Kosmiczny obłęd i samotność na orbitach Jowisza – recenzja komiksu Nikt

Fragment okładki albumu sci-fi Nikt od wydawnictwa Lost in Time, autorstwa Philippe Pelaez.

Czy można poświęcić całe swoje życie i rodzinę dla jednego, nierealnego marzenia? Na to trudne pytanie próbuje odpowiedzieć zamknięty w jednym tomie komiks Nikt. Dzieło duetu odpowiedzialnego za świetnie przyjęty album Dziewięć.


Streszczenie fabuły

Daniel Nikto oddał dekadę swojego życia na przygotowanie przełomowej ekspedycji, której celem miało być zbadanie lodowego satelity Jowisza oraz przygotowanie gruntu pod przyszłą kolonizację. Ten ambitny inżynier i pilot poświęcił dla kosmicznego marzenia dosłownie wszystko, zaniedbując relacje z żoną i ukochaną córką. Niespełna dwa miesiące przed startem otrzymuje on fatalne wyniki medyczne. To jednak dopiero początek jego koszmaru. Setki dni później, gdy Daniel budzi się na pokładzie pędzącego statku i z przerażeniem odkrywa, że jest całkowicie sam. Wokół panuje upiorna cisza, komputer pokładowy milczy o losie pozostałych pięciu naukowców, a jedynym towarzyszem staje się zagadkowy pan Zilch.


Scenariusz, tempo i bohater w centrum niepokoju

Scenariusz tego komiksu od początku buduje napięcie przez stopniowe rozchwianie percepcji. Jeśli więc ktoś liczy na widowiskową porywającą treść, szybko stanie się znużony. To nie jest historia, która pędzi od akcji do akcji. To opowieść, która powoli krąży wokół jednej postaci coraz mocniej się wokół niej zaciskając.

Autor bardzo świadomie bawi się z nami w kotka i myszkę, celowo dekonstruując chronologię wydarzeń poprzez ciekawe retrospekcje. Podczas lektury udziela się nam narastające poczucie klaustrofobii i osaczenia. Nie jest to więc bezduszna opowieść o technologii, ale przejmujący, intymny dramat o człowieku, który dla realizacji niemożliwego celu zatracił własne człowieczeństwo, popadając w coraz większe problemy psychiczne.

Tempo narracji jest mocno nierówne, ale to celowy zabieg ze strony autora. Momentami akcja przyspiesza, by zaraz potem zatrzymać się na dłuższych, bardziej refleksyjnych sekwencjach. Te przeskoki nie zawsze są idealne, ale na pewno wpisują się w ogólną konstrukcję historii.

Scenariusz mocno korzysta z motywu izolacji. Statek kosmiczny staje się miejscem zamkniętym, ale jednocześnie niepokojąco niejednoznacznym. Każdy element buduje atmosferę zawieszenia między logiką a halucynacją. I choć można odnieść wrażenie, że pewne tropy są znane z innych historii science fiction, to sposób ich zestawienia daje efekt nie tyle nowości, co dobrze kontrolowanego niepokoju.

Centralnym i najciekawszym puntem opowieści, jest tu oczywiscie główny bohater. Nie jest klasycznym astronautą-odkrywcą, raczej człowiekiem na granicy przeciążenia psychicznego. Jego relacja z rodziną, zwłaszcza z córką, wraca w formie powracających obrazów i wspomnień, które nie zawsze można uznać za wiarygodne. To sprawia, że czytelnik cały czas zadaje sobie pytanie, czy to, co widzi, jest rzeczywiste, czy tylko projekcją umysłu bohatera. Dialogi jeśli się pojawiają to są dość mocno oszczędne, często podporządkowane budowaniu napięcia. Nie ma tu miejsca na zbędne słowa, co dodatkowo wzmacnia wrażenie izolacji. Humor praktycznie nie występuje, a jeśli się pojawia, to w bardzo subtelnej, niemal niedostrzegalnej formie. Całość konsekwentnie zmierza w stronę historii, która bardziej stawia pytania niż daje odpowiedzi.

Dynamiczne kadry z komiksu Nikt - science-fiction ukazujące dramatyczną akcję wewnątrz uszkodzonej bazy kosmicznej, z załogą przygotowującą się do nieuchronnego startu.
Źródło: Lost in Time.

