
Z roku na rok Disney coraz odważniej inwestuje w japoński rynek. Mieliśmy okazję zobaczyć to chociażby na podstawie kolejnych mang, które przedsiębiorstwo wydało. Jedną z bardziej interesujących była adaptacja popularnej gry mobilnej, która niedawno doczekała się też animowanej ekranizacji dostępnej na platformie Disney+. Właśnie o Disney Twisted-Wonderland The Animation: Episode of Heartslabyul chciałbym wam dzisiaj co nieco opowiedzieć.
Historia wprowadza widza do elitarnej akademii magii Night Raven College. Episode of Heartslabyul skupia się na domu inspirowanym Królową Kier z Alicji w Krainie Czarów i na jego przywódcy. Riddle Rosehearts jest uosobieniem porządku i bezwzględnego egzekwowania zasad, lecz seria stopniowo odsłania, że jego tyrania wyrasta z głęboko zakorzenionej traumy. Choć jest to jeden z głównych i bardzo interesujących wątków, to nie został on jednak przedstawiony w satysfakcjonujący sposób.
Największą siłą anime powinien być sposób, w jaki opowiada o emocjonalnej przemocy, presji doskonałości i autorytaryzmie. Problem polega na tym, że nim ten wątek zostaje rozwinięty, historia jawi się dość sztampowo. Główny bohater, przeniesiony z normalnego świata, znajduje kolegów, a nawet pracę. Oczywiście, jest uosobieniem dobrych cech, więc spodziewamy się jego kolejnych kroków. Po prostu przynudza i nie pomaga nawet kontrast między nim, a jego kolegami.
Episode of Heartslabyul zachowuje charakterystyczną, gotycką estetykę z mangi, ale dopracowanie animacji pozostawia wiele do życzenia. Wygląda to tak, jakby studio spieszyło się z ukończeniem serialu i nie dało rady wszystkiego dopracować. Choć sceny akcji i wizerunki postaci wyglądają przyzwoicie, to jest w tym świecie coś sztucznego i bardzo oszczędnego. To z kolei przełożyło się na brak moich zachwytów wizualną warstwą serialu.
Dodatkowo, tempo akcji wydaje się spieszyć jak ojciec pędzący na poród jego dziecka. Ma się wrażenie, że zamiast skupić się na ciekawych wątkach, fabuła stara się pomieścić ich jak najwięcej, nie rozwijając ich zbytnio. No i jeszcze bohaterowie. Choć są barwni, to ich historie w ogóle nie angażują. Mimo potencjału, wybija się z nich schematyczność. Najgorzej wypada tutaj wybitnie stereotypowy główny bohater. Na dobrą sprawę, z odcinka na odcinek musiałem przypominać sobie jak oni w ogóle się nazywają.
To anime nie jest lekką, efektowną, ani wciągającą rozrywką. Wydaje mi się, że tylko fani mangi i gry wideo, na której Episode of Heartslabyul jest oparty nie znudzą się. Historia nie wnosi nic nowego. Ma się też niedosyt związany z możliwością wykorzystania w nowy sposób disneyowskich motywów, czy nawet postaci. To wyjątkowo przeciętny tytuł od Yumeta Company i Graphinica, który na waszym miejscu bym sobie podarował.
| PLUSY: | MINUSY: |
|
|
|
| OCENA: 5/10 |
|
|
Ambitna próba przeniesienia mroczniejszej strony Disneya na ekran, która niestety grzęźnie w schematach i pośpiesznym tempie narracji. Choć poruszane wątki traumy i autorytaryzmu mają spory potencjał, zostają one przyćmione przez bezbarwnego protagonistę oraz nierówną warstwę wizualną. W rezultacie otrzymujemy tytuł przeciętny, który nie wykorzystuje w pełni bogactwa swojego materiału źródłowego. Dla kogo? Produkcja ta zainteresuje przede wszystkim czytelników mangi, którzy pragną zobaczyć swoich ulubionych bohaterów w ruchu, nawet za cenę narracyjnych uproszczeń.


