Komedia o absurdach fantastyki – recenzja anime Kono Healer Mendokusai #1

Kono Healer Mendokusai - recenzja anime

Większość produkcji z gatunku fantasy kojarzy nam się przede wszystkim z odwieczną walką dobra ze złem, rycerzami, magicznymi stworzeniami, legendarnymi artefaktami, itp. Co roku powstają epickie widowiska, by wspomnieć, chociażby Koło Czasu czy Zielonego Rycerza. Jak się okazuje, fantastykę można jednak serwować nie tylko na poważnie, lecz również w komediowym wydaniu, o czym najlepiej świadczy anime Kono Healer Mendokusai.

Pierwszy sezon anime oparty jest na mandze Tannen ni Hakkō o tym samym tytule. Opowiada historię świata fantasy, w którym wojownicy toczą walki z potworami. Nie robią tego jednak w pojedynkę, lecz w grupie, której obowiązkowym elementem jest uzdrowiciel/uzdrowicielka. Bohaterami Kono Healer Mendokusai jest właśnie taka para, sęk w tym, że bardzo nietypowa.

Co byście powiedzieli na uzdrowicielkę, której zaklęcia przypominają bardziej czarną magię niż lecznicze czary? A co powiecie na wojownika, którem u nic się nie udaje, wpada w banalne pułapki i ulega najsłabszym bestiom? Wystarczył ten krótki opis bohaterów, by zachęcić mnie do obejrzenia serialu, który w wielu miejscach stanowi komediowe złoto.

W kolejnych odcinkach nasi bohaterowie – Carla i Alvin – natrafiają na różne potwory, pułapki i zadania rodem z klasycznych RPG-ów. Mamy zwiedzanie lochu, zbieranie składników, no i konfrontacje z potworami takimi jak cyklop, czy golem. Twórcy co rusz wyśmiewają się z utartych schematów gatunku fantastyki. Główną siłą Kono Healer Mendokusai jest jednak relacja wspomnianej dwójki postaci.

Carla i Alvin nie ufają sobie. Nie wierzą w swoje umiejętności, ale przypadek, a właściwie klątwa sprawiają, że są na siebie skazani. Tworzą własną grupę, do której z czasem przyłączają się naprawdę dziwni nowi członkowie, np. gadający grzyb. Ich przekomarzania wypełnione są pokładami sarkazmu i stanowią najjaśniejszy punkt całego anime.

Choć sam pomysł na Kono Healer Mendokusai jest przezabawny, podobnie zresztą jak kolejne historie, to z czasem anime popada w pewien schemat. Powinno być zabawnie, ale im więcej epizodów było za mną, tym bardziej się nudziłem. Czułem potrzebę wyjścia poza tą formułę. Chciałem czegoś więcej niż tzw. gag anime. Właśnie dlatego nie mogę ocenić tego tytułu, tak wysoko jakbym mógł.


Komiksiarnia Dobra popkultura

Kono Healer Mendokusai.
6/10

Ocena:

Przezabawne i oryginalne anime z początku rozśmiesza do łez, lecz na koniec zaczyna przynudzać.

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x