
Wielu twierdzi, że o antyku powiedziano już wszystko, jednak komiks Murena – Cykl pierwszy: Matka rzuca wyzwanie tym przekonaniom. Poniższa recenzja komiksu udowadnia, że historia Rzymu wciąż może szokować i mocno angażować. To nie jest bowiem zwykła opowieść o Rzymie, tylko brutalne zanurzenie w świat, gdzie każdy oddech pachnie zdradą. To komiks dla dorosłych, który nie udaje, że łagodzi historię, wręcz przeciwnie, podkreśla jej brutalność.
Streszczenie fabuły Murena – Cykl pierwszy: Matka.
Akcja przenosi nas do roku 54 naszej ery, kiedy Rzym staje u progu nowej ery, gdy stary cesarz Klaudiusz zaczyna tracić kontrolę nad własnym dworem i knującą żoną. Agrypina, przebiegła i niecofająca się przed niczym kobieta, pragnie za wszelką cenę osadzić na tronie swojego syna Nerona, eliminując przy tym prawowitego dziedzica. Lucius Murena, młody szlachcic i przyjaciel Nerona, zostaje wciągnięty w wir wydarzeń po tragicznej śmierci matki, co zmusza go do porzucenia beztroskiego życia na rzecz niebezpiecznego śledztwa. Gdy jego drogi przecinają się z nubijskim gladiatorem Balbą, obaj odkrywają, że w cieniu wielkiej polityki ich jedyną szansą na sprawiedliwość jest wspólna walka przeciwko potężnym wrogom.
Mamy do czynienia z wydaniem zbiorczym, obejmującym pierwsze cztery tomy oryginalnej serii. Trzeba też jasno napisać, że to nie jest lekka lektura na jeden wieczór, ani tym bardziej komiks, który próbuje przypodobać się szerokiemu odbiorcy. Murena – Cykl pierwszy: Matka to komiks dla dorosłych w pełnym tego słowa znaczeniu, nie tylko przez obecność przemocy czy nagości, ale przede wszystkim przez ciężar moralny i psychologiczny, jaki niesie.
Scenariusz.
Wystarczy kilka stron lektury tego komiksu, aby przekonać się, że Jean Dufaux nie interesuje się historią jako suchą kroniką wydarzeń. On traktuje ją jak organizm, pełen gnijących emocji, nieustannych napięć i decyzji, które zawsze mają swoją cenę. Rzym u niego nie jest tłem, tylko żywym tworem.
Autor buduje napięcie warstwami. Choć momentami można odnieść wrażenie, że historia się rozwleka, to jednak każda scena ma swoje znaczenie. Nic tu nie jest przypadkowe, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się, że dany wątek jest tylko poboczny.
Fabuła jest skonstruowana w sposób mistrzowski, bo choć wiemy z historii jak skończył Neron, to tutaj każdy zwrot akcji wydaje się świeży i nieprzewidywalny. To jak autor buduje napięcie między Agrypiną a resztą dworu, to jest po prostu majstersztyk. Tempo opowieści jest idealnie wyważone, nie ma tu zbędnych dłużyzn, ale jest czas na to żeby poczuć ten duszny klimat Rzymu. To, co dodatkowo mocno wyróżnia album Murena – Cykl pierwszy: Matka, to atmosfera. Gęsta, lepka, pełna niepokoju. Czytelnik nie ma tu chwili wytchnienia, nawet w scenach spokojniejszych czuć napięcie.
Postacie są napisane z dużą dbałością o psychologię, choć nie zawsze są łatwe do polubienia. Agrypina to jedna z tych bohaterek, które fascynują i odpychają jednocześnie. Neron natomiast nie jest jednowymiarowym tyranem, raczej młodym człowiekiem uwikłanym w sieć oczekiwań i manipulacji, który dopiero uczy się, jak działa władza. Lucjusz Murena z kolei wypada momentami najsłabiej, jakby był świadkiem własnej historii bardziej niż jej pełnoprawnym uczestnikiem.
Wady.
Choć całość zachwyca rozmachem, to album nie unika przy tym pewnych potknięć. Komiks nie jest dziełem idealnie równym i momentami czuć, że jego ambicja trochę wyprzedza tempo narracji. Zdarzają się fragmenty, w których historia jakby grzęźnie w dłużyznach, które nie każdego zainteresują, zamiast iść do przodu. Nie każdemu podejdzie też poziom brutalności i moralnego brudu, bo choć jest on uzasadniony, to jednak bywa przytłaczający i nie daje wielu momentów oddechu. Przyczepić można się również do wspomnianej już postaci Lucjusza, który bywa momentami nawet mniej wyrazista niż bohaterowie drugiego planu.

Rysunki.
Do bardzo mocnych stron komiksu z pewnością trzeba zaliczyć rysunki Philippe’a Delaby’ego. Jego kreska jest tak realistyczna, że momentami można odnieść wrażenie, że ogląda się kadry z wysokobudżetowego filmu. Tworzy on Rzym, który jest jednocześnie piękny i obrzydliwy. Marmur, krew, złoto i pot mieszają się w jednym kadrze. Delaby ponadto genialnie operuje światłocieniem, co w połączeniu z kolorystyką tworzy gęstą atmosferę. Jego postacie mają w sobie zaś teatralność, ale nie przesadzoną, raczej wynikającą z epoki, którą przedstawiają.
Czy warto przeczytać Murena – Cykl pierwszy: Matka?
Odpowiedź na to pytanie może być tylko jedna – zdecydowanie Tak. Jest to komiks, który co prawda nie daje łatwych odpowiedzi i nie próbuje nikogo przekonywać do swoich racji. Zamiast tego zostawia czytelnika z ciężarem historii, która wciąż wydaje się boleśnie aktualna. I może właśnie dlatego tak trudno o niej zapomnieć.
| PLUSY: | MINUSY: |
|
|
| OCENA: 10/10 |
![]() |
| Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont. Komiks można również znaleźć w Komiksiarni Katowice i na Ceneo. |
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.
