Kosmiczny detektyw – recenzja komiksu Resident Alien #1

Resident Alien #1 - recenzja komiksu

Resident Alien #1 to jedna z listopadowych nowości wydawnictwa Egmont, którą naprawdę warto się zainteresować. Komiks dzięki swojej nietuzinkowości i dość intrygującej treści ma okazję stać się serią, która zaciekawi dość szeroki grono miłośników dobrych powieści graficznych.

Witamy na ziemi

Głównym bohaterem komiksu jest kosmita o jakże galaktycznym imieniu Harry. W wyniku wielu nieprzewidzianych zdarzeń jest on zmuszony ukryć się na naszej planecie w oczekiwaniu na ekipę ratunkową ze swojego świata. Nie ma on wyjścia, musi jakoś wtopić się w tłum „tubylców” i nie rzucać się specjalnie w oczy. Nie ma do tego lepszego miejsca niż małe amerykańskie miasteczko na całkowitym wygwizdowie, gdzie zostaje on zatrudniony jako sympatyczny i wielce pomocy lekarz. Dość szybko swoim podobnym usposobienie zjednuje on sobie życzliwość okolicznych mieszańców. Pech jednak chce, że ciągle wplątuje się on w nowe sprawy natury „kryminalnej”, gdzie będzie pełni rolę domorosłego detektywa. Każdy kolejny odniesiony sukces na tym poletku, ściąga jednak na niego coraz większą uwagę, co ma przełożenie na zainteresowanie jego osobą agentów FBI. Nie trzeba raczej dodawać, że jest to zainteresowanie, którego stara się za wszelką cenę uniknąć, raczej nikt nie chce zostać obiektem wiwisekcji.

Rysunek 1

Kryminalne sci-fi

Historia brzmi łatwo, prosto i niebywale przyjemnie i dokładnie taka jest. Scenarzysta Peter Hogan stworzył opowieść, która łączy w sobie elementy z doskonale znanego i kultowego już serialu „Z Archiwum X” z bardzo dobrze napisanym sztaroszkolnym kryminałem. W pierwszym albumie czytelnik ma okazję zapoznać się z trzema różnymi historiami: „Witamy na ziemi”, „Samobójstwo blondynki” oraz „Sam Hain na tropie”. Każda z nich to solidna porcja rozrywki, która powinna przypaść do gustu zarówno miłośnikom zaskakujących opowieści detektywistycznych, jak i fanom prostego wypełnionego dobrym humorem sci-fi. Bohater i jego ponadprzeciętny analityczny umysł, są wstanie rozwiązać każdą nawet najbardziej zawiłą zagadkę kryminalną, dzięki czemu kosmita śmiało może dołączyć do grona „największych detektywistycznych umysłów popkultury” (ze względu na sposób bycia i rozwiązywania spraw zdecydowanie najbliżej będzie mu do legendarnego Herculesa Poirota). Historie są naprawdę dobrze skrojone, zapewniają należytą dawkę rozrywki, nie należy jednak spodziewać się jakości Agathy Christie czy Arthura Conana Doyle’a. Całość tak jak zostało to już napisane, ma być ława, prosta i przyjemna i dokładnie taka jest. Należy być również gotowym na dość solidną dawkę „amerykańskości”, którą album wypełniony jest po brzegi. Jeśli więc ktoś na tego rodzaju treści reaguje alergicznie, musi być dość ostrożnym podczas ewentualnej lektury.

Rysunki

Bardzo dobrym uzupełnieniem scenariusza są rysunki Steve’a Parkhouse’a. Artysta w dobrym stylu oddaje amerykańską prowincję, starając się w takich realiach oddać dobrze klimat kryminału i nietuzinkowego sci-fi. Jego prace nie są co prawda zachwycająca, ale nie można im również niczego specjalnego zarzucić.

Przykładowa plansza

Resident Alien #1 to naprawdę dość wciągająca która lektura, którą pochłania się w jedno popołudnie. Po zakończeniu lektury pozostaje w czytelniku przemożna chęć szybkiego poznania dalszych losów bohaterów, co doskonale świadczy o „jakości” owego dzieła.


Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

  • 7/10
    Fabuła - 7/10
  • 7/10
    Rysunki - 7/10
  • 7/10
    Wydanie - 7/10
7/10

Krótko:

Dobroduszny kosmita i jego ponadprzeciętny defetystyczny umysł to doskonała dawka prostej i przyjemnej rozrywki.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x