
Świat Akwilonu Elfy tom 20 to kolejna odsłona kultowej serii fantasy, w której dawne grzechy szybko doganiają bohaterów próbujących zacząć wszystko od nowa. Pojawia się tu również pytanie: czy w świecie, w którym każdy sekret może kosztować życie, da się jeszcze uciec od własnego przeznaczenia?
Gaw’yn i Dyfeline znajdują schronienie w potężnej cytadeli Akrahyng, próbując uciec przed swoją krwawą przeszłością. Na miejscu podejmują się pracy jako opiekunowie smoków, licząc na uczciwe i spokojne życie. Szybko jednak okazuje się, że mroczna organizacja z Slurce nie zapomniała o zbiegach. W ślad za parą wyrusza elitarna Phalange Obscure, a bohaterowie zostają uwikłani w niebezpieczną rozgrywkę, z której ucieczka okazuje się znacznie trudniejsza, niż początkowo zakładali.
Scenariusz
W przypadku serii Świat Akwilonu trudno mówić o klasycznej ciągłości. Poszczególne historie często przenoszą uwagę na inne miejsca i postacie, dlatego każdy powrót znanego bohatera powinien ucieszyć fanów. Tak jest w przypadku dwudziestej odsłony, w której ponownie spotykamy Gaw’yna, jednego z najbardziej charakterystycznych przedstawicieli mrocznych elfów.
Fabuła Świat Akwilonu: Elfy tom 20 rzuca nas wprost w wir wydarzeń, gdzie znane postacie próbują odnaleźć odrobinę normalności w odległej, egzotycznej lokacji. Scenarzysta doskonale wie, jak budować tu napięcie bez uciekania się do tanich chwytów. Czuć tutaj specyficzną duszność, klaustrofobię ucieczki oraz nieustanny oddech śmierci na karku bohaterów. Gaw’yn musi zmierzyć się nie tylko z zewnętrznym zagrożeniem ze strony nasłanych przez Slurce oprawców, ale przede wszystkim z własną naturą. Nadal pozostaje on niebezpieczny, sprytny i bezwzględny, kiedy wymaga tego sytuacja. Różnica polega na tym, że teraz ma również coś, czego wcześniej nie posiadał. Ma osobę, o którą chce walczyć. Dyfeline nie jest więc wyłącznie dodatkiem do jego historii. Jej obecność zmienia sposób funkcjonowania Gaw’yna. Kobieta próbuje przekonać go, że może żyć inaczej, bez zabijania, kradzieży i ciągłego podporządkowania się regułom świata, z którego uciekł. I właśnie ten konflikt jego przeszłości i teraźniejszości stanowi jeden z najmocniejszych elementów dwudziestego tomu.
Gaw’yn przybywa do Akrahyng z konkretnym celem. Potrzebuje kwiatu Thnen, który pozwala mu kontrolować coraz silniejsze impulsy związane z jego dziedzictwem. Kwiat staje się dla niego jednocześnie czymś znacznie ważniejszym. Jest on symbolem kontroli, którą bohater próbuje zachować nad samym sobą. To bardzo dobrze współgra z charakterem tej historii. Gaw’yn uciekł bowiem od swojego dawnego życia, ale nie może uciec od tego, kim jest.
Plusem powieści jest również sama twierdza. Nowe miejsce akcji to ciekawe i potrzebne urozmaicenie uniwersum. Miasto smoków daje scenarzyście możliwość odejścia od typowego obrazu elfiego świata. Jest to miejsce, w którym funkcjonuje określony system zależności, hierarchii i interesów. Gaw’yn i Dyfeline trafiają na sam dół hierarchicznej drabiny. Muszą pracować, żeby przeżyć, a codzienność przy smokach okazuje się wymagająca i niebezpieczna. Gaw’yn zamiast bezmyślnie wykonywać powierzone obowiązki, próbuje zrozumieć, jak działa otaczający go świat. Wie, że informacja może być cenniejsza od złota, a tym samym świat ten lepiej poznaje sam czytelnik.
