Zmarnowany potencjał historii postapo – recenzja anime Sabikui Bisco #1

Sabikui Bisco anime - recenzja

Do jednych z najbardziej rozpoznawalnych oraz najpopularniejszych tytułów należących do gatunku historii postapokaliptycznych jest Akira. Zarówno manga, jak i jej animowana adaptacja zawładnęły wyobraźnią milionów widzów. Od momentu premiery filmu anime wielu twórców próbowało doścignąć tego klasyka, lecz niewielu ta sztuka się udała. Dziś do tego grona dołączają artyści ze studia OZ, a to za sprawą Sabikui Bisco.

Akcja Sabikui Bisco rozgrywa się w alternatywnej wersji Japonii, w której doszło do katastrofy. Spowodował ją tzw. „Rdzawy Wiatr”. Ta zabójcza plaga powoli doprowadza do zniszczenia wszystko czego dotknie, w tym ludzi. Nikt tak naprawdę nie wie jak doszło do tego fenomenu, lecz wiele osób winę upatruje w zarodnikach grzybów. Stąd mnóstwo podejrzeń pada na niejakiego Akaboshi Bisco, łucznika którego strzały, powodują błyskawiczne wyrastanie gigantycznych grzybów. Poszukiwany jako groźny kryminalista, tak naprawdę pragnie odnaleźć lekarstwo na chorobę powodowaną „Rdzawym Wiatrem”.

Powyższe to jednak tylko jedna strona medalu. Z drugiej znajduje się Nekoyanagi Milo, dobroduszny lekarz, który nawet bez opłaty skłonny jest pomóc każdemu w potrzebie. Ze względu na charakterystyczną plamę wokół oka nazywany jest przez pacjentów Doktorem Pandą. Jak wpisuje się w tę historię? Jego siostra choruje. Możecie się domyślić, że spowodowane jest to „Rdzawym Wiatrem”. Na własną rękę stara się stworzyć lek, ale brakuje mu odpowiednich zasobów i wiedzy. W końcu losy obu bohaterów się przecinają, a my zaczynamy podróż, której ostatecznym celem jest przywrócenie światu stanu sprzed katastrofy.

Sabikui Bisco anime - grafika

Tak, w dużym skrócie, zaczyna się Sabikui Bisco. Gdy w sieci natrafiłem na zwiastun tego anime, byłem bardzo podekscytowany tym, czego mogę się spodziewać. Obiecywał on bowiem interesujący świat pełen tajemnic, które będzie nam dane odkrywać wraz z bohaterami. Do tego świetną animację, charakterystyczny styl i zapadające w pamięć postaci, i o ile te ostatnie aspekty w dużym stopniu pokryły się z moimi oczekiwaniami, o tyle najważniejsze z nich niestety im nie sprostały.

Podstawowym problemem, jak napotkałem w trakcie seansu 12-tu odcinków anime był pośpiech. Zamiast skupić się na pokazaniu nam świata wraz z różnymi jego szczegółami, twórcy postanowili, że w tym krótkim czasie mamy dotrzeć do głównego celu bohaterów! Warto wspomnieć, że podstawą dla powstania tego tytułu jest seria light novel, która liczy sobie, póki co 8 tomów i jest wciąż kontynuowana oraz manga – jak do tej pory ukazało się 5 tomów. Zatem materiał źródłowy musi być bogatszy i pełniejszy niż to, co mieliśmy okazję zobaczyć.

W pewnym momencie ni stąd, ni zowąd zaczynamy zmierzać do końca historii, choć w ogóle się na to nie zanosiło. W tym miejscu pojawia się również coraz więcej logicznych absurdów, z którymi ciężko się pogodzić. Zwłaszcza w finałowych odcinkach, gdy główny bohater jakimś cudem zostaje przywrócony do życia! Dobrze, że to już był koniec Sabikui Bisco, bo więcej nie byłbym w stanie znieść.

Smutno się o tym pisze, gdyż pod ciężarem tych błędów giną plusy serialu. Można zapomnieć, że sama animacja prezentuje się świetnie, wizerunki postaci oraz miejsca są oryginalne, generalnie jest na czym zawiesić oko. Do tego dochodzą bohaterowie. Bisco i Milo nie mogliby być od siebie bardziej odmienni, ale właśnie to jest siłą napędową ich relacji. Ich różnice zdań w wielu kwestiach są źródłem świetnych scen, a przede wszystkim dużej dawki humoru. Mamy tutaj wielkie kraby, potwory różnej maści, mamy też gangsterów oraz zwykłych ludzi, skrywających mroczne tajemnice. Pod tym względem jest naprawdę bogato.

Zapowiadało się naprawdę świetnie, ale ostatecznie historia ruszyła w zupełnie innym kierunku, niż to sobie wyobrażałem. Jak to ma miejsce w przypadku wielu serii anime, postawiono na dynamiczną rozrywkę kosztem rozwoju świata przedstawionego i postaci. Zapewne uznano, że widz znudzi się jeśli tempo akcji spadnie szkoda, tylko że tutaj zapomniano też o czymś takim jak logika. Sabikui Bisco to tytuł jak najbardziej warty obejrzenia, po prostu nie należy nastawiać się tutaj na złożoną, dobrze napisaną historię.

OCENA:
5.5/10

Podsumowanie.

Sabikui Bisco to piękna animacja, ciekawi bohaterowie i dynamiczna akcja w połączeniu ze słabą fabułą i logicznymi błędami.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x