Superman Action Comics: Nadejście Lewiatana #2 – recenzja komiksu

Recenzja komiksu Superman Action Comics – Nadejście Lewiatana. Tom 2

Zarówno komiksowy, jak i filmowy Superman miał w ostatnim długim okresie swoje większe wzloty i upadki. Ikona popkultury potrzebowała pewnego odświeżenia, którym miał zająć się nikt inny jak Brian Michael Bendis po odejściu z konkurencyjnego Marvela. Część fanów superbohatera obawiało się tego, czy będzie on wstanie poradzić sobie w nowym środowisku. Nadmiar swoich interesujących pomysłów miał on okazję przedstawić już w kilku początkowych krótkich dziełach dla nowego pracodawcy. Pełnię „twórczych” skrzydeł mógł jednak rozwinąć w momencie, kiedy została mu powierzona seria „Action Comics”. Już pierwszym tom całkowicie zamknął usta krytykom i pokazał, że scenarzysta potrafi zrobić naprawdę „dobrze” fanom Człowieka ze Stali. Część druga tylko to potwierdza i kreuje wizję wspaniałej przyszłości.

Eliminacja konkurencji

Każdy, kto miał do czynienia z tytułami ze stajni DC Comics, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że w uniwersum pojawia się pełno nie tylko superbohaterów i wielkich złoczyńców, ale również cała gama tajnych organizacji. Niektóre starają się dbać o porządek, inne zaś realizują swoje niecne cele. Do tego drugiego grona można zaliczyć organizację „Lewiatan”, która zaczyna eliminować całą swoją konkurencję. W perzynę zostają obrócone Argus, DEO czy nawet Oddział Specjalny X, zmuszając tym samym nawet Amandę Waller do głębokiego zejścia do podziemia i szukania pomocy u Supermana. Z wrogiem już wcześniej mierzył się Batman, teraz jednak kiedy na ich czele stoi nowy „tajemniczy” przywódca, z zagrożeniem będzie musiał się zmierzyć największy z bohaterów.

Bendis już w kilku pierwszych swoich pracach pokazał, że ma na tego superbohatera swój pomysł, jednocześnie nie starając się na siłę zrobić wielkiej rewolucji. Nie zapomniał on również o tym, że seria „Action Comics” od niepamiętnych czasów zawsze epatowała „widowiskowymi wydarzeniami”, które wgniatały czytelnika w fotel. Pewnych standardów i schematów nie można więc było ruszać, dostarczając tym samym na stu osiemdziesięciu stronach sporej dawki akcji. Umiejętnie przepleciona jest ona bardziej stonowaną treścią, która pokazuje drugie bardziej ludzkie oblicze Człowieka ze Stali. Nie zapomina on, że Superman i Clark Kent to jedna i ta sama osoba, gdzie ciężko jednoznacznie stwierdzić która „postać” jego czyim alter ego. Pokazanie wątków zarówno rodzinnych (ukazanie go jako męża i ojca), jak i tych wiązanych z pracą w redakcji Daily Planet to strzał w dziesiątkę. Pewnie znajdzie się grupa osób, dla których sceny w domu czy redakcji będą zanadto przegadane i niewiele wnoszące do całej „akcyjno-kryminalnej” otoczki, jednak to właśnie one nadają tytułowi nietuzinkowości i wyróżniają dzieło Bendisa na tle jego poprzedników. Pokazanie bardziej „przyziemnego” Supermana, jest możliwa dzięki większemu rozwinięciu niektórych postaci jak np. Lois Lane czy Jimmy Olsen, którzy zaczynają dogrywać w scenariusze swoje ważne role i nie stanowią już tylko tła.

Rysunki Superman Action Comics – Nadejście Lewiatana. Tom 2

Co do samej otoczki fabularnej należy wspomnieć o tym, że zaprezentowany tutaj wątek jest początkiem większego eventu, który został już pokazany na łamach komiksu Lewiatan (współtwórcą, którego był Brian Michael Bendis). Nie oznacza to jednak, że twórca idzie na łatwiznę, powielając pewne wątki. Umiejętnie on je dopasowuje do nowych realiów, starając się nadać całemu wydarzeniu nowego głębszego i szerszego oblicza.

Rysunki wpadające w oko

Wiele pozytywnych słów musi również paść na temat warstwy artystycznej komiksu. Steve Epting od pierwszych stron dzieła pobudza wyobraźnie odbiorcy dzięki wyrazistym rysunkom, które łączą w sobie zarówno dynamizm pewnych scen, jak i mroczniejszy klimat. Zdecydowanie jest tutaj na czym zawiesić oko i całość doskonale współgra ze scenariuszem.

Jedyną „uwagą” jaka można mieć do owego dzieła (wadą raczej nie można tego nazwać), to ukazanie solidnej porcji przeróżnych bohaterów świata DC Comics (niekiedy w mocno epizodycznej formie), powodując u czytelników nieznających zbyt dobrze całego uniwersum pewne zagubienie.


Komiks do recenzji udostępniło wydawnictwo Egmont.

7/10

OCENA:

Seria „Action Comics” pod opieką Benisa jest doskonała pod wieloma względami i wszystko wskazuje na to, że każda kolejna cześć będzie jeszcze lepsza. Nie pozostaje więc nic jego jak tylko powiększyć swój stan posiadania „komiksowego” i oddawać się przyjemnej dynamicznej lekturze.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x