
Czy praca kaskadera to domena szaleńców i jak reagują gwiazdy formatu Harrisona Forda, gdy akcja na planie wymyka się spod kontroli? Specjalnie dla Was przygotowaliśmy porywający wywiad z Lee Shewardem, hollywoodzkim weteranem, który opowiada o niebezpiecznych nocnych zdjęciach, dublowaniu gwiazd i niewiarygodnych logistycznych wyzwaniach. Dowiedz się, dlaczego takich filmów jak Titanic już się nie kręci i jaka pewna sytuacja rozbawiła do łez całą ekipę Jamesa Bonda.
Lee Sheward to jeden z tych kaskaderów, których praca stoi za największymi widowiskami Hollywood. Od Titanica, przez Jamesa Bonda i Mission: Impossible, aż po Willow, Piąty element czy Wywiad z wampirem. Przez dekady brał udział w setkach produkcji, tworząc sceny, które widzowie pamiętają latami, choć rzadko zastanawiają się, kto stoi za ich realizacją.
Dziś jego doświadczenie można też podejrzeć bliżej m.in. na jego Instagramie, gdzie dzieli się fragmentami pracy i kulisami świata kaskaderów. To właśnie tam widać, jak ogromną rolę w jego karierze odegrały praktyczne efekty i realne ryzyko, które towarzyszyło wielu legendarnym scenom.
W poniższym, pierwszym w Polsce wywiadzie z Lee Shewardem zaglądamy zaś za kulisy jego pracy przy największych hollywoodzkich produkcjach i sprawdzamy, jak naprawdę wygląda życie i praca kaskadera.
🎙️ Na początek chciałbym podziękować za możliwość przeprowadzenia wywiadu. Pana kariera obejmuje wiele dekad pracy przy setkach produkcji filmowych i telewizyjnych. Gdy spojrzy Pan na swoje pierwsze kroki w branży i porówna je z miejscem, w którym jest Pan dzisiaj, co najbardziej Pana zaskoczyło w tej drodze i czego nauczyła Pana ta praca?
Lee Sheward: Najbardziej zaskakuje mnie to, jak bardzo zmieniły się filmy w ciągu ostatnich 40 lat. Teraz znacznie mniej rzeczy robi się naprawdę! Tak wiele elementów jest dziś realizowanych przy użyciu CGI i „udawanych” efektów!
Nauczyło mnie to, żeby doceniać każdą minutę tego, co nadal robimy, bo nie jestem pewien, jak długo będzie to jeszcze wykonywane w taki sposób jak dotychczas.
🎙️ Która ze scen z Pana początkowych filmów była Pana zdaniem, przełomem dla całej późniejszej kariery?
Lee Sheward: Myślę, że były to pierwsze i trzecie dachowanie samochodu, które wykonałem. To one sprawiły, że ludzie zaczęli o mnie mówić.
Pierwszy raz w programie BBC „You, Me and Marley”, gdzie wykonałem przewrót z rampy przy 60 mph, a osiem miesięcy później zrobiłem kolejne dachowanie przy 70 mph jako dubler Jude’a Law w filmie „Shopping”.

🎙️ W filmie Zabić księdza dublował Pan Christophera Lamberta, który grał postać wzorowaną na ks. Jerzym Popiełuszce. Jaka scena najbardziej zapadła Panu w pamięci?
Lee Sheward: To była scena podwodna, w której zostaje zabity i wrzucony do rzeki, owinięty w plastik i obciążony kamieniami!
Nie było tu zbyt wiele do „rozmyślania”, chodziło głównie o to, żeby móc długo wstrzymać oddech.
🎙️ Jak wspomina Pan pracę jako asystent koordynatora przy Pianiście (The Pianist) w Warszawie?
Lee Sheward: To był świetny film do pracy. Reżyser Roman Polański był wspaniały we współpracy. Dawał nam stare fotografie prawdziwych wydarzeń z II wojny światowej i prosił, żebyśmy je odtworzyli podczas zdjęć. Dla nas było to bardzo mocne wyzwanie.
🎙️ Podczas pracy nad filmem Willow świat fantasy wymagał fizycznych efektów oraz pracy ze zwierzętami i bronią. Która scena była tam logistycznie najtrudniejsza?
Lee Sheward: Podczas zdjęć w północnej Walii musieliśmy wykopać w ziemi doły, które następnie przykryto rusztowaniami i materiałem maskującym. Konie były wprowadzane do tych dołów i pod osłony. Następnie, na znak, mieliśmy wyjechać konno i rozpocząć bitwę.
