
Rynek klawiatur mechanicznych coraz częściej udowadnia, że klasyczny układ klawiszy nie jest jedyną drogą do komfortowego pisania. Epomaker Tide Alice przyciąga uwagę nietypową konstrukcją, solidnym wykonaniem i rozwiązaniami, które mają poprawić codzienne korzystanie ze sprzętu. Sprawdziłem, co tak naprawdę oferuje ta wyjątkowa klawiatura i czy jej odmienny charakter ma praktyczne znaczenie.
Klawiatury mechaniczne coraz częściej przestają być tylko prostymi narzędziami do pisania, a stają się elementem świadomego wyboru użytkownika. Epomaker Tide Alice to model, który wyróżnia się nietypowym układem Alice oraz konstrukcją skierowaną do osób szukających czegoś innego niż klasyczne rozwiązania. Testowany model utrzymany w czarnej kolorystyce na dzień 23 lipca 2026 wyceniany jest na 137,95 euro, czyli około 590 zł. W środku znajdziemy zamontowane przełączniki Epomaker Zebra Switch, które mają zapewnić charakterystyczne odczucia podczas korzystania z klawiatury.
Samo opakowanie prezentuje się prosto i schludnie, jednocześnie dobrze zabezpieczając sprzęt podczas transportu. Zawartość zestawu jest natomiast dość podstawowa, ale obejmuje wszystkie najważniejsze elementy: klawiaturę, osłonę przeciwkurzową, instrukcję obsługi, keycap puller, mały śrubokręt, kluczyk imbusowy, dwa dodatkowe switche oraz przewód USB-C (ogumowany). Zestaw prezentuje się całkiem nieźle, jedyne co mocno tu razi po oczach, biorąc pod uwagę cenę, to zwykły tani przewód USB-C, który nie jest nawet w oplocie.

Wygląd
Epomaker Tide Alice to jedna z tych klawiatur, które już przy pierwszym kontakcie jasno pokazują, że nie mamy do czynienia ze zwykłym biurowym akcesorium.
Po wyjęciu jej z pudełka największe wrażenie robi sama obudowa wykonana z aluminium 6063 obrabianego metodą CNC. To właśnie ten element nadaje całej konstrukcji charakteru. W dłoni czuć jej masę, ponieważ około 1,6 kilograma w przypadku kompaktowej konstrukcji 65 procentowej to naprawdę sporo. Nie jest to urządzenie, które można przypadkowo przesunąć po biurku jednym ruchem ręki. Tide Alice sprawia wrażenie zwartej, stabilnej i bardzo solidnej, a każdy kontakt z metalową obudową utwierdza w przekonaniu, że producent nie próbował oszczędzać na najważniejszym elemencie całej konstrukcji.
Sama bryła klawiatury została zaprojektowana z dużym wyczuciem. Epomaker postawił tutaj na prostotę, ale nie jest to prostota pozbawiona charakteru. Czarna, matowa obudowa prezentuje się niezwykle elegancko i świetnie komponuje się z ciemnymi nakładkami klawiszy oraz złotymi legendami. Otrzymujemy więc sprzęt, który bardzo dobrze odnajdzie się zarówno na minimalistycznym stanowisku pracy, jak i bardziej rozbudowanym biurku fana technologii.
Najbardziej charakterystycznym elementem wizualnym jest oczywiście układ Alice. Dla osób przyzwyczajonych do klasycznych klawiatur pierwsze spojrzenie może być nieco zaskakujące. Podzielona na dwie lekko pochylone części konstrukcja z centralną szczeliną w kształcie litery V wygląda zupełnie inaczej niż standardowe modele. Nie jest to jednak zabieg wyłącznie stylistyczny. Taki układ nadaje klawiaturze wyjątkowego wyglądu, ale jednocześnie podkreśla jej ergonomiczne założenia. Dłonie układają się bardziej naturalnie, a sama konstrukcja sprawia wrażenie stworzonej z myślą o długich godzinach spędzonych przed komputerem.
