
Jeśli stęskniliście się za mutantami, władającymi sztukami walki „niemal” do perfekcji, to mam dobrą wiadomość. Nowa seria Jasona Aarona, czyli Wojownicze Żółwie Ninja, powraca z drugim tomem. W końcu przekonamy się, czy podzieleni bohaterowie będą w stanie się zjednoczyć. Odpowiedź wydaje się oczywista, ale jak to zwykle bywa, droga do niej nie będzie należała do najłatwiejszych.
Pierwszy tom komiksu skutecznie rozdzielił naszych ulubieńców. Pokazał nam ich w nieznanym dotąd świetle. Poznaliśmy indywidualne problemy każdego z nich i początek nowego rozdziału w ich życiu. Przed drugim tomem stanęło zatem nie lada zadanie. Przede wszystkim, wszyscy zastanawialiśmy się jednak, czy ponowne zebranie drużyny okaże się równie interesujące jak jej rozbicie?
Choć Leonardo, Raphael, Donatello i Michelangelo ponownie działają razem, szybko okazuje się, że lata rozłąki pozostawiły głębokie rysy na ich relacji. Aaron nie idzie tu na łatwiznę. Zamiast tego pokazuje grupę bohaterów, którzy nadal są rodziną, ale mają ogromny problem z wzajemnym zaufaniem. To właśnie ten emocjonalny aspekt fabuły jest centralnym i najciekawszym elementem albumu. Do tego dochodzi bezwzględna kampania przeciw mutantom, prowadzona przez prokuratora Hale’a, wspieranego przez Klan Stopy. Żółwie muszą zatem walczyć nie tylko z przeciwnikami, ale również z narastającą niechęcią części społeczeństwa.
Kolejnym plusem drugiego tomu jest poprowadzenie postaci. Aaron doskonale rozumie, że nie może już opierać się tylko na humorze i akcji w przypadku tak wyeksploatowanych bohaterów. W drugim tomie Wojownicze Żółwie Ninja, każdy z braci niesie własny bagaż doświadczeń. Szczególnie mocno zaznacza się wątek Donatella, którego psychiczne i fizyczne rany odgrywają istotną rolę w fabule. Dzięki temu historia zyskuje więcej dramatyzmu i emocjonalnej głębi. Jedynym problemem jest nierówne i głównie wolne tempo akcji, zwłaszcza w pierwszych rozdziałach.
Powyższe nie oznacza jednak, że całkowicie brakuje dynamicznej akcji, efektownych starć czy humoru. Tych elementów mamy pod dostatkiem i dobrze komponują się one z mroczniejszym i poważniejszym tonem fabuły. Dodatkowo, skutecznie rozładowują napięcie w odpowiednich momentach. Balans pomiędzy kontrastującymi ze sobą elementami wypada naprawdę dobrze. Pomaga w tym również świetna praca Juana Ferreyry. Jego kreska idealnie współgra z klimatem opowieści. Nowy Jork wygląda brudno, niebezpiecznie i przytłaczająco. Z kolei każda scena akcji wręcz emanuje energią, polotem i oryginalnością. Kolorystka robi doskonałe wrażenie. Ilustrator fenomenalnie operuje światłem i cieniem. Dzięki temu kadry momentami przypominają ujęcia z wysokobudżetowego filmu.
Drugi tom nowej serii pokazuje nam konkretny zamysł twórców na restart marki. O ile pierwsza odsłona pełniła rolę rozbudowanego wstępu, o tyle tutaj fabuła nabiera rozpędu i wyraźnie zmierza w określonym kierunku. Widać też, że mamy tutaj historię bardziej dojrzałą, która stara się jednak podtrzymywać ducha klasycznych przygód bohaterów. Po drugi tom zdecydowanie warto sięgnąć.
To jeden z tych komiksów, który przypomina, dlaczego Wojownicze Żółwie Ninja od ponad czterech dekad pozostają jedną z najważniejszych marek w świecie popkultury.
| OCENA: 8/10 |
| Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Nagle Comics. |
Od lat aktywnie śledzi rynek komiksów, anime oraz kinematografii, poszukując w nich wyrazistych bohaterów i angażujących historii. Jako publicysta chętnie dzieli się opiniami zarówno o mainstreamowych hitach, jak i niszowych produkcjach, stawiając na rzetelną analizę i emocjonalny przekaz. W swoich tekstach łączy pasję do dobrego kina i seriali z wnikliwym spojrzeniem na współczesne trendy geekowskie.