguro nie przedstawia katastrofy wyłącznie jako wielkiego wydarzenia, które zniszczyło Japonię. Znacznie bardziej interesuje go to, co wydarzyło się później. Jak zachowują się ludzie pozbawieni zasad, instytucji i bezpieczeństwa? Co dzieje się z człowiekiem, który musi przetrwać za wszelką cenę? To właśnie te pytania nadają jedenastemu tomowi ciężar, którego nie da się osiągnąć samą akcją.

Śledzimy tu losy młodych ludzi, którzy w obliczu nagłego upadku cywilizacji zostali zmuszeni do natychmiastowego przedefiniowania pojęć dobra i zła. Fabuła koncentruje się na dwóch kluczowych płaszczyznach czasowych: po pierwsze oglądamy wczesne lata Robina oczami przygniecionego winą Toru Funayamy, po drugie śledzimy losy dzieci z Instytutu, które w ruined świata próbują stworzyć bezpieczne schronienie. Równolegle Maru i Kiruko odnajdują wreszcie kierownika sierocińca Funayama, co prowadzi do bolesnego i wyczekiwanego odkrycia prawdy o śmierci Kiriko. 

Narracja tego tomu jest wyjątkowo gęsta emocjonalnie i serwuje czytelnikowi dojrzałą, ponurą dyskusję nad naturą ludzką. Pokazanie, że nikt nie rodzi się jednoznacznie zły, a dramatyczne wydarzenia potrafią całkowicie zniszczyć moralność, nadaje postaciom niesamowitej głębi. Prowadzenie wątku renowacji „raju” przez dawne dzieci z Instytutu ukazuje, jak szlachetne intencje pod wpływem specyficznych cech i skrajnych warunków zaczynają powoli dryfować w stronę czegoś niepokojącego i groźnego. Największym atutem jedenastego tomu jest sposób łączenia tych różnych okresów. Historie, które wcześniej wydawały się poboczne, zaczynają mieć swoje miejsce w większej układance. Czytelnik otrzymuje satysfakcję z odkrywania powiązań, ale autor nie rezygnuje przy tym z tajemnicy.

Pod względem tempa tom 11 jest spokojniejszy od fragmentów nastawionych na bezpośrednie zagrożenie, ale nie oznacza to nudy. Wręcz przeciwnie. Napięcie jest budowane przede wszystkim przez wiedzę, którą już posiadamy. Czytelnik wie, że pewne wydarzenia prowadzą do znanych konsekwencji, dlatego nawet pozornie spokojne sceny mają dodatkowy ciężar.

Głównym atutem rysunkowym tomu staje się bezbłędna kreacja tła i scenografii po zagładzie. Opustoszałe uliczki, zrujnowane budynki i prowizoryczne obozowiska zostały naszkicowane z rzemieślniczą precyzją, co doskonale podkreśla samotność wędrowców. Twarze bohaterów wyrażają pełną paletę emocji, od paraliżującego strachu po zimny, pozbawiony nadziei pragmatyzm.

Wadą pozostaje natomiast to, że liczba postaci i zmian perspektywy może utrudniać odbiór. Złudne niebo nie jest serią, którą można czytać bez skupienia. Przy jedenastym tomie jest to szczególnie widoczne. Jeśli ktoś zrobił sobie długą przerwę między kolejnymi częściami, część powiązań może zwyczajnie umknąć.

TOM 12

Dwunasty tom robi coś, czego w przypadku tak rozbudowanej historii oczekuję się najbardziej. Zaczyna porządkować informacje, które przez wiele wcześniejszych tomów pozostawały rozrzucone po różnych wątkach. Nie oznacza to oczywiście, że Ishiguro nagle przestaje być tajemniczy. Dostajemy tu więcej odpowiedzi, ale pojawiają się one w taki sposób, że zamiast zamknąć historię, otwierają kolejne możliwości interpretacji.

Tym razem bardzo mocno wybrzmiewa wątek Naty, Mako i Sakuya. Ich historia pozwala spojrzeć na wydarzenia z zupełnie innej perspektywy niż podróż Maru i Kiruko. To rozwiązanie sprawdza się bardzo dobrze, ponieważ pokazuje świat Instytutu nie tylko jako miejsce z przeszłości, ale jako źródło konsekwencji, które nadal wpływają na teraźniejszość.