Pomimo nietypowego układu Epomaker bardzo dobrze zachował wizualną równowagę całej konstrukcji. Klawiatura nie wygląda chaotycznie ani przesadnie futurystycznie. Wszystkie elementy zostały rozmieszczone w taki sposób, aby całość pozostawała spójna. Po prawej stronie znalazło się miejsce na klasyczny układ strzałek oraz dodatkowe przyciski funkcyjne. Nad nimi ulokowano aluminiowe klikalne pokrętło, pracujące delikatnie ale z wyczuwalnym oporem. Front klawiatury (pod rantem) to z kolei schowek na odbiornik 2.4Ghz, złącze USB i włącznik urządzenia. Spód to kolei cztery gumowe wypustki (brak tutaj klasycznych nóżek z powodu wagi urządzenia), które całkiem dobrze trzymają się biurka oraz centralnie umieszczona duża tabliczka znamionowa.
Nie można też pominąć jakości samego wykonania. Aluminiowa obudowa Tide Alice jest niezwykle sztywna i pozbawiona jakichkolwiek niepokojących odgłosów. Nie pojawiają się skrzypienia, uginanie materiału. Wszystkie krawędzie są starannie wykończone, a matowa powierzchnia aluminium prezentuje się bardzo schludnie. Widać, że proces produkcji został potraktowany poważnie, ponieważ całość daje poczucie produktu wykonanego z dużą dbałością o szczegóły. Jedyny drobny minusik to klawiatura jeśli nie korzystamy z plastikowej osłony, bardzo szybko i łatwo łapie kurz, który jest mocno widoczny na czarnym aluminium.

Budowa, RGB, nakładki
Pierwszym elementem, który zwraca uwagę po bliższym kontakcie, są oczywiście nakładki wykonane z tworzywa PBT. Jest to materiał, który od lat cieszy się dużym uznaniem wśród miłośników klawiatur mechanicznych, przede wszystkim ze względu na swoją trwałość. W przeciwieństwie do popularnego ABS, PBT znacznie wolniej się wyciera i zdecydowanie lepiej radzi sobie z charakterystycznym połyskiem pojawiającym się po długim czasie użytkowania. Nakładki pozostają przyjemne w dotyku i nie sprawiają wrażenia plastikowych elementów, które po kilku miesiącach intensywnej pracy zaczynają wyglądać na zużyte.
Sama faktura powierzchni również została dobrze dobrana. Nakładki mają delikatnie chropowatą strukturę, która daje przyjemne poczucie kontroli pod palcami. Nie jest ona przesadzona, więc klawisze nadal pozostają gładkie i komfortowe podczas szybkiego pisania, ale jednocześnie nie są całkowicie śliskie. Wrażenie jakości dodatkowo wzmacnia grubość ścianek nakładek wynosząca około 1,5 mm. Jeśli chodzi o legendy to są one wykonane technologią double shot. Są one czytelne i bardzo klasyczne w swoim wyglądzie.
Warto również wspomnieć o nietypowym układzie spacji wynikającym z konstrukcji Alice. Klawiatura wykorzystuje dwa różne rozmiary spacji, czyli 2,25U po lewej stronie oraz 2,75U po prawej. Początkowo może wydawać się to rozwiązaniem mocno niestandardowym i kłopotliwym, ale szybko idzie do tego przywyknąć.
Drugim bardzo ważnym elementem wpływającym na charakter Tide Alice są zastosowane przełączniki Epomaker Zebra. Są to liniowe przełączniki mechaniczne, które zostały fabrycznie nasmarowane. Już od pierwszych naciśnięć można zauważyć ich płynność działania. Ruch jest równy, bez nieprzyjemnego tarcia i bez charakterystycznego metalicznego odgłosu sprężyny. Ich praca jest lekka, ale jednocześnie nie sprawia wrażenia zbyt luźnej. Naciśnięcie wymaga około 40 gramów siły, dzięki czemu klawisze reagują szybko, ale nadal zapewniają wyczuwalną kontrolę.

