
Czy połączenie wątków ekstraterrestrialnych z klimatem powieści przygodowych z połowy XX wieku ma jeszcze prawo działać? Wydanie zbiorcze opowieści Amazonia udowadnia, że klasyczne motywy popkulturowe wciąż potrafią zbudować niezwykle wciągającą intrygę. Mroczna dżungla, zagadkowe fotografie i ślad prowadzący wprost do innego zakątku świata składają się na historię, obok której trudno przejść obojętnie.
Kolejna odsłona przygód Kathy Austin nie pozwala czytelnikowi na nudę, zmieniając dotychczasową afrykańską scenerię na wilgotną, zieloną piekielną puszczę Ameryki Południowej. Przełom lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku tworzy idealne tło dla tej opowieści, w której powojenna rywalizacja szpiegowska miesza się z nierozwiązanymi zagadkami naukowymi, a wszystko to aby dostarczyć czytelnikowi filmowego doświadczenia rodem z kina nowej przygody.
Scenariusz Amazonii stawia na napięcie zamiast fabularnej rewolucji
Konstrukcja fabularna zaprezentowana na łamach pięciu tomów wchodzących w skład wydania zbiorczego to majstersztyk w kategorii klasycznego komiksu przygodowo-fantastycznego.
Punkt wyjścia jest bardzo dobry. W 1949 roku nad Amazonką pojawia się fotografia przedstawiająca tajemniczą istotę, a śmierć fotografa sprawia, że zdjęcie szybko przestaje być jedynie osobliwą ciekawostką. Do Brazylii zostaje skierowana Kathy Austin, brytyjska agentka mająca już doświadczenie w sprawach wykraczających poza zwyczajną działalność wywiadowczą. Tyle wystarczy, żeby uruchomić mechanizm, który Leo i Rodolphe rozpisują w formie jednej większej zagadki nadnaturalnej z dużą dawką kinowej przygody.
Scenarzyści nie wyrzucają wszystkich kart na stół. Informacje pojawiają się stopniowo, a obok głównego wątku pojawiają się kolejne tropy związane między innymi z niemieckimi agentami, wydarzeniami z końca wojny oraz tajemniczą misją prowadzoną w Siedmiogrodzie.
Podoba mi się tu też to, że Amazonia nie próbuje na siłę udawać thrillera, chociaż pojawia się tu wiele elementów z tego gatunku. Twórcy od samego początku jasno określają ramy formalne swojego działa. To przygodowy (czasem dość prosty) komiks, który świetnie wykorzystuje wszystkie klasycznego składniki gatunku. Egzotyczna sceneria, pościgi, tajemnicza istota, dawni naziści, szpiegowskie interesy i fantastyczne tropy są tu podawane bez nadmiernej i niepotrzebnej głębi. Ta staroświeckość jest częścią charakteru serii, dzięki czemu komiksy duetu Rodolphe i Leo czyta się i ogląda jak najlepszy film nowej przygody.
Nie wszystko jest jednak perfekcyjnie. Czasem klasyczna formuła przestaje być zaletą, a zaczyna ograniczać scenariusz. Niektóre rozwiązania są tu bardzo znajome, a momentami fabuła troszeczkę niepotrzebnie się dłuży. Bez cienia wątpliwości Amazonia potrafi też budować napięcie, ale nie zawsze potrafi równie dobrze wykorzystać jego energię. Czasem mam wrażenie, że twórcy bardziej cenią samo podtrzymywanie zagadki niż dynamiczne przesuwanie jej do przodu.
Kathy Austin i barwna galeria postaci drugiego planu
Kathy Austin pozostaje centrum całej historii, ale Amazonia nie bazuje wyłącznie na niej. Wokół agentki pojawia się grupa bardzo charakterystycznych postaci, od angielskiego konsula, pastora, mafiosa, po niemieckich przeciwników i przedstawicieli lokalnych społeczności. Świetnie wypadają tu ich przesadzone i przerysowane osobowości.
Kathy jest ponadto ciekawsza wtedy, kiedy musi działać wśród tych wszystkich ludzi i ich interesów. Jej kompetencje jako agentki pozwalają wiarygodnie wprowadzić ją w sam środek zagadki, ale jednocześnie nie zawsze jest bohaterką, która aktywnie napędza wydarzenia.
Kathy często bardziej obserwuje i zbiera informacje, niż natychmiast rozwiązuje kolejne problemy. Nie jest więc klasyczną bohaterką akcji, która po wejściu do dżungli natychmiast przejmuje kontrolę nad sytuacją. Jej rola polega w dużej mierze na przechodzeniu przez kolejne warstwy zagadki, a nie na popisywaniu się przy każdej okazji.
Amazonia jako hołd dla starej szkoły komiksowej przygody
Jeśli jest jeden element, który sprawia, że Amazonia naprawdę wyróżnia się na tle wielu współczesnych komiksów przygodowych, to właśnie klimat. Leo i Rodolphe świadomie wracają do opowieści o eksploracji, szpiegostwie i tajemnicach, w których egzotyczne miejsce jest czymś więcej niż dekoracją. Amazonia ma smak starej przygodówki, ale nie ogranicza się do prostego odtworzenia jej schematów.
Brazylijska dżungla jest tutaj przestrzenią niebezpieczną i nieprzewidywalną. To pozwala utrzymać poczucie, że bohaterowie znajdują się daleko od bezpiecznego, uporządkowanego świata.
