Recenzja anime – Urusei Yatsura #1.

Urusei Yatsura recenzja anime.

Miłośnicy twórczości pani Rumiko Takahashi są w ostatnim czasie bardzo rozchwytywani. Raz, że na naszym rynku ukazują się kolejne tomiki jej mang, w tym w nowych wydaniach (Inuyasha, Ranma 1/2). Dwa, że ten swego rodzaju renesans artystki przeniósł się również na małe ekrany. Najlepszym tego przykładem jest druga wersja jednej z jej najpopularniejszych serii, która zadebiutowała w październiku zeszłego roku. Mowa oczywiście o Urusei Yatsura.

Jak przystało na jedną z historii pomysłu Rumiko Takahashi, punkt wyjścia serii jest komicznie absurdalny. Oto na Ziemię przybywają kosmici! Chcą przejąć nad nią kontrolę. Jest jednak pewien sposób, by ich powstrzymać. Jeden z przedstawicieli naszej planety musi wygrać z przedstawicielem obcych przybyszy w… berka. Po stronie naszych rywali staje piękna księżniczka Lum (dodajmy, że dysponująca nadludzkimi mocami). A kto spróbuje ocalić ludzkość? Ataru Moroboshi, niepoprawny podrywacz, który większość czasu spędza na budowaniu romantycznych relacji ze wszystkimi atrakcyjnymi dziewczynami.

I tak zaczyna się Urusei Yatsura. Komedia niewłaściwych wyborów Ataru o kosmicznych proporcjach. Pierwsza część tej przezabawnej animacji składa się z 23 odcinków. Każdy z nich składa się z dwóch, czasem trzech historyjek z całą gamą barwnych bohaterów. W największej mierze skupiają się one na relacji głównego bohatera oraz Lum, która w wyniku niezwykłego zbiegu okoliczności zostaje narzeczoną nastolatka! A ten jest bardzo niestały w swoich emocjach i dziewczyna jest jedyną przedstawicielką płci pięknej, która nie przypadła mu do gustu. Tylko czy na pewno.

Zapytacie pewnie „a co jest w tym anime takiego śmiesznego?”. Spieszę z odpowiedzią. Po pierwsze, różnorodne, świetnie napisane postaci. Każda zabawna w nieco inny sposób. O głównym bohaterze już wspomniałem, więc teraz czas napisać kilka słów o obiektach jego zainteresowań, że tak to ujmę. Na początek poznajemy Shinobu, która jest śliczną, inteligentną, empatyczną dziewczyną. Można by powiedzieć ideał. I jakimś cudem jest z Ataru. Oczywiście, do czasu aż pojawia się Lum, co komplikuje sprawy.

Jest również piękna szkolna pielęgniarka, która nie może opędzić się od chłopaków i jest w stanie pochłonąć niezliczone ilości jedzenia bez negatywnych skutków dla jej figury. Mamy też przybyszki z innych planet. Choćby jeżdżąca na motocyklu (latającym) twardzielka Benten, przyjaciółka z dzieciństwa Lum, z którą łączy ją pełna współzawodnictwa relacja. Na innym biegunie znajduje się z kolei Ran, która z pozoru sprawia wrażenie najmilszej na świecie, a w rzeczywistości stara się napsuć krwi głównej bohaterce.

Charakterystycznych postaci nie brakuje także wśród mężczyzn. Choć przedstawiciel bogatego, elitarnego rodu Mendo o imieniu Shutaro. To kolejna z osób, która wydaje się ideałem, a skrywa komiczną wadę. No bo jest bogaty, przystojny, inteligentny, atletyczny, ale ma klaustrofobię! Gdy tylko gaśnie światło, zaczyna zachowywać się jak malutkie, rozwydrzone dziecko i traci swój cały urok. Nie można nie wspomnieć też o młodziutkim i słodziutkim kuzynie Lum. Ten, tak ma na imię, Choć sprawia wrażenie co najwyżej przedszkolaka, to zainteresowania ma takie same jak nastolatkowie, co często prowadzi do prześmiesznych sytuacji.