Dużą rolę odgrywa tutaj także konstrukcja wewnętrzna. Tide Alice korzysta z systemu gasket mount. Dzięki temu podczas pisania cała konstrukcja pracuje delikatnie pod naciskiem, zamiast przenosić każde uderzenie bezpośrednio na metalową obudowę. Efekt jest bardzo przyjemny, ponieważ klawiatura zachowuje stabilność, ale jednocześnie nie daje wrażenia całkowicie sztywnej konstrukcji.
Sercem tej budowy jest płytka FR4 z dodatkowymi wycięciami flex cut. Mówiąc prościej, specjalne nacięcia pozwalają jej delikatnie uginać się podczas pisania, co wpływa na miękkość pracy i ogólny komfort użytkowania. Nie jest to oczywiście efekt porównywalny z całkowicie elastycznymi konstrukcjami, ale różnica względem klasycznych sztywnych klawiatur jest zauważalna.
Jednym z największych atutów konstrukcji wewnętrznej jest zastosowany system tłumienia dźwięku. Epomaker wykorzystał tutaj aż pięć warstw materiałów odpowiadających za kontrolowanie rezonansu. Pod płytką znajdują się między innymi pianka Poron, podkładka IXPE oraz warstwa PET poprawiająca charakterystykę dźwięku. Dodatkowo pod PCB umieszczono kolejne elementy tłumiące, które ograniczają powstawanie pustego pogłosu wewnątrz aluminiowej obudowy.
Na uwagę zasługuje również łatwość dostępu do wnętrza urządzenia. Producent nie stworzył konstrukcji, która wymagałaby specjalistycznych narzędzi i dużej cierpliwości podczas rozbierania. Po odkręceniu kilku śrub oraz zdjęciu pokrętła można dostać się do środka i samodzielnie przeprowadzić czyszczenie albo wymienić wybrane elementy. Dla osób lubiących eksperymentować z własnymi modyfikacjami jest to ogromna zaleta.
Jeżeli chodzi o podświetlenie RGB, Tide Alice korzysta z diod skierowanych na południe. Takie rozwiązanie ma kilka zalet, między innymi lepszą kompatybilność z klasycznymi profilami nakładek, ale wpływa też na sam wygląd iluminacji. Jest jednak jedno “ale”. Efekt podświetlenia wypada tutaj dość stonowanie, ponieważ zastosowane przełączniki mają ciemne, mało przepuszczające światło obudowy. Nie oznacza to jednak, że same diody są słabe. Wręcz przeciwnie, ich jasność jest odpowiednia, a ograniczenie wynika głównie z konstrukcji przełączników. Na całe szczęście same nakładki przepuszczają podświetlenie, co całkiem dobrze prezentuje się wieczorami. Jednak osoby, dla których wyrazistość RGB ma duże znaczenie, mogą poczuć pewne rozczarowanie.

Wygoda użytkowania i dźwięk
Najważniejszym elementem każdej klawiatury jest oczywiście samo pisanie. Można stworzyć piękną obudowę, zastosować wysokiej jakości materiały i dodać efektowne dodatki, ale jeżeli korzystanie z urządzenia nie daje przyjemności, wszystkie te zalety szybko tracą znaczenie.
Pierwszy kontakt z układem Alice może być lekko zaskakujący dla osoby przyzwyczajonej do klasycznych klawiatur. Podzielony układ klawiszy wymusza nieco inne ułożenie dłoni, a palce nie poruszają się już dokładnie tak samo jak na standardowym modelu. W moim przypadku przyzwyczajenie się do Tide Alice zajęło znacznie mniej czasu, niż początkowo zakładałem. Po kilku godzinach pisania ruchy zaczynają stawać się bardziej naturalne, a po kilku dniach trudno wrócić do całkowicie płaskiego układu. Największą różnicę można zauważyć podczas dłuższych sesji pracy. Dłonie układają się spokojniej, nadgarstki nie muszą być tak mocno skręcone na zewnątrz, a cała pozycja podczas pisania wydaje się bardziej swobodna.
