
Na papierze „Tougen Anki” nie wyróżnia się niczym szczególnym. Kolejna historia o nastolatku z nadprzyrodzonymi mocami i szkoleniu w specjalnej organizacji. Jednak im dalej w fabułę, tym bardziej wciąga. I to bez większych fajerwerków.
Anime z pogranicza fantasy zadebiutowało w Polsce na Netflix w lipcu 2025 roku. Oparty na mandze Yury Urushibary, publikowanej od ponad pięciu lat, 1. sezon zamknął się w 24 odcinkach. Produkcja Studia Hibari spotkała się z tak dużą popularnością, że szybko ogłoszono prace nad kontynuacją. Tylko, czy mamy tu do czynienia z hitem?
Zanim zacząłem oglądać serial, wszystko mówiło mi, że będę miał do czynienia z przeciętniakiem. Tougen Anki z pozoru sprawia bowiem wrażenie takiej produkcji. To kolejna historia o nastolatkach z super mocami, podążająca utartym schematem. Nie wyróżnia się nadzwyczajnymi bohaterami, scenami akcji, czy efektami specjalnymi. Jest jednak w niej coś niezwykle przyciągającego.
Tougen Anki Netflix 2025 – mroczne anime o wojnie Oni i Momotarou
Akcja Tougen Anki toczy się w świecie, gdzie ludzie z krwią Oni (demonów) i Momotarou (ich zabójcy) od wieków są w konflikcie. Oni są nieokiełznani i potężni, a Momotarou to łowcy, którzy mają chronić ludzkość przed niekontrolowanymi potworami. Główny bohater, Shiki Ichinose, to nastolatek wychowany przez przybranego ojca — byłego Momotarou, który ukrywa przed nim jego prawdziwe pochodzenie.
Po tragicznym ataku Shiki odkrywa, że drzemie w nim moc Oni, lecz jego ojciec ginie. Tak rozpoczyna się nowe życie nastolatka, który trafia do szkoły dla młodych Oni, często kłóci się z rówieśnikami, szkoli swoje umiejętności, a jednocześnie pragnie pomścić ojca. Przyznacie, że generalnie nie brzmi to bardzo oryginalnie, prawda? W przeciwieństwie do schematu, z odcinka na odcinek, historia jednak coraz bardziej mnie wciągała.
Tougen Anki łączy elementy akcji, nadprzyrodzonych mocy i mrocznego fantasy. Animacja serwuje nam grupę zróżnicowanych bohaterów, choć prezentujących się znajomo na tle podobnych produkcji. Shiki Ichinose jest impulsywny i niepokorny. Jego mentor, Naito Mudano z kolei wydaje się w pełni kontrolować emocje, chłodno podchodząc do życia. Następnie, mamy bohaterów z obsesją na punkcie bycia najlepszymi, ale także tchórzy, bojących się używać swoich mocy. Czuć tu pewną schematyczność.
Najbardziej wyróżniającym anime elementem są moce bohaterów. Do tej pory nie miałem styczności z umiejętnościami powiązanymi z krwią postaci. To zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. W ten sam sposób mogę opisać zresztą walki, które (jak można się domyślić) są tutaj bardzo krwawe i brutalne. Zdecydowanie nie dla najmłodszych widzów.
Czy warto zobaczyć?
„Tougen Anki” to anime, które nie próbuje na siłę udawać czegoś nowatorskiego, a mimo to potrafi wciągnąć. Na początku sprawia wrażenie klasycznego shounena z dobrze znanymi schematami fabularnymi. Jednak z czasem okazuje się, że świat i system mocy mają swój własny, ciekawy charakter. Dużym plusem są brutalne, krwawe walki oraz oryginalny motyw mocy opartych na krwi. Postacie nie wychodzą poza znane archetypy, ale dobrze spełniają swoją rolę w historii. To typowe „guilty pleasure”, które ogląda się po prostu z przyjemnością.
| PLUSY: | MINUSY: |
|
|
|
| OCENA: 6/10 |
|
|
Od lat aktywnie śledzi rynek komiksów, anime oraz kinematografii, poszukując w nich wyrazistych bohaterów i angażujących historii. Jako publicysta chętnie dzieli się opiniami zarówno o mainstreamowych hitach, jak i niszowych produkcjach, stawiając na rzetelną analizę i emocjonalny przekaz. W swoich tekstach łączy pasję do dobrego kina i seriali z wnikliwym spojrzeniem na współczesne trendy geekowskie.
Mimo że seria bazuje na sprawdzonych motywach, jej siła tkwi w bezkompromisowym podejściu do brutalności, co wyróżnia ją na tle ugrzecznionych tytułów shōnen. Dynamika między uczniami a chłodnym mentorem nadaje całości specyficznego ciężaru, sprawiając, że losy młodych Oni śledzi się z autentycznym zaangażowaniem. To idealna propozycja dla widzów szukających odświeżenia po skomplikowanych i wielowątkowych sagach, stawiająca na czystą, krwawą rozrywkę w dopracowanej oprawie. Seans udowadnia, że solidne wykonanie techniczne potrafi obronić nawet najbardziej przewidywalny scenariusz, zmieniając go w satysfakcjonujący pokaz mocy. Dla kogo?