Kociołkowe rozmowy: Wywiad z Peterem V. Brettem o pisaniu na własnych zasadach i stu stronach pikantnych tajemnic

Portret Petera V. Bretta, autora popularnego Cyklu Demonicznego, przedstawiony na czarnym tle w ramce wywiadu POPKulturowego Kociołka.

Peter V. Brett od niemal dwóch dekad zabiera czytelników do świata, w którym noc należy do demonów, a przetrwanie wymaga czegoś więcej niż odwagi. W naszej rozmowie autor „Cyklu Demonicznego” opowiada o Arlenie, Jardirze, planowaniu zakończenia serii i tym, dlaczego każda kolejna książka pozostaje dla niego wymagającym wyzwaniem. Nie zabrakło również wspomnień z Polski, Pyrkonu oraz kilku zaskakujących historii z pisarskiego archiwum.

Peter V. Brett należy do grona pisarzy, którzy udowodnili, że fantasy może być jednocześnie opowieścią o walce z nadnaturalnym zagrożeniem, wierze, przyjaźni i skomplikowanych relacjach między ludźmi. Największą popularność przyniósł mu „Cykl Demoniczny”, rozpoczęty w 2008 roku „Malowanym Człowiekiem”, który szybko zdobył uznanie czytelników również w Polsce. Kolejne tomy serii, wydawane przez Fabrykę Słów, umocniły pozycję Bretta na naszym rynku. Pisarz rozwijał przy tym swoje zainteresowania także poza powieściami, próbując swoich sił w świecie komiksu i podejmując pracę między innymi przy „Red Sonja”.

Brett pozostaje również w kontakcie ze swoimi fanami za pośrednictwem mediów społecznościowych, gdzie można znaleźć go zarówno na X, jak i Instagramie

Szczególne miejsce w jego wspomnieniach zajmuje Polska, którą odwiedzał wielokrotnie, spotykając się z czytelnikami podczas najważniejszych konwentów. Tym razem mieliśmy okazję porozmawiać z nim o „Cyklu Demonicznym”, procesie twórczym, trudnych momentach kariery, jego relacji z polskimi fanami oraz historiach, które być może jeszcze kiedyś powrócą do świata demonów. 

Oficjalne zdjęcie portretowe amerykańskiego pisarza Petera V. Bretta, autora Cyklu Demonicznego, na szarym tle.
Fot. Peter V. Brett / materiały udostępnione przez autora

🎙️Na początku chciałbym serdecznie podziękować za zgodę na rozmowę.

Peter V. Brett: Cała przyjemność po mojej stronie. 

🎙️Jak na przestrzeni blisko dwóch dekad ewoluowała Pana definicja „dobrej fantastyki”?

Peter V. Brett: Myślę, że dziś jest ono znacznie szersze niż kiedyś. Wraz ze wzrostem popularności fantasy gatunek zaczął rozwijać się w najróżniejszych kierunkach. Pojawiły się rozmaite światy, systemy magii i sposoby opowiadania historii, a każdy z nich znalazł własnych odbiorców. Dzięki temu poszerzają się również horyzonty czytelników, którzy szukają czegoś innego niż to, do czego przywykli. 

🎙️Po napisaniu tylu książek, czy uważa Pan, że z każdą kolejną powieścią łatwiej jest opowiadać historię, czy wręcz przeciwnie, oczekiwania wobec samego siebie stają się coraz większe?

Peter V. Brett: Chciałbym móc powiedzieć, że jest coraz łatwiej, ale każda książka to osobna góra, na którą trzeba się wspiąć. Jeśli zaczyna mi się wydawać, że pisanie przychodzi zbyt łatwo, oznacza to, że przestałem stawiać sobie wyzwania.

Z drugiej strony lepiej rozumiem dziś cykl twórczy, przez który przechodzi książka. Mam na myśli emocjonalną drogę, jaką jako autor pokonuję w trakcie jej pisania. Początkowe rozdziały przychodzą z łatwością i pewnością siebie. Potem tempo zwalnia, mniej więcej w połowie pojawiają się egzystencjalne wątpliwości, następnie przychodzi ciężka praca nad rozwiązywaniem problemów, a na końcu ekscytujący pęd ku finałowi. Trudniejsze momenty są trochę łatwiejsze do zniesienia, kiedy wiem, że przechodziłem przez nie przy każdej mojej książce, nawet przy tych, które najbardziej lubię.