Oczywiście układ Alice nie będzie rozwiązaniem idealnym dla każdego. Pierwsze chwile mogą wyglądać nieco chaotycznie, szczególnie przy szybszym pisaniu. Pewnym problemem wymagającym przyzwyczajenia jest również pojedynczy klawisz B umieszczony po lewej stronie. Dla części użytkowników będzie to zupełnie naturalne rozwiązanie, ale osoby mające nawyk wciskania litery B prawą ręką mogą początkowo odczuwać pewien dyskomfort.
Za komfort pisania odpowiedzialna jest tutaj nie tylko ergonomia samego układu. Ogromne znaczenie mają tutaj zastosowane przełączniki Epomaker Zebra. Charakter tych przełączników można określić jako lekki, ale jednocześnie dobrze kontrolowany. Wymagają około 40 gramów siły do aktywacji, więc nie należą do ciężkich switchy. Jednocześnie nie są przesadnie delikatne. Dłuższa sprężyna o długości 21 mm sprawia, że klawisz szybko wraca na swoje miejsce po naciśnięciu, dając przyjemne poczucie energicznego odbicia. Podczas szybkiego pisania jest to bardzo odczuwalne, ponieważ klawiatura reaguje natychmiast.
Bardzo dobrze wypada również sposób, w jaki cała konstrukcja pracuje pod naciskiem. Klawiatura nie jest całkowicie sztywna. Podczas mocniejszego wciskania klawiszy można wyczuć delikatną pracę środka konstrukcji, która amortyzuje uderzenia. Nie bez znaczenia pozostaje również masa całej klawiatury. Aluminiowa obudowa o wadze około 1,6 kilograma sprawia, że Tide Alice bardzo pewnie stoi na biurku. Podczas intensywnego pisania nie przesuwa się, nie zmienia pozycji. Ciężar w tym przypadku działa na korzyść całej konstrukcji, ponieważ eliminuje wiele drobnych ruchów, które potrafią irytować przy lżejszych modelach.
Jeśli zaś chodzi o sam dźwięk Epomaker Tide Alice, to prezentuje się on bardzo ciekawie. Nie jest to klawiatura nastawiona na ekstremalnie głęboki i basowy ton. Zamiast tego otrzymujemy bardziej czyste, wyraźne i lekko wyższe brzmienie. Dźwięk każdego naciśnięcia jest dobrze zarysowany, a poszczególne klawisze zachowują swoją własną charakterystykę. Całość ma brzmienie bardziej zwarte i eleganckie niż przesadnie miękkie. Średnia głośność swobodnego naciskania klawiszy to około 53-55 dB, przy szybszym i bardziej energicznym wciskaniu pomiar wskazywał około 58-60 dB. Nie jest to więc sprzęt cichy, ale z pewnością ten dźwięk nie irytuje użytkownika, ani nikogo wokół niego.
Łączność i bateria
Producent postawił tutaj na trzy różne sposoby komunikacji. Do dyspozycji otrzymujemy klasyczne połączenie przewodowe przez USB typu C, szybkie połączenie bezprzewodowe 2,4 GHz oraz Bluetooth 5.0. Taki zestaw sprawia, że klawiatura może bez większego problemu odnaleźć się w różnych scenariuszach użytkowania. W trybie Bluetooth klawiatura pozwala zapisać nawet trzy różne urządzenia, które można aktywować za pomocą kombinacji klawiszy Fn oraz odpowiedniego przycisku. Nie trzeba każdorazowo usuwać starego połączenia i ponownie parować sprzętu.
