Geiger tom 3 – recenzja komiksu.

GEIGER, TOM 3 - grafika przedstawiająca okładkę komiksu GEIGER, TOM 3

Uniwersum stworzone przez Geoffa Johnsa i Gary’ego Franka konsekwentnie się rozrasta. Teraz, w nasze ręce wpada wyczekiwany, trzeci tom komiksu Geiger. Jak szybko się przekonujemy, pokazuje on, że postapokaliptyczny świat promieniotwórczego bohatera ma nam jeszcze wiele do zaoferowania.

Geiger nie jest typowym herosem. To postać naznaczona tragedią. Jego moce są jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. W trzecim tomie komiksu wydawnictwa Nagle!, twórcy ponownie skupiają się na konsekwencjach życia w świecie zrujnowanym przez katastrofę nuklearną. Jednocześnie, poszerzając skalę wydarzeń, pokazując na kolejne fragmenty tej rzeczywistości.

Historia ponownie oferuje nam solidną dawkę akcji. Oprócz tego, pojawiają się nowe zagrożenia, a my poznajemy kolejne informacji na temat otaczającego bohatera świata. Geoff Johns umiejętnie balansuje pomiędzy widowiskowymi starciami, a bardziej kameralnymi, emocjonalnymi momentami. Dzięki temu komiks nie zamienia się w bezrefleksyjny festiwal wybuchów.

Jedną z największych zalet serii pozostaje sam główny bohater. W najnowszym tomie jego rozwój nadal stanowi fundament opowieści. Autor nie zapomina o traumach bohatera, ani o cenie, jaką przyszło mu zapłacić za przetrwanie. Dobrze wypadają również postacie drugoplanowe, w tym towarzysz Geigera, Nuklearny Rycerz – Nate. Nie pełnią one wyłącznie funkcji dodatku do głównego bohatera, ale mają własne cele i motywacje. Dzięki temu świat przedstawiony wydaje się żywy i wiarygodny.

W tym tomie Geiger nie jest już tylko „świecącym” gościem z tragiczną historią. Stał się pełnoprawnym mitem. Po części obrońcą, po części duchem, a po części żywym ostrzeżeniem. Jednocześnie, Johns nie zatraca ludzkiego wymiaru bohatera. Przypomina nam, że ten człowiek nie walczy jedynie z mutantami i lokalnymi tyranami. Niesie na swoich barkach ciężar wszystkiego, co utracił oraz co próbuje ocalić. Ma nadprzyrodzoną moc, ale trudno nie odnaleźć w nim czegoś bardzo ludzkiego.

Trudno mówić o komiksie bez wspomnienia o warstwie graficznej. Gary Frank po raz kolejny udowadnia, że należy do grona najlepszych współczesnych rysowników komiksowych. Jego prace zachwycają dbałością o szczegóły, świetną mimiką postaci oraz umiejętnością budowania odpowiedniego klimatu. Szczególnie imponują kadry prezentujące zniszczone krajobrazy (w tym schronienie garstki ocalałych) i efekty działania radioaktywnych mocy. Geiger wygląda momentami wręcz filmowo. No, a dynamiczne sceny akcji są niezwykle czytelne i efektowne.

Choć trzeci tom jest krótszy niż poprzednie, a historia nie posuwa się daleko do przodu, warto po niego sięgnąć. Świetnym dodatkiem jest opowieść o tym jak bohater uzyskał pręty, kontrolujące jego moc. Poza tym, Geiger konsekwentnie rozwija rozpoczęte w poprzednich częściach wątki. To solidna odsłona świetnej serii. Przemyślana, ponownie świetnie narysowana i wciągająca. Nie powinna was zawieść.

OCENA: 8/10

Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Nagle Comics. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia i Ceneo.