Rysunki, które budują zimny i odległy świat

Warstwa graficzna albumu Nikt z pewnością zalicza się do ogromnych zalet dzieła. Rysunki są realistyczne, dopracowane i bardzo konsekwentne w budowaniu atmosfery. Przestrzeń kosmiczna została pokazana w sposób chłodny, niemal sterylny, co świetnie współgra z tematyką izolacji. Statek kosmiczny nie jest tutaj efektowną futurystyczną konstrukcją, lecz raczej funkcjonalnym, surowym miejscem, które bardziej przytłacza niż zachwyca. Wnętrza są ciasne, techniczne, pełne detali, które nadają im wiarygodności.

Guénaël Grabowski bardzo dobrze operują kadrem. Częste zbliżenia na twarz bohatera podkreślają jego emocjonalne rozchwianie, a szerokie ujęcia przestrzeni kontrastują z jego samotnością.

Kolorystyka utrzymana jest w chłodnych tonacjach, co dodatkowo wzmacnia wrażenie dystansu. Nie ma tu przesadnej ekspresji barw, raczej konsekwentne budowanie nastroju poprzez stonowane odcienie i światło, które często wydaje się sztuczne lub ograniczone.

Wady, które trudno zignorować

Największym problemem komiksu jest momentami zbyt duża fragmentaryczność narracji. Historia świadomie rozbija się na retrospekcje, przebłyski i niepewne sceny, ale nie zawsze prowadzi to do klarowności. Część czytelników może poczuć, że mocno zagubionych w tym układzie opowieści.

Przewracając kolejne strony trudno też nie odnieść wrażenie, że już to gdzieś widzieliśmy. Autor nie wymyśla bowiem niczego na nowo, on sięga po sprawdzone schematy i pomysły i w mniejszym lub większym stopniu dopasowuje je do własnych potrzeb. Pojawiają się też elementy, które można odebrać jako dość znane z innych dzieł science fiction. Motyw samotności w kosmosie, znikającej załogi czy niejednoznacznej sztucznej inteligencji nie wnosi więc żadnej rewolucji do dzieła. Dla części odbiorców może to oznaczać wrażenie wtórności, nawet jeśli całość jest dobrze zrealizowana.

Przyczepić się można również do zbyt małej (moim zdaniem) fragmentaryczności niektórych wątków. Dotyczy to szczególnie relacji rodzinnych oraz przeszłości bohatera, które momentami pojawiają się bardziej jako impulsy emocjonalne niż pełnoprawne rozwinięte linie fabularne.


Podsumowanie

Pomimo swoich zauważalnych wad, komiks Nikt jest pozycją po którą naprawdę warto sięgnąć. To dzieło, które bardziej działa atmosferą niż fabularną przejrzystością. Wciąga powoli, ale konsekwentnie, budując poczucie niepokoju i izolacji ostatecznie zapewniając odbiorcy przyjemną rozrywkę sci-fi.

PLUSY: MINUSY:

 

  Niejednoznaczny bohater i satysfakcjonujący twist.

  Mocna atmosfera izolacji i niepokoju 

  Realistyczne rysunki i świetna kolorystyka. 

  Momentami zbyt rozbita i nie do końca klarowna narracja.

  Zbyt szybkie tempo wyjawiania niektórych tajemnic.

  Lekki niedosyt spowodowany krótką formą albumu.

 

OCENA: 7/10
Ocena komiksu Nikt od wydawnictwa Lost in Time.Komiks pozostawia czytelnika z poczuciem niedopowiedzenia i lekkiego chaosu, który jednak wpisuje się w zamysł historii. To komiks bardziej do przeżywania niż analizowania krok po kroku. Najlepiej działa wtedy, gdy pozwoli się mu prowadzić bez prób zbyt szybkiego porządkowania wszystkiego w głowie. Widać tu wyraźnie, że autorzy stawiają na klimat i psychologiczne napięcie. Warstwa graficzna skutecznie wspiera tę koncepcję, nawet gdy scenariusz się rozwarstwia. Ostatecznie pozostaje wrażenie solidnej, choć nie w pełni równej opowieści science fiction. Dla kogo? Dla każdego, kto ceni sobie inteligentne thrillery psychologiczne, w których dekoracje science fiction służą do opowiedzenia o sprawach o wiele ważniejszych niż eksploracja gwiazd. Inne warte przeczytania tytuły: Dziewięć, Descender, Snowpiercer.

Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Lost in Time. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo.