Magia, przemoc, mrok, szaleństwo – recenzja mangi Dorohedoro #1

Dorohedoro tom 1 recenzja

Każdy fan mangi i anime, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że twórcy z KKW często potrafią zaskoczyć odbiorcę swoją niczym nieskrępowaną wyobraźnią. Tak też jest w przypadku artystki Q-Hayashidy i jej dzieła Dorohedoro. Tytułu, który emanuje nietuzinkowym mrocznym klimatem i mocno intryguje czytelnika.

Mangowym mistrzem, jeśli chodzi o kreślenie niepokojących historii, okraszonych równie mrocznymi i przerażającymi rysunkami jest bez wątpienia Junji Itō. Biorąc jednak do ręki mangę Dorohedoro #1, szybko przekonujemy się, że na tym poletku Q-Hayashida ma również wiele do zaoferowania. Na kolejnych stronach komiksu znajdziemy bowiem dawkę mroku i szaleństwa, które będą mocno sugestywne dla czytelnika. Treść tytułu momentami jest dość skrajna i jeszcze kilkanaście lat temu za tego typu pomysły czy wizje można było trafić na zamknięte leczenie. Oznacza to, że po mangę raczej powinni sięgnąć dojrzali czytelnicy (nawet jeśli ograniczenie wiekowe jest od 16+).

Dorohedoro tom 1 recenzja - grafika 1

Pierwsza część serii przenosi czytelnika do brudnego, zapuszczonego i niebezpiecznego miasta. Gigantycznych slamsów, w których miesza się przemoc i magia. Mieszkańcy tego miejsca muszą ciągle obawiać się czarowników z innego wymiaru, którzy regularnie tam przybywają, aby przeprowadzać na ludziach swoje pokręcone magiczne eksperymenty. Najczęściej kończą się one dość makabrycznie dla obiektu badania. W takich realiach funkcjonuje dwójka bohaterów Kajman i Nikaido. Ten pierwszy sam był obiektem przerażających eksperymentów. Ich efektem jest utracona pamięć i przybranie jaszczurzej formy. Towarzysząca mu Nikaido to zaś właścicielka restauracji z gyozą (którą uwielbia Kajman), która skrywa wiele mrocznych tajemnic. Główną osią fabuły jest próba odnalezienia przez Kajmana maga, który go przemienił. Wykorzystuje on do tego swoje niezwykłe zdolności, pozwalające mu uzyskiwać wiedze od osób, które ugryzie. Jest to jednak zalążek większej, bardziej szalonej i o wiele mocniej skomplikowanej historii.

Pierwszy tom serii jest mocno enigmatyczny. Z jednej strony autorka kreśli zarys fabuły i przedstawia głównych bohaterów. Z drugiej zaś robi to bardzo pobieżnie, przeskakując pomiędzy kolejnymi scenami, nie podając żadnych większych szczegółów. Nie należy jednak tego uznawać za wadę mangi, wręcz przeciwnie takie podejście do scenariusza sprawia, że czytelnik jeszcze mocniej jest zaintrygowany poznawaniem mrocznego świata i losów wymienionej dwójki.

Tak jak zostało to już wspomniane, tytuł kierowany jest raczej do dorosłego czytelnika. Obok mroku i tajemnic, znajdziemy więc tu sporo wyrazistej przemocy i kilka roznegliżowanych scen (z niekoniecznie dorosłymi uczestnikami). Nie jest to nic „nowego”, z czym miłośnicy mangi nie zetknęliby się w innych tytułach, ale warto ostrzec co wrażliwsze osoby.

Dobrym dopełnieniem nietuzinkowego scenariusza jest tutaj szorstka i momentami prymitywna oprawa rysunkowa. Prace artystki mogą wydawać się dość specyficzne. Potrafi ona jednak dzięki swojemu stylowi zaserwować czytelnikowi ciężki, mroczny, makabryczny i niezwykle intrygujący obraz wykreowanego świata. Projekty postaci są równie zwariowane, jak otaczająca ich rzeczywistość. W kilku momentach można wręcz odnieść wrażenie, że po części inspirowała się ona twórczością Lovecrafta (przynajmniej takie są moje subiektywne odczucia). Nie zawsze wszystko jest dobrze czytelne, ale na pewno potrafi przykuć uwagę odbiorcy.

Dorohedoro tom 1 recenzja - grafika 2

Dorohedoro #1 jest więc niezwykłym początkiem niezwykłej historii, która może mocno namieszać na naszym rynku i stać się prawdziwym hitem.


  • Scenarzysta: Q-Hayashida
  • Ilustrator: Q-Hayashida
  • Wydawnictwo: Studio JG
  • Format: 148×210 mm
  • Oprawa: miękka
  • Papier: offset
  • Druk: czarno-biały

Komiksiarnia Dobra popkultura

Dorohedoro tom 1.
8.5/10

Ocena:

Intrygujący początek mrocznej i zaskakującej historii, która może przerodzić się w coś naprawdę niezłego. Pozycja raczej kierowana do dorosłego czytelnika niestroniącego od przemocy.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x