
Album Helen z Wyndhorn zaczyna się jak opowieść o trudnym dojrzewaniu w cieniu rodzinnej tragedii, ale szybko zmienia kierunek. Wchodzimy tu w świat, gdzie pulpowa fantazja miesza się z bardzo ciężkimi emocjami. Każdy element tej historii zdaje się mieć drugie dno, które nie zawsze chce się odsłonić, a to sprawia, że komiks zostaje w głowie na długo.
Streszczenie fabuły Helen z Wyndhorn
Helen po śmierci ojca, pisarza pulpowych historii, trafia do posiadłości swojego dziadka, którego nigdy wcześniej nie znała. W nowym dla siebie otoczeniu, zaczyna zmagać się z samotnością i swoimi problemami. Dziewczyna pogrążona w nałogu i apatii stopniowo odkrywa że posiadłość skrywa przejścia do światów znanych z pulpowych powieści jej rodzica. Pod czujnym okiem surowego Barnabasa, zaczyna ona trenować swoje ciało i umysł by stać się częścią tej niebezpiecznej rzeczywistości. Z czasem okazuje się że walka z monstrami staje się dla niej jedyną drogą do zrozumienia własnej przeszłości i pokonania demonów wewnętrznych.
Helen z Wyndhorn i wejście w świat, który nie daje się oswoić
Historia którą serwuje nam tutaj Tom King to fascynujący mariaż rodzinnego dramatu z brutalną przygodą która nie bierze jeńców. Początkowo opowieść można potraktować jako klasyczną historię o młodej dziewczynie rzuconej w obce, bogate środowisko po rodzinnej tragedii. Wystarczy jednak kilkanaście stron aby komiks zaprezentował swoje zupełnie inne oblicze. Zamiast prostego dramatu dostajemy dzieło, które przesuwa się w stronę niepokoju, a później czegoś, co trudno jednoznacznie określić.
Najważniejszym elementem fabuły jest tu oczywiście tytułowa Helen, która nie funkcjonuje jak typowa bohaterka fantasy. Nie ma ona w sobie siły i heroizmu, zamiast tego pełna jest wewnętrznego chaosu i emocjonalnego rozchwiania. To postać, która częściej reaguje impulsywnie niż działa planowo, a jej decyzje wynikają głównie z bólu i zagubienia. Śledzenie jej stopniowej przemiany jest niezwykle satysfakcjonujące. Helen musi przejść przez piekło własnych emocji zanim zacznie mierzyć się z bestiami w świecie gdzie siła decyduje o przetrwaniu.
Naprawdę dobrze zaprezentowane są tu jej relacje z dziadkiem, który początkowo jest dla niej kompletnie obcą osobą. W jego domu wszystko wydaje się niedopowiedziane, a każda rozmowa ma w sobie coś z testu sił. Z czasem zaczyna się pojawiać wrażenie, że nie chodzi tu tylko o rodzinne relacje, ale o coś znacznie większego i głębszego. Postać dziadka stanowi również doskonały kontrast dla krnąbrnej wnuczki będąc ucieleśnieniem surowości i doświadczenia które wisi nad domem niczym fatum.
Jeśli chodzi o tempo historii, to nie jest ono równe i zresztą nie próbuje takie być. Komiks pozwala sobie na momenty spowolnienia, które budują atmosferę bardziej niż same wydarzenia. Czasem nic się nie dzieje, a jednak napięcie rośnie. Nie znajdziemy tutaj jednak pustych czy niepotrzebnych dialogów. Każde słowo wypowiedziane przez postacie służy budowaniu gęstej i mrocznej atmosfery. W tle ponadto cały czas obecna jest opowieść ojca Helen, która działa jak cień nałożony na rzeczywistość. Komiks bawi się więc odbiorcą nie dając mu żadnych prostych odpowiedzi.
Niedoskonałości Helen z Wyndhorn
Nie jest to dzieło pozbawione pewnych zauważalnych problemów, chociaż trudno je jednoznacznie określić wadami. Największym wyzwaniem dla czytelnika może być narracyjna nieoczywistość komiksu. Historia momentami celowo gubi klarowność, przez co nie każdy odbiorca będzie czuł się w niej pewnie. To nie jest opowieść, która prowadzi za rękę, raczej taka, która zostawia ślady i pozwala iść własnym tropem.
Jest tu ponadto bardzo dużo niedopowiedzeń i treści, które pozwalają na całkowicie indywidualną interpretację. Są więc momenty, w których chciałoby się więcej konkretu i precyzyjnych wyjaśnień. Zamiast tego dostajemy kolejne warstwy symboliki i emocji. Jednym to będzie bardzo odpowiadać, innym może zaś przeszkadzać.
Mam również pewne uwagi co do samego finału. Przez cały komiks scenarzysta naprawdę świetnie budował napięcie i emocje, stopniując je czytelnikowi. Finałowy wątek King postanawia zaś zamknąć na mocno ograniczonej liczbie stron. Finałowi na pewno nie można zarzucić braku widowiskowości, ale i tak pozostawia on pewne odczuwalny niedosyt.

Rysunki.
Bardzo mocnym punktem albumu bez cienia wątpliwości jest jego oprawa graficzna. Rysunki Bilquis Evely mają w sobie coś z ilustracyjnej elegancji, ale jednocześnie nie unikają brudu emocjonalnego. To połączenie estetyki i niepokoju działa tu wyjątkowo skutecznie, bo każdy kadr wydaje się mieć podwójne znaczenie.
Największe wrażenie robi sposób, w jaki przedstawione są przestrzenie. Dwór nie jest tylko tłem, ale żywym organizmem, który reaguje na obecność bohaterów. Pomieszczenia wydają się większe niż powinny, korytarze dłuższe, a światło często nie zachowuje się tak, jak można by się spodziewać.
Postacie zostały narysowane w sposób bardzo charakterystyczny. Ich ekspresja nie zawsze jest subtelna, ale zawsze znacząca. Emocje są wyostrzone, czasem wręcz przerysowane, co dodaje im jednak wiarygodności w kontekście całej opowieści. Widać tu świadome odejście od realizmu na rzecz ekspresji.
Czy warto sięgnąć po Helen z Wyndhorn?
Odpowiedź na powyższe pytanie może być tylko jedna: zdecydowanie tak. Helen z Wyndhorn to komiks, który co prawda nie daje prostych odpowiedzi i nie oferuje komfortowej lektury. Jeśli jednak ktoś szuka historii, która zostaje w głowie i zmusza do własnych interpretacji, trudno przejść obok niego obojętnie.
| PLUSY: | MINUSY: |
Ciekawe studium psychologiczne głównej bohaterki.
Wiarygodna i trudna relacja między dziadkiem a wnuczką.
Świetna oprawa rysunkowa.
Zbyt szybkie zakończenie.
Nierówne tempo narracji.
Sporo fabularnych niedopowiedzeń, które nie każdemu będą pasować.
| OCENA: 8/10 |
![]() |
| Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont. Komiks można również znaleźć w Komiksiarni Katowice i na Ceneo. |
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.