🎙️Czy są elementy pisarskiego rzemiosła, które wciąż stanowią dla Pana wyzwanie, mimo wieloletniego doświadczenia?

Peter V. Brett: Oczywiście. Pisanie zawsze jest balansowaniem na granicy pewności siebie. Trzeba czuć się na siłach, by podjąć wyzwanie, ale nie można być aż tak pewnym siebie, żeby popaść w samozadowolenie i przestać stawiać sobie poprzeczkę coraz wyżej. Niektórzy pisarze są zadowoleni z tego, że w kółko piszą różne wersje tej samej książki, ale ja nigdy tego nie chciałem. 

🎙️Jak z perspektywy czasu ocenia Pan przejście z ustabilizowanej pracy w wydawnictwie medycznym do niepewnego świata autora fantasy?

Peter V. Brett: Skoro już mówimy o nadmiernej pewności siebie! Rzucenie etatowej pracy tak wcześnie było z mojej strony dość odważne, ale w tamtym czasie pisanie przynosiło mi większe dochody, a sama praca w wydawnictwie medycznym niezbyt mi odpowiadała. Uznałem, że zawsze mogę znaleźć sobie inną pracę, której nie będę lubił. Prace, których się nie lubi, najłatwiej znaleźć. 

🎙️Jakie emocje towarzyszyły Panu, gdy po raz pierwszy zobaczył Pan swoje nazwisko na liście bestsellerów „New York Timesa”?

Peter V. Brett: W tamtej chwili przekroczyłem własne wyobrażenia o tym, jak może wyglądać moja kariera. Uwielbiam pisać, ale nigdy nie sądziłem, że osiągnę choćby zbliżony poziom sukcesu. W tamtym momencie uważałem się za szczęściarza tylko dlatego, że udało mi się zostać wydanym. 

🎙️Czy w Pana karierze był taki moment zwątpienia, w którym poważnie rozważał Pan powrót do pracy etatowej?

Peter V. Brett: Jeszcze nie i mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie. Ale życie potrafi zaprowadzić człowieka w dziwne miejsca, więc nigdy nic nie wiadomo. 

🎙️Czy praca nad komiksami (np. Red Sonja) zmieniła w jakiś sposób Pana pisania książek?

Peter V. Brett: Nie sądzę, żeby zmieniła sposób, w jaki piszę powieści, ale nauczyła mnie zupełnie nowego rodzaju warsztatu narracyjnego. Zakładałem, że pisanie komiksów będzie łatwe, ale krzywa uczenia się okazała się bardziej stroma, niż się spodziewałem. Dzięki temu zyskałem też zupełnie nowy poziom szacunku dla twórców komiksów, którzy wcześniej byli dla mnie inspiracją. 

🎙️Czy świat „Cyklu Demonicznego” od początku miał być opowieścią o konflikcie cywilizacji, czy ten aspekt rozwinął się dopiero w trakcie pisania?

Peter V. Brett: Potrzebowałem trochę czasu, żeby wszystko nabrało właściwego kształtu, ale kiedy miałem już roboczą wersję „Malowanego Człowieka”, wiedziałem, że historia będzie w równym stopniu opowiadać o relacji Arlena i Jardira, co o demonach. Ich przyjaźń, konflikt i wzajemny szacunek ukształtowały świat wokół nich i stanowią główny wątek całej historii. Głęboko religijny Jardir zaczyna kwestionować swoją wiarę, podczas gdy Arlen stopniowo zaczyna ją przyjmować. 

🎙️Patrząc z perspektywy lat na Malowanego człowieka (2008 r.), jak bardzo pierwotny szkic Arlena Balesa różnił się od postaci, która ostatecznie trafiła na strony pierwszego wydania?

