Superman: Superwoman tom 1 – wielki powrót Lois Lane w świecie DC

Strona z komiksu Superman: Superwoman tom 1 prezentująca postacie w czerwono-niebieskich strojach podczas rozmowy.

Nowy rozdział przygód Człowieka ze Stali przynosi jedną z najciekawszych zmian w jego otoczeniu. Superman: Superwoman tom 1 stawia w centrum Lois Lane, która po otrzymaniu niezwykłych zdolności musi zdecydować, kim naprawdę chce być. Czy nowa Superwoman stanie się symbolem nadziei, czy jej własne możliwości okażą się największym problemem?


Po wydarzeniach z eventu Władza absolutna Lois Lane niespodziewanie przejmuje część kryptońskich mocy i staje się potężną Superwoman. Szybko musi oswoić się z nowymi zdolnościami, podczas gdy do Metropolis powraca niebezpieczny Time Trapper. Sytuację komplikuje dodatkowo pojawienie się krwiożerczego Doomsdaya oraz ścigającej go kosmicznej armady. Cała ta lawina zdarzeń wystawia na ciężką próbę siłę całej superrodziny.


Scenariusz i fabuła

Lois Lane od zawsze była jedną z najważniejszych osób w życiu Supermana, ale przez dekady jej rola często sprowadzała się do bycia partnerką Clarka Kenta. Oczywiście zdarzały się historie pokazujące jej odwagę, determinację i wyjątkowy charakter, jednak tym razem twórcy stawiają ją w centrum wydarzeń. I właśnie to jest największa siła tego tomu.

Nie mamy tutaj klasycznej opowieści o kolejnym herosie, który odkrywa swoje zdolności i natychmiast staje się perfekcyjnym obrońcą świata. Lois jest ciekawa swoich możliwości, momentami zachwycona tym, co potrafi, ale jednocześnie świadoma, że każda decyzja może mieć konsekwencje. Jej największą bronią jest wyrazisty charakter. To kobieta, która potrafi wejść tam, gdzie inni boją się spojrzeć, zadawać niewygodne pytania i walczyć o prawdę nawet wtedy, gdy oznacza to ogromne ryzyko.

W Superman: Superwoman tom 1 dostaje ona coś więcej niż tylko kostium i zestaw supermocy. Dostaje własną przestrzeń. Historia pokazuje jej pierwsze kroki w nowej roli, jej wątpliwości oraz próbę znalezienia odpowiedzi na pytanie, czy moc rzeczywiście czyni kogoś bohaterem.

Komiks nie próbuje jednak zrobić z Lois drugiego Supermana. Ona nie ma zastąpić Clarka Kenta. Twórcy zdecydowanie bardziej interesuje pokazanie, jak dwie niezwykle silne osoby mogą funkcjonować obok siebie i jak różne podejście mają do odpowiedzialności.

Relacja Lois i Clarka pozostaje jednym z najważniejszych elementów całej historii. Williamson bardzo dobrze rozumie, że sercem opowieści o Supermanie nigdy nie były wyłącznie walki z kosmicznymi zagrożeniami. Największa siła tej postaci zawsze tkwiła w jego człowieczeństwie, rodzinie i więziach z innymi ludźmi. W tym tomie szczególnie dobrze wypadają spokojniejsze sceny pomiędzy bohaterami. Rozmowy, drobne gesty i chwile spędzone razem pozwalają złapać oddech pomiędzy kolejnymi katastrofami. Dzięki temu Superman nie jest tylko ikoną z peleryną, ale człowiekiem, który również musi mierzyć się ze strachem o najbliższych.

Chociaż Lois Lane jest najważniejszą postacią tego albumu, Joshua Williamson nie zapomina o Człowieku ze Stali. Nowa sytuacja Lois nie istnieje w próżni. Jej przemiana wpływa na całą superrodzinę, a pojawienie się dawnych zagrożeń sprawia, że historia szybko przestaje być wyłącznie opowieścią o odkrywaniu nowych możliwości.

Największym wyzwaniem okazuje się powrót Time Trapera. To przeciwnik, który od zawsze wyróżniał się na tle innych wrogów Supermana. Williamson dobrze wykorzystuje tę postać, ponieważ nie traktuje jej wyłącznie jako przeszkody do pokonania. Time Trapper pełni tutaj funkcję kogoś znacznie bardziej interesującego. Jego obecność zmusza bohaterów do spojrzenia na własną przeszłość, decyzje i przyszłość. Bardzo dobrze działa również sposób, w jaki scenarzysta prowadzi napięcie wokół jego prawdziwych zamiarów. Czytelnik długo nie otrzymuje wszystkich odpowiedzi, a kolejne informacje stopniowo układają większą układankę. 

Pod względem prowadzenia fabuły album prezentuje bardzo nierówny, ale ostatecznie satysfakcjonujący poziom. Williamson ma tutaj sporo elementów do wykorzystania i momentami można odnieść wrażenie, że próbuje zmieścić w jednym tomie zdecydowanie za dużo. Mamy nową rolę Lois, zagadkę dotyczącą jej mocy, powrót Time Trapera, zagrożenie ze strony Doomsdaya, konsekwencje wcześniejszych wydarzeń oraz zapowiedzi kolejnych historii. Przy takiej liczbie wątków łatwo było stworzyć chaotyczną opowieść, w której żadna część nie otrzymałaby wystarczającej uwagi. Na szczęście scenarzysta zazwyczaj potrafi utrzymać kontrolę nad materiałem. Najważniejsze wydarzenia są odpowiednio wyeksponowane, a historia konsekwentnie zmierza do finału. Nie wszystkie elementy rozwijane są w identycznym tempie, ale główny kierunek pozostaje jasny.

