
Za każdym albumem Jordi Lafebre stoi długi proces myślenia, wyobrażania sobie scen i dopracowywania detali, zanim powstanie pierwsza kreska. W naszej rozmowie artysta opowiada o swojej pracy, inspiracjach i sposobie, w jaki łączy pisanie z rysowaniem. To także spojrzenie na ewolucję stylu i wyzwania, które towarzyszą każdej nowej historii. Wywiad pokazuje twórcę, dla którego komiks jest czymś znacznie więcej niż tylko zawodem.
Jordi Lafebre to hiszpański rysownik i scenarzysta komiksowy, znany z charakterystycznego stylu łączącego lekkość narracji z dużą wrażliwością na emocje bohaterów. Jego prace często balansują pomiędzy komedią a bardziej refleksyjnym spojrzeniem na relacje międzyludzkie, co wyróżnia go na tle współczesnych twórców komiksu europejskiego. Polscy czytelnicy mogą kojarzyć go przede wszystkim z albumami wydanymi przez Non Stop Comics: Jestem ich milczeniem oraz Jestem zagubionym aniołem.
Lafebre od lat współpracuje także z wieloma scenarzystami, tworząc ilustracje do historii, które cieszą się popularnością na rynku franko-belgijskim. W swojej twórczości kładzie duży nacisk na proces wizualnego „reżyserowania” historii, często porównując tworzenie komiksu do pracy nad filmem. Jego prace można śledzić również w mediach społecznościowych – na Instagram. W poniższej rozmowie opowiada o swoim podejściu do rysowania, ewolucji stylu oraz kulisach pracy nad kolejnymi albumami.


🎙️ Jak zaczęła się Twoja przygoda z komiksem?
Jordi Lafebre: Od bardzo małego czytałem komiksy i uwielbiałem rysować. Jako nastolatek zacząłem chodzić na zajęcia rysunku i niedługo potem opublikowałem swoje pierwsze profesjonalne strony, mając 19 lat.
🎙️ Jakie książki lub komiksy miały największy wpływ na Twój styl?
Jordi Lafebre: Uderzo, Akira Toriyama, Franquin, Hewlett, Rockwell… cała tradycja komiksu franko-belgijskiego. Bardzo dużo książek! Kiedy byłem młody, studiowałem różne style.
🎙️ Czy masz jakieś rytuały przed rozpoczęciem pracy nad nowym albumem?
Jordi Lafebre: Spędzam miesiące, myśląc o historii i scenach. Odtwarzam je w głowie jak film, wciąż od nowa, zmieniając drobne rzeczy. Dzięki temu wyobrażam sobie prawie całą książkę, zanim zacznę pracę.
🎙️ Jak radzisz sobie z „blokadą twórczą”?
Jordi Lafebre: Trzeba wierzyć w siebie. Każdego dnia można zrobić mały krok. Siadasz przy biurku i pracujesz trochę każdego dnia. Niektóre dni są bardziej produktywne, inne mniej. Ale nie można przesadzać. Najważniejszy jest zawsze następny dzień.
🎙️ Jak postrzegasz ewolucję swojego stylu na przestrzeni ostatnich dwóch dekad?
Jordi Lafebre: Staram się poprawiać i dopracowywać styl w każdej książce. Zawsze próbuję dodać coś nowego i poprawić jakieś słabości. Jednak komiksy są organiczne, nie są maszynami. Każdy wychodzi trochę inny. To jak sadzenie drzew w ogrodzie — wybierasz drzewo, ale ono rośnie po swojemu. Nie mogę kontrolować wszystkiego i to jest w porządku.
🎙️ Co jest Twoim największym „guilty pleasure” w świecie komiksu?
Jordi Lafebre: Nie ma „wysokiej” ani „niskiej” kultury. Mogę czytać Homera, a potem prostą mangę i czerpać z tego taką samą przyjemność, bez wstydu.
🎙️ Co jest dla Ciebie najważniejsze przy wyborze scenariusza do zilustrowania?
Jordi Lafebre: Muszę się w nim zakochać. To jak spotkanie kogoś wyjątkowego — od razu czujesz, że może z tego być piękna relacja.
🎙️ Jakie były największe wyzwania techniczne w Twojej karierze?
