Blade Runner: Czarny Lotos tom 1 – recenzja komiksu.

Blade Runner: Czarny Lotos tom 1 - recenzja komiksu

Miłośnicy komiksowego cyberpunku i kultowego uniwersum Łowcy androidów w ostatnim czasie mają wiele powodów do zadowolenia. Na rynku pojawiło się bowiem kilka naprawdę niezłych albumów dedykowanych tej marce. Najnowszym z nich jest komiks Blade Runner: Czarny Lotos, za który odpowiada popularna amerykańska autorka książkowych horrorów. Jak poradziła ona sobie z nowym dla siebie gatunkiem? O tym można się przekonać, czytając poniższą recenzję.

Część osób (zwłaszcza fanów anime) mogło się już zetknąć z tytułem Blade Runner: Czarny Lotos. W 2021 zadebiutował bowiem na rynku serial animowany pod tym samym tytułem (którego recenzja jest do znalezienia na blogu). Zbieżność tytułów nie jest przypadkowa, mamy tu bowiem do czynienia z dziełem w którym obserwujemy dalsze losy replikanta Elle. Po komiks można jednak sięgnąć bez znajomości wspomnianej animacji.

Akcja przenosi nas tu do Los Angeles roku 2032. Replikant Elle (zwana jako Czarny lotos) po wymknięciu się z rąk swojego twórcy, wyrusza na pustynię w poszukiwaniu odkupienia i nowego życia, wolnego od rozlewu krwi i śmierci. Miejsce to nie należy jednak do najbezpieczniejszych, a i sama jej przeszłość nie da tak łatwo o sobie zapomnieć.

Nancy A. Collins w pierwszym tomie serii kreśli historię, której estetyka znacząco odbiega od klasycznego Blade Runnera. Miejsce, w którym znalazła się Elle, przypomina bowiem lokacje żywcem wyjęte z Mad Maxa. Fani BR mogą więc być mocno rozczarowani klimatem komiksu, który z kolejnymi przeczytanymi kadrami coraz bardziej przypomina western postapo z dodatkiem cyberpunkowych elementów.

Na pewno nie brakuje tu wartkiej i widowiskowej akcji. Komiks w dynamiczny sposób prowadzi nas przez kolejne wątki. Sam świat przedstawiony jest zaś pełen brudu, pyłu i przemocy.

Niestety ten element komiksu również ma swoje pewne zauważalne niedociągnięcia. Scenarzystka po ciekawym początku dosyć szybko stawia tu bowiem na dużą schematyczność i przewidywalność, przez co trudno jest jej zaskoczyć czytelnika. Na dodatek niektóre postacie są niedopracowane i jednowymiarowe. Brakuje tu też bardziej szczegółowego rozwinięcia niektórych wątków pobocznych, co pozostawia pewien niedosyt.

Przy dość przeciętnym scenariuszu mocno wyróżniają się tu rysunki Enid Balamy, które są dynamiczne i efektowne. Artysta dobrze oddaje mroczny (westernowy) klimat opowieści. Kreska jest przy tym na tyle szczegółowa, że pozwala pełni zanurzyć się w przedstawionym świecie. Jedyne zastrzeżenia można mieć tu do niektórych rysunków twarzy, które czasem prezentują się dość „specyficznie”.

Przykładowa plansza Blade Runner: Czarny Lotos tom 1 - recenzja komiksu.
Przykładowa plansza: egmont.pl

Pierwszy tom serii Blade Runner: Czarny Lotos wypada więc dość przeciętnie. Albumu nie ma co porównywać do świetnego Blade Runner 2029. Po tytuł warto więc sięgnąć jedynie w chwili większej nudy i to pod warunkiem, że nie jest się ortodoksyjnym fanem BR.


Ocena komiksu Blade Runner: Czarny Lotos tom 1. PLUSY: MINUSY:
Całkiem dobre rysunki. Schematyczny scenariusz.
Wartka akcja. Niedopracowane postacie drugoplanowe.
  Brak rozwinięcia niektórych wątków.

 

Blade Runner: Czarny Lotos tom 1.
5.5/10

Ocena:

Album obok kilku plusów ma niestety dużo swoich niedociągnięć. Zdecydowanie nie jest to najlepsze komiksowe dzieło z serii Blade Runner, ale można po nie sięgnąć, pragnąć chwili prostej widowiskowej rozrywki, pod warunkiem, że nie będzie się od komiksu oczekiwać niczego nadzwyczajnego.


Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont. Komiks można również znaleźć w ofercie Komiksiarnia Katowice.


 

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x