Początek sagi science fiction – recenzja komiksu Książęta Demony #1: Książę Gwiazd

Książęta Demony #1 - recenzja

Książęta Demony #1 to początek nowej kosmicznej sagi w ofercie wydawnictwa Egmont. Autorem dzieła jest ceniony scenarzysta Jean David Morvan. Jako miłośnik tematyki sci-fi postanowił on zaadaptować na potrzebny komiksu klasykę literatury tego gatunku autorstwa Jacka Vance’a.

Album rozpoczyna się od wprowadzenia, które kładzie podwaliny pod całą historię. Ze wstępu dowiadujemy się o traumatycznej przeszłości głównego bohatera, który jako dziecko przeżył atak tytułowych Demonicznych Książąt. Z masakry, w której zginęli jego rodzice, ocalał tylko on i jego dziadek. Kirth Gersen został wychowany przez seniora, który odpowiednio go wyszkolił. Tak aby ten kiedy nadejdzie czas, mógł dokonać zemsty za swoje cierpienia. Dziesięć lat później po śmierci ukochanego dziadka, młodzieniec jest gotowy na wielkie polowanie. Odnalezienie jego „celów” nie będzie jednak takie łatwe i będzie od niego wymagać naprawdę wielu różnych talentów.

Książęta Demony Tom 1 - rysunek 1
Przykładowe rysunki: Egmont Polska

Jean David Morvan stworzył naprawdę niezły początek, który tłumaczy pewne zawiłości fabularne, jednocześnie potrafi być on dość intrygujący. Później jego scenariusz robi się….troszkę bardziej przeciętny. Moment, w którym Kirth Gersen rozpoczyna swoją wendettę, staje się początkiem historii będącej mieszanką sci-fi i śledztwa a la Agatha Christie (niestety w bardzo przeciętnym wydaniu). Samej „akcji” nie ma tutaj zbyt wiele (przynajmniej w pierwszym tomie serii), a dużo więcej miejsca poświęcono najróżniejszym dialogom. Pojawia się więc problem zbyt mocnego przegadania niektórych scen. Na dodatek niekiedy prowadzone dialogi wydają się być kompletnie o niczym. niepotrzebnie (moim zdaniem) gmatwając opowieść. Być może jest w tym jakiś większy sens, który dopiero przyjdzie poznać nam w kolejnych odsłonach serii.

Dość nierówno prezentuje się również oprawa graficzna albumu. Za rysunki odpowiedzialny jest tutaj włoski artysta Paolo Traisci. Na jednych planszach ukazuje on, naprawdę nieźle wykreowany kosmiczny świat (z wielką dbałością o szczegóły), w którym musi się odnaleźć bohater serii. Chwilę później jednak jego prace zaliczają spadek jakości, tak jakby chwilowo zabrakło mu pomysłów na wizualizację danej sceny. Najbardziej to widać niestety w największych panelach, które powinny być najbardziej dopracowane. Sytuację trochę ratuje naprawdę niezła paleta barw, która potrafi podbić klimat wybranych scen i uwypuklić zalety rysunków.

Książęta Demony #1 to początek serii, która ma swoje zauważalne wady. Nie można jednak na podstawie pierwszego tomu całkowicie przekreślać całej serii, w której drzemie potencjał do tego, aby rozwinąć się w coś naprawdę niezłego. Czy tak się stanie, przekonamy się sięgając po kolejne części.

Książęta Demony Tom 1 - rysunek 2


Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

OCENA:
5.5/10

Podsumowanie.

Początek kosmicznej opery, w której drzemie potencjał do zapewnienia fanowi gatunku naprawdę solidnej dawki rozrywki. Niestety, ale pierwszy tom serii nie wykorzystuje w pełni swoich możliwości i momentami emanuje przeciętnością.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] Książętach Demonach i konsekwentnie realizuje ten plan. Lista jego celów się zmniejszyła (po pierwszym tomie). Teraz zwierzyną w trwającym polowaniu staje się prawdziwy „Potwór”, którego potęgi nie […]

0
Would love your thoughts, please comment.x