Samo przełączanie trybów odbywa się wyłącznie za pomocą skrótów klawiaturowych. Początkowo może wydawać się to mniej wygodne niż fizyczny przełącznik wyboru połączenia. Skróty Fn plus Q, W lub E odpowiadają za trzy profile Bluetooth, Fn plus P aktywuje odbiornik 2,4 GHz, natomiast Fn plus R przełącza klawiaturę w tryb przewodowy. Jest to rozwiązanie proste i nie wymaga żadnego dodatkowego oprogramowania.
W praktyce wszystkie trzy sposoby komunikacji działają bardzo dobrze. Podczas testów połączenie pozostawało stabilne, bez przypadkowych rozłączeń czy irytujących przerw. W przypadku klawiatur bezprzewodowych właśnie te drobne problemy potrafią najbardziej zepsuć odbiór urządzenia, dlatego cieszy fakt, że Epomaker dobrze poradził sobie z tym aspektem. Nie ma znaczenia, czy korzystamy z kabla, odbiornika 2,4 GHz czy Bluetooth, ponieważ codzienna praca przebiega płynnie i bez zauważalnych zakłóceń.
Osoby bardziej wymagające z pewnością docenią fakt, że połączenie przewodowe oraz tryb 2,4 GHz oferują częstotliwość odpytywania na poziomie 1000 Hz. Podczas normalnego pisania różnica względem wolniejszych rozwiązań nie będzie czymś, co każdy użytkownik natychmiast zauważy, ale przy dynamicznych grach lub bardzo szybkim wprowadzaniu tekstu dodatkowa responsywność jest mile widziana. Opóźnienie w trybie przewodowym wynosi około 2 ms, natomiast przy połączeniu 2,4 GHz około 10 ms. Tryb Bluetooth wypada nieco słabiej pod względem szybkości reakcji. Opóźnienie około 20 ms jest wyższe niż w pozostałych trybach, ale w praktyce przy pracy biurowej, przeglądaniu internetu czy pisaniu tekstów nie stanowi większego problemu. Odrobinę można tu jedynie ponarzekać na czas aktywacji klawiatury w trybie Bluetooth z uśpienia, które wynosi tutaj około 2.5 – 3 sekundy.
Jeśli chodzi o baterię to zamontowano tu akumulator o pojemności 4000 mAh. Jest to pojemność, która na papierze wygląda bardzo dobrze. Producent deklaruje do około 150 godzin działania przy wyłączonym RGB oraz około 14 godzin przy aktywnym podświetleniu. Warto jednak spojrzeć na te wartości z pewnym dystansem, ponieważ rzeczywiste użytkowanie często wygląda inaczej.
Podczas własnych testów najbardziej zauważalna różnica pojawiła się właśnie pomiędzy trybami bezprzewodowymi. Przy korzystaniu z odbiornika 2,4 GHz oraz włączonego podświetlenia czas pracy wynosił około 7 do 8 godzin. Po wyłączeniu RGB można było uzyskać dodatkowo mniej więcej 2 godziny więcej. Znacznie lepiej sytuacja wygląda przy korzystaniu z Bluetooth. W tym trybie Tide Alice potrafi pracować około 25 godzin z aktywnym podświetleniem oraz około 100 godzin po jego wyłączeniu. To już znacznie bardziej praktyczny wynik, szczególnie dla osób wykorzystujących klawiaturę głównie do pracy, pisania czy obsługi kilku urządzeń jednocześnie.

