
Czy stabilna kariera inżyniera może przegrać z pasją do rysowania? Ronan Toulhoat udowadnia, że podjęte ryzyko może stać się początkiem wielkiej, artystycznej przygody. W wywiadzie zdradza, skąd czerpie inspiracje i jak powstają realistyczne światy historyczne na kartach jego komiksów. To rozmowa, która zainteresuje zarówno fanów komiksu europejskiego, jak i miłośników historii.
Ronan Toulhoat to jeden z najciekawszych współczesnych rysowników francuskich, który z niezwykłą swobodą łączy historyczną precyzję z drapieżną, nowoczesną ekspresją. Polski czytelnik miał okazję poznać jego kunszt dzięki takim tytułom jak Król Rozpustników, Rycerz Psi Łeb czy Republika Czaszki wydane przez Lost in Time. Jego dorobek uzupełniają seria Ira Dei od Taurus Media, widowiskowy Conan z Cymerii (Tom 1) oraz intrygujący Sherlock Holmes Society: Skażenie z katalogu Egmont Polska. Twórca aktywnie dzieli się swoją pracą i kulisami powstawania komiksów w mediach społecznościowych. Jego profile można znaleźć na Instagramie oraz na Facebooku.
W poniższym wywiadzie opowiada on m.in. o swoich inspiracjach, drodze zawodowej oraz kulisach pracy nad komiksami historycznymi i przygodowymi.

🎙️ Czy pamiętasz pierwszy komiks, który zrobił na tobie ogromne wrażenie? Co w nim było tak wyjątkowego?
Ronan Toulhoat: Och, było ich bardzo wiele. Jako dziecko i nastolatek nie miałem w domu telewizora, więc spędzałem czas na czytaniu i rysowaniu. Mógłbym jednak odpowiedzieć w ten sposób: bardzo wcześnie zacząłem wielokrotnie wracać do wielkich klasyków frankofońskiego komiksu, a szczególnie wyróżniały się dla mnie serie Johann et Pirlouit, Barbe-Rouge oraz Buck Danny. Mógłbym też wymienić Yoko Tsuno czy Isabelle.
Nieco później, w bibliotece, odkryłem Largo Winch, Thorgal, Akira, Blueberry, a przede wszystkim Soda, który do dziś pozostaje dla mnie prawdziwą lekcją mistrzostwa w komiksie.
W liceum były to z kolei Lanfeust de Troy, Universal War One, Le Troisième Testament, Carmen Mc Callum, Travis oraz wiele serii publikowanych przez wydawnictwo Delcourt.
Na końcu pojawiły się komiksy niezależne, takie jak 100 Bullets, oraz manga — szczególnie Vagabond czy Crying Freeman.
To właśnie te wielkie etapy odkrywania komiksu ukształtowały mnie jako autora i zawsze motywowały do czytania oraz poznawania nowych rzeczy, a także głęboko mnie inspirowały.
🎙️ Co sprawiło, że zdecydowałeś się porzucić inżynierię i w pełni poświęcić się pracy artystycznej?
Ronan Toulhoat: W 2008 roku rzeczywiście uzyskałem dyplom, ale już od pięciu lat razem z Vincentem Brugeasem próbowaliśmy znaleźć wydawcę, przygotowując kolejne projekty.
W tamtym czasie wydarzyły się jednak dwie ważne rzeczy: kryzys gospodarczy, który zamroził zatrudnienie w mojej branży, oraz podpisanie naszego pierwszego kontraktu wydawniczego z Akileos na serię Block 109.
Wyobraziłem sobie wtedy siebie w wieku 40 lat — jako inżyniera, który ma poczucie, że przegapił coś ważnego, jeśli nie zaangażuje się teraz w pełni w tworzenie komiksów. I dlatego podjąłem tę, nieco szaloną, decyzję.
🎙️ Czy istnieją jakieś motywy, których rysowanie sprawia ci szczególną trudność?
Ronan Toulhoat: Nie. Natomiast bywają rzeczy, których po prostu nie lubię rysować. Zazwyczaj wynika to raczej z historii, która mnie nie inspiruje — a wtedy naturalnie brakuje motywacji do pracy nad planszami.
🎙️ Czy często wnosisz własne pomysły do scenariusza?
Ronan Toulhoat: Z reguły tak. Zawsze lubię wcześniej porozmawiać ze scenarzystą o projekcie: „Co opowiadamy? Dlaczego to opowiadamy? Jak to opowiadamy?”