🎙️ Sylvester Stallone to aktor bardzo świadomy swojego ciała i możliwości kaskaderskich. Jak wyglądała komunikacja między Panem a nim na planie filmu Tunel (Daylight)?
Lee Sheward: Osobiście nie miałem bezpośrednich kontaktów z Stallone. Byłem tam jako kaskader kierowca i grałem m.in. rolę kierowcy autobusu więziennego.
🎙️ W Piątym elemencie (The Fifth Element) brał Pan udział w akrobatyce. Jak Luc Besson podchodził do Pana pomysłów?
Lee Sheward: Pracowałem pod kierownictwem nieżyjącego już koordynatora kaskaderów Marca Boyle’a. To on jako koordynator przedstawiał pomysły albo realizował to, czego oczekiwał reżyser.
🎙️ Czy podczas pracy nad Titanikiem największym wyzwaniem była sama akcja, czy może logistyka ogromnej scenografii?
Lee Sheward: To była ogromna produkcja! Na przykład przy scenie na rufie użyto 106 kaskaderów, wielu z nich spadało i ślizgało się.
10 osób było na linach i spadało z wysokości 100 stóp (około 30 metrów). Jako film kaskaderski to było największe przedsięwzięcie, jakie kiedykolwiek widziałem. Niestety takich filmów już się nie robi.

🎙️ W filmie Wywiad z wampirem ruch postaci miał niemal baletowy charakter. Czy choreografia walk była tam inspirowana teatrem lub tańcem?
Lee Sheward: Nie, nie do końca. Jednak podczas scen z ogniem proszono nas, żebyśmy grali w sposób pokazujący panikę i ból — katakumby były podpalane. Musiałem nawet latać na linach jako płonący wampir próbujący uciec przed ogniem.
🎙️ Jako koordynator podwodny w filmie Świat to za mało (The World Is Not Enough), co uważa Pan za najtrudniejszy element pracy nad tą produkcją?
Lee Sheward: Konstrukcja scenografii była taka, że część podwodna znajdowała się pod główną częścią statku. Pracowaliśmy więc nocami, od 19:00 do 7:00 rano, gdy główna ekipa nie pracowała.
Ponieważ wszystko odbywało się pod wodą, konstrukcja była z ciężkich metalowych belek, więc gdy następowało zawalenie, rakiety i elementy spadały szybko i w mało kontrolowany sposób, co było poważnym zagrożeniem, które musieliśmy brać pod uwagę.
🎙️ Jaka jest najbardziej zabawna rzecz, która wydarzyła się za kulisami filmu o Jamesie Bondzie?
Lee Sheward: Och, mnóstwo takich sytuacji! Kaskaderzy uwielbiają praktyczne żarty.
Spytałem na przykład Pierce’a Brosnana między ujęciami sceny walki, czy chciałby przyjechać do mnie w weekend i pomóc wykopać fundamenty pod rozbudowę domu, którą wtedy robiliśmy. Rozbawił wszystkich do łez, odpowiadając: „Sorki, ale moje dni kopania łopatą już dawno minęły…!”. Za tamten film zgarniał przecież miliony dolarów (śmiech).
🎙️ Jak praca z Tomem Cruise’em (przy Mission: Impossible) wpływa na standardy pracy całej ekipy kaskaderskiej?
Lee Sheward: Pracowałem z Tomem Cruise’em już trzy razy.
Muszę powiedzieć, że przy pierwszym „Mission: Impossible” koordynator Greg i ja bardzo ciężko pracowaliśmy, żeby doprowadzić akcję do poziomu, który Tom chciał wykonywać w jak największym stopniu samodzielnie i stworzyć fundamenty pod całą tę franczyzę.
🎙️ Czy podczas pracy nad Wonder Woman największym wyzwaniem było połączenie realizmu z efektami specjalnymi, czy może coś zupełnie innego?
Lee Sheward: Prawie cały ten film to CGI i efekty specjalne. Musieliśmy nawet przypinać Gal [Wonder Woman] do liny asekuracyjnej, kiedy chodziła w butach na obcasie, bo była wtedy w ciąży. W tym filmie nie było praktycznie nic prawdziwego…
🎙️ Który reżyser był najbardziej wymagający, jeśli chodzi o realizację scen akcji?
Lee Sheward: Na szczycie tej listy muszę umieścić Jamesa Camerona i Michaela Baya. Obaj chcą, żeby wszystko było większe, głośniejsze i bardziej realistyczne niż poprzednio. Ale pracowałem też z Peterem Webberem, który daje człowiekowi większą kontrolę i prosi, żeby ulepszyć to, co jest zapisane w scenariuszu. Bardzo to lubiłem.

