
Po szokujących wydarzeniach z perfumiarką przyszła pora na chwilę wytchnienia, która ekspresowo zmienia się w kolejny koszmar. Murcielago tom 26 i 27 pokazują, jak mocno seria potrafi przeskakiwać między różnymi odmianami kryminału, horroru i czarnego humoru. Najpierw dostajemy historię obsesji na punkcie sztuki, później seria przenosi się do świata wirtualnej rzeczywistości i sztucznej inteligencji.
Streszczenie fabuły
Kuroko oraz jej towarzyszki wpadają na trop tajemniczego zniknięcia dziewczyny o imieniu Kirara, której rysopis do złudzenia przypomina postać z obrazu zatytułowanego „Nieczystość”. Śledztwo ujawnia przerażającą prawdę o relacji malarza i jego brata, co prowadzi do krwawej i pozbawionej jakiegokolwiek ratunku tragedii. Chwilę później bohaterki zostają zaangażowane w sprawę wirtualnej gry RPG, w której gracze próbujący złamać zabezpieczenia systemu umierają w rzeczywistości. Za całą intrygą stoi samoświadoma sztuczna inteligencja oraz tajemnice z przeszłości jej twórców.
Zobacz inne recenzje cyklu Murcielago, aby przekonać się, jak ta seria zmienia się na przestrzeni kolejnych części.
TOM 26
Dwudziesty szósty tom Murcielago jest jednym z tych fragmentów serii, w których najciekawiej prezentuje się nie sama zagadka kryminalna, lecz sposób, w jaki twórca wykorzystuje ją do pokazania ludzkiego szaleństwa. Tutaj punktem wyjścia jest malarz Hikita Eisyu oraz jego obrazy. Wokół artysty narasta podejrzenie, że może mieć coś wspólnego ze zniknięciami kobiet pozujących mu do prac. Sam pomysł może nie jest nadmiernie nowatorski, ale potrafi przyciągnąć uwagę.
Autor bowiem zamiast tworzyć kolejnego ekscentrycznego geniusza, który po prostu okazuje się mordercą, buduje znacznie bardziej interesującą relację opartą na podziwie, uzależnieniu emocjonalnym i całkowitym podporządkowaniu własnego życia drugiej osobie. Hikita to postać skrajna, wręcz groteskowa, ale w ramach świata Murcielago takie przerysowanie jest całkowicie na miejscu. Najważniejsze jest jednak to, że jego szaleństwo nie zostało wykorzystane wyłącznie jako tani sposób na zaszokowanie czytelnika. Twórca pokazuje, jak bardzo można wypaczyć własne wartości, kiedy czyjaś twórczość, talent albo osobowość stają się dla nas ważniejsze niż wszystko inne. Nie jest to może najbardziej subtelny portret obsesji, jaki można znaleźć w mandze, ale subtelność nigdy nie była najmocniejszą stroną Murcielago. Tutaj liczy się przede wszystkim intensywność, a tej tu nie brakuje.
Bardzo dobrze wypada tu również Mimimi. To bohaterka, która idealnie pasuje do specyfiki Murcielago, ponieważ łączy pozornie niewinne zachowanie z emocjami zdecydowanie wykraczającymi poza zdrową granicę. Jej relacja z Chiyo jest mocno przerysowana, ale właśnie dlatego dobrze współgra z resztą serii.
Nie wszystko jednak działa tu równie dobrze. Największym problemem tomiku jest początkowa część historii. Autor potrzebuje trochę czasu, żeby dojść do najciekawszych elementów. Sam kryminalny punkt wyjścia nie jest szczególnie oryginalny, a pierwsze fragmenty nie mają takiego napięcia, jakiego można oczekiwać po Murcielago. Tempo również jest nierówne. Początek można było skrócić, natomiast końcowe partie momentami powinny być bardziej rozbudowane.
Nie można mieć za to zastrzeżeń do rysunków. Estetyka serii nadal jest bardzo charakterystyczna. Postacie są atrakcyjne, ekspresyjne i odpowiednio przerysowane, a sceny przemocy nie tracą swojej siły. Szczególnie dobrze wypadają momenty, w których autor wykorzystuje mimikę i gesty zamiast przesadnego epatowania detalami.
TOM 27
Tom 27 otwiera zupełnie nowy arc serii. Sam pomysł jest bardzo dobry. Sztuczna inteligencja, wirtualna rzeczywistość, pytanie o świadomość oraz granicę pomiędzy programem a istotą posiadającą własną wolę dają autorowi ogromne możliwości. Murcielago nie wykorzystuje ich jednak w pełni. Ostatecznie dostajemy przyzwoity początek nowego wątku, który jednak nie wciąga tak jak wcześniejsze tomy.
Scenariusz jest dość nierówny. Niektóre zastosowane tu rozwiązania można bardzo łatwo przewidzieć, a część mechanizmów stojących za zagadką nie daje takiej satysfakcji, jaką powinny. Mam wrażenie, że autor chciał przede wszystkim wykorzystać atrakcyjny temat AI jako fundament efektownej historii, zamiast rzeczywiście wycisnąć z niego maksimum.
Na szczęście tomik ratują bohaterowie oraz niezawodna warstwa wizualna. Pojawienie się nowej postaci z sekcji do spraw przestępczości cyfrowej to strzał w dziesiątkę. Dziewczyna w mundurku szkolnym, z kapturem z kocimi uszami i mechanicznym, ruszającym się ogonem, będąca jednocześnie kompletną introwertyczką i grową maniaczką, wnosi masę znakomitego humoru. Jej absurdalny wygląd w zestawieniu z mrocznym śledztwem tworzy dokładnie taki kontrast, za jaki kocham ten tytuł. Rysunki zaś trzymają wysoki poziom. Projekty postaci są wyraziste, sceny akcji mają odpowiednią dynamikę, a groteskowość nadal pozostaje jednym z podstawowych elementów wizualnego języka mangi. Brakuje im jednak troszkę tej surowej, krwawej duszności, którą zachwycał tom poprzedni.
Podsumowanie
Jeśli jesteście fanami serii, zdecydowanie warto sięgnąć po Murcielago tom 26 i 27, choć trzeba przygotować się na wyraźną różnicę poziomu między nimi. Tom 26 jest udaną i satysfakcjonującą odsłoną serii, natomiast tom 27 to już znacznie bardziej przeciętny fragment i jeden ze słabszych arców w całym dotychczasowym dorobku mangi. Mimo wszystko ciekawi bohaterowie i kilka interesujących pomysłów sprawiają, że nie jest to etap, który powinien zniechęcić stałych czytelników do dalszego śledzenia serii.
Ciekawy pomysł na wykorzystanie sztucznej inteligencji (tom 27).
Charakterystyczna i nadal bardzo dobra warstwa graficzna.
Nierówny poziom obu tomów.
Zbytnie przyspieszenie zakończenia sprawy z 26 tomu, które zasługiwało na więcej miejsca.
Tom 27 nie wykorzystuje całego potencjału motywu świadomości AI.
Niektóre zwroty akcji w tomie 27 są dość przewidywalne.
| OCENA: 6/10 |
![]() |
| Mangę do recenzji dostarczyło wydawnictwo Waneko. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo. |
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.