Wnoszę również własne pomysły — to, co mnie motywuje, ekscytuje lub porusza jako temat. Natomiast gdy już ustalimy kierunek i główne wątki historii, pozwalam scenarzyście pracować i darzę go pełnym zaufaniem.
🎙️ Jak wyglądałby twój autorski projekt bez scenarzysty?
Ronan Toulhoat: Nigdy nie zdecydowałem się na historię, którą napisałbym i narysował samodzielnie, ponieważ bardzo cenię współpracę. Zdarza mi się jednak mieć pomysły, które — gdyby je rozwinąć — mogłyby doprowadzić do ciekawych projektów.
Lubię fantastykę i elementy dziwności, z nutą grozy. W takim przypadku prawdopodobnie stworzyłbym historię bardzo eksperymentalną — zarówno pod względem struktury narracyjnej, jak i rysunku.
Mam też od dawna dwa projekty w głowie: adaptację powieści L’Île, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie w młodości, oraz pomysł, który mnie bawi — stworzenie własnej, „dorosłej”, brutalnej i pełnej przemocy wersji Johann et Pirlouit.
A kto wie — może kiedyś zmierzę się także z uniwersum Warhammer 40,000, które bardzo lubię.

🎙️ Jakie elementy detalu uważasz za kluczowe w komiksie historycznym?
Ronan Toulhoat: Najważniejsze jest to, aby historia była „żywa” — by czytelnik miał wrażenie, że ludzie naprawdę żyją w przedstawionych dekoracjach i noszą swoje stroje.
Dlatego często obserwuję to, co robią grupy rekonstruktorów historycznych.
🎙️ Jak z dzisiejszej perspektywy wspominasz początki współpracy z Vincentem Brugeasem? Czy od początku czuliście, że ta relacja zaowocuje tak licznymi wspólnymi projektami?
Ronan Toulhoat: Można powiedzieć, że to była artystyczna miłość od pierwszego wejrzenia — mamy te same gusta i te same artystyczne ambicje. I do dziś tak to działa.
Od samego początku między nami nie było sporów o ego czy pieniądze. W takiej sytuacji nasza współpraca mogła tylko się rozwijać, zwłaszcza że z czasem przerodziła się również w trwałą przyjaźń — i tak jest do dziś.
🎙️ Jak po latach oceniasz wpływ uniwersum Block 109 na swoją karierę?
Ronan Toulhoat: Ogromny. Bez sukcesu serii Block 109 nie byłbym dziś w miejscu, w którym jestem — i być może w ogóle nie tworzyłbym już komiksów.
🎙️ Co było najtrudniejsze lub najbardziej wymagające w tworzeniu Króla Rozpustników?
Ronan Toulhoat: Francuski tytuł brzmi Le Roy des Ribauds. Słowo ribauds w starofrancuskim oznaczało co prawda rozpustników, ale w średniowieczu tak nazywano również żołnierzy pełniących funkcję straży przybocznej króla Francji.
Najtrudniejsze elementy? W tamtym okresie był to mój pierwszy poważny krok w kierunku bardzo wyrazistego tuszu, silnie inspirowanego amerykańskim komiksem. Był to więc prawdziwy poligon doświadczalny i ciągłe poszukiwanie własnego stylu.
🎙️ W albumie Król Rozpustników Paryż wydaje się niemal żywym organizmem. Jak wiele czasu poświęciłeś na przestudiowanie topografii i architektury miasta z końca XII wieku, by uzyskać tak sugestywny efekt?
Ronan Toulhoat: Istnieje bardzo niewiele planów i archiwów dotyczących Paryża z XII–XIII wieku. Poza przebiegiem murów miejskich, zamkiem Luwr, katedrą Notre-Dame, twierdzą Châtelet oraz kilkoma innymi ważnymi miejscami — niewiele zachowało się informacji.
Kiedy już poznałem ogólne zasady architektury domów z tamtej epoki, większość ulic i miejsc w moim średniowiecznym Paryżu po prostu wymyśliłem. Właśnie po to, aby nadać miastu wrażenie życia. Budowałem je stopniowo, w miarę rysowania kolejnych albumów.
🎙️ Jakie wyzwania wiązały się z tworzeniem serii Ira Dei?
Ronan Toulhoat: W tym przypadku musiałem przeprowadzić sporo badań dotyczących Sycylii w XI wieku — krajobrazów, strojów z epoki i wielu innych elementów. Było to znacznie więcej pracy niż przy Le Roy des Ribauds (Król Rozpustników). Musiałem też odejść od formatu „komiksowego”, który wcześniej bardzo lubiłem w takich tytułach jak Block 109 czy Le Roy des Ribauds.