Fabuła w tym tomie wkracza na absolutnie najwyższe obroty pod względem koncepcyjnym, przekształcając klasyczną historię postapokaliptyczną w dojrzałe, niepokojące science fiction z gatunku body horroru i transhumanizmu. Wyprawa tria bohaterów do opuszczonej bazy Instytutu dostarcza porażających odpowiedzi na temat genetycznych eksperymentów, mutacji oraz biologicznej podszewki potworów pustoszących Japonię. Ishiguro w genialny sposób ukazuje konsekwencje bawienia się w Boga przez bezwzględnych naukowców. To daje mandze dodatkową warstwę. Można czytać ją jako postapokaliptyczną przygodę, ale równie dobrze można skupić się na pytaniach dotyczących rozwoju człowieka, manipulowania życiem i ceny, jaką płaci się za próbę kontrolowania natury.

Pod względem akcji tom jest dobrze wyważony. Mamy zagrożenie, tajemniczą postać posiadającą niezwykłe możliwości, niebezpieczne stworzenia i kolejne sytuacje, w których bohaterowie muszą uważać na każdy krok. Jednak najbardziej interesujące pozostają fragmenty odkrywające historię świata.

Rysunki ponownie bardzo dobrze współpracują z fabułą. Ishiguro potrafi stworzyć obraz świata, który wygląda wiarygodnie, nawet kiedy wydarzenia stają się coraz bardziej fantastyczne. Ruiny, opuszczone miejsca, sylwetki bohaterów i groteskowe stworzenia tworzą spójną estetykę. Nie jest to piękny świat. Jest brudny, pusty i niepokojący. Dzięki temu każda oznaka normalności ma większe znaczenie.

Trudno doszukać się w tym woluminie istotnych wad, jednak dla części czytelników problemem może okazać się znaczne skomplikowanie struktury opowieści. Liczne przeskoki, powroty do przeszłości oraz gęsta siatka powiązań między dawno niewidzianymi postaciami wymagają od czytelnika pełnego skupienia i doskonałej pamięci do detali z poprzednich części.


Czy warto przeczytać Złudne niebo tom 10-12?

Zdecydowanie tak, szczególnie jeśli lubicie science fiction, postapo i historie, które nie traktują czytelnika jak kogoś, komu trzeba wszystko wyjaśnić. Złudne niebo tom 10-12 pokazuje serię, która mimo wielu wątków nadal potrafi budować napięcie i konsekwentnie rozwijać własny świat. To manga wymagająca skupienia, ale satysfakcja z odkrywania kolejnych połączeń zdecydowanie wynagradza tę uwagę.

 Mocno rozbudowana i konsekwentnie rozwijana fabuła. 

  Świetnie poprowadzone tajemnice związane z Instytutem. 

  Umiejętne łączenie różnych okresów i perspektyw. 

  Wysoki poziom oprawy graficznej. 

  Niepokojący klimat postapokaliptycznej Japonii.

  Interesujące pytania dotyczące granic nauki i ingerowania w naturę. 

  Duża liczba postaci może utrudniać orientację. 

  Zmiany perspektywy momentami wybijają z rytmu. 

  Niektóre poboczne historie potrzebują czasu, aby pokazać swoje znaczenie.  

 

OCENA: 10/10
Ocena mangi Złudne niebo tom 10-12 od wydawnictwa Waneko.Złudne niebo tom 10-12 to bardzo mocny fragment serii, przede wszystkim dlatego, że Ishiguro coraz śmielej pokazuje większy plan stojący za wydarzeniami. Manga nadal pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi, ale tym razem czytelnik dostaje wystarczająco dużo informacji, aby zacząć dostrzegać zależności pomiędzy poszczególnymi historiami. Szczególnie dobrze wypadają fragmenty dotyczące Instytutu, Wielkiej Katastrofy oraz konsekwencji eksperymentów prowadzonych przez naukowców. Maru i Kiruko pozostają świetnym duetem, a ich podróż nadal jest emocjonalnym centrum całej opowieści. Największą siłą tych tomów jest połączenie przygody z coraz bardziej niepokojącą refleksją nad człowiekiem, nauką i granicami ingerencji w naturę. Dla kogo? To manga przede wszystkim dla czytelników, którzy lubią ambitne science fiction, postapo, tajemnice i historie wymagające łączenia faktów. Inne polecane tytuły/serie: Atak Tytanów, jin, Made in Abyss.

Mangę do recenzji dostarczyło wydawnictwo Waneko. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo.
PopKulturowy Kociołek
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.