Klasyka – recenzja komiksu Sandman: Preludia i nokturny

Sandman Preludia i nokturny - recenzja komiksu

Seria Sandman to klasyka komiksu przez naprawdę duże „K”, którą powinien znać każdy miłośnik tego rodzaju popkultury. Jeśli ktoś do tej pory nie miał przyjemności obcowania z dziełem Gaiman’a, to teraz nie ma ku temu lepszej okazji. Wydawnictwo Egmont postanowiło bowiem wznowić cykl i niedawno ukazała się jego pierwsza część zatytułowana Sandman: Preludia i nokturny.

Tylko dla nowych czytelników.

Po tytuł zdecydowanie powinni sięgnąć tylko ci miłośnicy komiksów, którzy nie mieli wcześniej do czynienia z serią. Nowe wydanie w stosunku do tego, które było już dostępne na naszym rynku, zmienia tylko i wyłącznie grafikę na okładce. Sama treść pozostaje taka sama, nie ma również co liczyć na jakieś nowe ekskluzywne dodatki.

Garść informacji dla „nowych”.

Sandman to wręcz epokowe dzieło komiksowe z segmentu fantastyki, gdzie autor bawi się bardzo różnorodną treścią. Tytuł skupiają się na postaci Pana Snów, zabierając czytelnika w podróż po świecie wypełnionym odniesieniami do najprzeróżniejszego rodzaju mitów czy religii. Czytelnik znajdzie tutaj między innymi treści baśniowe, mocną groteskę, elementy nietuzinkowej komedii, szczyptę dramatu czy elementy mrocznego horroru. Jest więc to pozycja, w której każdy powinien znaleźć coś dla siebie i nikt nie powinien narzekać tutaj na nudę.

Sandman Preludia i nokturny rysunek 1

Klimatyczny początek.

Sandman: Preludia i nokturny stanowi genialne wprowadzenie do niebywale bogatego i mocno angażującego komiksowego uniwersum, które na trwale zapada w pamięć odbiorcy. Zaprezentowana tutaj historia zaczyna się dość niepozornie, rozkręcając się z każdą kolejną planszą, oferując czytelnikowi morze nietuzinkowości. Pojawiające się tutaj treści w niektórych momentach dla nowego czytelnika mogą wydawać się nie do końca zrozumiałem, wszystko jednak z czasem nabiera większego sensu. Dodatkowo album porywa swoim niesamowitym klimatem, który powoduje, że trudno jest się oderwać od lektury. Wszystko to za sprawą autora, który ukazuje kreowaną rzeczywistość na kształt snu, który momentami przeradza się w prawdziwy koszmar. Jeśli to dla kogoś mało zalet, to należy również wspomnieć, że na samym początku cała akcja Sandmana dzieje się w świecie, w którym występują dobrze znani bohaterowie DC Comics. Jeśli więc ktoś jest fanem na przykład Constantine’a czy Doktora Destiny, to na pewno znajdzie tutaj sporo intrygujących fragmentów.

Sandman Preludia i nokturny rysunek 2

Scenariusz to nie wszystko.

Doskonała porcja wciągającej fabuły to zaledwie część zalet komiksu. Nie można tutaj nie zachwycić się również genialną oprawą graficzną. Grupa artystów Sam Kietch, Mike Drigenberg i Malcolm Jones II wspięli się na wyżyny swoich możliwości, tworząc coś, od czego nie można oderwać wzroku. Każdy z twórców ma swój indywidualny widoczny styl, nadając poszczególnym historiom jeszcze większej dawki niesamowitej klimatyczności. Jeśli więc ktoś nie wyobraża sobie świetnej historii bez równie genialnych prac, to tutaj zdecydowanie nie będzie zawiedziony.

Sandman Preludia i nokturny rysunek 3
Przykładowe plansze: egmont.pl

Kupować, kupować i jeszcze raz kupować!

Jeśli ktoś jest fanem komiksu i chce się nazywać koneserem dobrych powieści graficznych, to musi w swojej kolekcji posiadać Sandman: Preludia i nokturny. Nieznajomość kultowego dzieła Neila Gaimana to wręcz śmiertelny grzech, którego należy za wszelką cenę unikać.

OCENA:
10/10

Sandman: Preludia i nokturny.

Genialny początek Genialnego cyklu autorstwa Genialnego autora. Album, który powinien znaleźć się w kolekcji każdego szanującego się fana komiksów, który lubi obcować z „Kulturą” najwyższych lotów.


Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x