Oprogramowanie
Producent postawił tutaj na rozwiązanie znane wszystkim entuzjastom bardziej zaawansowanych klawiatur mechanicznych, czyli QMK oraz VIA. VIA działa bezpośrednio z poziomu przeglądarki i pozwala zmieniać najważniejsze ustawienia klawiatury w czasie rzeczywistym. Nie trzeba pobierać rozbudowanej aplikacji, zakładać konta ani przebijać się przez dziesiątki niepotrzebnych zakładek. Po podłączeniu klawiatury można zmieniać przypisanie klawiszy, tworzyć własne warstwy, ustawiać makra, konfigurować pokrętło czy sterować podświetleniem. Całość jest bardzo przejrzysta i przede wszystkim działa niezależnie od systemu operacyjnego. Pierwsze uruchomienie może jednak wymagać odrobiny cierpliwości. Tide Alice nie jest bowiem od razu automatycznie wykrywana przez VIA w standardowej konfiguracji. Nie jest to co prawda szczególnie skomplikowany proces, ale warto o tym wspomnieć, bo wymaga pewnego minimalnego wysiłku ze strony użytkownika.
Dużym plusem jest fakt, że VIA działa nie tylko w trybie przewodowym, ale również przy połączeniu bezprzewodowym 2,4 GHz. Nie jest to standard w każdej klawiaturze obsługującej ten system. W przypadku Tide Alice można więc zmieniać ustawienia bez konieczności każdorazowego sięgania po przewód, co znacznie poprawia komfort codziennego użytkowania.
Zakres możliwości konfiguracji jest naprawdę szeroki. Klawiatura obsługuje aż siedem programowalnych warstw, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów. Dla jednych będzie to możliwość stworzenia osobnego układu do pracy, dla innych warstwa przeznaczona do gier, obsługi multimediów albo specjalnych skrótów.
Bardzo dobrze działa również konfiguracja funkcji Mod Tap oraz Layer Tap. Jeden klawisz może pełnić dwie różne funkcje w zależności od sposobu użycia. Krótkie naciśnięcie może działać jako zwykły przycisk, natomiast przytrzymanie może aktywować inną funkcję. Dzięki temu można zmieścić znacznie więcej możliwości na mniejszej liczbie klawiszy.

Pokrętło znajdujące się na klawiaturze również można dowolnie konfigurować. Nie musi ono służyć wyłącznie do regulacji głośności, chociaż właśnie w takiej roli sprawdza się najbardziej naturalnie. Użytkownik może przypisać mu inne zadania, takie jak przewijanie stron, zmiana powiększenia dokumentów czy obsługa wybranych funkcji systemowych.
Warto również wspomnieć o osobach, które wolą nie korzystać z żadnego programu. Tide Alice oferuje sporą liczbę skrótów dostępnych bezpośrednio z poziomu klawiatury. Można nimi sterować między innymi podświetleniem RGB, jasnością efektów, szybkością animacji, zmianą trybu połączenia czy sprawdzaniem poziomu baterii.
Podsumowanie
Epomaker Tide Alice to klawiatura, która pokazuje, że ergonomiczna konstrukcja nie musi oznaczać kompromisów w kwestii jakości wykonania. Największym wyróżnikiem jest oczywiście układ Alice, który początkowo wymaga krótkiego przyzwyczajenia, ale po kilku dniach zaczyna wydawać się naturalny i zapewnia wygodniejsze ułożenie dłoni podczas długiego pisania. Solidna aluminiowa obudowa CNC, stabilna konstrukcja oraz dopracowane detale sprawiają, że klawiatura od razu daje poczucie produktu premium. Nie jest to jednak model pozbawiony wad. Brak regulacji kąta nachylenia może przeszkadzać części użytkowników, a osoby przyzwyczajone do klasycznego układu mogą potrzebować więcej czasu na adaptację. Mimo tych drobiazgów Tide Alice to jedna z ciekawszych propozycji dla osób szukających wygodnej, solidnej i mocno konfigurowalnej klawiatury do codziennej pracy.
Wygodny układ Alice, wymagający jednak przyzwyczajenia.
Obsługa QMK/VIA.
Dobre możliwości personalizacji.
Przyzwoity czas pracy na baterii.
Brak regulowanych nóżek.
Wymaga chwili nauki przy pierwszym kontakcie.
Konfiguracja VIA może być problemem dla początkujących.
Sprzęt do testów dostarczyła firma Epomaker.
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.