Bardzo dobrze działa również mieszanie tonów. Z jednej strony mamy powojenny wywiad, niemieckich agentów i historyczne tło. Z drugiej pojawia się fantastyka, tajemnicza istota, motywy związane z meteorami oraz wątek Bram Stoker Society. Twórcy nie próbują przy tym wszystkiego realistycznie uzasadniać na każdym kroku. Pozwalają historii być przygodą z pogranicza szpiegowskiej opowieści, science fiction i pulpowej fantastyki.
Realizm, szczegół i czytelność
Oprawa wizualna, za którą odpowiada belgijski grafik Bertrand Marchal, zachwyca swoją przejrzystością i precyzją. Rysownik pracujący w duchu realistycznej, nowoczesnej linii prostej gwarantuje doskonałą czytelność każdego kadru. Na szczególne uznanie zasługuje niezwykła dbałość o detale architektoniczne, odwzorowanie pojazdów z epoki oraz wspaniałe oddanie gęstej, przytłaczającej roślinności.
Kadr ma układ tradycyjny, harmonijny i przemyślany, dając przestrzeniom odpowiednio odetchnąć przy panoramicznych ujęciach dzikiej natury. Ogromną rolę w kreowaniu nastroju odgrywa również kolorystyka, za którą odpowiada Sébastien Bouët. Operowanie paletą opartą na głębokich zieleniach, brązach oraz ocieplonych, organicznych barwach idealnie oddaje duszny charakter tropików i zachodzącego nad rzeką słońca.
Postacie rysowane są pewną ręką, choć miejscom przydałoby się nieco więcej ekspresji, co bywa drobnym problemem realistycznego stylu. Całościowo warstwa wizualna tworzy niezwykle spójne i dopracowane dzieło, od którego trudno oderwać wzrok.
Największy problem Amazonii?
Jedyną wadą Amazonii, o ile w ogóle można nazwać to wadą, jest pewna bezpieczne trzymanie się pewnych schematów i brak większego ryzyka po stronie scenariusza. Leo i Rodolphe doskonale wiedzą, jak zbudować tego typu przygodę. Problem w tym, że czasami aż za bardzo widać, że nie chcą oni wykroczyć poza jej sztywne ramy. Dawni naziści, tajemnicza istota, egzotyczna kraina, szpiegowskie śledztwo, ukryty skarb, niezwykłe wydarzenia i kolejne tropy prowadzące w stronę fantastyki. To wszystko pasuje do siebie zaskakująco dobrze, ale niewiele z tych składników samo w sobie potrafi zaskoczyć. Nie oznacza to jednak, że scenariusz jest nieudany. Wręcz przeciwnie. Amazonia jest przykładem komiksu, w którym rzemiosło często wygrywa z oryginalnością.
Odrobinę ponarzekać można tu również na tempo historii. Są tu fragmenty w których akcja zdecydowanie mogłaby się rozwijać szybciej, a część dialogów spokojnie można byłoby skrócić albo w ogóle z nich rezygnować.
Dla kogo jest ten komiks?
Album ten to bez wątpienia wyjątkowo udana, trzymająca w napięciu pozycja, po którą jak najbardziej warto sięgnąć. Otrzymujemy pięknie zilustrowaną, klimatyczną opowieść, która w mistrzowski sposób łączy szpiegowski klimat z tajemnicami nie z tego świata.
Świetnie wykreowane, barwne postacie drugoplanowe.
Dopracowana, realistyczna i niezwykle czytelna oprawa graficzna.
Duszny klimat powojennej dżungli i powracających tajemnic.
Momentami zbyt wolne tempo.
Duże przywiązanie do ogranych schematów gatunkowych.
Nie wszystkie rozwiązania fabularne potrafią zaskoczyć.
| OCENA: 9/10 |
Amazonia to wyśmienicie przygotowana przygodowa opowieść, która świadomie pozostaje wierna swojej retroestetyce. Największą przyjemność daje tutaj połączenie egzotycznej scenerii, powoli odsłanianej tajemnicy i bardzo charakterystycznego sposobu prowadzenia narracji. Nie jest to komiks dla czytelnika oczekującego ciągłego zaskakiwania, ponieważ twórcy zdecydowanie częściej sięgają po sprawdzone rozwiązania, niż próbują je wywracać do góry nogami. Jednocześnie trudno odmówić tej formule skuteczności. Leo i Rodolphe potrafią utrzymać ciekawość przez kolejne tomy, Marchal zapewnia opowieści odpowiednią oprawę, a kolorystyka Sébastiena Bouëta mocno wzmacnia atmosferę. Dla kogo? Dla czytelników, którzy lubią europejski komiks przygodowy, retroklimat, zagadki, szpiegostwo, science fiction i fantastykę podane bez potrzeby ciągłego unowocześniania konwencji. |
| Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont. Komiks można również znaleźć w Komiksiarni Katowice i na Ceneo. |
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.
Amazonia to wyśmienicie przygotowana przygodowa opowieść, która świadomie pozostaje wierna swojej retroestetyce. Największą przyjemność daje tutaj połączenie egzotycznej scenerii, powoli odsłanianej tajemnicy i bardzo charakterystycznego sposobu prowadzenia narracji. Nie jest to komiks dla czytelnika oczekującego ciągłego zaskakiwania, ponieważ twórcy zdecydowanie częściej sięgają po sprawdzone rozwiązania, niż próbują je wywracać do góry nogami. Jednocześnie trudno odmówić tej formule skuteczności. Leo i Rodolphe potrafią utrzymać ciekawość przez kolejne tomy, Marchal zapewnia opowieści odpowiednią oprawę, a kolorystyka Sébastiena Bouëta mocno wzmacnia atmosferę.