Peter V. Brett: Nie jestem pewien, czy chodzi o wygląd postaci, czy o jej charakter. Zatrudniłem artystę jeszcze zanim sprzedałem książki, żeby stworzył obraz Arlena i nadał kierunek temu, jak bohater powinien wyglądać w profesjonalnych ilustracjach. Jeśli chodzi o samą postać, zacząłem od Arlena jako dziecka i pozwoliłem mu dorastać na moich oczach, bezpośrednio na kartach książki. 

🎙️Czy od początku wiedział Pan, jak zakończy się historia Arlena, czy finał dojrzewał stopniowo?

Peter V. Brett: Znałem wszystkie najważniejsze szczegóły zakończenia serii, zanim ukazała się pierwsza książka. Myślę, że to jedna z najważniejszych zasad mojego sposobu pisania. Czasami docierałem do zaplanowanego punktu inną drogą, niż początkowo zakładałem, ale w 2017 roku wszystko zakończyło się dokładnie tak, jak zaplanowałem to wiele lat wcześniej, w 2007 roku. 

🎙️Czy pamięta Pan scenę, która była dla Pana najtrudniejsza do napisania emocjonalnie w całej serii?

Peter V. Brett: Sceny z Renną i Harlem Tannerem były równie trudne do napisania, jak są trudne do przeczytania. Nadal uważam, że ważne jest uświadamianie czytelnikom, że wielu bohaterów jest osobami, które przetrwały doświadczenie przemocy seksualnej. Nie jest to jednak stan emocjonalny, w którym lubię się znajdować. 

Pisarz Peter V. Brett stojący w czarnym t-shircie na tle domowej biblioteczki wypełnionej po brzegi książkami fantasy.
Fot. Peter V. Brett / materiały udostępnione przez autora

🎙️Czy w trakcie pracy nad serią pojawiła się pokusa, by zakończyć ją wcześniej lub później niż pierwotnie planowano?

Peter V. Brett: Niespecjalnie. Od samego początku, kiedy sprzedawałem „Malowanego Człowieka”, przedstawiałem serię jako pięciotomową. Zależało mi na tym, żeby zakończyć ją właśnie w tym miejscu, mimo że miałem już wystarczająco wielu czytelników, by ciągnąć historię dłużej. Wcześniejsze zakończenie wymagałoby z kolei wycięcia wielu istotnych elementów fabuły. 

🎙️Czy w trakcie pisania serii miał Pan alternatywne wersje kluczowych wydarzeń, które ostatecznie zostały zmienione lub porzucone?

Peter V. Brett: Jak już wspominałem, dość skrupulatnie planuję wszystko z wyprzedzeniem. Od czasu do czasu wpadałem na lepszy pomysł i zmieniałem zdanie w jakiejś kwestii, ale zazwyczaj były to drobiazgi, które w szerszej perspektywie nie miały większego znaczenia. 

🎙️Czy widzi Pan jeszcze potencjał na kolejne historie osadzone w tym uniwersum, czy raczej traktuje je Pan jako zamkniętą całość z opcjonalnymi dodatkami?

Peter V. Brett: Nadal mam listę historii z bohaterami „Cyklu Demonicznego”, nawet tymi, którzy już zginęli. Zabawne w byciu bogiem tego świata jest to, że mogę wrócić i opowiedzieć historię Arlena z czasów, kiedy dopiero zaczynał tatuować własne ciało, albo historię wiedźmy Bruny, gdy była jeszcze młoda i piękna. Mogę też tworzyć zupełnie nowe, rozgrywające się na bieżąco opowieści. Prawdopodobnie będę nadal pisał je jako nowele, kiedy tylko najdzie mnie ochota. 

🎙️Gdyby mógł Pan usunąć jeden element ze swojego „Cyklu Demonicznego” bez konsekwencji fabularnych, co by to było i dlaczego?

Peter V. Brett: Właściwie nie mam na to odpowiedzi. Naprawdę nie ma niczego, co chciałbym zmienić. Wszystko, co zrobiłem, zrobiłem z jakiegoś powodu. 

🎙️Gdyby mógł Pan zaprosić trzech bohaterów literackich (nie swoich) do świata „Cyklu Demonicznego”, kto by to był?

