
Choć zdecydowana większość sportowych anime przyzwyczaiło nas do pewnego schematu, niektórym tytułom udaje się w nim odnaleźć coś nowego, oryginalnego, po prostu angażującego widza. Właśnie z takim tytułem mamy do czynienia, gdy rozmawiamy o Medalist.
Anime z początku zapowiada się jako typowa sportowa historia w stylu „od zera do bohatera”. Po obejrzeniu całego 1. sezonu mogę jednak śmiało stwierdzić, że to coś więcej. To jedna z tych serii, które zaskakują nie efektownością, lecz emocjonalną szczerością. Nie jest przypadkiem, że tytuł ten zostaje z nami na dłużej po jego obejrzeniu.
Głównym bohaterem Medalist jest Tsukasa Akeuraji, były łyżwiarz figurowy, który z pewnych względów nie przebił się na najwyższy poziom. Porzucił marzenia o wielkiej karierze. Jego dorosłe życie upływa raczej pod znakiem rozczarowania i poszukiwania pracy. Wszystko zmienia się, gdy otrzymuje szansę zostania trenerem. Wtedy spotyka Inori Yuitsukę – nieśmiałą, zamkniętą w sobie dziewczynkę, która pragnie uprawiać tę dyscyplinę sportu.
Punktem wyjścia dla historii jest fakt, że Inori zaczyna swoją przygodę z łyżwiarstwem zdecydowanie później niż większość dzieci trenujących ten sport. Nikt nie wierzy, że „jest sens próbować”, nawet jej matka. Jedynie Tsukasa widzi w niej coś, czego sam kiedyś nie potrafił wykorzystać – czystą pasję i determinację. W kolejnych odcinkach wspólnie obserwujemy jej drogę, która prowadzi przez lokalne zawody, pierwsze porażki, małe zwycięstwa i bardzo duże emocje.
Tym co sprawia, że szybko wciągamy się w historię jest po pierwsze fakt, że Tsukasa nie jest ideałem. Bywa niepewny, popełnia błędy, wciąż zmaga się z własnymi kompleksami. Nieraz większymi niż jego podopieczna. Relacja z Inori to nie klasyczny układ mistrz–uczeń. To wspólna walka z przeciwnościami losu. Bohater reprezentuje wszystkich tych, którym kiedyś w życiu coś „nie wyszło”, ale wciąż chcą być częścią świata, który kochają.
Bohaterowie są jednym z najmocniejszych punktów Medalist. Ramię w ramię z Tsukasą podąża Inori. Cicha, wrażliwa, początkowo wręcz przytłoczona całym otoczeniem. Nie jest cudownym dzieckiem sportu, ani żadnym „Messim” łyżwiarstwa. Zresztą, właśnie dlatego tak łatwo ją nam polubić. Jej rozwój jest stopniowy i bardzo wiarygodny. Każdy nowy element, każdy skok, obrót, czy występ ma dla niej realne, ważne znaczenie. Do tego dochodzi jeszcze plejada barwnych postaci drugoplanowych, od rywalek, przez trenerów, a nawet rodziców, którzy pokazują różne podejście do sportowej kariery.
Sercem animacji jest łyżwiarstwo figurowe. Wraz z Medalist możemy nauczyć się wiele jego podstaw, a później wykorzystać je na tafli lodu. Dowiadujemy się jak nazywają się poszczególne akrobacje i jak skomplikowane jest ich wykonanie. Poznajemy model oceniania występów i kolejne poziomy rywalizacji. To jednak nie wszystko co oferuje nam serial. Opowiada o późnym starcie i straconych szansach, presji wieku w sporcie, relacjach z wymagającymi rodzicami, czy poczuciu własnej wartości. Każdy z tych wątków został tutaj według mnie bardzo realistycznie zaprezentowany. Przez to anime tym bardziej przykuwa naszą uwagę.
Styl animacji zaproponowany przez studio ENGI jest stonowany, realistyczny, momentami wręcz minimalistyczny. Nie ma tu przesadnie efektownych fajerwerków znanych z innych sportowych anime. Sceny jazdy na lodzie są płynne, czytelne i bardzo dobrze oddają dynamikę ruchu. Stanowią też jeden z największych plusów serii. Można jedynie ponarzekać, że prezentują się one lepiej niż sceny poza lodowiskiem.
Ogromnym plusem jest w Medalist jest przedstawienie emocji. Zbliżenia na twarze, chwile cisza przed występami, dźwięk ostrzy sunących po lodzie. Twórcy doskonale wiedzą, kiedy pozwolić scenie „oddychać”. Animacja stawia na realizm. Nie traktuje łyżwiarstwa jak magicznej supermocy, tylko jak piekielnie trudną dyscyplinę wymagającą lat treningu, odpowiednich warunków finansowych i ogromnej odporności psychicznej.
Medalist nie bez powodu okrzyknięto jedną z najlepszych serii 2025 roku. Choć anime porusza się po znanych nam tropów ze sportowych serii, ma w sobie coś, czego wielu z nim brakuje. Nie krzyczy, nie epatuje patosem, nie goni za spektakularnością. Zamiast tego opowiada cichą, bardzo ludzką historię o marzeniach, które rodzą się w najmniej oczywistym momencie. Sposób w jaki tego dokonano wystarczył, bym podpisał się pod pozytywnymi opiniami na temat tej produkcji.
| PLUSY: | MINUSY: |
| OCENA: 8/10 |
|
Produkcja studia ENGI to poruszający dramat sportowy, który zamiast na widowiskowych akrobacjach, skupia się na emocjonalnej szczerości i trudach walki z własnymi kompleksami. Historia relacji nieszablonowego trenera i zdeterminowanej dziewczynki udowadnia, że pasja nie zna ograniczeń wiekowych, a realizm przedstawienia łyżwiarstwa figurowego pozwala widzowi niemal poczuć chłód tafli lodu. Seria wyróżnia się dojrzałym podejściem do tematu straconych szans i presji otoczenia, serwując nam jedną z najbardziej autentycznych opowieści o pogoni za marzeniami w 2025 roku. Dla kogo? Tytuł ten zachwyci każdego, kto szuka w sporcie ludzkiej twarzy, psychologicznej głębi oraz realistycznego przedstawienia technicznych detali dyscypliny.


