Nowa kraina – recenzja komiksu Yakari: Wielka Nora

Yakari Wielka Nora - recenzja komiksu

Yakari to komisowa seria dla najmłodszych, która zjednała sobie na naszym rynku spore grono wiernych fanów. Każda kolejna wydana część odznaczała się wysoką jakością, dzięki której czytelnik miał zapewnioną dużą dawkę rozrywki. Nie inaczej jest w przypadku dziesiątego tomu Yakari: Wielka Nora, w którym to młody Indianin kolejny raz będzie musiał zmierzyć się z licznymi przeciwnościami losu.

To miał być kolejny zwyczajny dzień dla Yakariego, podczas którego będzie oddawał się on przyjemnym zabawą ze swoimi zwierzęcymi przyjaciółmi. Zaraz jednak po przebudzeniu odkrywa on, że ktoś zostawił w jego tipi wskazówki w postaci strzałek ułożonych z patyków. Ciekawość młodego chłopca jest silniejsza niż podszepty zdrowego rozsądku. Wyrusza więc on śladami znaków, docierając do nieznanej sobie krainy pośród wzgórz. Nowe tajemnice miejsce niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw, które mogą przerażać. Yakarki nie ma jednak zamiaru tak łatwo się poddać i zrobi on wszystko, aby tajemnicę kryjącą się za znakami i powrócić do domu.

Rysunek 1

Zarówno seria, jak i duet jej twórców nie jest tak mocno rozpoznawalna, jak inne klasyki komiksu dla najmłodszych i ich autorzy. Dzieła Goscinnego, Peyo czy Uderzo stały się ponadczasowymi hitami, o których słyszał prawie każdy, a kolejne wznowienia zapewniają rozrywkę następnym pokoleniom. Przygody młodego dzielnego Indianina nie mają nie mają jednak zauważalnych braków w stosunku do wspomnianych tytułów. Komiksowa seria powstała początkiem lat 70-tych jest równie dobra, jak Smerfy czy Asterix. Mamy tutaj do czynienia z wartką komiksową przygodą dla najmłodszych, w której nie brakuje odrobiny dramatyzmu, całkiem przyjemnego humoru i należytej dawki dydaktycznej treści (bez zbędnego i natarczywego moralizatorstwa). Być może twórcy nie potrafili pokazać tutaj w rozrywkowej formie odbicia wielu problemów świata realnego (tak jak robi to np. Peyo w Smerfach), nadrabiają jednak ten mało zauważalny brak dużo większą dynamiką historii, która powinna zauroczyć młodszego czytelnika.

Niczego złego nie można napisać również na temat warstwy graficznej tytułu. Rysunki Deriba potrafią oddać klimat Dzikiego Zachodu, jednocześnie zachowując swoją pewną dozę infantylności (w pozytywnym znaczeniu tego słowa), dzięki której jeszcze lepiej są one przystosowane do potrzeb młodego komiksowego czytelnika. Na duży plus zalicza się tutaj również zastosowana żywa paleta barw, która doskonale pasuje do rysunków, jeszcze lepiej podkreślając klimat niektórych scen.

Rysunek 2
Przykładowe grafiki: egmont.pl

Yakari: Wielka Nora doskonale wpasowuje się w dotychczasowy trend serii, która jak zostało to już wielokrotnie wspomniane, powstała w celu zapewnienia młodszemu odbiorcy chwili intensywnej rozrywki. Jeśli więc komuś podobały się wcześniejsze odsłony lub szuka czegoś prostego i przyjemnego dla swojej pociechy, to zdecydowanie powinien zainteresować się tym albumem.


Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

  • 7/10
    Fabuła - 7/10
  • 7/10
    Bohaterowie - 7/10
  • 7/10
    Humor - 7/10
  • 8/10
    Oprawa graficzna - 8/10
  • 7/10
    Wydanie - 7/10
7/10

Krótko:

Kolejna przyjemna w odbiorze porcja przygód młodego Indianina, która zadecydowanie powinna spodobać się młodszemu czytelnikowi.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x