Wady

Mimo wielu mocnych stron album Superman: Superwoman tom 1 nie jest albumem pozbawionym wad. Największy problem stanowi sposób wejścia w historię. Dla osób, które regularnie śledzą przygody Supermana, wiele rzeczy będzie naturalną kontynuacją, jednak nowi czytelnicy mogą poczuć się wrzuceni w sam środek wydarzeń.

Sam pomysł rozpoczęcia nowego etapu numeracją od pierwszego tomu jest zrozumiały. Wydawniczo ma to zachęcić nowych odbiorców do sięgnięcia po serię i sugerować świeży start. Problem polega na tym, że fabularnie nie jest to prawdziwy początek. To kolejny rozdział większej historii prowadzonej przez Joshuę Williamsona.

Drugim problemem jest liczba pomysłów, które scenarzysta próbuje wykorzystać jednocześnie. Sam fakt, że w jednym albumie pojawiają się Lois jako Superwoman, Time Trapper i Doomsday, brzmi bardzo atrakcyjnie, ale niesie ze sobą pewne ryzyko. Każdy z tych elementów mógłby spokojnie otrzymać własną większą historię. Momentami można odnieść wrażenie, że Williamson nie chce zmarnować żadnej okazji i dlatego dokłada kolejne warstwy fabularne. Z jednej strony dzięki temu komiks jest pełen wydarzeń i trudno narzekać na brak atrakcji. Z drugiej strony niektóre wątki mogłyby zostać rozwinięte spokojniej.

Najbardziej cierpią na tym poboczne elementy historii. Niektóre pomysły pojawiają się, robią wrażenie, a następnie szybko ustępują miejsca kolejnym wydarzeniom. Przy tak dużej liczbie bohaterów i zagrożeń trudno każdemu dać odpowiednią ilość miejsca.

Strona z komiksu przedstawiająca postacie Superwoman na tle wieży Eiffla w Paryżu podczas rozmowy na dachu.
Źródło: Egmont Polska

Rysunki

Do warstwy wizualnej komiksu nie można mieć tu nawet najdrobniejszego zastrzeżenia. Dan Mora po raz kolejny pokazuje bowiem dlaczego jest obecnie jednym z najbardziej cenionych twórców pracujących przy komiksach DC.

Jego styl idealnie pasuje do świata Supermana. Jest jednocześnie dynamiczny, efektowny i bardzo czytelny. Mora potrafi stworzyć spektakularną scenę walki, w której ogromna siła bohaterów robi odpowiednie wrażenie, ale równie dobrze radzi sobie z kameralnymi momentami skupionymi na emocjach postaci. Sceny akcji prezentują się znakomicie. Latanie, starcia z przeciwnikami i kosmiczne zagrożenia mają odpowiednią skalę. Plansze potrafią zachwycić rozmachem, ale nigdy nie tracą przejrzystości. Nawet przy dużej liczbie postaci czytelnik bez problemu orientuje się w sytuacji.

Jednocześnie artysta świetnie radzi sobie z bardziej spokojnymi scenami. Domowe rozmowy Kentów, momenty refleksji Lois czy zwyczajne sytuacje w Daily Planet mają zupełnie inną energię niż wielkie bitwy. Dzięki temu album wizualnie zachowuje odpowiedni balans.

Kolorystyka również bardzo dobrze współgra z rysunkami. Komiks korzysta z charakterystycznej dla Supermana jasnej i pełnej energii estetyki, ale nie boi się również ciemniejszych tonów podczas bardziej dramatycznych fragmentów.


Czy warto przeczytać?

Superman: Superwoman tom 1 to bardzo udany etap w historii Człowieka ze Stali, który pokazuje, że nawet po tylu dekadach można znaleźć świeże spojrzenie na znanych bohaterów. Lois Lane otrzymuje tutaj własną przestrzeń, Doomsday zostaje wykorzystany w interesujący sposób, a Dan Mora dostarcza jedną z najlepszych opraw wizualnych ostatnich historii DC. Nie jest to jednak komiks idealny, warto jednak po niego sięgnąć będąc fanem tego superbohatera.

 Świetnie poprowadzona historia Lois Lane jako Superwoman.

  Dużo emocji obok widowiskowej akcji.

  Fantastyczne rysunki Dana Mory.

  Ciekawie pokazana relacja Clarka i Lois.

  Początek może być chaotyczny dla nowych czytelników.

  Zbyt wiele dużych wątków w jednym tomie.

 

OCENA: 8/10
Ocena komiksu Superman: Superwoman tom 1.Album udowadnia, że świat DC nadal potrafi zaskakiwać nawet przy najbardziej znanych bohaterach. Joshua Williamson stworzył historię, która nie próbuje zastąpić Supermana nową postacią, ale pokazuje, jak wiele możliwości kryje się w Lois Lane. Największą wartością albumu są emocje, relacje między bohaterami i świetnie wykorzystany konflikt związany z odpowiedzialnością za posiadaną moc. Do tego dochodzi fenomenalna oprawa Dana Mory, która podnosi poziom całej historii. Dla kogo? Komiks dla fanów klasycznych opowieści superbohaterskich, którzy lubią połączenie wielkich zagrożeń z bardziej osobistymi historiami. Inne polecane tytuły: Władza absolutna, Absolute Wonder Woman.

Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont. Komiks można również znaleźć w Komiksiarni Katowice i na Ceneo.
PopKulturowy Kociołek
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.