To tylko kilka przykładów, gdyż barwnych bohaterów jest tutaj co niemiara. Zarówno na pierwszym planie, jak i w rolach epizodycznych. Zdecydowanie nadają kolorytu, a przede wszystkim humoru Urusei Yatsura. Trzeba jednak podkreślić, że nie samymi postaciami anime śmieszy. Bardzo zabawne i absurdalne są bowiem same scenariusze poszczególnych odcinków. Z początku zasadzają się one na pojawianiu się kolejnych ślicznych bohaterek, które Ataru próbuje podrywać, mimo narzeczeństwa z Lum. A to kosmitce się nie podoba i prowadzi do wielu scysji, oczywiście zabawnych.

Z czasem, gdy postaci pojawia się coraz więcej, Ataru i Lum nie są już tak często w centrum uwagi. Elementy slapsticku zostały zmieszane ze science-fiction, japońskimi zwyczajami i tradycjami oraz mnóstwem atrakcyjnych dziewczyn. Odwiedzamy obce planety i widzimy niepożądane efekty kosmicznych technologii. Widzimy jak różnego rodzaju konwenanse z Krainy Kwitnącej Wiśni, przeradzają się w chaos, np. gra zorganizowana z okazji Nowego Roku, która zmienia się w istną walkę o przetrwanie. Poszczególne scenariusze nadają znanym nam motywom zaskakujące kierunki oraz tworzą dowcipne zwroty akcji.

Nie znając mangi, na której oparte jest anime Urusei Yatsura, nie sposób przewidzieć, jak mogą potoczyć się kolejne historie. Gdy dowiedziałem się, że oryginał był wydawany w latach 1978-87 (manga jest dostępna w ofercie wydawnictwa JPF), nie mogłem wyjść z podziwu, jak twórcom animacji udało się tak świetnie przenieść te komediowe opowiastki do realiów XXI w. Nie czuć bowiem, żeby ten humor był przestarzały, a żarty w ogóle nie przystawały do dzisiejszych czasów. A czasy mamy takie, że wszyscy są na wszystko wyczuleni, tym bardziej, gdy chodzi, np. o kwestie związane z nierównym traktowaniem kobiet.

Na koniec warto jeszcze wspomnieć, że sama warstwa wizualna serialu prezentuje się bajecznie. Animatorzy mają tu mnóstwo roboty z nadprzyrodzonymi mocami, obcymi planetami, kosmitkami, nowoczesnymi technologiami i różnymi lokacjami. Co więcej, choć jest to komedia, akcja ma naprawdę dynamiczne tempo. Twórcom na szczęście udało się sprostać wymaganiom współczesnego anime i nie sposób do czegokolwiek przyczepić się pod tym względem.

Urusei Yatsura to pozycja obowiązkowa nie tylko dla miłośników Rumiko Takahashi, ale również dla fanów oryginalnego, czasami niedorzecznego, japońskiego humoru. Przy tym tytule będziecie bawić się co niemiara. 23 odcinki starczą wam na naprawdę długo, a zapowiedziano, że powstaną kolejne 23, więc jest na co czekać. I nie myślcie sobie, że to jest zwykły zlepek gagów, bo w tle widzimy jak ewoluuje – co prawda subtelnie, ale jednak – relacja Lum i Ataru. Nie bać się i oglądać!

Źródło: YT crackedsoft.

Najlepsze ceny filmów i seriali sprawdzisz w tym miejscu


Komiksiarnia Dobra popkultura

Urusei Yatsura. Sezon 1.
8/10

Ocena:

Najlepsza komedia minionej zimy. Sci-fi, Japonia i kupa humoru. Nic więcej nie trzeba dodawać, tylko oglądać i doskonale się przy tym bawić.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x