
Rycerze Heliopolis tom 4 domyka czteroczęściową opowieść, która od początku stawiała na filozofię i symbolikę. Tym razem stawka rośnie, bo alchemiczna inicjacja prowadzi prosto do Londynu 1888 i starcia z jednym z najbardziej znanych morderców w historii. Jodorowsky miesza tu gatunki bez oglądania się na konsekwencje. Pytanie brzmi, czy czytelnik jest gotów wejść w ten chaos.
Streszczenie fabuły
W czwartej części przenosimy się do Londynu, miasta które paraliżuje strach przed Kubą Rozpruwaczem. W tym samym czasie w ukrytej pirenejskiej siedzibie stuletni Asiamar przechodzi ostateczny, niebezpieczny alchemiczny rytuał, który otwiera przed nim drogę do długowieczności i wiedzy, której cena okazuje się znacznie wyższa, niż można było przypuszczać. W tle rozwija się mitologia zakonu Heliopolis oraz ujawniane są kolejne warstwy jego kosmicznego pochodzenia. Finał prowadzi do konfrontacji, w której historia, symbol i przemoc splatają się w jedną narracyjną całość.
Finał alchemicznej sagi Jodorowsky’ego
Rycerze Heliopolis tom 4 od samego początku sprawia wrażenie albumu, który nie chce już niczego tłumaczyć wprost. Jodorowsky nie prowadzi czytelnika za rękę, raczej wrzuca go w wir zdarzeń, gdzie symbole, religijne odniesienia i historyczne figury są dosłownie wszędzie. Alchemia zaś nie jest tu tylko ozdobą fabularną, ale językiem, którym opowiadana jest cała rzeczywistość.
Asiamar, będący centralną postacią serii, w tym tomie staje się kimś pomiędzy człowiekiem a ideą. Jego droga nie przypomina klasycznej ewolucji bohatera, bardziej przypomina proces dekonstrukcji i ponownego składania tożsamości. Rytuał w którym bierze udział, działa jak punkt zwrotny, ale nie prowadzi do klarowności, tylko do jeszcze większej wieloznaczności.
Jodorowsky nie interesuje się realizmem. Interesuje go transformacja, a ta w Rycerze Heliopolis tom 4 przybiera formę momentami wręcz brutalnie symboliczną. Każde wydarzenie zdaje się mieć drugie dno, choć nie zawsze daje się je uchwycić w sposób jednoznaczny.
Odważną decyzją ze strony autora jest tu również przeniesienie akcji do Londynu końca XIX. Samo miasto jest nie tyle tłem, co żywym organizmem, który oddycha przemocą i tajemnicą. Wprowadzenie zaś wątku Kubę Rozpruwacza nadaje historii ciężaru, ale jednocześnie wprowadza napięcie między historią znaną a jej reinterpretacją. Jodorowsky nie rekonstruuje tutaj rzeczywistości, tylko ją przekształca. W efekcie powstaje przestrzeń, w której historia staje się częścią większego, metafizycznego eksperymentu.
Postacie pomiędzy symbolem a człowieczeństwem
Mocnym i pozytywnym wyróżnikiem komiksu zdecydowanie są tutaj bohaterowie. Jodorowsky konsekwentnie odchodzi od psychologicznego realizmu. Bohaterowie nie funkcjonują tylko jako osoby z krwi i kości, ale przede wszystkim jako nośniki większych i głębszych idei.
Asiamar jest w tym kontekście postacią centralną, ale nie dominującą w klasycznym sensie. Jego działania wynikają z logiki wewnętrznej świata, który rządzi się alchemicznymi prawami. Z kolei Kuba Rozpruwacz w tej interpretacji nie jest jedynie antagonistą. Jego funkcja zostaje przesunięta w stronę mitu, który można interpretować na wiele sposobów. W efekcie przestaje być postacią historyczną, a staje się elementem większej układanki.
Jeśli chodzi o tempo akcji, jest to dość dyskusyjny element komiksu. Album sprawia bowiem wrażenie, jakby chciał zmieścić zbyt wiele w zbyt krótkiej formie. Wątki pojawiają się, rozwijają i znikają w sposób, który nie zawsze daje przestrzeń na ich pełne wybrzmienie. To przyspieszenie nie jest jednak przypadkowe. Wydaje się wpisane w styl Jodorowsky’ego, który często buduje narracje na zasadzie intensywnych skoków między wydarzeniami. Problem pojawia się wtedy, gdy czytelnik próbuje złapać rytm i uporządkować znaczenia.
Największe wady i potknięcia fabularne
Rycerze Heliopolis tom 4 są komiksem w którym natkniemy się na mniej lub bardziej widoczne niedoskonałości. Najmocniej zauważalny problem stanowi tutaj wspomniena nierówność tempa i skrótowość niektórych wątków.
Kolejnym problemem jest nadmiar symboliki, który może prowadzić do przesytu. Nie każdy czytelnik będzie w stanie utrzymać koncentrację na poziomie wymaganym przez tak intensywną warstwę metaforyczną.
Doczepić można się tu również do prowadzonych rozmów. Dialogi bywają tu momentami do bólu pretensjonalne, pełne pustych, górnolotnych frazesów, które zamiast budować mistyczny nastrój, brzmią nienaturalnie i papierowo.
Rysunki jako stabilny fundament całej opowieści
Na całe szczęście, tam gdzie scenariusz Jodorowsky’ego niedomaga z pomocą przychodzą genialne wyglądające rysunki. Jérémy Petiqueux po raz kolejny udowadnia, że jest jednym z najbardziej utalentowanych twórców współczesnego komiksu europejskiego. Każda plansza to małe dzieło sztuki, na którym można zawiesić oko na dłużej.
Rysownik potrafi z niesamowitą dbałością o detal oddać zarówno majestat siedziby alchemików, jak i mroczną, złowrogą atmosferę wiktoriańskiego Londynu. Jego linia jest niezwykle czysta, a jednocześnie dynamiczna, co doskonale widać w sekwencjach pojedynków i starć fizycznych, które potrafią autentycznie zachwycić rozmachem oraz kompozycją kadrów. Postacie są zaś kreślone z ogromną dbałością o anatomię i ekspresję twarzy. To właśnie oprawa wizualna sprawia, że przez ten album przechodzi się z dużą przyjemnością estetyczną.
Podsumowanie
Rycerze Heliopolis tom 4 to album niezwykle niespójny, który potrafi zachwycić oprawą graficzną, jednocześnie trochę rozczarowując pośpiesznym i chaotycznym scenariuszem. Mimo swoich niedociągnięć i pewnych fabularnych absurdów, warto jednak po ten tytuł sięgnąć, choćby po to, by zobaczyć niesamowite rysunki Jérémy’ego i przekonać się, jak zakończyła się ta szalona, alchemiczna odyseja.
Ciekawe reinterpretacja Kuby Rozpruwacza.
Odważne połączenie historii i alchemicznej fantazji.
Nierówne tempo narracji.
Przyspieszone i skrótowe wątki fabularne.
Przesyt symboliki w niektórych fragmentach.
Przeciętne dialogi.
| OCENA: 6/10 |
![]() |
| Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Taurus Media. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo. |
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.