Peter V. Brett: Drizzt Do’Urden ze „Forgotten Realms”, Tau z „Rage of Dragons” oraz Garet Jax z „Shannary” stworzyliby najlepszą drużynę łowców demonów. 

🎙️Polska to kraj, w którym Pańskie książki odniosły duży sukces dzięki wydawnictwu Fabryka Słów. Jak z perspektywy lat ocenia Pan tę polską współpracę?

Peter V. Brett: Fabryka Słów już na początku podjęła kilka niesamowitych decyzji. Powierzyła moje książki świetnemu tłumaczowi Marcinowi Mortce, a mnie połączyła z artystą Dominikiem Brońkiem, którego ilustracje do „Cyklu Demonicznego” pomogły wypromować nas obu i były później wykorzystywane na całym świecie. Wydawnictwo było również niezwykle wspierające na początku mojej kariery. W ostatnim czasie zachwyciło mnie ich metaliczne wydanie książek w twardej oprawie. Zdecydowanie jest to moje ulubione wydanie całej serii. 

🎙️Był Pan gościem na polskich konwentach, takich jak Pyrkon. Jakie wspomnienia dotyczące kraju zapadły Panu najbardziej w pamięć?

Peter V. Brett: Byłem na Pyrkonie i PolConie co najmniej dwa razy. PolCon był prawdopodobnie pierwszym międzynarodowym konwentem, na którym kiedykolwiek byłem, i zupełnie nie wiedziałem, czego się spodziewać. W tej podróży towarzyszyli mi rodzice i dziewczyna. Jechałem tam, modląc się tylko o to, żeby na moje pierwsze spotkanie przyszło wystarczająco dużo osób, by wyglądało na to, że naprawdę mam pracę. Zamiast tego przywitała mnie wypełniona po brzegi sala, w której znalazło się 300 podekscytowanych fanów. 

Jeśli nie był to najlepszy dzień w moim życiu, to z pewnością znajduje się w pierwszej piątce. Każda kolejna wizyta w Polsce była równie niesamowita. Jestem ogromnie wdzięczny i czuję się niezwykle szczęśliwy, że mam tak wspaniałych czytelników, którzy witają mnie z taką serdecznością i entuzjazmem. 

🎙️Gdyby mógł Pan cofnąć się do momentu przed debiutem i zmienić jedną rzecz w swoim podejściu do kariery, co by to było?

Peter V. Brett: Byłbym nieco bardziej zorganizowany w kwestii marketingu i mediów społecznościowych. Wszystko ostatecznie się ułożyło, ale wiele rzeczy wymyślałem po prostu w trakcie. 

Zbliżenie na twarz pisarza Petera V. Bretta na czarnym tle, przedstawiające autora Cyklu Demonicznego.
Fot. Peter V. Brett / materiały udostępnione przez autora

🎙️Czy są książki, które chciałby Pan jeszcze napisać, ale nie znalazł Pan jeszcze na nie „właściwego momentu”?

Peter V. Brett: Mam notatki dotyczące wielu rzeczy, które wciąż chciałbym napisać, ale jak dotąd nie znalazłem czasu, żeby się nimi zająć. Jest też kilka rzeczy, które już napisałem, ale wciąż nie do końca wiem, co z nimi zrobić.

Na przykład napisałem stustronicową erotyczną historię osadzoną w świecie „Cyklu Demonicznego”, która od ponad roku leży nieopublikowana w moim archiwum. Nie wiem, czy świat jest już na to gotowy.

🎙️Czy jest coś, co chciałby Pan powiedzieć swoim czytelnikom, ale rzadko ma Pan okazję zrobić to w wywiadach?

Peter V. Brett: Doceniam Was wszystkich bardziej, niż kiedykolwiek będziecie w stanie sobie wyobrazić. 

🎙️Bardzo dziękuję za rozmowę.


Jeżeli chcecie zajrzeć za kulisy pracy kolejnych autorów, artystów i innych twórców popkultury, zapraszamy do lektury pozostałych wywiadów zebranych w naszej serii Kociołkowe rozmowy.

PopKulturowy Kociołek
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.