🎙️ Kto z wielkich aktorów Hollywood najbardziej zaskoczył Pana swoją odwagą i profesjonalizmem?
Lee Sheward: Trzeba pamiętać o jednej rzeczy, aktorzy nie mogą niepotrzebnie ryzykować. Jeśli celebryta złapie kontuzję, produkcja staje, a to kosztuje mnóstwo ludzi ogromne pieniądze. Dlatego aktorzy robią na planie tylko określone rzeczy. Choć muszę przyznać, że widziałem Toma Cruise’a czy Harrisona Forda idących na pełne, ostre starcie fizyczne.
🎙️ Co dziś najbardziej różni współczesny plan zdjęciowy od tego sprzed 20–30 lat?
Lee Sheward: Powiedziałbym, że wszechobecna sztuczność i udawana scenografia. Trzeba pamiętać, że 30 lat temu ekipa jechała w konkretne plenery albo budowała od zera prawdziwy zamek. Dzisiaj stawia się ogromne zielone ekrany i tworzy całe tło na komputerze.
🎙️ Jakie są Pana zdaniem największe nieporozumienia ludzi i widzów dotyczące pracy kaskadera?
Lee Sheward: To, że wszyscy jesteśmy wariatami albo szaleńcami. Jeśli jesteś na planie wariatem lub szaleńcem, to bardzo szybko wylądujesz w szpitalu.
🎙️ Czy kaskader musi być też dobrym aktorem?
Lee Sheward: Nie musimy być wybitnymi aktorami (choć niektórzy są!), ale musisz potrafić zagrać emocje i „sprzedać” na ekranie to, co robisz. Bycie świetnym bokserem nie oznacza automatycznie, że potrafisz dobrze odegrać walkę przed kamerą. Widziałem kiedyś filmową bójkę w wykonaniu dwóch byłych mistrzów świata i wypadła fatalnie.
🎙️ Czy były w Pana karierze sceny, które uznał Pan za „niemożliwe”, ale jednak ostatecznie powstały?
Lee Sheward: Raczej nie. Po prostu im trudniejsza i bardziej skomplikowana jest scena, tym więcej czasu wymagają przygotowania, aby dopracować ją do perfekcji i wykonać w bezpieczny sposób.
🎙️ Czy kiedykolwiek musiał Pan „odmówić” reżyserowi wykonania sceny ze względu na nierealne ryzyko?
Lee Sheward: Nie, jeszcze mi się to nie zdarzyło. Jak wspomniałem przed chwilą – większe i bardziej szalone pomysły wymagają po prostu więcej czasu, a co za tym idzie, większych pieniędzy.
🎙️ Czy są sceny, które wracają do Pana po latach i uważa Pan, że można było je zagrać inaczej?
Lee Sheward: Tak, bez dwóch zdań są projekty, które zrobiłem, a których dzisiaj nie powtórzyłbym w ten sam sposób. Mamy teraz znacznie lepszą technologię i bezpieczniejszy sprzęt. Z perspektywy czasu człowiek patrzy wstecz i łapie się za głowę: „Czy my naprawdę robiliśmy to wtedy w taki sposób?”.

🎙️ Czy miał Pan w swojej karierze moment, w którym chciał Pan odejść z branży?
Lee Sheward: NIE, NIGDY, ANI PRZEZ JEDNĄ SEKUNDĘ…!
🎙️ Gdyby mógł Pan nakręcić dowolną scenę akcji bez limitu budżetu, co by to było?
Lee Sheward: Z wielką chęcią nakręciłbym na nowo wyścig rydwanów z „Ben Hura” albo bitwę na pustyni z „Lawrence’a z Arabii”. To byłoby coś niesamowitego.
🎙️ Gdyby miał Pan opisać swoją karierę jednym zdaniem, jakie by ono było?
Lee Sheward: To była niezwykle ciężka praca, ale miałem absolutnie niesamowitą karierę i poznałem fantastycznych ludzi, z których wielu jest dziś moimi najbliższymi przyjaciółmi…!
🎙️ Dziękuję za rozmowę.
Lee Sheward: Dziękuję i pozdrawiam.
Jeśli spodobał Ci się ten rozmowa z Lee Sheward, koniecznie sprawdź też inne wywiady z ludźmi popkultury dostępne na stronie. Znajdziesz tam więcej kulis kina, gier i świata rozrywki od kuchni.
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.