Kolejnym ciekawym elementem historii jest wątek pościgu ze strony elfów z Slurce. Gaw’yn nie ucieka przed grupą ludzi, którzy po prostu chcą go złapać. Ucieka przed osobami, które rozumieją jego sposób działania. W dodatku jego sytuacja jest coraz trudniejsza, ponieważ musi jednocześnie troszczyć się o Dyfeline, zdobywać środek pozwalający mu kontrolować własne impulsy i znaleźć sposób na opuszczenie miasta. Wpływa to na tempo opowieści, które nie pozwala odbiorcy na nudę. Przez większą część tomu autor nie pozwala bohaterom zbyt długo odpoczywać. Nawet kiedy pojawia się moment względnego spokoju, czytelnik wie, że gdzieś poza kadrem zaciska się pętla. Informacje o Gaw’ynie w końcu trafiają do odpowiednich osób, a ich przeciwnicy zaczynają działać. Dzięki temu napięcie nie wynika wyłącznie z czyste akcji. Znacznie ważniejsza jest świadomość, że czas działa przeciwko bohaterom.

Rysunki
Oprawa graficzna kolejny raz stanowi silną część albumu serii Świat Akwilonu. Postacie Danieli Di Matteo są czytelne, charakterystyczne i odpowiednio zróżnicowane. Gaw’yn zachowuje swój mroczny charakter, a jego wygląd pasuje do roli, jaką odgrywa w historii. Artystka dobrze radzi sobie również z przedstawieniem Dyfeline. Jej wygląd pozostaje atrakcyjny i mocno wpisuje się w estetykę włoskiej szkoły komiksowej, ale jednocześnie postać nie ginie wśród fantastycznych stworzeń i rozbudowanych dekoracji.
Największe wrażenie robią jednak lokacje. Akrahyng daje artystce znacznie większe pole do popisu niż klasyczne elfie miasta czy ponure wnętrza związane ze Slurce. Miasto smoków pozwala na pokazanie bardziej egzotycznego otoczenia, wielkich konstrukcji, przestrzeni hodowlanych i dzikiej przyrody.
Dobrze wypadają również sceny bardziej dynamiczne. Ruch jest czytelny, a kolejne kadry pozwalają bez problemu śledzić wydarzenia. W komiksie przygodowym jest to szczególnie istotne, ponieważ nawet najlepszy projekt postaci niewiele daje, jeśli podczas walki czy pościgu trudno zrozumieć, co właściwie się dzieje.
Wady i niedociągnięcia
Największym problemem Świata Akwilonu: Elfów tomu 20 jest to, że nie wszystkie pomysły zostają rozwinięte z taką samą siłą. Historia ma kilka interesujących tematów, ale nie każdy z nich otrzymuje wystarczająco dużo miejsca.
Dotyczy to szczególnie społecznego tła Akrahyng. Jest ono ciekawe i dobrze pasuje do fabuły, ale chwilami można odnieść wrażenie, że scenariusz jedynie sygnalizuje pewne problemy, zamiast naprawdę je zgłębić. Podobnie wygląda kwestia przemiany Gaw’yna. To zdecydowanie najciekawszy psychologicznie aspekt historii, ale czytelnik może mieć poczucie, że chciałby zobaczyć jeszcze więcej jego wewnętrznej walki.
Historia chce być jednocześnie opowieścią o ucieczce, fantasy przygodowym, historią miłosną, opowieścią o dziedzictwie Gaw’yna oraz komentarzem do funkcjonowania określonej społeczności. Większość tych elementów działa, ale nie wszystkie zostają wykorzystane w równym stopniu.
Podsumowanie
Świat Akwilonu: Elfy tom 20 to niepozbawione błędów ale interesujące połączenie mrocznego fantasy z opowieścią o ucieczce oraz bardzo udanego wykorzystania motywu smoków. To solidny i atrakcyjnie narysowany rozdział większej historii, który mimo kilku słabszych elementów skutecznie zachęca do poznania dalszych losów bohaterów.
Niezłe połączenie fantasy przygodowego i osobistego dramatu.
Ciekawe miejsce akcji.
Ładne rysunki.
Niektóre wątki zostały jedynie zasygnalizowane.
Część rozwiązań fabularnych można być przewidywalna.
Społeczne tło Akrahyng mogło zostać mocniej rozwinięte.
| OCENA: 8/10 |
![]() |
| Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont. Komiks można również znaleźć w Komiksiarni Katowice i na Ceneo. |
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.