🎙️ Czy praca nad serią Wild West zmieniła twoje spojrzenie na gatunek westernu jako twórcy i rysownika?
Ronan Toulhoat: Wild West to wyjątkowa publikacja — samodzielnie wydany album, który gromadzi ilustracje westernowe stworzone podczas wyzwania Inktober, a także krótkie historie utrzymane w tonie czarnego humoru.
To w pełni eksperymentalny projekt, który pozwolił mi testować rzeczy, których wcześniej nigdy nie robiłem — również w zakresie samego wydawania książki, co bardzo lubię (skład, projekt graficzny, wybór papieru itd.).

🎙️ Skąd narodził się pomysł na postać Jehan z serii Rycerz Psi Łeb i jej decyzję o ukrywaniu tożsamości pod rycerską kolczugą?
Ronan Toulhoat: Razem z Vincentem Brugeasem, na prośbę wydawnictwa Dargaud, mieliśmy opracować nową serię średniowieczną. Chcieliśmy stworzyć bardziej klasyczną opowieść z rycerzami — ikonami europejskiego średniowiecza.
Ale pojawiło się pytanie: jak odświeżyć ten gatunek?
Od pewnego czasu chcieliśmy również tworzyć silne kobiece postacie pierwszoplanowe. Oboje byliśmy fanami shōnenów — więc połączyliśmy te wszystkie elementy.
🎙️ Czy podczas pracy nad albumem Rycerz Psi Łeb inspirowałeś się konkretnymi średniowiecznymi kronikami, ikonografią lub malarstwem?
Ronan Toulhoat: Nie aż tak bardzo. Bardziej inspirowałem się komiksami takimi jak Prince Valiant czy Les Tours de Bois-Maury.
🎙️ W pracy nad uniwersum Conana twoja kreska wydaje się bardziej drapieżna i ekspresyjna — czy wynika to bezpośrednio ze specyfiki świata stworzonego przez Roberta E. Howarda?
Ronan Toulhoat: Tworzyłem komiks z uniwersum Conan w 2015 roku, równolegle z pracą nad Le Roy des Ribauds. W tamtym okresie mój styl był znacznie bardziej „dziki” niż obecnie.
Myślę, że właśnie dlatego zaproponowano mi pracę nad Conanem — mój styl dobrze pasował do tego świata. Od tamtej pory nauczyłem się jednak lepiej panować nad rysunkiem: dopracowywać go i wygładzać, jednocześnie zachowując odpowiednią dawkę dynamiki i nerwowości.
🎙️ Czy historia Polski interesuje cię jako potencjalny temat komiksu? Czy znasz jakiś okres historii Polski, który byłby ciekawym tematem na komiks?
Ronan Toulhoat: Dlaczego nie? Obecnie moje artystyczne zainteresowania skłaniają się jednak raczej ku fantasy (a w szczególności dark fantasy) oraz science-fiction. Historię Polski znam dość słabo i nie przychodzi mi do głowy żaden konkretny temat, który mógłby mnie zainteresować.
Z drugiej strony, mówiąc o fantasy, zdarza mi się czasem interesować historią w poszukiwaniu inspiracji dla kostiumów, architektury, a nawet imion/nazw, projektując postacie czy wymyślone ludy na potrzeby przyszłych opowieści fantasy, nad którymi mógłbym pracować. Ogólnie rzecz biorąc, w przypadku fantasy lubię szukać inspiracji w historii całego świata, aby odświeżać swoje pomysły na koncepty i design.
Muszę jednak zaznaczyć, że w pewnym stopniu poruszyłem już mały wycinek polskiej historii w serii ’KOZACY’ (wydanej przez wydawnictwo Le Lombard w dwóch tomach w latach 2022 i 2023), której akcja rozgrywa się na Ukrainie w XVII wieku, będącej wówczas pod panowaniem Rzeczypospolitej Obojga Narodów… W pierwszym tomie pojawiają się między innymi polscy husarze!

🎙️ Nad czym obecnie pracujesz, jeśli może zdradzić tę informację?
Ronan Toulhoat: Obecnie pracuję nad serią Daemon, planowaną jako trylogia opublikowana przez wydawnictwo Le Lombard. To opowieść z gatunku fantasy osadzonego w realiach starożytności.
🎙️ Dziękuję za rozmowę.
Zapraszam do sprawdzenia pozostałych rozmów na stronie, gdzie czekają na Was kolejne spotkania z twórcami komiksów oraz postaciami ze świata szeroko pojętej popkultury.
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.