Kociołkowe rozmowy: Wywiad z Miguelem Vilą – o ludzkich niedoskonałościach i kinowości komiksu.

Ilustrowany portret rysownika Miguela Vili wykorzystany jako grafika główna do wywiadu z Miguelem Vilą

Miguel Vila należy do twórców, którzy traktują komiks jako narzędzie eksperymentu i obserwacji rzeczywistości. W wywiadzie opowiada o swoich inspiracjach, edukacji artystycznej i o tym, jak buduje swoje narracje wizualne. Porusza także temat presji sukcesu i roli nagród w karierze artysty. To rozmowa pełna szczerości i nieoczywistych refleksji.

Miguel Vila to włoski twórca komiksów, który w krótkim czasie zdobył uznanie dzięki charakterystycznemu stylowi graficznemu i bezkompromisowemu podejściu do narracji. Jego prace balansują między surową obserwacją codzienności a niepokojącą, intymną opowieścią o relacjach międzyludzkich. Polscy czytelnicy mogli poznać jego twórczość dzięki takim tytułom jak Latająca forteca, wydana przez Timof Comics, oraz Mleczna droga opublikowana przez Kultura Gniewu. Twórczość artysty można śledzić na bieżąco na jego profilach na Instagramie oraz Facebooku.

W poniższym wywiadzie Miguel zdradza nam kulisy swojej pracy, dzieli się wrażeniami z pobytu w Polsce i tłumaczy, dlaczego woli rysować prawdę zamiast wyidealizowanego piękna. To spotkanie z autorem, który nie boi się iść pod prąd, konsekwentnie budując swój unikalny styl.


🎙️ Jak zaczęła się twoja przygoda z tworzeniem komiksów?

Miguel Vila: Rysowałem komiksy już jako dziecko, ale po maturze poszedłem studiować malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych w Wenecji. Później zdecydowałem się wyjechać do Bolonii, aby studiować komiks. Tam poznałem jako wykładowcę mojego pierwszego wydawcę, Edo Chieregato, który zaraz po mojej obronie zaproponował mi wydanie mojego pierwszego komiksu („Padovaland”) w wydawnictwie Canicola.

🎙️ Czego nauczyły cię studia w Bolonii?

Miguel Vila: Przed Bolonią nie miałem pojęcia, jak kończyć historię (a czasem nawet jak ją zaczynać). Dopiero gdy odkryłem, jak blisko komiks jest kina, zrozumiałem swój główny błąd: zbyt dużo tekstu, podczas gdy postacie nic nie robiły; w historii musiało się coś dziać. To wydaje się oczywiste, ale często jest to problem częstszy, niż się wydaje.

🎙️ Jakie są twoim zdaniem podobieństwa i różnice między komiksem a filmem, jeśli chodzi o swobodę twórczą i proces produkcji?

Miguel Vila: Trudno powiedzieć, co jedno medium daje względem drugiego. Na pewno kino i komiks mają wiele podobieństw, ale to, co czyni komiks bardziej „wygodnym”, to przede wszystkim znacznie niższe koszty produkcji.

Ilustracja autorstwa Miguela Vili przedstawiająca trzy postacie w plenerze, użyta jako materiał ilustracyjny do wywiadu
Ilustracja: Miguel Vila

🎙️ Czy czujesz presję po sukcesach takich jak nagroda Gran Guinigi?

Miguel Vila: Nie szczególnie, bo – szczerze mówiąc – jest to raczej dość ograniczony sukces (choć bardzo przydatny, by zaistnieć w branży). I to mi odpowiada – nie chcę znaleźć się w sytuacji, w której muszę zadowalać zbyt wymagającą publiczność. Będę szczęśliwy, tworząc nowe tytuły, ale w tempie i stylu, jakie będą dla każdej z nich odpowiednie.

🎙️ Którzy artyści mieli największy wpływ na twój styl graficzny?

Miguel Vila: Jest ich wielu, ale skracając: moimi głównymi inspiracjami są Chris Ware – za rygorystyczną geometrię przestrzeni i struktury narracyjnej – oraz Paolo Bacilieri – za kreskę, która potrafi być jednocześnie visceralna i syntetyczna w tej samej planszy.

🎙️ W twoich komiksach często pojawia się motyw cielesności. Dlaczego skupiasz się na niedoskonałościach ludzkiego ciała?

Miguel Vila: Tworząc nową postać, muszę brać pod uwagę wszystkie możliwe szczegóły, które pojawiają się na powierzchni prawdziwego człowieka. Nie chodzi o zwracanie uwagi na fizyczne niedoskonałości, ale raczej o znalezienie ciekawego sposobu odróżniania postaci. Tak jak dialogi i tła, każdy szczegół obserwowany w codziennym życiu może inspirować nowe przedstawienia światów, które często ignorujemy lub których nie chcemy widzieć.

🎙️ Jak oceniasz wpływ cyfrowej estetyki (Instagram, media społecznościowe) na to, jak dzisiaj postrzegamy piękno?