Jordi Lafebre: Haha… każda książka to wyzwanie! Każda jest trudna, naprawdę. Czasem praca trwa ponad dwa lata. To pasja, ale zawsze też wyzwanie.
🎙️ Jak doszło do współpracy z Zidrou i jak wspominasz tę współpracę?
Jordi Lafebre: Poznaliśmy się i obaj poczuliśmy pasję do ludzkich, intymnych historii. Postanowiliśmy zrobić taki komiks… i w końcu stworzyliśmy razem dziesięć książek! Mam z tego bardzo dobre wspomnienia.

🎙️ Co było największym wyzwaniem przy ilustracji „Lydie”?
Jordi Lafebre: „Lydie” była moją pierwszą długą publikacją na rynek franko-belgijski i traktowałem ją jako duży krok w karierze. Rysowałem każdą planszę z ogromną pasją. To było duże wyzwanie i dużo się nauczyłem.
🎙️ Jakie sceny w „Malgré tout” były najtrudniejsze do narysowania?
Jordi Lafebre: To komedia! Żadna scena nie była trudna — wszystkie mnie bawiły i dawały radość. Ale pracowałem nad nią w czasie lockdownu COVID w 2020 roku i kończenie jej w domu było trudne. To był ciężki czas dla wszystkich.
🎙️ Co zainspirowało Cię do stworzenia „Jestem ich milczeniem”?
Jordi Lafebre: Chciałem zrobić thriller z nutą komedii, osadzony w Barcelonie, moim mieście. Chciałem też opowiedzieć historię o naszych czasach. Inspirowały mnie rzeczy, które widzę i słyszę na ulicy.
🎙️ Skąd wziął się pomysł na tytuł „Jestem ich milczeniem”?
Jordi Lafebre: Tytuły to tygodnie pracy! Moja redaktorka bardzo mi pomaga. Długo nad nim myślimy, aż znajdziemy taki, który wszystkim się podoba. To nie zawsze jest łatwe.
🎙️ Jakie emocje chciałeś wywołać u czytelnika w „Jestem ich milczeniem”?
Jordi Lafebre: Dla mnie komiksy są otwarte. Opowiadam historię, którą kocham, ale nie mogę kontrolować wszystkiego. I to jest piękne — każdy reaguje inaczej. Staram się tworzyć bardzo ludzkie postacie i myślę, że czytelnicy się z nimi łączą.
🎙️ Czy któryś z Twoich tytułów dał Ci największą satysfakcję artystyczną?
Jordi Lafebre: Wszystkie moje dzieła były ważne na mojej drodze artystycznej. Nawet te małe, o których prawie nikt nie pamięta.
🎙️ Czy jest historia, której nigdy nie chciałbyś zilustrować?
Jordi Lafebre: Zrobiłem kiedyś bardzo dramatyczną historię wojenną. To było ciekawe i trudne, ale nie chcę robić więcej takich rzeczy. Mój styl lepiej pasuje do ludzkich komedii.
🎙️ Jakie są największe różnice między pisaniem własnych scenariuszy a interpretowaniem tekstów innych autorów?
Jordi Lafebre: Dwa razy więcej pracy! (śmiech). Pisanie i rysowanie to różne, ale powiązane rzeczy. Kiedy robię oba, wyobrażam sobie komiks dwa razy. To duże wyzwanie, ale też piękna podróż. Na końcu jestem bardzo zmęczony i pusty, ale też bardzo szczęśliwy.
🎙️ Jakie cele stawiasz sobie na najbliższe lata?
Jordi Lafebre: To sekret! Jestem trochę przesądny — wolę nie mówić o planach.
🎙️ Czy byłeś kiedyś w Polsce?
Jordi Lafebre: Jeszcze nie! Mam nadzieję, że kiedyś się uda.
🎙️ Na koniec – czy chciałbyś przekazać kilka słów polskim czytelnikom?
Jordi Lafebre: Bardzo dziękuję za waszą pasję i entuzjazm dla moich dzieł, mimo że jesteście tak daleko. To dla mnie wielki zaszczyt i przyjemność. Dziękuję z całego serca.
🎙️ Dziękuję za rozmowę.
Zapraszam również do sprawdzenia innych wywiadów z ludźmi popkultury, które pojawiły się na stronie w ramach serii „Kociołkowe rozmowy”.
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.