Recenzja komiksu – Drakula na Dzikim Zachodzie.

Drakula na Dzikim Zachodzie recenzja komiksu

Myśląc wampir, automatycznie przychodzi nam do głowy twór Brama Stokera, czyli kultowy Drakula. Krwiożerczy nieśmiertelny zawładnął szeroko pojętą popkulturą, często pojawiając się w niej w roli gwiazdy. Filmy, seriale, gry, książki czy też komiksy pełne są jego przygód. Ciężko więc wymyślić coś nowego co potrafiłoby przykuć uwagę potencjalnego miłośnika grozy. Czy ta sztuka udała się twórcy albumu Drakula na Dzikim Zachodzie?

Wielki książę ciemności miał okazję przebywać w różnych zakątkach świata (nie tylko swojej rodzimej Transylwanii). Gianluca Piredda w swoim dziele zabiera wampira i przy okazji czytelnika na tereny tytułowego Dzikiego Zachodu. Ziemie, które jak każdy fan westernu wie, potrafią być mroczne, niebezpieczne i bardzo niegościnne. Dosyć szybko Drakula przekonuje się o tym na własnej skórze. Od niechybnej śmierci ratuje go pewien chłopiec, a w zasadzie to jego babka (Indiańska szamanka). Leczy ona jego ciało, na dodatek tworzy specjalną miksturę, dzięki której będzie się on mógł poruszać za dnia. Taka pomoc wymusza wręcz na wampirze odwdzięczenie się ludziom. Nie ma ku temu lepszej okazji niż rozwiązanie problemów lokalnej społeczności. Począwszy od zagrożenia ze strony bandytów, kończąc na krążących w okolicy krwiożerczych potworach.

Drakula na Dzikim Zachodzie - przykładowy rysunek.
Przykładowy rysunek: Elemental.

W dużym uproszczeniu album Drakula na Dzikim Zachodzie można określić połączeniem horroru, komiksu akcji i spaghetti westernu (w którym zresztą dosyć mocno specjalizują się włoscy artyści komiksowi). Taka mieszanka gatunkowa może wydawać się dosyć specyficzna i niekoniecznie do siebie pasująca. Zapewniam jednak, że wraz z pochłanianiem kolejnych stron komiksu wszelkie obawy ulatniają się niczym mgła, a na naszej twarzy pojawia się uśmiech zadowolenia.

Akcja rozgrywająca się w okolicach Penny Town (podzielona na dwie historie) jest naprawdę żywa i nie ma tu mowy nawet o chwili wytchnienia od nadmiaru widowiskowości i emocji. Włoski scenarzysta dodaje do tego naprawdę świetnie skrojonego, mocno złożonego bohatera. Jego Drakula daleki jest od typowego krwiożerczego potwora znanego z innych dzieł popkulturowych. Przedstawiony jest on tu jako szlachetny wędrowiec pomagający ludziom, którego ciągle dopada i przytłacza mroczna przeszłość (jego uczynki). Niesienie pomocy innym staje się więc dla niego pewnego rodzaju odkupieniem win. Nie należy jednak oczekiwać poruszania tu nadmiernie głębokich treści egzystencjalnych, nadal prym w opowieści wiedzie bowiem widowiskowa akcja.

Do zalet albumu należy również zaliczyć bardzo ładną oprawę graficzną. Luca Lamberti stworzył mroczną, zachwycającą otoczkę, która doskonale dopasowuje się do scenariusza. Kolejne kadry to dopracowane prace, gdzie uwagę zwraca się dosłownie na każdy (nawet najdrobniejszy) element tła. Pewnym problemem (dla niektórych czytelników) będzie jednak dość specyficzna forma zaprezentowania przez rysownika Drakuli. Wampir swoim wyglądem przypomina bowiem Jasona Momoa lub jak kto woli napakowanego Rasputina (przynajmniej ja miałem takie skojarzenia). Mnie osobiście taka forma zaprezentowania Drakuli nie przeszkadza, ale osoby przyzwyczajone do bardziej „tradycyjnego” ukazywania wampira, mogą mieć z tym problem.

Drakula na Dzikim Zachodzie nie jest może dziełem „wybitnym”, ale zdecydowanie jest to pozycja, po którą warto sięgnąć, jeśli jest się fanem „wampirów” i szuka się widowiskowej pozycji mającej zapewnić chwilę intensywnej rozrywki.


  • Scenarzysta: Gianluca Piredda
  • Ilustrator: Luca Lamberti, Emiliano Albano
  • Tłumacz: Mikołaj Sobolewski
  • Wydawnictwo: Elemental
  • Format: 180×247 mm
  • Liczba stron: 112
  • Oprawa: twarda
  • Papier: kredowy
  • Druk: czarno-biały

Komiks do znalezienia na Ceneo oraz Komiksiarnia Katowice.

Komiksiarnia Dobra popkultura


Drakula na Dzikim Zachodzie.
7.5/10

Ocena:

Niezły westernowy-horror z Drakulą w rolach głównych, który zapewnia czytelnikowi masę widowiskowej rozrywki.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x