Miguel Vila: Z pewnością powoduje to szkody, podobnie jak kiedyś telewizja. Dziś jest może gorzej, bo daje również frustrującą iluzję, że pojedyncza osoba może konkurować w wyścigu, który w rzeczywistości przegra z góry.

🎙️ Jak narodził się pomysł na postacie w albumie „Padovaland”?

Miguel Vila: W czasie studiów w Bolonii chciałem rysować historie osadzone w prowincji Padwy, mieście, w którym się urodziłem, 40 km od Wenecji. Jak wspomniałem, nie wiedziałem jeszcze, jakie to miałyby być historie. Później zrozumiałem, że wystarczy inspirować się ludźmi bliskimi mi, i wtedy pomysły zaczęły pojawiać się same.

Przykładowa plansza komiksu Mleczna droga, przedstawiające śpiącą dwójkę głównych bohaterów.
Źródło: komiksopedia

🎙️ Jakie emocje chciałbyś, aby czytelnik czuł po lekturze „Mlecznej drogi”?

Miguel Vila: Być może szukam w czytelniku raczej nieprzyjemnych odczuć, niemal jakbym chciał go „obrazić”. Zazwyczaj książkę chwali się wtedy, gdy mówi dokładnie to, co publiczność myśli lub czuje. Dla mnie powinno być odwrotnie – to ma być nowe doświadczenie, na które czytelnik nie jest przygotowany.

🎙️ Jak doświadczenie pracy na cudzym scenariuszu (przy „Latającej fortecy”) wpłynęło na twój sposób myślenia o tworzeniu komiksu?

Miguel Vila: Było to bardzo pomocne, ponieważ wprowadziło mnie w gatunki, których wcześniej nie eksplorowałem, w tym science fiction. Dodatkowo scenarzysta Lorenzo Palloni pozwalał mi poprawiać dialogi i sceny, dzięki czemu mogłem zachować swój styl narracyjny, a jednocześnie jego historia inspirowała mnie do nowych rozwiązań w budowie strony komiksowej.

🎙️ Jakich tematów nigdy nie odważyłbyś się poruszyć w swoich komiksach?

Miguel Vila: Trudno powiedzieć. Może nigdy nie zrobiłbym komiksu dla dzieci, ale życie jest nieprzewidywalne i może się zdarzyć, że nie będzie mnie stać na czynsz.

🎙️ Co było najtrudniejszą rzeczą do narysowania w twojej dotychczasowej karierze?

Miguel Vila: Było bardzo mało informacji wizualnych o miejscowości Vergiate, więc często musiałem wyobrażać sobie życie postaci z epoki, której nie doświadczyłem.

🎙️ Czy masz jakieś artystyczne marzenie, którego jeszcze nie zrealizowałeś?

Miguel Vila: Chciałbym wrócić do moich starych postaci z „Padovaland”; nie jak w „Comfortless”, ale naprawdę opowiedzieć ich historię wolniej. Może chciałbym na nowo przeżyć swoją młodość.

🎙️ Jakie cechy powinien mieć twoim zdaniem dobry autor komiksów w dzisiejszych czasach?

Miguel Vila: Powinien zakładać, że nie ma monopolu na prawdę, że nie musi przekazywać żadnego politycznego przesłania światu i przede wszystkim, że jego życie (rozumiane jako autobiografia) wcale nie jest tak interesujące.

Okładka albumu Latająca forteca, wydanego na polskim rynku przez Timof i cisi wspólnicy.
Źródło: Timof i cisi wspólnicy

🎙️ Jakie wrażenia zrobił na tobie Krakowski Festiwal Komiksu i atmosfera tego wydarzenia?

Miguel Vila: Było to miłe i interesujące doświadczenie. Nie spodziewałem się, że odwiedzę festiwal komiksowy w Europie Środkowej. Szkoda jednak, że nie mogłem nic przeczytać, bo nie znam języka polskiego, ale to ograniczenie spotkałem już w wielu krajach.

🎙️ Czy miałeś okazję pozwiedzać Kraków lub inne polskie miasta? Które miejsca zrobiły na tobie największe wrażenie?

Miguel Vila: Kraków był wspaniały. Spacerowałem po Starym Mieście, szczególnie wzdłuż Wisły i w Dzielnicy Żydowskiej. Zabawne były legendy z czasów średniowiecza – jedna podobno mówiła o rycerzach zamieniających się w gołębie.

🎙️ Jakie najważniejsze wskazówki dałbyś osobom, które chcą tworzyć komiksy?

Dałbym im cztery rady dotyczące robienia komiksów:

  • oglądać dużo filmów
  • czytać dużo książek
  • nie śledzić na bieżąco wydarzeń
  • nie używać AI.

🎙️ Dziękuję za rozmowę. 


Miguel Vila pokazuje w tej rozmowie, że komiks może być medium nieoczywistym, wymagającym i jednocześnie bardzo osobistym. Na stronie znajdziecie również inne wywiady z twórcami komiksów oraz przedstawicielami szeroko pojętej popkultury, które mogą Was zaintrygować. 

Dodaj komentarz